"Urodzinowa niespodzianka "
+18
3 MIESIĄCE PÓŹNIEJ
#Niall
Zbliżają się urodziny mojej księżniczki. Z pomocą Harry'ego, Jennifer i Dorothy postanowiłem zrobić dla niej przyjęcie urodzinowe. Wszystko dokładnie zaplanowałem. Jennifer była odpowiedzialna za gości, w końcu to ona najdłużej znała Hanę. Ja natomiast razem ze Styles'em mieliśmy zająć się dekoracjami i jedzeniem.
***
#Jennifer
Wszystko układało się po naszej myśli. Od samego rana nasza paczka przygotowywała przyjęcie. Mieliśmy naprawdę dużo pracy, a trzeba było tak wszystko zorganizować żeby Han nie wróciła do domu przed czasem. Na szczęście przedpołudnie spędza u psychologa.
-Chłopaki poradzicie sobie beze mnie? Jadę po Han i zabieram ją w jedno miejsce.
-Damy sobie radę, zaraz Dorti wróci z prowiantem i pomoże nam w dekoracjach. Jedź już i nie rób kichy bo z niespodzianki będą nici gdy Brooks wróci.-powiedział Harry
-Wystarczy jak powiesimy balony w salonie i ogrodzie? -zapytał Niall
-Oj chłopcy... Mamy ich mnóstwo wieszajcie gdzie chcecie -powiedziałam wychodząc .
Pojechałam prosto do klinki, gdzie była Han. W między czasie wykonałam telefon, aby upewnić się czy wszystko gotowe zgodnie z planem. Miałam kilka obaw, zawsze coś mogłoby się zepsuć. Taka niespodzianka nie może się zmarnować, to będzie impreza z pompą.
-Hej - przywitałam zaskoczoną przyjaciółkę.
-Cześć. Byłyśmy umówione? Znów o czymś zapomniałam?
-Nie byłyśmy umówione, ale masz dziś urodziny i zabieram cię w jedno miejsce.
-Kolejna niespodzianka?
-Jedna z pierwszych dzisiejszego dnia, będzie ich naprawdę dużo -powiedziałam.
Pojechałam z przyjaciółką do mojego domu. W czasie drogi próbowała wyciągnąć ode mnie więcej informacji, oczywiście milczałam jak grób . Niespodzianki pozostają niespodziankami. Na miejscu kazałam przyjaciółce przebrać się w strój, który był odpowiedni na urodziny.
-Naprawdę musze się w to przebrać? -zapytała
-Tak
-Ubrania, które mam nie sobie nie są złe. Dobrze się w nich czuje.
-Nie marudz już tylko zmykaj do łazienki. Masz urodziny i musisz wyglądać pięknie, w końcu będziesz gwiazdą wieczoru.
Hana poszła do łazienki się przebrać. Spojrzałam na zegarek, mamy coraz mniej czasu. Napisałam sms'a do Nialla.
-"Wszystko idzie zgodnie z planem. Szykujemy się. Han jest trochę niezadowolona, że nie wie o co chodzi. "
#Hana
Założyłam sukienkę, którą dała mi Jennifer. Byłam zaskoczona pomysłem moich przyjaciół. Byli naprawdę niesamowici, po nich wszystkiego można się spodziewać. Po piętnastu minutach wyszłam gotowa z łazienki. Jennifer zrobiła mi jeszcze makijaż i ułożyła włosy. Pojechałyśmy za miasto, zaczęłam się trochę bać, ich niespodzianka była dość nietypowa. Przyjaciółka nie chciała mi nic powiedzieć. Wiozła mnie gdzieś, cholera wie gdzie. Nagle zatrzymaliśmy się na stacji paliw, wysiadłam i podażyłam za koleżanką w stronę czarnego bmw, przy masce stał jakiś facet. Przez słońce nie mogłam spostrzec jego sylwetki, nie miałam okularów przeciwsłonecznych. Zrobiło mi sięnaprawdę gorąco w środku. Powietrze było gorące, idealna pogoda jak na maj. Będąc już przy samochodzie w chłopaku rozpoznałam mojego brata.
-Jai!! Zaczęłam krzyczeć z radości, przy okazji mocno ściskając brata, prawie go dusząc.
-Cieszę cię ze cie widzę kochana siostro. Pozwól, że ja zabiorę cię w dalszą drogę.
-Jennifer i Jai mówicie o co chodzi?! Ja z wami nie wytrzymam -powiedziałam
-Spokojnie, pojedziesz ze mną w jedno miejsce, muszę ci coś pokazać i pod wieczór wrócimy -powiedział Jai.
-Miłej podróży, widzimy się za kilka godzin w domu Han -powiedziała Jennifer.
Pożegnaliśmy się z Jenny i udałyśmy się w drogę. Odetchęłam z ulgą, miałam przy sobie ukochanego brata, z nim czuje się bezpieczna. Podobnie jak z Niallem.
-Powiesz mi dokąd jedziemy? -zapytałam po jakimś czasie.
-Do Manchesteru, to pomysł rodziców.
-Co tym razem wymślili? To sprawka ojca?
-To ich wspólna decyzja, prezent urodzinowy. Na tą chwilę tylko tyle mogę powiedzieć. Nie złość się, uśmiechnij się -powiedział
-Powoli mam dość tych niespodzianek. Dla was to śmieszne, ale ja denerwuje się bo nie wiem czego mogę się spodziewać. Cieszę się, że przyjechałeś na moje urodziny. A co z Isabel i Nick'em?
-Przyjechali razem ze mną, są teraz w hotelu. Ślicznie wyglądasz w tej sukience siostro, gdybym nie był twoim bratem to..
-Jai nie wygłupiaj się, masz dzieczyne i syna. Zaczęłam się śmiać.
Po godzine Jai zaparkował samochód przed nowo wybudowanym osiedlem znajdującym się w spokojniej
dzielnicy. Do centrum nie było daleko, zaledwie kwadrans samochodem.
-Podoba ci się? -zapytał
-Jasne, że tak -powiedziałam
-To dobrze bo od dzisiaj będziesz tutaj mieszkać. Rodzice kupili ci tutaj mieszkanie.
-Że co?! Co powiedziałeś? Możesz powtórzyć?
-Rodzice kupili ci mieszkanie i od dzisiaj mieszkasz w Manchesterze. Oboje uznali,że już czas żebyś miała swoje cztery kąty. Poza tym będziesz mieć o wiele bliżej do pracy. Proszę to są klucze.
-Dziękuję, nie wiem co powiedzieć. Brak mi słów. Mogę obejrzeć mieszkanie?
-No pewnie chodź, jest przecież twoje. Ty tu rządzisz.
Brat pokazał mi klatkę. Mieszkanie mieściło się na parterze. Było dwupoziomowe. Ucieszyłam się z tego bardzo, bo zawsze marzyłam o dwupokojowym mieszkaniu. Dom zawierał aż 5 sypialni. Rozejrzałam się po mieszkaniu. Zaczęłam wszystko planować, co gdzie i jak. Z tyłu domu był niewielki ogròd.
Po pewnym czasie udałyśmy się do mojego "starego domu "
***
#Niall
Dochodziła już 19:00. Mojej ukochanej jeszcze nie było. Byłem nią spokojny, bo przebywała z bratem, z którym jest bardzo związana. Dzisiaj mam okazję wreszcie go poznać. Przybyli już pierwsi.
Byli obecni znajomi Han, których nie znałem. Oprócz tego Jennifer, Harry, Dorti , Louis no i ja. Rodzine reprezentować będą Jai z Isabel i dzieckiem. Wszyscy czekaliśmy na jubilatke, niektórzy wypatrywali ją z okna, ogrodu. Zaczęły się już pierwsze toasty. W pewnej chwili rozległ się dzwonek.
-Już są, Harry zawołaj wszystkich! -rozkazałem. Gdy wszyscy się zgromadzili otworzyłem drzwi.
-Witaj kochanie na własnej imprezie -powiedziałem
-Trzy...dwa...jeden -odliczał Harry
- Sto lat , sto lat niech żyje żyje nam .! Sto lat , sto lat niech żyje żyje nam a kto Hana!!!-wszyscy zaczęli śpiewać
#Hana
-Kochani dziękuję, jesteście wspaniali. To najpiękniejsza niespodzianka jaką mogłam sobie wymarzyć.-powiedziałam
Potem dostałam mnóstwo prezentów. Zabawa zaczęła się rozkręcać na dobre. To będzie niezapomniana impreza. Mój dotychczasowy dom wypełniony był mnóstwem balonów i serpentynami. W ogrodzie wisiał duży transarent "Happy Birthday Hana". Wszyscy bawili się w ogrodzie a cześć osob tańczyła na parkiecie w salonie. Było mnóstwo alkoholu, ja postanowiłam z nim nie przesadzać. Dostałam drinka od blondyna.
-Jestem Louis, Niall mnie zaprosił -powiedział podając mi napój.
-Miło cię poznać.
-Wszystkiego najlepszego, niech spełnią się twoje marzenia -powiedział
-Dzięki
-Jak Niall cię wyrwał? Takie bòstwo z ciebie. Jest zakochany po uszy. Zawròciłaś mu w głowie wiesz?
-Nie wiem gdzie on cię pozbał ale jesteś śmieszny
Wyszłam do ogrodu, w domu panował zaduch. Słońce zaczęło powoli zachodzić, powietrze było rześkie. Podeszłam do Isabel, która zajmowała się dzieckiem.
-Tak się cieszę, że przyjechaliście.-powiedziałam
-Była okazja żeby się spotkać, Jai nie mogł odmówić. Odliczał dni do przyjazdu. -powiedziała
-Mogę wziąść go na ręce?
