piątek, 27 lutego 2015

rozdział 10

"Koniec tego co dobre"
#Hana
-Co ty do mnie mówisz ?! Przecież zabezpieczaliśmy się !!!
-Zayn...-szepnęłam
-Nie rozumiem jak mogło do tego dojść! Za wcześnie na dziecko, o wiele za szybko.
-Zayn, też na początku byłam w szoku, ale gdy je zobaczyłam...Poradzimy sobie.
-Nie wyobrażam sobie, żebym mógł teraz bawić się w pieluchy, mam teraz inne plany. Chciałbym zdobyć pracę, dopiero wtedy mogę założyć rodzinę. Teraz nie dam rady. Lepiej będzie jak porozmawiamy jak już ochłonę. Odezwę się za jakiś czas.
-Nie skreślaj nas,proszę. -błagałam jednak Zayn chyba nie usłyszał, bo sobie poszedł.

Nie takiej reakcji się spodziewałam, ale rozumiem jego obawy. Jesteśmy za młodzi, ale mamy taki sam udział w tym wszystkim. To nasza wina, moja i Malika . Byłam zła na siebie. Musze teraz o siebie dbać, nie mogę się denerwować. Wieczorem przyszedł Harry. Bardzo ucieszyłam się na jego widok, był moim przyjacielem, wnosił radość do mojego życia.

-Han martwiłem się o ciebie, widząc Cię na schodach. Tak się wystraszyłem gdy Jennifer zadzwoniła. Byłem w szpitalu razem z nią, ale po jakimś czasie musiałem wracać do roboty i dokończyć to co zaczęłaś
-Harry dziękuję za troskę, ale jak widać nic mi nie jest. Jestem tylko trochę obolała. Jestem ci wdzięczna, że pomogłeś mi nie zawalić tej sprawy
-To drobiazg .Jak się czujesz?
-Coraz lepiej. Jutro wychodzę do domu. Tak bardzo chciałabym już być w swoim mieszkaniu. Mam dość szpitala.
- Chcesz to mogę Cię odebrać, i tak nie mam nic do roboty, w końcu sobota, a Tobie przyda się pomoc.
-Jesteś taki dobry, zawsze chciałam mieć takiego przyjaciela, bo już nie mam nikogo. Jennifer się ode mnie odwróciła. Z Zayn'em się nie dogaduje.
-Wydawało mi się, że z Zayn'em tworzycie fajny związek.
-Tworzyliśmy do dziś, tak mi się wydaje. To wszystko przez ciążę.
-Jesteś w ciąży? To super.
-Jestem szczęśliwa, ale nie sądziłam, że to nastąpi tak szybko. Każdy uważa, że stracę najlepsze lata na pieluchach a nie na imprezach. Tylko ty jesteś odmiennego zdania Z moich oczu pleciały łzy.
-Tylko nie płacz.Uśmiechnij się. Wszystko będzie dobrze. Pogadam z Zayn'em. Nie zostawię ciebie.
-Dziękuję. Jesteś wspaniałym przyjacielem.
-Nie ma o czym mówić. To co przyjadę do ciebie z samego rana, okey ?
-Jasne.
-Potrzebujesz czegoś? Z mieszkania czy coś?
-Wszystko mam, masz tu kluczyki od auta.
-Dzięki, zaopiekuje się autem.
-Pa
-Do jutra, miłej nocy.

Wizyta Harry'ego poprawiła mi humor.Wieczorem przyszła pielęgniarka zmienić mi opatrunek. Potem poszłam spać, nie miałam nic innego do roboty.W nocy jednak się obudziłam ,nie mogłam zasnąć. Pomyślałam, że odwiedzę Nialla, bo widziałam go jak szłam do toalety przed snem. Jest noc, więc pewnie nie ma dużo do roboty. Poszłam do pokoju lekarzy . Miałam szczęście, że tam był, spał na kanapie.Postanowiłam podejść.

Wyglądał tak słodko. Usiadłam obok niego,dotknęłam jego twarzy. Siedziałam tak przez jakiś czas. Zdałam sobie sprawę, że kocham go. Od początku mi się podobał. Jest taki opiekuńczy, uroczy. Co prawda prawie go nie znałam, ale wiedziałam,że jest inny. Nie miałam ochoty wracać do sali, ale ktoś mógłby zobaczyć, że mnie nie ma. Wróciłam i poszłam dalej spać.
                          * * *
Rano pielęgniarka usunęła mi wkłucie. Cieszyłam się, że mogę wrócić do domu. Harry dotrzymał obietnicy i przyjechał po mnie.

-Zostaw to, ja dokończę pakowanie,bo widzę,że się męczysz tak stojąc -powiedział Harry.
-Nie jestem kaleką, to tylko skręcenie.-odparłam
-Mimo to nogę masz w stabilizatorze. Ogranicz chodzenie do minimum.
-No wiem, ale nie lubię gdy ktoś mi pomaga, gdy mogę to zrobić sama.
-Przykuję cię zaraz do łóżka -Harry zaczął się śmiać.

-Harry nie śmiej się.
-Okey, ale dziwnie byś wyglądała.Styles zapiął torbę -Gotowe, możemy iść.

Z pomocą Harry'ego doszłam do auta

-Jak ty sobie w domu dasz radę?
-No wiesz jakoś sobie poradzę.

Gdy dotarliśmy do mojego domu byłam szczęśliwa.

-W końcu w domu -krzyknęłam będąc już w korytarzu.
-Cieszysz się tak jakbyś wróciła z wakacji a nie było Cię w domu raptem 3 dni.
-Zostaniesz ze mną jeszcze trochę?
-Tak, pomogę Ci się ogarnąć.

Harry został ze mną kilka godzin. Spędziliśmy miło czas. Naśmiałam za wszystkie czasy.
Wieczorem zostałam już sama, Harry umówił się z kolegami. Siedziałam na kanapie przed telewizorem. Oglądałam komedię. Nagle usłyszałam dzwonek. Wstałam i udałam się otworzyć.

-Cześć, mogę? -przywitał się Niall
-Jasne, wchodź.
-Przyniosłem kolacje, pomyślałem, że nie będziesz miała głowy do gotowania.
-Moja lodówka świeci pustkami, więc nie za bardzo miałabym z czego zrobić jedzenie.
-O tym też pomyślałem, zaczekaj. Zaraz wracam.

Ucieszyłam się, że Niall mnie odwiedził, choć nie wiedziałam skąd ma mój adres. Dokuśtykałam do kuchni, przygotować talerze.

-To dla ciebie, zrobiłem małe zakupy.
-Och Niall, nie musiałeś. Dziękuję.

Niall pomógł mi przygotować kolacje. Zjedliśmy ją razem. Popijaliśmy sokiem, nie mogłam alkoholu przecież.
-Za twój powrót do zdrowia.-powiedział.Wznieśliśmy pomarańczowy toast.
-To pierwszy toast, który wznosiłem pomarańczowym sokiem -powiedział Niall.
-Zawsze musi być ten pierwszy raz -zaśmiałam się.

Czas mijał bardzo szybko. Nim się obejrzałam było już po północy.