-Pewnie. Zajmiesz się nim przez chwilę? Poszłabym po coś do picia
-Zostanę z nim
Isabel poszła do domu a ja zostałam z Nick'iem. Uśmiechał się i machał rączkami. Był taki malutki i słodki. Po chwili zaczął płakać. Wzięłam go na ręce, bo bujanie w wózku nie dało rezultatu. Tuliłam go do siebie.
-Do twarzy ci z nim. -powiedział Niall.
-Świetnie to wszystko zorganizowałeś. Dziękuję.
Dołączył do nas mój brat. Przejął małego.
-Nie miałam okazji przedstawić ci mojego brata. To jest Jai.
-Jai to ty? Pamiętasz mnie? -powiedział Niall
-Niall Horan, buntownik. Witaj nie przepuszczałemm że spotkamy się w takich okolicznościach!- powiedział Jai
-Stary 100 lat cię nie widziałem! Nigdy nie sądziłem, że Hana to twoja siostra!
-Bo nigdy jej nie widziałem. Teraz jest moja.
-Zaraz to wy się znacie? -przerwałam
-Tak kolegowaliśmy się, graliśmy kiedyś w jednej drużynie. A potem Niall wyjechał.
-Musimy się kiedyś spotkać. -powiedział
-Okey, zostaje tu na kilka dni.
***
#Niall
Przyjęcie urodzinowe trwało, każdy doskonale się bawił. O 20:00 przyszedł czas na tort. Ponownie zabrzmiało słynne "Sto lat". Hana zdmuchnęła wszystkie świeczki za jednym zamachem. Wybuchły też petardy. Humor ukochanej był nie do opisania, jeszcze nigdy nie była tak szczęśliwa. Uśmiech nie schodził z jej twarzy nawet na chwilę. Po tym jak każdy zjadł po kawałku tortu i trochę się zabawił nadeszła pora na moją niespodziankę dla Han. Miałem tremę, Harry i Louis wierzyli we mnie. To będzie moje pierwsze wystąpienie tego typu.
-Moi drodzy proszę o chwilę uwagi, a zwłaszcza naszą solenizantkę. Ten uroczy blondyn ma niezwykły prezent dla Hany. Chłopak bardzo się stresuje, dodajmy mu odwagi oklaskami! -powiedział Harry
Hana pojawiła się przede mną, uśmiechała się. Ja usiadłem naprzeciw niej. Powiewał wiatr, byliśmy wszyscy w ogrodzie.
-To dla ciebie skarbie, moja własna kompozycja. Kocham Cię.
Zacząłem grać pierwsze dźwięki
-Gdy widzę Cię, każdego dnia
To serce moje całe drga
I wtedy wiem, napewno, że
Hana, ja kocham tylko Cię
I uwierz mi, że nikt nie rozdzieli nas
Będziemy razem i nic nie zrobi czas.
Ref:Kocham Cię aż tak
Że cały inny świat
Nie liczy się
Ja mam Ciebie, Ty masz mnie
O tak, podaj mi swą dłoń
I już nie bój się
Ja jestem przy Tobie
Księżniczko ma, dziś jest Twój dzień
I nikt go nie zepsuje nie
Gdy patrzę w piękne oczy Twe
To powiem już, Hana kocham Cię
Gdy patrzę w piękne oczy Twe
To powiem już, Hana kocham Cię
Ref:Kocham Cię aż tak
Że cały inny świat
Nie liczy się
Ja mam Ciebie, Ty masz mnie
O tak, podaj mi swą dłoń
I już nie bój się
Ja jestem przy Tobie
I uwierz mi, że nikt nie rozdzieli nas
#Hana
Słuchając piosenki napisanej specjalnie dla mnie, z moich oczu leciały łzy wzruszenia. To było takie piękne, każdy dźwięk. Gdy Niall skończył grać zaczęły się krzyki, pogwizdania, jednak po chwili wszystko ucichło, każdy czekał tylko na to co powiem. Dobrze ze obok stała Dorothy, dodała mi odwagi.
-Niall...to było...to najwspanialszy prezent jaki mogłam sobie wymarzyć -wydusiłam to z siebie a następnie rzuciłam się na chłopaka i dałam mu namiętnego całusa w usta. Tak staliśmy przez jakiś czas, całując się. W tle tylko słuchać było oklaski.
Zabawa trwała w najlepsze. Brat z "rodziną" już poszli i paru innych znajomych. Była już 22:24. Tańczyłam właśnie z Niallem w ogrodzie. Gdy piosenka dobiegła końca zdecydowałam się na pewien krok.
-Niall zrobisz coś dla mnie?-powiedziałam
-Dla ciebie zrobię wszystko skarbie, skocze nawet w ogień.
-Tylko mnie kochaj - wyszeptałam kochanemu do ucha,składając pocałunek.
Chwyciłam chłopaka i prowadziłam w kierunku salonu, potem schodów,aż wylądowaliśmy w mojej sypialni, zamknąłam drzwi naklucz żeby nikt nam nie przeszkadzał.
Chwyciłam chłopaka za koszulę, całując go namiętnie w usta, odwzajemnił mój pocałunek pozwalając mi wsunąć język bardziej. Po chwili blondyn wyrwał się, odsuwając się.
-Naprawdę tego chcesz? Jesteś na to gotowa ?
-Tak, jestem o tym przekonana, chcę tego, bo cię kocham, ufam ci i jestem przy tobie bezpieczna. Ochotę mam na psotę więc...
Nie zdążyłam dokończyć, bo Niall zaczął mnie całować. Poczułam, że robi mi się gorąco, motyle w brzuchu wariowały, jego zapach mnie podniecał. Dotarliśmy do łóżka. Chłopak odchylił rękawek mojej sukienki, delikatnie masował moje gołe ramię, czułam, że odpływam. Było mi tak przyjemnie. Przyszedł czas na mój krok, zdjęłam z chłopaka koszule odrzucając ją. Przejechałam dłonią po jego klatce, całując go jednoczenie w szyję. Sprawiało mu to przyjemność, więc zaczęłam drapać go paznokciami z odrobinę większą siłą. Chłopak nie pozostał mi dłużny i po chwili rozpiął zamek mojej sukienki, wydostałam się z niej bardzo szybko. Poczułam chłód na moim ciele, zostałam w samej bieliźnie, Niall zauważył moje drgawki i objął mnie mocniej, masując mi plecy, odchyliłam szyję do tyłu, pozwalając mu na zrobienie mi malinki. Jeszcze nigdy nie czułam się tak bardzo szczęśliwa, objęcia mojego chłopaka były tak delikatne a zarazem tak czułe, że nie mogłam się opanować rozkoszy. Opanowałam się i rozpięłam rozporek jego spodni, został w samych bokserkach razem ze swoim "kolegą ". Opadliśmy na łóżko. Niall krążył palcami wokół moich piersi. Następnie przesunął palcem w stronę dołu, zaczął bawić się moją kokardką od majtek. Zrobiłam kwaśną minę, zauważył to.
-Nie bój się niczego, będę delikatny -powiedział swoim seksownym głosem na którego dźwięk odbierało mi wszystkie zmysły.
-Kocham cię -powiedziałam
Niall wrócił do moich piersi, które były jeszcze schowane w moim biustonoszu. Rozpiął mi stanik i wyrzucił go gdzieś daleko za łóżko. Czerwieniłam się, bo nie dość, że byłam w tej gorszej pozycji to na dodatek zostałam już praktycznie bez niczego. Nie miało to dla mnie większego znaczenia, bo wiedziałam,że Horan nie zrobi mi krzywdy i mogę pozwolić sobie przy nim na wszystko. Nie mam przed nim tajemnic. Chłopak mnie pięścił, byłam w niebie, wydawałam z siebie pojękiwania, które były silniejsze gdy robił to ostrzej. Przez chwilę przeszła mi myśl, że ktoś może nas usłyszeć, ale nie ważne. Mam przy sobie ukochanego i dobrze mi z tym. W końcu pozbył się moich majtek. Teraz to już całkiem należę do niego, w końcu jestem jego i może robić ze mną to co chce. Równie szybko pozbył się swoich bokserek. Sięgnął po zabezpieczanie.
-Nikt nie był ciebie tak blisko jak ja -wyszeptał
Dość! Teraz ja pokaże na co mnie stać, przewróciłam chłopaka. Jak szaleć to szaleć. Teraz to ja byłam na górze. Usiadłam na niego okrakiem dotykając jego krocza, Niall drgnął. Moja pozycja nie trwała długo, bo zaraz on był nade mną.
-Mogę? -zapytał
Kiwnęłam tylko głową. Chłopak włożył we mnie dwa palce. Pisnęłam.To było...przyjemne. Wszystko co robił dawało mi szczęście. Wybuchła między nami prawdziwa namiętność, daliśmy ponieść sie chwili,Po jakimś czasie skończyliśmy swoje igraszki. Horan przykrył nas kołdrą .
-Byłaś naprawdę dzielna, dziękuję -powiedział
-A ty taki delikatny -odrzekłam.
-Kocham cię -Niall pocałował mnie w czoło.
Przytuliłam się niego, wreszcie czułam się naprawdę bezpiecznie. Moje serce nadal waliło jak oszalałe. Uświadomiłam sobie jedno. Kocham Nialla tak mocno,że chciałabym być z nim na zawsze. Nic nas nie może rozdzielić. Zasnęłam w jego objęciach. Zabawa na dole jeszcze trwała.
~~~~~~~~~~
Witajcie po tej krótkiej przerwie, stęskniłam się za Wami :) Przepraszam za błędy.
No i stało się :) Spodziewaliście się tego? Nie ma żadnej rewelacji, ale jak na pierwszy raz może być. W życiu Han i Nialla szykują się duże zmiany. Mam nadzieję, że was nie zawiodłam i będziecie zadowolone. Powoli zbliżamy się do końca tej części.
Komentujcie tu albo na tt :) To niesamowicie motywuje
Buziaki :)@angelharry99
#PrzyjaźńorMiłośćNiallff
sobota, 25 kwietnia 2015
wtorek, 14 kwietnia 2015
Rozdział 19
"Wyjście do klubu "
MIESIĄC PÓŹNIEJ
#Jennifer
Czekam na Hanę, która jest u psychologa. Chodzi na spotkania dwa razy w tygodniu. Podobają jej się te wizyty, ponieważ powoli dochodzi do siebie po ostanich wydarzeniach. Częściej się uśmiecha co mnie bardzo cieszy. Razem z Harrym jesteśmy przy niej na zmianę tak jak się umówiliśmy. Niall jest wspaniałym chłopakiem, chciałabym kiedyś trafić na takiego jak ona. Trochę jej go zazdroszczę. Jest taki opiekuńczy, uroczy.
-I jak było na wizycie? -zapytałam przyjaciółkę, gdy wyszła z gabinetu
-W porządku. Na prawdę chodzenie na te spotkania to dobry pomysł.
-W końcu to Harry cię na nie namówił.
-Nie udawaj proszę. Wiem, że też miałaś w tym swój udział za co ci dziękuję. .-powiedziała
-Nie ma za co. Czego się nie robi dla siostry -zachichotałam lekko.
-Masz ochotę na kawę?
-Z przyjemnością.
#Hana
Wyszłyśmy z budynku, udałyśmy się w stronę Starbucks'a, kupiłyśmy po kawie. Wypiłyśmy ją siedząc przy stoliku, rozmawiając o głupotach. Później udałyśmy się na krótki spacer. Idąc ulicami Liverpool'u zatrzymałam się przy jednym ze sklepów. Moją uwagę przykuła znajdująca się na wystawie kremowa sukienka z rękawkiem.
-Śliczna sukienka, pewnie trochę kosztuje -powiedziała przyjaciółka.
- Jennifer muszę ją przymierzyć, cena nie gra roli. Chodź, wchodzimy .
-Nie wydaje mi się czy to dobry pomysł, to sklep dla dla milionerów. Nie stać cię żeby ją kupić.
-Ostanio ojciec przelał mi na konto pewną kwotę pieniędzy, nie wydałam ją na dziecko to teraz mogę kupić sukienkę
-No dobrze, skoro tak uważasz.
Weszłyśmy do sklepu, przymierzam sukienkę. Idealnie pasowała, jakby szyta specjalnie dla mnie. Postanowiłam ją kupić. Potem pojechałam autem do sklepu po buty. Tym razem sama, gdyż przyjaciółka miała inne plany. W galerii spędziłam 2 godziny, gdyż nie łatwo było znaleźć obuwie, które spodobałoby mi się. Lubie wybrzydzać, jeśli chodzi o dodatki. W końcu znalazłam idealne czarne szpilki i czarną kopertówkę.
Wróciłam do domu padnięta, zakupy mnie osłabiły, bo przez ostani czas praktycznie nie ruszałam się z mieszkania, cały dzień spędziłam w łóżku, albo przed telewizorem, od czasu do czasu pijąc wino albo piwo. Teraz leżałam na kanapie w salonie i myślałam. Właściwie to nie wiem o czym. Po prostu leżałam. Zaczęłam analizować dzisiejszy dzień. Był dobry, spotkanie z psychologiem było udane, zapominam o tym co było, chociaż wiem, że nigdy nie uda mi się wyrzucić z pamięci tak do końca to czego doświadczyłam. Zawsze będę o tym pamiętać, bo o tym nie da się tak po prostu zapomnieć. Chciałabym cofnąć czas, zacząć wszystko od początku, wrócić do dnia kiedy pierwszy raz zobaczyłam Nialla, wtedy pewnie nie związałabym się z Zayn'em nie doszło by do tej sytuacji.
No właśnie Niall. Niby jesteśmy parą, ale jakaś to mi na związek nie wygląda. On troszczył się o mnie bo byłam w ciąży. Ten związek opiera się tylko na opiece i współczuciu. Nie ma uczucia, łączy nas tylko wzajemne zaufanie. Gdzie jest miłość? Mam motyle w brzuchu jak go widzę, uwielbiam jego dotyk, który jest tak idealny. Każde chwile spędzone z nim są wyjątkowe, przy nim czuje się szczęśliwa. Chcę być tylko z nim, ale nie potrafię się mu oddać. Nie powiedział mi, że tego chce, kiedyś prawie to zrobiliśmy. Musze się z nim rozstać. Boże Hana zdecyduj się czego chcesz. Kochasz go a nie chcesz z nim być?
Z moich myśli wyrwało mnie pukanie do drzwi. Jak zwykle, gdy myślę o czymś to jak nie telefon mi przerwie to jakiś gość, który mnie odwiedza. Może to dobrze bo to o czym teraz myślę jest po prostu głupie. Jak mogę nie chcieć być w związku z Niallem Horan'em skoro na jego widok wariuje, serce bije mocniej???
Wstałam i poszłam otworzyć drzwi. W drzwiach stał on.
-Hej -przywitał mnie uśmiechem, na którego widok cała promieniałam.
-Dobrze cię widzieć, wejdź -zaprosiłam chłopaka do środka.
-Przyszedłem tylko na moment, za niedługo musze jechać do firmy kateringowej . Stęskniłem się za tobą. Niall mnie objął. Poczułam jego oddech na swoim ciele.
-Co robiłaś dzisiaj?-zapytał
-To co zwykle robie w sobotę. Byłam u psychologa. Podobają mi się te spotkania, chyba wychodzę na prostą. Dziękuję, że mnie do tego namówiłeś.
-To Harry cię przekonał, nie ja.
-Wiem, że to ty wpadłeś na ten pomysł, pierwszy mnie na nie namawiłeś, a gdy cię nie posłuchałam to poprosiłeś o pomoc moich przyjaciół
-Musiałem coś zrobić, ale cieszę się że tam chodzisz. Co powiesz na wspólny wieczór, obejrzymy jakiś dobry film, co ty na to?
-Okey, zgoda. Wybiorę jakiś film jeśli pozwolisz.
-Dobrze kochanie, byle by nie coś nudnego, lubię akcje. Będę prosto po pracy. -powiedział Niall
-Będę czekać na ciebie z niecierpliwością.
***
Siedziałam sama przy lampce wina. Wypiłam już trochę. Postanowiłam,że skoro mam tak siedzieć bezczynnie i marnować sobotni wieczór wybiorę się do klubu na imprezę. Poszłam do swojego pokoju na górze. Podeszłam do szafy i zaczęłam przeglądać rzeczy które wisiały na wieszakach. Nie mogłam zdecydować się na żadną kreacje. Przypomniałam sobie o mojej sukience, którą kupiłam dziś razem z Jennifer. Poszłam na dół. Wzięłam do ręki karton w którym była zapakowana nowa kreacja, otworzyłam wieko i wyjęłam ją. Obejrzałam sukienkę na wszystkie strony, była idealna na zabawę. Podeszłam do lustra znajdującego się na przedpokoju i przyłożyłam sukienkę, żeby sprawdzić jak będę wyglądać. Wróciłam z powrotem na górę, skierowałam się prosto do łazienki. Zrobiłam makijaż, włosy lekko podlokowałam, bo moje naturalne loki były kiepskie. Ubrałam sukienkę, następnie czarne dodatki, byłam gotowa na imprezę w klubie.
Napisałam jeszcze sms'a do Nialla
-"Idę do klubu, tam zaczniemy naszą randkę. Adres ci wyślę "
Zamówiłam taksówkę, która przyjechała po kwadransie, pojechałam do centrum. Taksówkarz zatrzymał się pod jedną z najlepszych dyskotek w mieście "Viva Fun". Zapłaciłam i podziękowałam . Bez problemu dostałam się do środka. Ochroniarz od razu mnie wypuścił, nie musiałam stać w kolejce ani okazywać dowodu czy jestem pełnoletnia.
Zeszłam schodami na dół. W środku był staszny tłum i hałas. Wszędzie pełno ludzi. DJ puszczał głośną muzykę. Wcale mi to nie przeszkadzało. Na parkiecie ludzie szaleli. Wokoło kolorowe świetłka. Czułam się jak nastolatka, która pierwszy raz znajdowała się w takim miejscu choć w takich klubach bywałam nie raz. Przeciskając się przez tłum bawiących się ludzi, doszłam do baru. Barman postawił mi pierwszego, gratisowego drinka. Siedziałam przy barze popijając kolorowe coraz to różniejsze trunki. Tak minęła mi godzina.
-Zatańczysz mała?-zapytał jakiś chłopak
Bez zastanawiania kiwnęłam głową i wstałam z krzesła, prowadząc chłopaka w stronę parkietu. Tańczyłam z nieznajomym, powalając sobie na coraz to śmielsze wygibasy. Wreszcie czułam, że żyje. Świetnie się bawiłam. Chłopak co jakiś czas wracał do baru po nowe drinki. Nawet nie zauważyłam jak przestałam kontrolować to co robię. Bawiłam się w najlepsze, pobobała mi się zmiana towarzystwa.Zapomniałam o wszystkim, również o tym, że umówiłam się z chłopakiem.
***
#Niall
Po przeczytaniu widomości od Han bardzo się zdziwiłem. Nie znałem jej od tej "rozrywkowej "strony. Czekałem ns sms gdzie się bawi, żeby do niej dołączyć, ale nie dostałem wiadomości. Pojechałem do domu ukochanej z myślą, że wróciła do domu i dlatego nie napisała.