-Niall, mogę ci zadać pytanie?-spytałam niepewnie
-Pytaj o co chcesz. Nie mam tajemnic.
-Zostaniesz noc? Czułabym się pewniej.Mam dość samotnych wieczorów.
-Zostanę z Tobą. Nie będziesz sama.
-A co z Twoją dziewczyną? Nie będzie zła, w końcu jest weekend.
-Nie mam dziewczyny, jestem wolny.
-Pościele ci obok w pokoju ,chyba, że chcesz na górze.
-Mogę przespać się tu, na kanapie.
-Nawet nie żartuj, zaprosiłam Cię i nie wypada żebyś spał w salonie, zwłaszcza, że są wolne pokoje.
-No dobra, skoro nalegasz,wezmę ten pokój obok. Ale pomogę ,chociaż w zakładaniu pościeli.
-Jasne, przecież nie mogę przemęczać nogi -uśmiechnęłam się.
-Tak masz napisane w wypisie. Zabiorę Cię do szpitala jeśli się nie dostosujesz.
-W porządku, nie chce do szpitala.
-Tak trzymaj -powiedział Niall.
Po wspólnym przygotowaniu pokoju dla Horana, blondyn pomógł mi dostać się do mojego pokoju na górze.
~~~~~~~~~~
Jesteście zaskoczeni reakcją Zayn'a? Jeszcze nie jedno zaskoczenie przed nim.
Jest Wasz Niall :) Mam nadzieję, że podoba się.
Przepraszam za błędy.
CZYTASZ TO KOMENTUJESZ!!!!!

sobota, 21 lutego 2015

rozdział 9

"Czas odwiedzin "
#Hana
Kiedy Niall opuścił salę, znów wszystko wróciło. Zaczęłam o nim myśleć. Wyglądał tak uroczo w tym niebieskim doktorskim przebraniu.

-Muszę o Tobie zapomnieć -powiedziałam sama do siebie. Moje życie właśnie zmieniło się o 180 stopni. Za kilka miesięcy zostanę mamą, nigdy nie przepuszczałam, że stanie się to tak prędko. Nie mogłam nic na to poradzić, trzeba pogodzić się z losem . Nie będzie nas dwoje, tylko troje . Z Zayn'em być może kiedyś będziemy rodziną, nie sądzę, żeby przybiegł do mnie od razu z pierścionkiem. Właśnie. Przecież Zayn jeszcze o tym nie wie, w sumie tylko ja i Niall to wiemy. Snując o planach na przyszłość, zasnęłam.

Rano był obchód. Szkoda, że nie przyszedł Niall. Pewnie skończył dyżur. Dowiedziałam się od innego lekarza, że prawdopodobnie wyjdę jutro do domu. Wyniki moich badań były dobre, więc można było myśleć o wypisie. Jeszcze dziś musiałam zostać na obserwacji. Dostałam parę kroplówek i lek na bolącą nogę. Po południu przyszła Jennifer.

#Jennifer
-Witaj, tak się cieszę, że czujesz się lepiej *przytuliłam Hanę-napędziłaś mi stracha. Potwornie się o Ciebie bałam.
-Hej. Tak się cieszę, że przyszłaś. Chciałam Ci podziękować, uratowałaś mnie.
-Wczoraj byłam z tobą cały czas, czekałam na wieści od lekarzy. Harry ze mną był. Baliśmy się o ciebie.
- Ten wypadek to moja wina. Gdybym nie była taka chętna na pączki nic by się nie stało.
-Nie mogłaś tego przewidzieć. Nie zamartwiaj się. Już wszystko dobrze.Chwyciłam Hanę za rękę Bardzo boli?
- Da się wytrzymać. Jestem trochę poobijana, noga też nie jest w złym stanie. Być może jutro wyjdę do domu.
-To wspaniałe, to miejsce jest okropne, nie powinaś się tu znaleźć.*Hana zaczęła płakać *
-Jejku bardzo przepraszam, nie chciałam tego powiedzieć. Mam strasznie długi język. Następnym razem postaram się powstrzymać.
-Już nie będzie następnego razu, zapewniam Cię -odparła przyjaciółka.
- Zayn bardzo się martwi, dzwoni cały czas i pyta o ciebie. Miałam twój telefon, chciałam ci go wczoraj dać, ale ten Hazan mnie nie pozwolił.
- Horan- poprawiła mnie śmiejąc się.
-Muszę przyznać, że z niego całkiem dobry lekarz
-Zajmował się mną cały czas.
-To jego zasługa,że już jest lepiej. Ma dryg do tego. Zayn powiedział, że spróbuje się jakoś wyrwać żeby być z Tobą. Bardzo żałuje, że jesteś sama i nie może cię wspierać.
-Tęsknię za nim -zawierzyła mi się Hana- Mam dla niego niespodziankę.
- Chyba twoja niespodzianka nie wypali. On już wie.
- No tak, powiedziałam mu, że czujesz się lepiej.
-Przygotowałam dla niego coś innego. -uśmiechnęła się
-To musi być coś wyjątkowego, promieniejesz.
-Spodziewam się dziecka.
-Mówisz poważnie? Dziecko w tym wieku! Oszalałaś!
-Jeni, nie planowałam tego, wyszło jak wyszło.
-Przecież .... Dopiero teraz zaczyna się układać, dostałaś pracę. Wywalą cie! Nie będą chcieli dziewczyny z brzuchem! !!
-Nie planowałam tego, jakoś dam sobie radę. Czemu się tak złościsz?
-Zmarnujesz sobie życie, lepiej będzie jak się tego czegoś pozbędziesz, dobrze Ci radzę. Lepiej już pójdę *wyszłam z sali. Byłam strasznie wkurzona. Najpierw pozbawiła mnie szansy na bycie z Zayn'em. Teraz to już na zawsze mi go odebrała. Pozbawiła mnie malutkiej szansy na związek z nim. Postanowiłam pójść do klubu.

#Hana
Nie rozumiałam zachowania Jennifer, to jest moje dziecko ,dotknęłam po raz pierwszy brzuch. Chciałam zadzwonić do Zayn'a, ale musiałam odpocząć.Po dwóch godzinach snu, przyszedł do mnie Niall

-Hej - przywitał się.
-Cześć -poprawiłam się na łóżku
-Jak się czujesz? Wyglądasz dużo lepiej niż wczoraj.
- W porządku, noga trochę boli.
-Jutro możesz wyjść do domu, nie ma porzeby żebyś została w szpitalu.
-Lekarze na obchodzie mi powiedzieli, do końca nie byli pewni czy mnie wypuszczą.
-Zgadzam się na wypis, nie widzę żadnych przeciwwskazań. Mam dla ciebie pewną niespodziankę, zabieram cie na badanie USG.
-Cieszę się

Niall pomógł mi wsiąść na wózek, zabrał mnie do gabinetu. Bardzo się o mnie troszczył jak na kolegę.

- Przywiozłem Ci pacjentkę na USG,zajmiesz się nią? -zwrócił się do lekarki.
-Oczywiście

Podczas badania byłam bardzo szczęśliwa, mogłam zobaczyć małą fasolkę i usłyszeć bicie serduszka.Potem Niall odprowadził mnie do sali (byłam na wózku)

-I jak, wszystko w porządku?-spytał z troską
-Tak, ale ciąża nadal jest zagrożona.
-Nie martw się na zapas, po prostu uważaj na siebie i dobrze się odżywaj.
-Dostosuje się do Twoich zaleceń, panie doktorze. Zaczęłam się śmiać. -Humor Ci dopisuje
-Tak nie do końca, miałam wymianę zdań z Jennifer. Uważa, że zmarnuje sobie młodość i nie będą mnie chcieli w kancelarii.
-Jestem pewien , że Cię nie wyrzucą, to porządna firma, a poza tym to na pewno im się przydasz.
-Dziękuję Ci za wszystko, naprawdę nie wiem jak się odwdzięczę.
-Nie musisz. Musze wracać do pracy, odwiedzę Cię później.
-Okey.

Po jakimś czasie, ktoś zapukał do sali i wszedł.

-Witaj słońce.Zayn mocno mnie przytulił
-Cześć. Co ty tu robisz? Miałeś wrócić za kilka dni.
-Nie mogłem tyle czekać, musiałem wrócić szybciej. Napędziłaś mi stracha. Potwornie się o Ciebie bałem.
-Już wszystko ok.-szepnęłam.
-Gdy Harry powiedział mi,że nie odzyskujesz przytomności, myślałem że coś sobie zrobię. Wyglądasz strasznie -pocałował mnie w czoło.-Lepiej się czujesz? Boli?
-Troszeczkę, ale przy Tobie mi lepiej. Moja noga jest tylko posiniaczona i spuchnięta.
-Cała jesteś posiniaczona. Do twarzy ci w tym szpitalnym przebraniu. Wyglądasz seksownie.
-Przestań Zayn. To nie czas i miejsce.
-Stęskniłem się, poczekam aż wydobrzejesz.
-Muszę Ci coś powiedzieć.
-Zamieniam się w słuch.
-Jestem w ciąży. -powiedziałam.
~~~~~~~~
Upragniony  rozdział już jest. Jeszcze wszystko nie jest wiadomo, ale w następnym rozdziale się wyjaśni. Jennifer pokazała swój charakter.
Zapraszam do komentowania. Liczę na Wasze komentarze, bardzo mnie nimi motywujecie.
Polecajcie mój blog  innym, niech przybywa czytelników.
Następny rozdział za tydzień, albo w piątek.
@angelharry99

piątek, 20 lutego 2015

rozdział 8

"Każda chwila jest cenna"
W TYM SAMYM CZASIE

#Jennifer
Spojrzałam na biurko, Hana nie wzięła jednej teczki.Postanowiłam ją dogonić, w środku były ważne dokumenty.

-Muszę dogonić Hanę -zawołałam do Hazzy,który sprzątał korytarz, podążając w kierunku schodów -Zaraz wracam.
-Okey -odezwał się
Pobiegłam na dół. W pewnym momencie zobaczyłam, że ktoś leży na półpiętrze.Zwiększyłam tempo. Gdy już byłam przy tej osobie ,zamarłam. To Hana.