Będąc już pod jej mieszkaniem zacząłem dobijać się do drzwi. Auto stało przed garażem więc musiała być środku budynku. Nie odpowiadała. Zacząłem dzwonić. Nie odbierała. Zacząłem się trochę niepokoić. Byliśmy umówieni a po niej ślad zaginął. Gdzie jesteś słońce? -powtarzałem sobie w myślach. Po nieudanych próbach skontaktowania się z Haną usiadłem zrezygnowany na jednym ze schodów przed drzwiami. Cały czas próbowałem się do niej dodzwonić.
***
W tym samym czasie
#Hana
Zabawa w klubie trwała w najlepsze. Cały czas bawiłam się z jakimiś przypadkowo poznanymi chłopakami, od czasu do czasu pijąc drinki, które mi stawiali albo sama je sobie kupiłam. Byłam już trochę mocno wstawiona gdy DJ ogłosił konkurs karaoke. Stwierdziłam,że wezmę w tym udział. Trochę pofałszować można, w końcu to klub i nikt na błędy uwagi nie zwraca. Zresztą kto tu przyszedł by mnie poprawiać?Gdy osoba przede mną skoczyła swoje popisy przyszła kolej na mnie. DJ wylosował mi piosenkę, gdyż sama nie potrafiłam się zdecydować co bym chciała zaśpiewać. Padło na utwór "I Really Like You" Carly Rae Jepsen. W połowie piosenki dołączyła do mnie jakaś blondynka.
Miała długie blond włosy. Była niewiele wyższa ode mnie. Uśmiech jej z twarzy nie schodził. Po zaśpiewaniu piosenki, chciałam poznać bliżej moją przeciwniczkę.
-Jak ci na imię? -zapytałam
- Dorothy Patterson, ale znajomi mówią na mnie Dorti. A ty?
-Hana Brooks. Napijesz się ze mną po jeszcze jednym drinku?
-Spoko. Musze ci przyznać,że nieźle wymiatasz na parkiecie. Obserwowałam cię przez chwile.
-Nie ma o czym mówić, to zwykłe wygłupy.
-E tam. Przyjaciele muszą się z tobą dobrze bawić, latasz po scenie. -zachichotała blondynka
#Dorothy
Zapoznałam się z Haną bliżej, wymieniłyśmy się numerami i bawiłyśmy się wspólnie jakiś dłuższy czas. Dziewczyna wypiła tyle różnych napojów alkoholowych, że ledwo mogła ustać na nogach. Postanowiłam zabrać ją z klubu, było już po drugiej w nocy. Nie za bardzo mogłam się z nią dogadać, a musiałam ją gdzieś ulokować w bezpieczne miejsce. Nie mogłam zostawić jej na ulicy w takim stanie. Poszperałam jej w torebce, znalazłam dowód z którego przeczytałam adres. Zamówiłam taksówkę i pojechałyśmy we wskazane miejsce. Po drodze udało mi się wyciągnąć od niej, że to jest jej dom. Mówiła też coś o jakimś chłopaku z którym się umówiła ,ale nic nie zrozumiałam, sama byłam nieco podpita,ale nie aż tak jak ona.
Gdy dojechałyśmy pod dom zapłaciłam taksówkarzowi i wyjęłam z torebki Han klucze po czym weszłyśmy do domu. Położyłam ją w pokoju na dole gdyż nie wiedziałam gdzie ma własny pokój. Sama położyłam się spać na kanapie w salonie.
#Niall
Następnego dnia wczesnym rankiem znów pojechałem do domu Hany sprawdzić czy już wróciła. Zdziwiłem się, drzwi od domu były otwarte. Wszedłem do mieszania, zdjąłem kurtkę, a następnie udałem się w głąb domu. Hanę zastałem przy wyspie kuchennej. Postanowiłem ją zaskoczyć od tyłu. Złapałem ją jedną ręką za pośladek a druga przytuliłem do siebie dając całusa w szyję.
-Cholera puść mnie zboczeńcu !-powiedziała jakaś dziewczyna obracając się twarzą do mnie
-Przepraszam , nie chciałem ci nic zrobić. Kim ty jesteś i co robisz w tym domu? -zapytałem
-Jestem Dori -uśmiechnęła się. -A ty to kto?
-Jestem chłopakiem dzieczyny która tu mieszka, ma na imię Hana.
-Hana śpi, zabalowałyśmy trochę.
-Czyli była z tobą cały czas?
-W klubie była ze mną a co robiła wcześniej to nie wiem.
W kuchni pojawiła się Brooks.
-Cześć Wam. Macie jakąś wodę czy coś? Strasznie mnie suszy i głowa boli .
-Proszę skarbie podałem dziewczynie szklankę z wodą. Martwiłem się o ciebie, dzwoniłem kilkanaście razy.
-Przepraszam całkiem zapomniałam, że miałam ci napisać sms.
-Pójdę się ogarnąć a wy sobie podajcie. Łazienka u góry tak? -powiedziała Dori.
-Tak
#Hana
Gdy Dorothy zniknęła na górze zaczęłam rozmowę z Niallem.
-Niall naprawdę cię przepraszam, to przez alkohol.Zabawiłam się trochę. To ostani raz.
-Martwiłem się słońce. Co to za dzieczyna?
-Poznałam ją w klubie, jest bardzo sympatyczna. Właściwie to ona mnie do domu przeprowadziła .
-Masz szczęście ze na nią trafiłaś.
-Niall sory, że zmieniam temat, ale muszę ci coś powiedzieć. Nie jest to dla mnie łatwe.
-Co?-zapytał irlandczyk?
-Chyba powinniśmy się rozstać - powiedziałam opuszczając głowę na dół, z oczu popłynęły mi łzy.
-Jak to rozstać? Zrobiłem ci coś, popatrz na mnie. Niall wziął mnie za brodę i podniósł moją głowę żebym spojrzała mu w oczy.
-Ja nie jestem jeszcze na to gotowa, a wiem że ty prędzej czy później będziesz mnie chciał.
-Skarbie nie płeć głupstw. Skąd ci to przyszło do głowy? Wiem przez co przeszłaś, cierpliwie poczekam, a poza tym nie jestem taki. No może kiedyś byłem. .. Kocham Cię
Słysząc ostanie słowa "Kocham Cię "bardzo mocno przytuliłam się do chłopaka
-Przepraszam-wyszeptałam
~~~~~
Przepraszam za błędy. Ten rozdział napisałam ze specjalną dedykowacją dla mojej bff @Mrs_Hazza94 . Podoba wam się nowa postać Dorothy Patterson? Powiem, że zostanie z nami na bardzo długo :)
Następnego rozdziału oczekujecie po testach ok 24.04. Dokładnej daty nie znam, teraz poświęcam się nauce. Jak juz wcześniej wspomniałam będzie niespodzianka
Do następnego @angelharry99
MIESIĄC PÓŹNIEJ
#Jennifer
Czekam na Hanę, która jest u psychologa. Chodzi na spotkania dwa razy w tygodniu. Podobają jej się te wizyty, ponieważ powoli dochodzi do siebie po ostanich wydarzeniach. Częściej się uśmiecha co mnie bardzo cieszy. Razem z Harrym jesteśmy przy niej na zmianę tak jak się umówiliśmy. Niall jest wspaniałym chłopakiem, chciałabym kiedyś trafić na takiego jak ona. Trochę jej go zazdroszczę. Jest taki opiekuńczy, uroczy.
-I jak było na wizycie? -zapytałam przyjaciółkę, gdy wyszła z gabinetu
-W porządku. Na prawdę chodzenie na te spotkania to dobry pomysł.
-W końcu to Harry cię na nie namówił.
-Nie udawaj proszę. Wiem, że też miałaś w tym swój udział za co ci dziękuję. .-powiedziała
-Nie ma za co. Czego się nie robi dla siostry -zachichotałam lekko.
-Masz ochotę na kawę?
-Z przyjemnością.
#Hana
Wyszłyśmy z budynku, udałyśmy się w stronę Starbucks'a, kupiłyśmy po kawie. Wypiłyśmy ją siedząc przy stoliku, rozmawiając o głupotach. Później udałyśmy się na krótki spacer. Idąc ulicami Liverpool'u zatrzymałam się przy jednym ze sklepów. Moją uwagę przykuła znajdująca się na wystawie kremowa sukienka z rękawkiem.
-Śliczna sukienka, pewnie trochę kosztuje -powiedziała przyjaciółka.
- Jennifer muszę ją przymierzyć, cena nie gra roli. Chodź, wchodzimy .
-Nie wydaje mi się czy to dobry pomysł, to sklep dla dla milionerów. Nie stać cię żeby ją kupić.
-Ostanio ojciec przelał mi na konto pewną kwotę pieniędzy, nie wydałam ją na dziecko to teraz mogę kupić sukienkę
-No dobrze, skoro tak uważasz.
Weszłyśmy do sklepu, przymierzam sukienkę. Idealnie pasowała, jakby szyta specjalnie dla mnie. Postanowiłam ją kupić. Potem pojechałam autem do sklepu po buty. Tym razem sama, gdyż przyjaciółka miała inne plany. W galerii spędziłam 2 godziny, gdyż nie łatwo było znaleźć obuwie, które spodobałoby mi się. Lubie wybrzydzać, jeśli chodzi o dodatki. W końcu znalazłam idealne czarne szpilki i czarną kopertówkę.
Wróciłam do domu padnięta, zakupy mnie osłabiły, bo przez ostani czas praktycznie nie ruszałam się z mieszkania, cały dzień spędziłam w łóżku, albo przed telewizorem, od czasu do czasu pijąc wino albo piwo. Teraz leżałam na kanapie w salonie i myślałam. Właściwie to nie wiem o czym. Po prostu leżałam. Zaczęłam analizować dzisiejszy dzień. Był dobry, spotkanie z psychologiem było udane, zapominam o tym co było, chociaż wiem, że nigdy nie uda mi się wyrzucić z pamięci tak do końca to czego doświadczyłam. Zawsze będę o tym pamiętać, bo o tym nie da się tak po prostu zapomnieć. Chciałabym cofnąć czas, zacząć wszystko od początku, wrócić do dnia kiedy pierwszy raz zobaczyłam Nialla, wtedy pewnie nie związałabym się z Zayn'em nie doszło by do tej sytuacji.
No właśnie Niall. Niby jesteśmy parą, ale jakaś to mi na związek nie wygląda. On troszczył się o mnie bo byłam w ciąży. Ten związek opiera się tylko na opiece i współczuciu. Nie ma uczucia, łączy nas tylko wzajemne zaufanie. Gdzie jest miłość? Mam motyle w brzuchu jak go widzę, uwielbiam jego dotyk, który jest tak idealny. Każde chwile spędzone z nim są wyjątkowe, przy nim czuje się szczęśliwa. Chcę być tylko z nim, ale nie potrafię się mu oddać. Nie powiedział mi, że tego chce, kiedyś prawie to zrobiliśmy. Musze się z nim rozstać. Boże Hana zdecyduj się czego chcesz. Kochasz go a nie chcesz z nim być?
Z moich myśli wyrwało mnie pukanie do drzwi. Jak zwykle, gdy myślę o czymś to jak nie telefon mi przerwie to jakiś gość, który mnie odwiedza. Może to dobrze bo to o czym teraz myślę jest po prostu głupie. Jak mogę nie chcieć być w związku z Niallem Horan'em skoro na jego widok wariuje, serce bije mocniej???
Wstałam i poszłam otworzyć drzwi. W drzwiach stał on.
-Hej -przywitał mnie uśmiechem, na którego widok cała promieniałam.
-Dobrze cię widzieć, wejdź -zaprosiłam chłopaka do środka.
-Przyszedłem tylko na moment, za niedługo musze jechać do firmy kateringowej . Stęskniłem się za tobą. Niall mnie objął. Poczułam jego oddech na swoim ciele.
-Co robiłaś dzisiaj?-zapytał
-To co zwykle robie w sobotę. Byłam u psychologa. Podobają mi się te spotkania, chyba wychodzę na prostą. Dziękuję, że mnie do tego namówiłeś.
-To Harry cię przekonał, nie ja.
-Wiem, że to ty wpadłeś na ten pomysł, pierwszy mnie na nie namawiłeś, a gdy cię nie posłuchałam to poprosiłeś o pomoc moich przyjaciół
-Musiałem coś zrobić, ale cieszę się że tam chodzisz. Co powiesz na wspólny wieczór, obejrzymy jakiś dobry film, co ty na to?
-Okey, zgoda. Wybiorę jakiś film jeśli pozwolisz.
-Dobrze kochanie, byle by nie coś nudnego, lubię akcje. Będę prosto po pracy. -powiedział Niall
-Będę czekać na ciebie z niecierpliwością.
***
Siedziałam sama przy lampce wina. Wypiłam już trochę. Postanowiłam,że skoro mam tak siedzieć bezczynnie i marnować sobotni wieczór wybiorę się do klubu na imprezę. Poszłam do swojego pokoju na górze. Podeszłam do szafy i zaczęłam przeglądać rzeczy które wisiały na wieszakach. Nie mogłam zdecydować się na żadną kreacje. Przypomniałam sobie o mojej sukience, którą kupiłam dziś razem z Jennifer. Poszłam na dół. Wzięłam do ręki karton w którym była zapakowana nowa kreacja, otworzyłam wieko i wyjęłam ją. Obejrzałam sukienkę na wszystkie strony, była idealna na zabawę. Podeszłam do lustra znajdującego się na przedpokoju i przyłożyłam sukienkę, żeby sprawdzić jak będę wyglądać. Wróciłam z powrotem na górę, skierowałam się prosto do łazienki. Zrobiłam makijaż, włosy lekko podlokowałam, bo moje naturalne loki były kiepskie. Ubrałam sukienkę, następnie czarne dodatki, byłam gotowa na imprezę w klubie.
Napisałam jeszcze sms'a do Nialla
-"Idę do klubu, tam zaczniemy naszą randkę. Adres ci wyślę "
Zamówiłam taksówkę, która przyjechała po kwadransie, pojechałam do centrum. Taksówkarz zatrzymał się pod jedną z najlepszych dyskotek w mieście "Viva Fun". Zapłaciłam i podziękowałam . Bez problemu dostałam się do środka. Ochroniarz od razu mnie wypuścił, nie musiałam stać w kolejce ani okazywać dowodu czy jestem pełnoletnia.
Zeszłam schodami na dół. W środku był staszny tłum i hałas. Wszędzie pełno ludzi. DJ puszczał głośną muzykę. Wcale mi to nie przeszkadzało. Na parkiecie ludzie szaleli. Wokoło kolorowe świetłka. Czułam się jak nastolatka, która pierwszy raz znajdowała się w takim miejscu choć w takich klubach bywałam nie raz. Przeciskając się przez tłum bawiących się ludzi, doszłam do baru. Barman postawił mi pierwszego, gratisowego drinka. Siedziałam przy barze popijając kolorowe coraz to różniejsze trunki. Tak minęła mi godzina.
-Zatańczysz mała?-zapytał jakiś chłopak
Bez zastanawiania kiwnęłam głową i wstałam z krzesła, prowadząc chłopaka w stronę parkietu. Tańczyłam z nieznajomym, powalając sobie na coraz to śmielsze wygibasy. Wreszcie czułam, że żyje. Świetnie się bawiłam. Chłopak co jakiś czas wracał do baru po nowe drinki. Nawet nie zauważyłam jak przestałam kontrolować to co robię. Bawiłam się w najlepsze, pobobała mi się zmiana towarzystwa.Zapomniałam o wszystkim, również o tym, że umówiłam się z chłopakiem.
***
#Niall
Po przeczytaniu widomości od Han bardzo się zdziwiłem. Nie znałem jej od tej "rozrywkowej "strony. Czekałem ns sms gdzie się bawi, żeby do niej dołączyć, ale nie dostałem wiadomości. Pojechałem do domu ukochanej z myślą, że wróciła do domu i dlatego nie napisała.
Będąc już pod jej mieszkaniem zacząłem dobijać się do drzwi. Auto stało przed garażem więc musiała być środku budynku. Nie odpowiadała. Zacząłem dzwonić. Nie odbierała. Zacząłem się trochę niepokoić. Byliśmy umówieni a po niej ślad zaginął. Gdzie jesteś słońce? -powtarzałem sobie w myślach. Po nieudanych próbach skontaktowania się z Haną usiadłem zrezygnowany na jednym ze schodów przed drzwiami. Cały czas próbowałem się do niej dodzwonić.
***
W tym samym czasie
#Hana
Zabawa w klubie trwała w najlepsze. Cały czas bawiłam się z jakimiś przypadkowo poznanymi chłopakami, od czasu do czasu pijąc drinki, które mi stawiali albo sama je sobie kupiłam. Byłam już trochę mocno wstawiona gdy DJ ogłosił konkurs karaoke. Stwierdziłam,że wezmę w tym udział. Trochę pofałszować można, w końcu to klub i nikt na błędy uwagi nie zwraca. Zresztą kto tu przyszedł by mnie poprawiać?Gdy osoba przede mną skoczyła swoje popisy przyszła kolej na mnie. DJ wylosował mi piosenkę, gdyż sama nie potrafiłam się zdecydować co bym chciała zaśpiewać. Padło na utwór "I Really Like You" Carly Rae Jepsen. W połowie piosenki dołączyła do mnie jakaś blondynka.
Miała długie blond włosy. Była niewiele wyższa ode mnie. Uśmiech jej z twarzy nie schodził. Po zaśpiewaniu piosenki, chciałam poznać bliżej moją przeciwniczkę.
-Jak ci na imię? -zapytałam
- Dorothy Patterson, ale znajomi mówią na mnie Dorti. A ty?
-Hana Brooks. Napijesz się ze mną po jeszcze jednym drinku?
-Spoko. Musze ci przyznać,że nieźle wymiatasz na parkiecie. Obserwowałam cię przez chwile.
-Nie ma o czym mówić, to zwykłe wygłupy.
-E tam. Przyjaciele muszą się z tobą dobrze bawić, latasz po scenie. -zachichotała blondynka
#Dorothy
Zapoznałam się z Haną bliżej, wymieniłyśmy się numerami i bawiłyśmy się wspólnie jakiś dłuższy czas. Dziewczyna wypiła tyle różnych napojów alkoholowych, że ledwo mogła ustać na nogach. Postanowiłam zabrać ją z klubu, było już po drugiej w nocy. Nie za bardzo mogłam się z nią dogadać, a musiałam ją gdzieś ulokować w bezpieczne miejsce. Nie mogłam zostawić jej na ulicy w takim stanie. Poszperałam jej w torebce, znalazłam dowód z którego przeczytałam adres. Zamówiłam taksówkę i pojechałyśmy we wskazane miejsce. Po drodze udało mi się wyciągnąć od niej, że to jest jej dom. Mówiła też coś o jakimś chłopaku z którym się umówiła ,ale nic nie zrozumiałam, sama byłam nieco podpita,ale nie aż tak jak ona.
Gdy dojechałyśmy pod dom zapłaciłam taksówkarzowi i wyjęłam z torebki Han klucze po czym weszłyśmy do domu. Położyłam ją w pokoju na dole gdyż nie wiedziałam gdzie ma własny pokój. Sama położyłam się spać na kanapie w salonie.