-Hana co ci jest?!-zaczęłam ją szarpać -Odezwij się proszę?!-błagałam przyjaciółkę.Sprawdziłam tętno, żyła.
-Harry pomocy!!!!!
Żadnej odpowiedzi, chyba mnie nie słyszał, w końcu to było na półpiętrze 6 piętra.
-Harry!-krzyczałam jeszcze głośniej ,jednocześnie ratując Hanę.Nadal nic, postanowiłam zadzwonić
-Harry, musisz mi pomóc, Hana straciła przytomność .-powiedziałam, gdy usłyszałam jego głos w słuchawce.
Po chwili zobaczyłam Styles'a biegnącego w naszą stronę, wezwał pogotowie.Karetka przyjechała po 10 minutach, jednak Hana nie dawała żadnych oznak polepszenia.Nadal była nieprzytomna. Zabrali ją do Copernicous'a
#Niall
Miałem dyżur na oddziale. Zająłem się 21 -letnią dziewczyną.

-21 -letnia dziewczyna, spadła ze schodów. Przyjaciele powiedzieli, że źle się dziś czuła,skręcona prawa kostka - relacjonował lekarz -podłączyliśmy tlen, nadal nieprzytomna.
-Proszę o wykonanie podstawowych badań. Pobrać krew,morfologię,CRP....-mówiłem do pielęgniarki.

Spojrzałem na pacjentkę,wyglądała znajomo. To nie mogła być ta Hana z kancelarii,ale to ona. Wyglądała strasznie, cała była poobijana, miała ranę na głowie,kilka siniaków i kilkanaście zadrapań.Zbadałem ją. Wszystko było w porządku, noga tylko skręcona. Nie mogłem zrozumieć dlaczego się nie budzi, powinna już odzyskać przytomność. Jedyne co przychodziło mi na myśl i pasowało do objawów to zatrucie. Zleciłem płukanie żołądka. Po wykonaniu badań i opatrzeniu ran, przywiozłem Hanę na oddział, musiała nabrać sił, była straszne słaba i odwodniona. Gdy podłączyłem kroplówkę,postanowiłem porozmawiać z jej znajomymi.Opuściłem sale.

#Jennifer
Czekając na lekarza bardzo bałam się o moją przyjaciółkę. Mimo naszych ostatnich sprzeczek, martwiłam się o nią. Po jakimś czasie przeszedł Niall.
-Jestem Dr.Horan. Zajmuje się waszą koleżanką.
-Wiem jak masz na imię. Przejdź do rzeczy -odparłam.
-Jej stan jest stabilny, nic nie zagraża jej życiu, jednak jeszcze się nie wybudziła.
-Dlaczego ona tak długo się nie budzi?-Spojrzałam na niego z przerażeniem
- Zatruła się wilczymi jagodami -powiedział
-Jak to jagodami? Ona dziś jagód nie jadła, chyba że te pączki....
-Jaki pączki? Mów wszystko co wiesz.
-Dostała pączka od klientki, bardzo jej smakowały, ostatnio miała straszny apetyt na wszystko. Jadła wszystko co miała pod ręką.
-Dziękuję, pomogłaś mi.
-Mogę się z nią zobaczyć?
-Nie teraz, musi odpocząć. Powiem Ci, jak się obudzi. Zawiadom kogoś z rodziny, jeśli możesz.
-Ona nie ma tu nikogo, może liczyć tylko na przyjaciół i starszego brata oraz chłopaka. W tej chwili nie może być z nią w tych chwilach .Na szczęście ma mnie.
-Powiadom go jeśli możesz. Teraz muszę wracać do obowiązków.
Postanowiłem wykonać jeszcze kilka badań.

#Jennifer
Musiałam się z nią zobaczyć, potrzebowała mnie. Ktoś powinien przy niej być. Nic nie mogłam zrobić,ewentualnie zadzwonić do Jai'a. Wiedziałam, że się zmartwi.

DWIE GODZINY PÓŹNIEJ
#Niall
Mimo, że nie minęła godzina od mojego spotkania z Haną, postanowiłem do niej zajrzeć. Wszedłem po cichu do sali, zacząłem przeglądać jej wyniki badań. Miałem dla niej radosną nowinę. Dziewczyna jeszcze spała,wyglądała źle. Kroplówka leciała tak wolno.
 Bardzo ją lubiłem, nawet coś do niej czułem. A teraz ona została moją pacjentką. Nie widziałem szans na jakikolwiek krok, miała przecież chłopaka, którego chwilowo nie było. Postanowiłem, że będę się nią opiekował, dopóki nie pojawi się ktoś bliski . Obudziła się

#Hana
-Cześć, to ja, Niall. Jak się czujesz?
-Wszystko mnie boli.
-To normalne, musisz teraz odpoczywać i nabrać sił.
-Co się właściwie stało? -spytałam.
-Miałaś wypadek, spadłaś ze schodów, w dodatku zatrułaś się jagodami.
-Jagodami? -spytałam, nie byłam nigdy na nie uczulona.
-Tak, nie myśl teraz o tym -uśmiechnął się
-Chwilę. Ty jesteś lekarzem?
-Mówiłem Ci, że dostarczanie jedzenia to nie moje jedyne zajęcie.
-Racja, wspominałeś o tym.
-Jestem teraz twoim lekarzem, dbam o Twoje zdrowie. Musisz teraz na siebie uważać. Jesteś osłabiona.To zatrucie jagodami Cię osłabiło, ale mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Jesteś w ciąży. -powiedział Niall
-Ja? Jesteś pewien na sto procent? -byłam zaskoczona tym co słyszę.
-Tak, to początek 7 tygodnia.
-Nie mogę w to uwierzyć Jestem szczęśliwa .
-Bądź teraz ostrożna, bo przez ten upadek twoja ciąża jest zagrożona.
-Będę na siebie uważać.
-Mam taką nadzieję -uśmiechnął się -Nie chciałbym żebyś cierpiała, chociaż nie miałbym nic przeciwko, gdybyś ponownie została moją pacjentką.
-Jesteś najlepszym lekarzem , jakiego miałam do tej pory.
-Pójdę już, odpocznij sobie, a najlepiej się prześpij.
-Chciałabym porozmawiać z Jennifer, pewnie martwi się o mnie.
-Powiem jej, że się obudziłaś, możesz na mnie liczyć.
-Dziękuję Ci.Wyciągnęłam rękę do Nialla