#Niall
Następnego dnia wczesnym rankiem znów pojechałem do domu Hany sprawdzić czy już wróciła. Zdziwiłem się, drzwi od domu były otwarte. Wszedłem do mieszania, zdjąłem kurtkę, a następnie udałem się w głąb domu. Hanę zastałem przy wyspie kuchennej. Postanowiłem ją zaskoczyć od tyłu. Złapałem ją jedną ręką za pośladek a druga przytuliłem do siebie dając całusa w szyję.
-Cholera puść mnie zboczeńcu !-powiedziała jakaś dziewczyna obracając się twarzą do mnie
-Przepraszam , nie chciałem ci nic zrobić. Kim ty jesteś i co robisz w tym domu? -zapytałem
-Jestem Dori -uśmiechnęła się. -A ty to kto?
-Jestem chłopakiem dzieczyny która tu mieszka, ma na imię Hana.
-Hana śpi, zabalowałyśmy trochę.
-Czyli była z tobą cały czas?
-W klubie była ze mną a co robiła wcześniej to nie wiem.
W kuchni pojawiła się Brooks.
-Cześć Wam. Macie jakąś wodę czy coś? Strasznie mnie suszy i głowa boli .
-Proszę skarbie podałem dziewczynie szklankę z wodą. Martwiłem się o ciebie, dzwoniłem kilkanaście razy.
-Przepraszam całkiem zapomniałam, że miałam ci napisać sms.
-Pójdę się ogarnąć a wy sobie podajcie. Łazienka u góry tak? -powiedziała Dori.
-Tak
#Hana
Gdy Dorothy zniknęła na górze zaczęłam rozmowę z Niallem.
-Niall naprawdę cię przepraszam, to przez alkohol.Zabawiłam się trochę. To ostani raz.
-Martwiłem się słońce. Co to za dzieczyna?
-Poznałam ją w klubie, jest bardzo sympatyczna. Właściwie to ona mnie do domu przeprowadziła .
-Masz szczęście ze na nią trafiłaś.
-Niall sory, że zmieniam temat, ale muszę ci coś powiedzieć. Nie jest to dla mnie łatwe.
-Co?-zapytał irlandczyk?
-Chyba powinniśmy się rozstać - powiedziałam opuszczając głowę na dół, z oczu popłynęły mi łzy.
-Jak to rozstać? Zrobiłem ci coś, popatrz na mnie. Niall wziął mnie za brodę i podniósł moją głowę żebym spojrzała mu w oczy.
-Ja nie jestem jeszcze na to gotowa, a wiem że ty prędzej czy później będziesz mnie chciał.
-Skarbie nie płeć głupstw. Skąd ci to przyszło do głowy? Wiem przez co przeszłaś, cierpliwie poczekam, a poza tym nie jestem taki. No może kiedyś byłem. .. Kocham Cię
Słysząc ostanie słowa "Kocham Cię "bardzo mocno przytuliłam się do chłopaka
-Przepraszam-wyszeptałam
~~~~~
Przepraszam za błędy. Ten rozdział napisałam ze specjalną dedykowacją dla mojej bff @Mrs_Hazza94 . Podoba wam się nowa postać Dorothy Patterson? Powiem, że zostanie z nami na bardzo długo :)
Następnego rozdziału oczekujecie po testach ok 24.04. Dokładnej daty nie znam, teraz poświęcam się nauce. Jak juz wcześniej wspomniałam będzie niespodzianka
Do następnego @angelharry99
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
Rozdział 18
"Czy czas wyleczy głęboką ranę ?"
10 DNI PÓŹNIEJ
#Niall
Hana spędziła na oddziale ginekologicznym 4 dni. Jej stan psychiczny pogarszał się z dnia na dzień. Codziennie byłem przy niej, nawet gdy miałem wolne. Nie chciałem, żeby była sama. Dziewczyna ciągle płakała dlatego miała podpuchnięte oczy, nie chciała nic jeść. Kiedy przychodziłem do niej z wizytą siedziała na łóżku z podkulonymi nogami i bez celu spoglądała w okno. Po policzkach spływały łzy, włosy miała w nieładzie, lekko spięte w kucyk. Często musiałem mówić do niej kilka razy żeby zauważyła moją obecność. Bolało mnie to, nie potrafiłem jej pomóc. Jedyne co mogłem zrobić to wezwać na konsultacje psychiatre. Hana za nic nie chciała o tym słyszeć, twierdziła, że wyolbrzymiam wszystko. Próbowała mi wmówić, iż dobrze się czuje i jest zamyślona dlatego, że nie może już wytrzymać w szpitalu.
Brooks ma wspaniałych przyjaciół wokół siebie. Harry i Jennifer odwiedzali ją codziennie, poprawiając jej humor. Przy nich naprawdę się zmieniła, pojawił się uśmiech na jej twarzy. Cieszyłem się z tego powodu, uwielbiam ten widok jak uśmiecha się tak słodko.
Pewnego dnia umówiłem się z przyjaciółmi Hany w kawiarni na mieście. Harry się spóźniał, ale napisał smsa, że jest w drodze. Razem z Jennifer zajęliśmy miejsce przy czteroosobowym stoliku. Usiedliśmy naprzeciw siebie, zamówiliśmy po kawie latte. Gdy otrzymaliśmy zamówienie zaczęliśmy rozmawiać.
-Domyślam się, że chcesz porozmawiać o Hanie.-powiedziała dziewczyna
-Musimy jej pomóc, ma tutaj tylko nas.
-Niall muszę Cię o coś spytać, przepraszam ale czy ty i Han...jesteście parą? Widziałam z jaką troską i zaangażowaniem się nią opiekujesz a Harry powiedział mi jeszcze, że pobiłeś Zayna. -powiedziała
-Tak, jesteśmy parą, ale nie wiem czy coś z tego będzie. Han jest teraz w takim stanie, że o tym na pewno nie myśli. Nie zamierzam jej zostawić, rozumiem wszystko, wiem jak reagują kobiety, które staciły ciążę.
-Cieszę się, że trafiła na ciebie. Kibicuje wam od początku. Już po pierwszym spotkaniu z tobą, przyjaciółka mówiła, że jej się podobasz. Tylko proszę cię o jedno. Nie skrzywdź jej bo jeśli się dowiem,że przez ciebie płacze to pierwsza wydrapie ci te niebieskie oczy.
-Możesz być spokojna, nie skrzywdze jej, nie jestem takim człowiekiem jak Malik -powiedziałem
-Cześć, przepraszam za spóźnienie, autobus mi uciekł -przywitał się spóźnimy Hazza. Zajął miejsce obok Jennifer. Dużo mnie ominęło?
-Hej -przywitaliśmy Styles'a. Nie, rozmawiamy tak sobie o niczym -dodała Jenny
-To ja tu przez pół miasta jadę żeby pogadać o niczym? Super -loczek zaczął się śmiać
-Musimy ustalić co zrobić żeby Han wróciła do formy. Teraz jest załamana, chociaż nie pokazuje nam tego. Zresztą sami wiecie doskonale po jej zachowaniu w szpitalu.
-Ona nigdy nie była zbyt wylewna, raczej dusi wszystko w sobie - powiedziała Jennifer
-Macie jakiś konkretny pomysł? -zapytał Harry
-Myślałem o tym wczoraj i doszedłem do wniosku,że moglibyśmy pełnić dyżury. Pracujemy w różnych godzinach więc jakoś może nam się to udać.
-Możemy spróbować-powiedział Harry-Ja mogę rano, przed pracą, mieszkam obok to wiecie żaden problem.
-A ja mogę po pracy. Pogadam z mecenasem, może pozwoli mi wcześniej wychodzić.
-Czyli mamy wszystko ustalone. Harry bierze ranki, Jenny popołudnia a ja wieczory. Musimy być ostrożni, żeby Han nie dowiedziała się co zaplanowaliśmy, bo jak się wkurzy to nie będziemy mogli jej pomóc. -powiedziałem
-Długo to potrwa? -zapytał Harry
-Tego nie wiem, ale przez jakiś czas to nie wiem. Nie potrafię określić. Próbowałem namówić Han na rozmowę z psychologiem,ale ona nie chce. Może wam się uda.
-Będziemy próbować -powiedziała dziewczyna
-Dziękuję. Jesteście wspaniałymi przyjaciółmi - powiedziałem
-Od tego ma się przyjaciół, nie zostawimy jej ani ciebie w potrzebie. -powiedział Harry
#Jennifer
Po spotkaniu z Niallem i Styles'em pojechałam do domu Hany. Po drodze wstąpiłam do supermarketu zrobić jakieś drobne zakupy, czułam, że koleżanka ma pustą lodówkę. Po kupieniu najpotrzebniejszych artykułów spożywczych poszłam do przyjaciółki. Po 20 minutach spaceru znalazłam się pod bramą jej domu. Samochód Han stał przed garażem, to znak, że jest w domu. Otworzyłam furtkę, znalazłam się na podwórku, skierowałam się do drzwi. Zadzwoniłam dzwonkiem kilka razy. Otworzyła mi. Była ubrana w dres, włosy w totalnym nieładzie, bez makijażu, kompletny wrak człowieka.
-Co ty tu robisz? -zapytała-Przyszłam cię odwiedzić, stęskniłam się za tobą. Myślałam, że masz ochotę pobyć ze mną. Zrobimy sobie babski wieczór.
-Jak już przyszłaś to zostań -powiedziała cichym głosem.