#Niall
Uścisnąłem dłoń Hany, nie zrobiłem tego mocno żeby nie sprawić bólu  ,ale zrobiłem to tak żeby poczuła, że będę przy niej. Wyszedłem z sali ,pozwalając dziewczynie na sen. Udałem się do Jennifer, aby przekazać jej informacje, że złe chwile minęły.
~~~~~~
Jest dramat, ale to nie koniec. Moim zdaniem końcówka jest  słaba. Polecam  blog mojej znajomej
http://xxonedirectionismylifexx.blogspot.com/ .
ZAPRASZAM DO KOMENTOWANIA !
Do następnego @angelharry99

niedziela, 15 lutego 2015

rozdział 7

"Czy to grypa może zniszczyć wszystko, bez możliwości odwrotu? "


KILKA TYGODNI PÓŹNIEJ

#Hana
Mój związek z Zayn'em trwał, było nam bardzo dobrze . Przyjaźń z Jennifer przestała być taka jak kiedyś. Rozmawiałyśmy,ale dochodziło między nami do sprzeczek z powodu Malika. Dziś do pracy zabrałam Harry'ego ,sprząta w kancelarii od jakiegoś czasu, mieszka niedaleko,więc go zabieram często. W końcu mam samochód, nie muszę już jeździć autobusami. Dziś czułam się wyjątkowo źle, kręciło mi się w głowie, za to miałam mega apetyt.

-Hej Harry -przywitałam się
-Hej -odpowiedział z uśmiechem .Źle wyglądasz ,dobrze się czujesz?
-Nie najlepiej, chyba bierze mnie grypa.
-Chyba tak. Po pracy kup sobie jakieś leki i wykuruj się pod kocem.
-Jest dziś zimno, dziękuję, że zgodziłaś się mnie zabrać.
-Nie ma o czym mówić, to dla mnie żaden problem. Miejsce w aucie jest więc. Cieszę się, że mogę pomóc.
Jadąc do pracy rozmawiałyśmy o wszystkim. Harry lubił opowiadać, zawsze nieźle się mogłam pośmiać. Lubiłam go.W pracy winda się zepsuła i musieliśmy iść na pieszo. Zajęło nam to trochę czasu, nie byliśmy przyzwyczajeni do takiej sytuacji.

-Kto projektował ten budynek i wymyślił, żeby kancelaria znajdowała się na 9 piętrze? To jest niewykonalne, żeby dojść schodami -oburzył się Harry
-Faktycznie mogłaby znajdować się niżej, ale jest plus. Poranny wysiłek dobrze nam zrobi.
-A później będę walił potem.
-Nie musimy się spieszyć - powiedziałam
-Ty zawsze na wszystko znajdziesz odpowiedź. Jak Zayn może z tobą wytrzymać? Ja załamał był się.
-Ha ha Zaśmiałam się .Daje sobie jakoś radę, przyzwyczajony jest. Brakuje mi go.
-Spokojnie, niedługo wróci, pojechał tylko na szkolenie. Jeszcze tylko  10 dni i znów będziecie razem.

Dotarliśmy na górę, Przy biurku sekretarki spotkałam Jennifer

-Cześć - przywitała się z nami.
-Hej -odezwał się Harry -Co tam?
-Jak zwykle te papiery. Chciałabym już dostać jakąś sprawę, którą mogłabym się zająć.
-Doczekasz się swojej kolejki. Musisz być cierpliwa.
-Mam nadzieję, że to niedługo nastąpi.-Co z Tobą ?-zwróciła się do mnie Jennifer- Nie wyglądasz za dobrze.
-Grypa mnie bierze, wezmę jakieś leki i będzie ok.

Naszą rozmowę przerwał Mecenas Owen

-Panie Styles,gdzie się pan podziewa! Zaraz mają przyjść ważni klienci, a konferencyjna nie gotowa.
-Dzień dobry, przepraszam ,ale winda się zepsuła. Już biorę się do pracy.Mecenas odszedł do swojego gabinetu.
-Przepraszam, ale obowiązki wzywają. Zobaczymy się potem -Harry powiedział do nas.

W pracy źle się czułam cały czas chodziłam do łazienki wymiotować,mocno bolał mnie brzuch. W czasie jednej z takich wycieczek do WC,zadzwonił Zayn.

-Cześć słońce. Jak tam?
-Nie najlepiej, bierze mnie grypa.
-Moje słonko. Chciałabym Ci jakoś pomóc, ale nie mogę, cholerne szkolenie.
-Nic się nie dzieje, poradzę sobie. Wiele razy chorowałam na grypę. Chociaż brakuje mi ciebie.
-Wracam za kilka dni. Musisz wytrzymać,bardzo za Tobą tęsknię.
-Ja też.
-Przepraszam, muszę kończyć, wołają mnie. Odezwę się wieczorem. Kocham Cię
-Pa

Wracając z łazienki spotkałam straszą panią, była to nasza klientka. Zakupy jej się rozsypały,postanowiłam pomóc

-Pomogę Pani.
-Dziękuję Ci,mało jest takich osób w twoim wieku -powiedziała kobieta.
-Nie ma za co,naprawdę.
-Może poczęstujesz się pączkiem, sama piekłam.
-Bardzo chętne, jeszcze dziś nie jadłam. Wzięłam jednego
-Bardzo smaczny, mogłabym jeszcze jednego
-Oczywiście, upiekłam ich dużo, Idę zanieść je wnukom.

#Jennifer
-Co tam zajadasz?-spytałam ,gdy Hana wróciła
-Jem pączka, jestem strasznie głodna .
-Muszę ci powiedzieć, że strasznie źle wyglądasz. Gorzej niż rano.
-To grypa,przejdzie mi.-oznajmiła

W tym czasie odwiedził nas Mecenas Owen

#Hana
-Mam dla ciebie zadanie Hana.
-Co mogę zrobić?-spytałam
-Zawieź te dokumenty do sądu, są bardzo ważne. Potrzebują ich tam.
-Oczywiście.
-I potem już tu nie wracaj, dam Ci wolne. Nie najlepiej z tobą, wydobrzej.
-Dziękuję,za wyrozumiałość. Przyda mi się . Coraz gorzej ze mną.Mecenas wyszedł
-Ty to masz szczęście, możesz już iść, a ja muszę tu siedzieć.-powiedziała Jennifer.
-Wolałabym być na twoim miejscu, niż tak się czuć jak się czuje.Zjadłam pączki.
-Mimo przeziębienia masz apetyt, ale jesteś blada jak ściana.
-To ja już się będę zbierać.

Wyszłam i udałam się w stronę schodów, gdyż winda jeszcze nie została naprawiona.Schodząc po schodach, zrobiło mi się słabo, poczułam się jeszcze gorzej,świat zaczął mi wirować,schody zaczęły się zlewać.Dotknęłam czoła -było rozpalone. Złapałam barierkę czułam,że tracę równowagę. Zrobiło mi się czarno przed oczami.Spadałam ze schodów.
~~~~~~~~~~~~
Napisałam kolejni rozdział. Musiałam pozmieniać moje plany, nie mogłam już dłużej czekać. Skręcało mnie,żeby napisać.Bardzo  przeżywałam, jak to pisałam. Nie wiem czy dostrzegacie tu dramat,ale  będzie się działo.  Niall w kolejnym rozdziale będziesz praktycznie cały czas. Kolejny rozdział planuje w piątek 20.02.15. Także zostawiam was w napięciu.
KOMENTUJCIE PROSZĘ, MOŻECIE DAĆ PROPOZYCJE CO STANIE SIĘ Z HANĄ.
BUZIAKI @angelharry99 

sobota, 14 lutego 2015

rozdział 6

"Cudowne chwile w ramionach bliskiej osoby "

W domu zastanawiałam się co ubrać, w końcu to pierwsza randka odkąd jesteśmy razem. Z rozmyślań wyrwał mnie dzwonek telefonu. Na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie mojego brata.
-Cześć moja kochana -odezwał się
-Cześć. Stęskniłam się za twoim głosem,w ogóle za tobą. Kiedy przyjedziesz?
-Wiesz, że teraz nie mogę, dużo mam na głowie. W końcu za kilka miesięcy będę ojcem. Co u ciebie?
-W moim życiu dużo się dzieje odkąd poszłam do pracy.
-Np co?-Jai cieszył się, że mi się układa
-Mam chłopaka, od niedawna. Szykuję się właśnie na randkę.
-No proszę co ja słyszę. Moja mała siostra ma chłopaka.
-Jai,nie jestem już małą dziewczynką -droczyłam się z bratem.
-Zawsze będziesz moją małą, wiesz o tym przecież. Musze go poznać, sprawdzić czy jest ciebie wart.
-Może odwiedzę cię z nim w Irlandii. Przyjechałabym na weekend.
-Wspaniały pomysł, to ja poszukam dla Was biletów.
-Dzięki, ja też poszukam, daj mi znać jak coś taniego znajdziesz.
-Oki.Kocham cie, udanej randki.
-Pa
Rozłączyłam się.Napisałam sms'a do Zayn'a *
"Nie mogę się doczekać  😊Hana"

Odpisał mi za chwilę

"Będę o 18.00, zaplanowałem niespodziankę. Zayn"

Ucieszyłam się, chciałam go już zobaczyć. W końcu zdecydowałam się na biały top,krótkie dżinsowe spodenki i trampki.Na górę założyłam różowy sweterek. Było dość ciepło jak na wrzesień.

Dwie godziny później Zayn po mnie przyjechał, pojechaliśmy do tej samej kawiarni co ostanio,zjedliśmy kolacje.

-Teraz czas na niespodziankę.
-Uwielbiam niespodzianki.Uśmiechnęłam się
-Na pewno Ci się spodoba.

Pojechaliśmy do parku.

-Pozwolisz,że zakryję ci oczy?
-Skoro musisz. Byłam trochę zaskoczona jego pomysłem,bałam się.
-Niczego się nie bój, będę przy tobie cały czas.

Zayn zakrył mi oczy, prowadził gdzieś przez 10 minut. Cały czas mówił, jak mnie kocha. Nagle się zatrzymaliśmy a on szepnął mi do ucha

-To tutaj. Zdjął mi apaszkę z oczu. Powoli je otworzyłam. Moim oczom ukazało się serce, zrobione z setek róż, znajdujące się na trawie. Obok chłodził się szampan.
-Zayn to jest cudowne, piękne ... Kocham Cię
Pocałowaliśmy się *Potem usiedliśmy na trawę i sięgnęliśmy po szampana.

-Zayn dziękuję Ci za wszystko. Jesteś taki kochany
-Kocham cię mocno -powiedział.
-Zayn co byś powiedział na weekend w Irlandii?
-Kusząca propozycja - stwierdził mój chłopak
-Chciałam odwiedzić mojego starszego brata,dawno go nie widziałam .Zresztą on chce Cię poznać.
-Z chęcią z tobą pojadę. *Czas mijał szybko, wypiliśmy dużo wina .Potem leżeliśmy na trawie, wpatrując się w gwiazdy. Moja głowa leżała na piersi Zayn'a

#Zayn
Gładziłem Hanę po głowie. W pewnym momencie zobaczyłem, że śpi.Nie chciałem jej budzić, wyglądała tak słodko. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do auta.Postanowiłem zabrać ją do mojego mieszkania.

KILKA MINUT PÓŹNIEJ
Dojechałem do domu.Wziąłem śpiącą ukochaną na ręce i zaniosłem do swojego pokoju . Położyłem ją na łóżku,zdjąłem ,sweter,buty.... Położyłem się obok niej,śpiąca Hana wyglądała tak niewinnie.Nie mogłem oderwać od niej wzroku. Położyłem się obok niej i cały czas wpatrywałem się w ukochaną.

NASTĘPNEGO DNIA
#Hana
Obudziłam się, w nieznanym mi miejscu. Co się wczoraj działo? Nie mogłam sobie przypomnieć.Obróciłam się na bok i zobaczyłam jakiegoś mężczyznę. Kto to jest?! Nie wiedziałam co zrobić. Leżałam prawie naga z obcym mężczyzną .Nagle chłopak odwrócił się

-Dzień dobry. Co się stało? -spytał mnie Zayn
-Wystraszyłeś mnie. Co się właściwie wczoraj działo? Pamiętam, że byliśmy w parku.
-Byliśmy,zasnęłaś. Nie wiedziałem co z tobą zrobić, nie chciałem zostawiać cie samej w twoim domu, więc przywiozłem Cię tutaj.
-Czemu jestem prawie naga?
-Rozebrałem Cię,żebyś się wyspała.
-Nieźle mnie wystraszyłeś.
-Przepraszam, nie chciałem.
-Jesteś taki kochany i romantyczny . Kocham Cię wiesz?
-Wiem. Zadzwonię do kancelarii ze nas dzisiaj nie będzie,zostaniemy w domu,chyba że chcesz iść do pracy.
-Wole zostać z Tobą.
Zayn zadzwonił to kancelarii i powiedział,że nas dziś nie będzie.