-Hej spójrz na mnie. Nie przyszłam tu po to, aby robić ci wykład. Chcę z tobą pobyć jak przyjaciółka z przyjaciółką. Przytuliłam ją . Trwaliśmy w uścisku dłuższą chwilę. Gdy Han odsunęła się ode mnie powiedziała.
-Nie mam cię czym poczęstować. W lodówce mam tylko mleko i lody. Czekaj mam jeszcze herbatę.
-Spokojnie. Pomyślałam o wszystkim i zrobiłam po drodze drobne zakupy.
-Co ja bym bez ciebie zarobiła. Jesteś kochana.
-Masz idź rozpakuj to co kupiłam a ja się rozpłaszczę.
Dziewczyna zniknęła z korytarza. Ja zdjęłam swoją kurtkę, szalik i czapkę oraz buty. Następnie poszłam do Han. W mieszaniu panował bałagan, widać, że wcale nie sprząta. Jakie to dobrze, że umówiłam się wspólnie z chłopakami, aby jej sekretnie pomóc. Postanowiłam, że posprzątam jej w domu, nawet gdy będzie wyrażać sprzeciw. Dziewczyna zrobiła nam herbatę, którą wypiłyśmy rozmawiając o głupotach, które wcale ją nie bawiły. Próbowała się uśmiechnąć, ale nie wychodziło jej to.
Później tak jak zaplanowałam wzięłam się za porządki. Hana stwierdziła, że mam przestać się wygłupiać, bo nie przyszłam do niej aby posprzątać. Wytłumaczyłam jej wszystko i poszłam na górę sprzątać a koleżankę zostawiłam na dole. Nim się obejrzałam zrobiło się późno. Spojrzałam na zegarek, była 22:26. Pospiesznie zeszłam na dół. Zajęłam
się sprzątaniem i całkowicie zapomniałam o właściciele domu. Ku mojemu zaskoczeniu nie było jej w domu! Od razu skierowałam się na przedpokój sprawdzić, czy są jej rzeczy. Na szczęście jej kurtka i wszystkie inne akcesoria były na miejscu. To w takim razie gdzie ona jest? Zaczęłam się bać. Na dworzu było ciemno i zimno. W dodatku padał śnieg. Jeśli wyszła z domu ubrana w taki sam sposób gdy z nią byłam to mogła się przeziębić. Jaka ja byłam głupia zostawiłam ją samą na 3 godziny mimo, że byłam na górze. Co teraz powie Niall? Dałam słowo Horanowi! Musze ją znaleźć jak najszybciej. Nagle moją uwagę przykuł stojący w kuchni stół. Znajdowały się na nim 2 puste butelki po winie i 4 puszki po piwie. Cholera jasna! Upiła się i wyszła z domu! Jak mogłam na to pozwolić i jej nie przypilnować. Hana uśpiła moją czujność uśmiechając się a gdy poszłam sprzątać wykorzystała okazję i sięgnęła po alkohol znikając z domu. Poczułam dziwny chłód w salonie. Obróciłam się i zobaczyłam, że balkonowe drzwi są otwarte. Od razu wyszłam do ogrodu, rozglądając się za Haną. Znalazłam ją siedzącą na bujawce. W ręku miała puszke piwa.
-Hana! Co ty robisz?! Idziemy do domu !-krzyknęłam jednocześnie z radości i przerażenia łapiąc ją, pomagając jej wstać
-Ej..puść m..mnie -wymamrotała Hana
-Przeziębisz się. Jest zima, nie widzisz śnieg pada. -wzięłam jej rękę za moją szyję i zaczęłam prowadzić do domu. Ledwo trzymała się na nogach
-Nic mi... n..nie będzie -mówiła, ledwo co ją rozumiałam.
Nie prowadziłam jej na górę w takim stanie, położyłam ją na kanapie w salonie. Od razu zasnęła. Poszłam do jej sypialni po kołdrę, ponieważ była zmiana i zmarznięta. Przykryłam ją kołdrą i kocem. Pod głowę położyłam jej poduszkę. Nie wiedziałam ile czasu spędziła w takim stanie na mrozie. Teraz tylko patrzeć jak się rozchoruje na zapalenie płuc albo coś gorszego.
-Będziesz miała jutro wielkiego kaca -powiedziałam do śpiącej przyjaciółki
Zrobiło mi się jej szkoda. Biedna straciła dziecko a teraz zaczyna topić smutki w w alkoholu. Jeszcze dojdzie do tego,że zostanie alkoholiczą. Posprzątałam butelki ze stołu, zmyłam naczynia. Nie wiedziałam co zrobić ,zostać z nią czy wrócić do domu. Zadzwoniłam do Hazzy.
-Cześć. Przepraszam,że dzwonie o tej porze - powiedziałam
-Wiesz która jest godzina? Mów co się dzieje -mówił zaspanym głosem Styles
-Hana się upiła, jest ledwo przytomna. Przyjdziesz i zostaniesz z nią do rana? Ja muszę jechać do siebie się przebrać i przygotować się do pracy.
-Co zrobiła? Miałaś się nią zająć! Mieliśmy pomóc Niallowi a ty co wyprawiasz?
-Sprzątałam jej dom, przypominał...och to straszne
-Zróbmy tak. Zostaw ją samą, będzie spała do rana, nic sobie nie zrobi i przynieś mi klucz do mieszkania. Odwiedzę ją rano. A i nie mów o tym Horanowi, żeby się nie martwił.
-Kurde mam 5 nieodebranych połączeń od Nialla. Uważam, że powinien wiedzieć w końcu to jego dziewczyna.-powiedziałam zdenerwowana
-Nie martw go niepotrzebnie. Ma jutro dyżur, musi być wypoczęty, a znając go będzie chciał przyjechać.
-Zapewne już się matwi skoro nie odbieram.
-To wymyśl coś, jesteś w końcu babą.
Rozłączyłam się. Naszykowałam Hanie wodę i wiadro gdyby chciała wymiotować. Pogasiłam światła i poszłam do Hazzy
***
#Harry
Mijały dni. Wspólnie z Jennifer pomagaliśmy Niallowi zajmować się Haną. Dziewczyna nadal nie dbała o siebie, zachowywała się tak jak wcześniej, piła albo imprezowała, zupełnie jej nie poznawałem. Co ta ciąża z nią zrobiła. Niall próbował namówić ją na wizytę u psychologa, ale nie chciała. Ja, Jennifer i Horan byliśmy w tym zgodni ,że taka wizyta u specjalisty może tylko pomóc.
Któregoś dnia po południu gdy sprzątałem w holu kancelarii, zobaczyłem Hanę. Była ładnie ubrana, umalowana i włosy miała rozpuszczone. Wróciła dawna Han, cieszyłem się.
-Hej! Co ty tu robisz? -zapytałem przytulając koleżankę, nie była nawet pijana
-Przyszłam porozmawiać z Mark'iem. Jest u siebie?
-Jest a co?-wolałem zapytać bo po niej ostanio wszystkiego można było się spodziewać
-Chcę wrócić do pracy, nie potrzebuje zwolnienia. Chcę do ludzi, wrócić do normalności
Gdy to usłyszałem zamórowało mnie. Han poszła do gabinetu
#Hana
-Dzień dobry -powiedziałam wchodząc do gabinetu
-Dzień dobry. Kogo moje oczy widzą, pani Brooks wróciła.-powiedział mecenas
-Mogę wrócić do pracy? Wiem, że mam zwolnienie ale ja już nie mogę wytrzymać w czterech ścianach.
-Skoro czujesz się na siłach to
tak. Porzebujemy dodatkowych rąk do pracy. Od kiedy chcesz zacząć?
-Choćby od jutra -powiedziałam
-W porządku. Do zobaczenia jutro.
-Dziękuję, do widzenia -powiedziałam wychodząc
-Wracam do pracy! -powiedziałam radośnie do Harry'ego.
-To super! Jestem z ciebie dumny -powiedział - Hana ja wiem,że ty nie chcesz o tym słyszeć, ale pójdź do psychologa, tylko na jedną wizytę, ale idź.
-Harry, wiesz, że nie chce tam iść.
-Proszę, bardzo cie proszę.
-No dobrze. Zgadzam się pójdę tam dla świętego spokoju ale tylko raz. -powiedziałam
~~~~~~~~~~~~~~~
Kolejny rozdział za mną. Cieszą mnie wasze opinie i komentarze. Serdecznie dziękuję Wam za ogromne wsparcie które mi dajecie. Cześć z Was już wie, ale powiem teraz wszystkim. Mamy kwiecień, a ja w tym roku pisze testy gimnazjalnem które już niedługo, a zaraz potem wyjeżdżam dlatego musicie uzbroić się w cierpliwość. Obiecuje, że po majówkce przygotowałam dla Was niespodziankę. Przepraszam za błędy, ale rozdział powstał, w większości gdy byłam w gościach. Chciałam dodać rozdział dziś specjalnie dla moich kochanych czytelników.
Komentujcie, gdyż mam wtedy ogromną motywację
Buziaki :) Do następnego @angelharry99
10 DNI PÓŹNIEJ
#Niall
Hana spędziła na oddziale ginekologicznym 4 dni. Jej stan psychiczny pogarszał się z dnia na dzień. Codziennie byłem przy niej, nawet gdy miałem wolne. Nie chciałem, żeby była sama. Dziewczyna ciągle płakała dlatego miała podpuchnięte oczy, nie chciała nic jeść. Kiedy przychodziłem do niej z wizytą siedziała na łóżku z podkulonymi nogami i bez celu spoglądała w okno. Po policzkach spływały łzy, włosy miała w nieładzie, lekko spięte w kucyk. Często musiałem mówić do niej kilka razy żeby zauważyła moją obecność. Bolało mnie to, nie potrafiłem jej pomóc. Jedyne co mogłem zrobić to wezwać na konsultacje psychiatre. Hana za nic nie chciała o tym słyszeć, twierdziła, że wyolbrzymiam wszystko. Próbowała mi wmówić, iż dobrze się czuje i jest zamyślona dlatego, że nie może już wytrzymać w szpitalu.