DWIE GODZINY PÓŹNIEJ
Byliśmy w salonie i oglądaliśmy komedię romantyczną

-Jesteś najpiękniejsza.
-Mam ochotę na ...Zaczęłam go całować, Zayn zaniósł mnie do sypialni.
-Jesteś pewna, że tego chcesz?
-Tak, pragnę Cię, uśmiechnęłam się ,pocałowałam go Zrobiliśmy to, przespaliśmy się.
~~~~~~~~
Napisałam dla Was dziś ten rozdział .Przepraszam, że nie Nialla,ale wszystko zostanie wynagrodzone ,przy pierwszym dramacie, który  już niebawem.Od   kilku dni krąży mi  on w głowie. KOMENTUJCIE,ALBO NAPISZCIE DO MNIE NA TWITTERZE.
Udanych walentynek życzy  @angelharry99. Kocham Was ♥

piątek, 13 lutego 2015

rozdział 5

"Czy to dobry wybór? "
#Hana
 Jennifer przyszła do mnie, tak jak się umówiłyśmy.
-Hej!-przywitałam się z przyjaciółką, uśmiechając się
-Hej,przyniosłam butelkę, czerwonego wina. Uznałam, że to dobry pomysł na babski wieczór.
-Oczywiście, że się nie zmarnuje-powiedziałam udając się do kuchni po lampki.
-Widzisz, znam cię jak mało kto. O czym chciałaś pogadać? Pojawiła się w kuchni i usiadła przy stole.
-O Zayn'ie.Usiadłam naprzeciw przyjaciółki.
-To bardzo fajny chłopak. Lubie z nim pracować.
-Wiem, ale mam inny problem.
-Jaki?
-Zayn zaprosił mnie do kina, potem na kolacje,a na końcu powiedział,że mnie kocha. Tylko,że ja nic do niego nie czuję. Podoba mi się ten blondyn od marketingu.
-Zayn się w Tobie kocha? To zaskakujące.
-Co masz na myśli?
-Nic, tylko jakoś mi to do niego nie pasuje.
-Nie wiem, co mam zrobić. Lubie go, nic więcej. Za to cały czas myślę o Niallu.
-Moim zdaniem powinnaś się poważnie zastanowić, możesz go łatwo zranić.
-Wiem, ale mam rozdarte myśli. Nie chce zepsuć naszej przyjaźni, a tym bardziej go skrzywdzić.
-Hana powiem Ci jedno. Masz branie kochana.
-Wolałabym chyba być singielką, niż robić coś wbrew sobie.
-Rozmawiamy ciągle o Maliku, jaki jest właściwie ten "twój przystojniak "?
-Bardzo wspaniały, delikatny a jego oczy...
-Ty kochasz go prawda?
-Sama już nie wiem. Tylko parę razy z nim rozmawiałam. Mam jego numer telefonu.
-Moim zdaniem powinnaś dać sobie spokój z Zayn'em i umówić się z Niallem.
-Gdyby to było takie proste. ...
-Na pewno nie będzie. Uwierz mi, ale będę Cię wspierać.

#Jennifer
Zrobiło mi się smutno, że chłopak, który mi się podoba jest zakochany w mojej przyjaciółce. Chciałam, żeby Hana była szczęśliwa, dlatego doradziłam jej spotkanie z Niallem.

-Ciężki wybór przede mną -powiedziała
-Może obejrzymy jakąś komedię? -Zaproponowałam
-Oki, zrobię pop-corn.
-Idealne połączenie do wina. -dodałam.Wzięłam butelkę i zaczęłam szukać jakieś komedii.W końcu jakąś znalazłam. Po obejrzeniu filmu doszłam do wniosku, że już czas na mnie.

-Będę się zbierać, późno już.
-Jest prawie 22.00, zostań jeszcze, proszę.
-Zostałabym z chęcią, ale musimy jutro pojawić się w pracy. Myślę, że już dość na dzisiaj tego wina, jesteś lekko pijana.
-To tylko butelka.
-Wypiłaś prawie wszystko, byłaś taka spragniona.
-Poniosło mnie przepraszam.
Przyjadę jutro po ciebie. Bądź gotowa o tej samej porze jak zawsze.

'#Hana
Rano wstałam z bólem głowy.Zeszłam do kuchni wziąć jakiś proszek.Potem wróciłam do pokoju,musiałam się wyszykować.Ku mojemu zdziwieniu nie miałam w co się ubrać. Wszystkie odpowiednie rzeczy były w praniu. Z powodu moich obowiązków i randek nie miałam kiedy tego zrobić.Musiałam ubrać jeansy, bluzkę z nadrukiem, nie miałam innego wyjścia.Gdy dotarłyśmy do kancelarii w holu czekał na nas Zayn.

-Miło mi Was widzieć -powiedział
-Stało się coś? -zapytałam, wyglądał jakby coś się stało
-Nie.Czekam na dokumenty.
-Możemy porozmawiać?
-Oczywiście, zaczekaj na mnie w socjalnym.

Czekając na Zayn'a układałam sobie wszystko w głowie, nie do końca byłam pewna czy tego chcę, ale musiałam spróbowac.

-Jestem do twojej dyspozycji.-powiedział
-Myślałam wczoraj o Tobie i doszłam do wniosku, że możemy spróbować być razem.
-Hana nie musiałaś już odpowiadać,
-Zayn nie ma na co czekać. Co nam szkodzi.
-Jesteś pewna. Nic na siłę
-Tak jestem pewna *pocałowałam go w usta,on odwzajemnił pocałunek. Całowaliśmy się chwilę *
-Tak się cieszę, nie wiesz jak bardzo.
-Ja też. Nie spodziewałam się tak szybkiego romansu.
-Spotkamy się dzisiaj?
-Pewnie,że tak. Już nie mogę się doczekać
-Póki co musimy zająć się pracą.
-To cudowne że mogę spędzać z tobą tyle czasu.
-Dziś mnie nie będzie, idę do sądu.
-Szkoda.Zrobiło mi się smutno
-Nie bądź smutna, zobaczysz wieczorem będzie fajnie.

Po południu spotkałam Nialla

-Hej - powiedziałam
-O cześć. Często na siebie wpadamy.
-Tak to już jest. Poczekasz na mnie, muszę wziąć tylko swoje rzeczy.
-Idziesz do domu?
-Tak, wcześniej skończyłam
Poszłam do kurtkę i wróciłam do Horana

-Możemy już iść -powiedziałam
-Długo mi nie potowarzyszysz.
-Wiem, ale miło było Cię spotkać.
-Wracasz samochodem?
-Nie, autobusem . Nie mam auta.
-Mógłbym cię podrzucić, ale nie wolno mi, takie obowiązują mnie przepisy.
-Jasne, rozumiem. Zjechaliśmy windą na dół.
-Nasze spotkanie chyba się kończy.
-Niestety.
-Miło mi się z tobą rozmawia.
-Dzięki. Jestem jak każda dziewczyna.
-Jesteś inna.
-Przesadzasz, zresztą na początku nie spodobałam ci się.
-Pierwsze wrażenie było mylne.
-Niall muszę już iść, autobus mi ucieknie.Mieszkam na takim zadupiu,następny mam za godzinę.
-Nie no spoko. Trzymaj się
-Pa.
W drodze na przystanek, myślałam o Zayn'ie i naszej kolejnej randce,na którą umówiłam się z chęcią. Chciałam w końcu zawalczyć o miłość, musiałam spróbować zakochać się w Maliku.
★★★★★★★
Ma  nadzieję, że rozdział się udał. W kolejnych rozdziałach będzie  raz Zayn raz Niall.Komentujcie, Wasze  komentarze mnie bardzo motywują
Buziaki  :) @angelharry99

sobota, 7 lutego 2015

rozdział 4

"Niespodziewane wyznanie"
#Hana
Zamknęłam oczy i je otworzyłam,ukazał się Zayn

-Wszystko okey?-zapytał Zayn
-Tak,wypijmy teraz za nas.

Wznieśliśmy kolejny toast.Po kolacji Zayn odwiózł mnie taksówką do domu, nie chciał, żebym po nocy wracała do domu.Odprowadził mnie, aż po same drzwi.

-Hana dziękuję za ten wieczór, jesteś bardzo sympatyczna.
-Nie ma o czym mówić.Niczego nie żałuję, to był doskonale spędzony wieczór.-powiedziałam
-Zanim pójdziesz, mam jeszcze jedno pytanie-powiedział Zayn.
-Pytaj śmiało, odpowiem na każde Twoje pytanie-oznajmiłam
-Zakochałem się w Tobie, ciągle o Tobie myślę-oznajmił.

Gdy to usłyszałam, byłam lekko zdziwiona, myślałam, że to, w jaki sposób Zayn ze mną rozmawia to zwykła przyjaźń, a jednak myliłam się.
-Znamy się krótko.. Przyznam, że trochę mnie tym zaskoczyłeś.
-Wiem, przepraszam. Ale powiedz mi jeszcze jedno. Jest szansa, że kiedyś zostaniemy parą?
-Nie mówię, że nie, kiedyś kto wie. -powiedziałam.Nie wiedziałam,co mam mu powiedzieć,przecież podobał mi się Niall
-Cieszę się, że nie dałaś mi kosza. Będę cierpliwie czekał.
-Nie miej mi tego za źłe,ale nie jestem jeszcze gotowa na związek.-powiedziałam
-Rozumiem. Nie będę już dłużej Ciebie zatrzymywać, nie pozwolę, żebyś się przeziębiła, bo noc jest chłodna.
-Pa Zayn. Jeszcze raz dziękuję.Dałam mu buziaka w policzek.
-Dobranoc-powiedział

Weszłam do domu, rozebrałam się. Myślałam o tym, co przed domem powiedział mi Malik. On mnie kochał a ja widziałam w nim przyjaciela.Wzięłam szybki prysznic i
 położyłam się do łóżka, ale nie mogłam zasnąć. Myślałam o Zayn'ie i jego wyznaniu
****
Następnego dnia nie wiedziałam jak mam się zachować wobec Zayn'a.Nie miałam kiedy porozmawiać z Jennifer, bo nie mogła dziś po mnie przyjechać.Miałam szczęście, ponieważ nie pracowałam z Malikiem dzisiejszego dnia.Zostałam poproszona o zajęciem się kateringiem, ponieważ sekretarka wzięła wolny dzień, a ja doskonale siebie prowadziłam z tym ostatnio.Gdy siedziałam za biurkiem w holu pojawił się Niall.

-Cześć-przywitałam się.
-Hej.Szybko awansujesz widzę.
-To nie leży w moich zainteresowaniach.Czekałam na ciebie.
-To miłe. Tu masz obiad dla twojego zespołu. Podał mi jedzenie,nasze dłonie znowu się spotkały.
-Dzięki. Dawno Cię tutaj nie widziałam.
-Nie jest to moje jedyne zajęcie, przez co nie mogę tu być codziennie.
-Okey.Jesteś bardzo zapracowany.
-No wiesz coś za coś. Nie ma nic za darmo.
-Haha.W sumie masz rację.Ciężko jest się odnaleźć w dorosłości.
-Jak masz na imię?
-Hana Brooks a ty? Doskonale wiedziałam, jak ma na imię, ale nie mogłam mu tego powiedzieć.
-Niall Horan. Masz piękne imię.-uśmiechnął się
-Dziękuję.-odwzajemniłam uśmiech
-Chcę cię przeprosić za moje ostanie zachowanie.Zachowałem się jak kretyn.
-Nic się nie stało. Dawno o tym zapomniałam.
-Mimo to przepraszam. Zawsze chlapnę coś niepotrzebnie
-Spoko
-Muszę się zbierać, trzeba jeszcze dostarczyć jedzenie do kilku miejsc.
-Rozumiem. Miło mi się z tobą rozmawiało.
-Mnie również. Jesteś miłą dziewczyną.
-Miłego popołudnia Niall.
-Dzięki.Masz tu mój numer telefonu, jakbyś chciała pogadać kiedyś czy coś.
-Dziękuję.Na pewno się odezwę.
-Pa Hana.-uśmiechnął się i poszedł

Wracając autobusem do domu, rozmyślałam o moim życiu. Odkąd zaczęłam pracę w kancelarii moje życie zaczęło nabierać rozpędu.Musiałam pobyć trochę z Jennifer, gdyż ostatnio więcej czasu spędziłam w towarzystwie chłopaków.Umówiłam  się z nią na wieczór
*******
Oto kolejny rozdział. Mam nadzieję, że Was nie zawiodłam.Jest Niall :) Zostawcie po sobie komentarz. On mnie bardzo motywuje :)
Do następnego @angelharry99

środa, 4 lutego 2015

rozdział 3

"W moich myślach ciągle on"

Stałam w holu, trzymając jedzenie i gapiąc się przed siebie, miałam nadzieję, że śliczny blondyn wróci.
-Wszystko w porządku?-zapytała się mnie sekretarka
-Tak - odparłam.
-Na pewno, wyglądasz jakby coś się stało?
-Wszystko jest ok, odebrałam zamówienie. Dziękuję za troskę. Podałam jej pudełka z jedzeniem,trzy zostawiłam dla siebie, Jennifer i Zayn'a, udałam się do sali konferencyjnej.
-Przyniosłam obiad -odezwałam się, wchodząc
-Masz świetne wyczucie czasu Hana- powiedział Malik lekko się uśmiechając. -Zgłodniałem trochę. 
-To prawda -dorzuciła Jennifer.

Zjedliśmy wspólnie obiad, do końca dnia pracowaliśmy ,przyjaciółka odwiozła mnie do domu. W drodze postanowiłam powiedzieć jej o Niallu.
-Zayn jest przystojnym facetem, nie sądzisz?-spytała Jeni
-Może i tak,nie przyglądałam mu się specjalnie, chciałam dobrze wykonać pierwsze zadanie. Spotkałam dziś w holu takiego przystojnego blondyna.
-Co? Kiedy? -przyjaciółka wydawała być zainteresowana. 
-Jak wracałam z toalety, przywiózł jedzenie, nikogo nie było więc je odebrałam.
-Więc już wiem, dlaczego zniknęłaś na tak długo, to wszystko tłumaczy. 
-Jennifer przestań, praktycznie wcale z nim nie rozmawiałam, no może zmieniłam z nim parę słów. Powiedział że nie powinni tu zatrudniać takich, jak ja - odpowiedziałam .
-To plant , nie zna Ciebie, a tym bardziej nie ma pojęcia o jakichkolwiek kobietach. Dojechałyśmy do mojego domu.
-Dzięki, za podwózkę.-powiedziałam
-Nie ma sprawy. Do jutra.
-Pa.
Wysiadłam z samochodu, weszłam do domu.Przebrałam się w dres, wolę luźniejsze ciuchy. Wzięłam się za porządki. Nie mogłam się skupić, cały czas myślałam o tym chłopaku,miałam go przed oczami i ten napis z plakietki "Niall Horan, od spraw marketingu"
Po jakimś czasie postanowiłam zadzwonić do Jai'a, gdyż dawno go nie słyszałam, bardzo za nim tęskniłam.Nie odebrał, musiał być zajęty.Resztę dnia spędziłam, oglądając seriale.
▪▪▪▪▪▪▪▪▪▪▪
W nocy miałam cudowny sen, śnił mi się ON, Niall. Nie rozumiałam o co chodzi, odkąd go spotkałam, to myślałam o nim.Jak zawsze Jenny po mnie przyjechała, nie powiedziałam jej o śnie, postanowiłam zachować to dla siebie,po pracy zagadał mnie Zayn.
-Co robisz dzisiaj wieczorem?-spytał
-Nie mam żadnych planów, zawsze robię coś spontanicznie.-powiedziałam
-Pójdziesz ze mną do kina, potem na kolacje, albo coś, chciałbym cię lepiej poznać?
-Jasne, dawno nigdzie nie wychodziłam. Wybrałeś już, jakiś konkretny film?
-Myślałem, że ty coś wybierzesz - powiedział, uśmiechając się. 
-Ok, poszukam czegoś.
-Przyjadę po Ciebie, zauważyłem, że nie masz samochodu.
-To prawda-uśmiechnęłam sie-Tu masz mój adres i numer telefonu-podałam mu karteczkę-Do zobaczenia o 19.30?
-Pasuje mi, będę - odparł.
W domu jak zawsze nie wiedziałam co włożyć na siebie. Po długim namyśle zdecydowałam się na białą sukienkę, katanę i białe trampki. Włosy zostawiłam rozpuszczone.Usłyszałam dzwonek, poszłam otworzyć
-Cześć Zayn - przywitałam się.
-Cześć, ładnie wyglądasz, zupełnie inaczej niż w pracy.Pocałował mnie w policzek.
-To zwykły przyjacielski gest- dodał
-Możemy już iść, jestem gotowa. Przez chwilę zastanawiałam się czy dobrze robię. Zayn zachowywał się inaczej, ale z drugiej strony może on właśnie taki jest, pomyślałam.
Pojechaliśmy do kina.Po kinie Zayn zabrał mnie do restauracji na kolacje.
-Ładnie miejsce - powiedziałam
-Jedna z najlepszych knajp-oznajmił.Cieszę się, że spędziliśmy razem miły wieczór, dziękuję
-Nie ma sprawy, dawno nie jadłam kolacji w tak miłym towarzystwie - powiedziałam

Zayn dotknął mojej dłoni, kelner przyniósł szampana.
-Wznieśmy toast za naszą przyjaźń-zaproponował
-Za przyjaźń.Napiłam się wina, czułam się jakbym była na randce, spojrzałam na Zayna, ujrzałam twarz Nialla.
*******
Kolejny rozdział za mną.  Jest Niall i Zayn. 
Komentujcie:) Nie wiem, czy spodziewaliście sie czegoś takiego, ale cóż. Zayn zakochał się w Hanie, ona mysli tylko o Niallu
Do następnego :) @angelharry99

poniedziałek, 2 lutego 2015

Rozdział 2

"Pierwszy dzień, nowa rzeczywistość"

KILKA DNI PÓŹNIEJ,PIERWSZY WRZEŚNIA

Końcówka wakacji minęła bardzo szybko, nie spodziewałam się, aż takiego tępa.Obudziłam się kilka minut przed budzikiem. Zdziwiłam się, ponieważ miałam problem z porannym wstawaniem.Leżałam, dopóki nie zadzwoniła komórka, dając sygnał, iż muszę wstać . Wstałam, wzięłam ubranie, które sobie naszykowałam wczoraj wieczorem.Poszłam do łazienki się przygotować. Po jakimś czasie zeszłam do kuchni po cichu, nie budząc lokatorki, z którą mieszkałam. Nie byłam w stanie nic przełknąć, wypiłam tylko kakao.Napisałam sms'a do Jennifer.

-"Będę czekać przed domem na Ciebie".Odpisała mi ekspresowo.
-"Czekam już od jakiegoś czasu, nie dałam rady usiedzieć w domu".Po przeczytaniu wiadomości, zabrałam wszystkie potrzebne rzeczy, wyszłam.

-Cześć - powiedziałam wsiadając do samochodu.
-Hej - odpowiedziała trochę smutnym głosem,odpalając silnik. 
-Stało się coś? Zmartwiłam się.
-Problem w tym, że właśnie nic . Boję się, że nie poradzę sobie.
-Jeni, nie przejmuj się, też się boję, ale jest nas dwie, będziemy sobie pomagać. Nie martw się. 
-Jesteś taka kochana, dziękuję. Od razu mi lepiej

Gdy dojechałyśmy na miejsce, naszym oczom ukazał się wielki gmach, nie wiem czemu, ale obie wyglądałyśmy jakbyśmy widziały go po raz pierwszy, a przecież już wcześniej byłyśmy w środku jak składałyśmy papiery. Weszłyśmy do budynku, udając się w stronę wind. Kancelaria mieściła się na 9 piętrze, 15 piętrowego wieżowca. Wysiadając, z windy udałyśmy się, do sekretarki, która siedziała przy biurku, w holu głównym.

-Dzień dobry, my miałyśmy tu odbyć staż.-przywitała się Jennifer. 
-Dzień dobry, zaprowadzę Was do pokoju szefa. Chodźcie za mną. Poszyśmy za nią, zapukała i weszłyśmy.
-Przeprowadziłam te młode dziewczyny na staż - powiedziała sekretarka. 
-Dziękuję, możesz odejść.- odpowiedział adwokat
-Dzień dobry. Mam nazywam się Mark Owen, ale zwracajcie się do mnie po nazwisku- zwrócił się do nas
-Dzień dobry-odrzekłyśmy niemal chórem. 
-Tak więc, pracujemy całe 8 godzin, będą mogły zdarzyć się dni, kiedy trzeba będzie zostać po godzinach, ale przez pierwszy miesiąc, nie przewiduje takich sytuacji.- kontynuował-Do waszych obowiązków należeć będzie przede wszystkim uzupełnianie dokumentów, sporządzanie opinii oraz zapoznanie się z niektórymi sprawami, które są obecnie przez nas prowadzone.W razie jakichkolwiek pytań, proszę śmiało pytać. Po kancelarii oprowadzi Was Zayn Malik.Zawołał go
-To są nowe praktykantki, zajmiesz się nimi dzisiaj.
-Oczywiście, pokaże im wszystko, co i jak. 
-Dziękujemy - odparłam .Nasza trójka opuściła pokój adwokata.

Zayn odprowadzał nas po kancelarii, mówiąc co gdzie się znajduje i kto kim jest. Następnie udaliśmy się do sali konferencyjnej żeby popracować nad dokumentami. W czasie wspólnej pracy lepiej się poznaliśmy.Zayn okazał się być miłym kolegą. Na twarzy ciągle widniał zabójczy uśmiech, podobał mi się.

-Długo jesteś już tutaj? -spytałam Zayn'a
-Prawie rok. Muszę przyznać, że podoba mi się ta praca, a zwłaszcza teraz, gdy będę mógł przebywać z tak pięknymi koleżankami.

Poczułam, że się rumienię.On był mega śliczny, zapewne nie mógł opędzić się od kobiet, pomyślałam.
-Przepraszam, muszę do toalety.

Musiałam natychmiast opuścić sale,wyszłam zostawiając Jennifer i Zayn'a.Potrzebowałam trochę pobyć sama i doprowadzić się do normalnego stanu, bo z czerwoną twarzą nie wyglądałam sympatycznie.Stałam w łazience, przemywając twarz zimną wodą. Kiedy wychodziłam z toalety, minęłam się z sekretarką. Udając się z powrotem do konferencyjnej ujrzałam wysokiego blondyna, który szedł w moim kierunku . Był ładniejszy od Zayn'a.Zastanawiałam się kim on jest, ale domyśliłam się, że tu nie pracuje bo niósł ze sobą dużą torbę. 

-Cześć, przywiozłem jedzenie.-zwrócił się do mnie przystojniak. 
-Cześć - odpowiedziałam po chwili. Nie mogłam zrozumieć, dlaczego wpadam na samych przystojnych facetów, zastanowiłam się.
-Weźmiesz ode mnie to zamówienie w końcu? -jego słowa przywróciły mnie do rzeczywistości.
-Jasne, przepraszam, zamyśliłam się.Odebrałam od niego jedzenie, dotykając jego gładkich rąk.
-Nie wiem jak można zatrudnić takie osoby jak ty, które bujają w obłokach.-odezwał się
-Przepraszam, ja wcale taka nie jestem. Pracuje tu dopiero od kilku godzin -odparłam.
-Muszę już iść, mam jeszcze sporo zaleceń . Miło było Cię poznać. 
-Mnie również. 
Odszedł, a ja w ostatniej chwili przeczytałam z jego plakietki "Niall Horan, od spraw marketingu"
*****
Jest następny rozdział. Cieszę, się, ze czytacie, jednak mało kto komentuje i nie wiem, czy się Wam podoba.Tak jak obiecałam, pojawił sie Niall :) Następnego rozdziału oczekujcie w tym tygodniu :)Będzie więcej Nialla ♥
Trzymajcie się :) @angelharry99


niedziela, 1 lutego 2015

Rozdział 1

Gdy dotarłam do pokoju, od razu skierowałam się w kierunku szafy. Otworzyłam ją i spoglądałam na półki, zastanawiając się, co ubrać. Stałam tak jakieś 3 minuty zanim skompletowałam w głowie swój ubiór. Zdecydowałam się na niebieską koszule, z flagą USA, jeansy z dziurami i białe conversy.Stwierdziłam, że to idealny strój na zakupy. Potem poszłam do łazienki, zrobić pasujący, do stylizacji, lekki makijaż. Swoje blond włosy spięłam w luźny kucyk. Wychodząc z pokoju zabrałam ze sobą telefon, który leżał na szafce przy łóżku.

-Jestem gotowa. Przepraszam, że trochę to trwało- powiedziałam do Jennifer.
-Przestań, wcale nie długo. Chyba, że wziąć pod uwagę fakt , iż gdybym nie przyjechała po Ciebie to przespałabyś cały dzień.
-Masz racje, chodźmy.-rzuciłam lekko zmieszana.
* * *
Zanim dojechałyśmy do Manchesteru, minęło trochę czasu, ponieważ mieszkałam w Liverpool . Gdy byłyśmy już w galerii, poszłyśmy na zakupy.

-Może pójdziemy najpierw do h&m?-zapytała Jennifer
-W porządku, może być .Na pewno coś tam odpowiedniego znajdziemy.
Zakupy nie poszły nam tak szybko jak przypuszczałyśmy. Trudno było nam znaleźć coś, co pasowałoby do pracy w kancelarii, na studiach nas tego nie uczyli.Byłyśmy zdane na siebie i seriale

-Jesteś głodna Hana? -spytała
-Może trochę ,rozejrzyjmy się jeszcze zanim pójdziemy coś zjeść.
-Wolałabym teraz , i tak już nic nie znajdziemy. Na razie wystarczy nam to ,co kupiłyśmy.
-Niech ci będzie. Chodźmy do McDonalda.

Ja zamówiłam sobie Big Mac'ka,frytki i dużą colę.Byłam strasznie głodna, ponieważ nic nie jadłam dzisiejszego dnia. Przyjaciółka zamówiła sobie sałatkę i wodę . Gdy udałyśmy się w stronę parkingów, spytałam:

-Masz ochotę zostać u mnie trochę?-chciałam pobyć jeszcze z przyjaciółką.
-Hana,niestety jestem już umówiona na ten wieczór. Sory.

Przyjaciółka odwiozła mnie do domu

-Dziękuję, za podwózkę.Dzięki tobie nie musiałam tłuc się autobusem z tymi siatkami.
-.Luz.Cieszę się że będziemy razem pracować.
-Miłego wieczoru, baw się dobrze.-oznajmiłam na pożegnanie
-Dziękuję, dobranoc.

Przyjaciółka odjechała, ja weszłam do domu . Było mi trochę przykro, nie chciałam spędzić reszty dnia sama.Zdjęłam conversy, zrzuciłam kurtkę i usiadłam przed telewizorem , wzięłam pilota do ręki i zaczęłam skakać po kanałach w poszukiwaniu czegoś, co mogłoby poprawie mój troszkę zepsuty humor. Po kilku minutach doszłam do wniosku, że nic nie leci więc wyłączyłam telewizor i pobiegłam na górę -do swojego pokoju.Położyłam eis na łóżko i zadzwoniłam do starszego brata.
Dawno z nim nie rozmawiałam , więc pomyślałam, że zajmie mi to trochę czasu i nie będę tak smutać, z powodu Jennifer. Gdy po kilku sekundach usłyszałam zachrypnięte "Hallo?" po drugiej stronie uśmiechnęłam sie lekko, bo dawno nie słyszałam Jai'a.

-Hej braciszku,zachichotałam
-Hej, hej,zaśmiał się słodko, jak zwykle
-Wiesz już może, kiedy wrócisz z tej Irlandii?Bardzo za tobą tęsknie, wiesz?-zapytałam z cichym westchnienie
-Oj malutka, tylko mi nie wzdychaj okey?-próbował mnie w pewien sposób pocieszyć,rozbawić?-pomyślałam
-Jai ,odpowiedz .-mruknęłam
-Uh. *westchnął*
-I kto tu teraz wzdycha?zachichotałam-Jai odpowiedź mi w końcu,no.-nalegałam
-Hana, nie wiem.... mam tu dobrą pracę , moja narzeczona też , spodziewamy się dziecka -mówił
-Dziecka ?Jak to?-zdziwiłam się
-Skąd się biorą dzieci chyba nie będę Ci tłumaczył. Oboje zaczęliśmy się śmiać
-Nie dzięki -przerwałam chichoty- Jai, kurde ty masz 26 lat, nie za wcześnie na dziecko?
-To odpowiedni czas na potomstwo, moja droga .Dorośniesz , zrozumiesz.Mądrzył się
-Jai, nie udawaj mądrali, hmmm Zagryzłam wargę uśmiechając się szeroko.
-Dobrze ,dobrze siostra , wiesz co muszę kończyć , zaraz jadę do pracy .
-Okey Trzymaj się.
-Mhm. Pa młoda.
-Pa kochany .-szepnęłam.Po chwili Jai rozłączył się.Spojrzałam na zegarek, w rogu ekranu mojego białego iPhone'a
-Omg.-mruknęłam sama do siebie - jak późno.

Wstałam i wzięłam z szafy jakąś piżamę i udałam się do łazienki by wziąć szybki , orzeźwiający i chłodny prysznic . Gdy skończyłam wróciłam do swojej sypialni , ułożyłam sie wygodnie na łóżku, przykryłam kołdrą i usiłowałam zasnąć ,po kilku minutach odpłynęłam, wtulona w poduszkę
******
Tak więc to jest pierwszy rozdział. Mam nadzieje, że wypadł lepiej niż prolog. Jeszcze nie pojawiła się postać Nialla, ale będzie w kolejnym :)Jest zakładka z  bohaterami,:)
Komentujcie, ponieważ Wasze komentarze mnie motywują :)
Buziaki :) @angelharry99.
Jeśli możecie polecajcie innym.

Bohaterowie

Hana Brooks21letnia , główna. Mieszka w Liverpool. Ma starszego brata, którego bardzo kocha. Jej najlepszą przyjaciółką jest Jennifer.

Niall Horan-21letni chłopak , główna męska postać. Pracuje w szpitalu, w wolnych chwilach zajmuje się marketingiem i przywozi jedzenie do kancelarii.

 Jennifer Hill -21letnia przyjaciółka Hany. Pomaga jej we wszystkim i troszczy się o nią . Szuka prawdziwej miłości.

Jai Brooks- jest starszym bratem Hany. Mieszka w Irlandii, tam pracuje. Ma dziewczynę.

Zayn Malik-pracuje w kancelarii już jakiś czas. Będzie  pomagał Hanie w jej obowiązkach, z czasem się w niej zakocha.
Louis Tomlinson- pierwszy klient kancelarii, figo fago , romantyk, kto wie co z niego za ziółko?
Harry Styles- sprząta w kancelarii , w oko wpadnie mu Jennifer ,lecz później adoruje tajemniczego Tomlionsona.
Dorothy Patterson-22-letnia dzieczyna. Bardzo sympatyczna, pełna humoru i pomysłów postać. Z każdej sytuacji potrafi znaleźć wyjście. Nie ma dla niej rzeczy niemożliwych.