Brooks ma wspaniałych przyjaciół wokół siebie. Harry i Jennifer odwiedzali ją codziennie, poprawiając jej humor. Przy nich naprawdę się zmieniła, pojawił się uśmiech na jej twarzy. Cieszyłem się z tego powodu, uwielbiam ten widok jak uśmiecha się tak słodko.
Pewnego dnia umówiłem się z przyjaciółmi Hany w kawiarni na mieście. Harry się spóźniał, ale napisał smsa, że jest w drodze. Razem z Jennifer zajęliśmy miejsce przy czteroosobowym stoliku. Usiedliśmy naprzeciw siebie, zamówiliśmy po kawie latte. Gdy otrzymaliśmy zamówienie zaczęliśmy rozmawiać.
-Domyślam się, że chcesz porozmawiać o Hanie.-powiedziała dziewczyna
-Musimy jej pomóc, ma tutaj tylko nas.
-Niall muszę Cię o coś spytać, przepraszam ale czy ty i Han...jesteście parą? Widziałam z jaką troską i zaangażowaniem się nią opiekujesz a Harry powiedział mi jeszcze, że pobiłeś Zayna. -powiedziała
-Tak, jesteśmy parą, ale nie wiem czy coś z tego będzie. Han jest teraz w takim stanie, że o tym na pewno nie myśli. Nie zamierzam jej zostawić, rozumiem wszystko, wiem jak reagują kobiety, które staciły ciążę.
-Cieszę się, że trafiła na ciebie. Kibicuje wam od początku. Już po pierwszym spotkaniu z tobą, przyjaciółka mówiła, że jej się podobasz. Tylko proszę cię o jedno. Nie skrzywdź jej bo jeśli się dowiem,że przez ciebie płacze to pierwsza wydrapie ci te niebieskie oczy.
-Możesz być spokojna, nie skrzywdze jej, nie jestem takim człowiekiem jak Malik -powiedziałem
-Cześć, przepraszam za spóźnienie, autobus mi uciekł -przywitał się spóźnimy Hazza. Zajął miejsce obok Jennifer. Dużo mnie ominęło?
-Hej -przywitaliśmy Styles'a. Nie, rozmawiamy tak sobie o niczym -dodała Jenny
-To ja tu przez pół miasta jadę żeby pogadać o niczym? Super -loczek zaczął się śmiać
-Musimy ustalić co zrobić żeby Han wróciła do formy. Teraz jest załamana, chociaż nie pokazuje nam tego. Zresztą sami wiecie doskonale po jej zachowaniu w szpitalu.
-Ona nigdy nie była zbyt wylewna, raczej dusi wszystko w sobie - powiedziała Jennifer
-Macie jakiś konkretny pomysł? -zapytał Harry
-Myślałem o tym wczoraj i doszedłem do wniosku,że moglibyśmy pełnić dyżury. Pracujemy w różnych godzinach więc jakoś może nam się to udać.
-Możemy spróbować-powiedział Harry-Ja mogę rano, przed pracą, mieszkam obok to wiecie żaden problem.
-A ja mogę po pracy. Pogadam z mecenasem, może pozwoli mi wcześniej wychodzić.
-Czyli mamy wszystko ustalone. Harry bierze ranki, Jenny popołudnia a ja wieczory. Musimy być ostrożni, żeby Han nie dowiedziała się co zaplanowaliśmy, bo jak się wkurzy to nie będziemy mogli jej pomóc. -powiedziałem
-Długo to potrwa? -zapytał Harry
-Tego nie wiem, ale przez jakiś czas to nie wiem. Nie potrafię określić. Próbowałem namówić Han na rozmowę z psychologiem,ale ona nie chce. Może wam się uda.
-Będziemy próbować -powiedziała dziewczyna
-Dziękuję. Jesteście wspaniałymi przyjaciółmi - powiedziałem
-Od tego ma się przyjaciół, nie zostawimy jej ani ciebie w potrzebie. -powiedział Harry
#Jennifer
Po spotkaniu z Niallem i Styles'em pojechałam do domu Hany. Po drodze wstąpiłam do supermarketu zrobić jakieś drobne zakupy, czułam, że koleżanka ma pustą lodówkę. Po kupieniu najpotrzebniejszych artykułów spożywczych poszłam do przyjaciółki. Po 20 minutach spaceru znalazłam się pod bramą jej domu. Samochód Han stał przed garażem, to znak, że jest w domu. Otworzyłam furtkę, znalazłam się na podwórku, skierowałam się do drzwi. Zadzwoniłam dzwonkiem kilka razy. Otworzyła mi. Była ubrana w dres, włosy w totalnym nieładzie, bez makijażu, kompletny wrak człowieka.
-Co ty tu robisz? -zapytała-Przyszłam cię odwiedzić, stęskniłam się za tobą. Myślałam, że masz ochotę pobyć ze mną. Zrobimy sobie babski wieczór.
-Jak już przyszłaś to zostań -powiedziała cichym głosem.
-Hej spójrz na mnie. Nie przyszłam tu po to, aby robić ci wykład. Chcę z tobą pobyć jak przyjaciółka z przyjaciółką. Przytuliłam ją . Trwaliśmy w uścisku dłuższą chwilę. Gdy Han odsunęła się ode mnie powiedziała.
-Nie mam cię czym poczęstować. W lodówce mam tylko mleko i lody. Czekaj mam jeszcze herbatę.
-Spokojnie. Pomyślałam o wszystkim i zrobiłam po drodze drobne zakupy.
-Co ja bym bez ciebie zarobiła. Jesteś kochana.
-Masz idź rozpakuj to co kupiłam a ja się rozpłaszczę.
Dziewczyna zniknęła z korytarza. Ja zdjęłam swoją kurtkę, szalik i czapkę oraz buty. Następnie poszłam do Han. W mieszaniu panował bałagan, widać, że wcale nie sprząta. Jakie to dobrze, że umówiłam się wspólnie z chłopakami, aby jej sekretnie pomóc. Postanowiłam, że posprzątam jej w domu, nawet gdy będzie wyrażać sprzeciw. Dziewczyna zrobiła nam herbatę, którą wypiłyśmy rozmawiając o głupotach, które wcale ją nie bawiły. Próbowała się uśmiechnąć, ale nie wychodziło jej to.
Później tak jak zaplanowałam wzięłam się za porządki. Hana stwierdziła, że mam przestać się wygłupiać, bo nie przyszłam do niej aby posprzątać. Wytłumaczyłam jej wszystko i poszłam na górę sprzątać a koleżankę zostawiłam na dole. Nim się obejrzałam zrobiło się późno. Spojrzałam na zegarek, była 22:26. Pospiesznie zeszłam na dół. Zajęłam
się sprzątaniem i całkowicie zapomniałam o właściciele domu. Ku mojemu zaskoczeniu nie było jej w domu! Od razu skierowałam się na przedpokój sprawdzić, czy są jej rzeczy. Na szczęście jej kurtka i wszystkie inne akcesoria były na miejscu. To w takim razie gdzie ona jest? Zaczęłam się bać. Na dworzu było ciemno i zimno. W dodatku padał śnieg. Jeśli wyszła z domu ubrana w taki sam sposób gdy z nią byłam to mogła się przeziębić. Jaka ja byłam głupia zostawiłam ją samą na 3 godziny mimo, że byłam na górze. Co teraz powie Niall? Dałam słowo Horanowi! Musze ją znaleźć jak najszybciej. Nagle moją uwagę przykuł stojący w kuchni stół. Znajdowały się na nim 2 puste butelki po winie i 4 puszki po piwie. Cholera jasna! Upiła się i wyszła z domu! Jak mogłam na to pozwolić i jej nie przypilnować. Hana uśpiła moją czujność uśmiechając się a gdy poszłam sprzątać wykorzystała okazję i sięgnęła po alkohol znikając z domu. Poczułam dziwny chłód w salonie. Obróciłam się i zobaczyłam, że balkonowe drzwi są otwarte. Od razu wyszłam do ogrodu, rozglądając się za Haną. Znalazłam ją siedzącą na bujawce. W ręku miała puszke piwa.
-Hana! Co ty robisz?! Idziemy do domu !-krzyknęłam jednocześnie z radości i przerażenia łapiąc ją, pomagając jej wstać
-Ej..puść m..mnie -wymamrotała Hana
-Przeziębisz się. Jest zima, nie widzisz śnieg pada. -wzięłam jej rękę za moją szyję i zaczęłam prowadzić do domu. Ledwo trzymała się na nogach
-Nic mi... n..nie będzie -mówiła, ledwo co ją rozumiałam.
Nie prowadziłam jej na górę w takim stanie, położyłam ją na kanapie w salonie. Od razu zasnęła. Poszłam do jej sypialni po kołdrę, ponieważ była zmiana i zmarznięta. Przykryłam ją kołdrą i kocem. Pod głowę położyłam jej poduszkę. Nie wiedziałam ile czasu spędziła w takim stanie na mrozie. Teraz tylko patrzeć jak się rozchoruje na zapalenie płuc albo coś gorszego.
-Będziesz miała jutro wielkiego kaca -powiedziałam do śpiącej przyjaciółki
Zrobiło mi się jej szkoda. Biedna straciła dziecko a teraz zaczyna topić smutki w w alkoholu. Jeszcze dojdzie do tego,że zostanie alkoholiczą. Posprzątałam butelki ze stołu, zmyłam naczynia. Nie wiedziałam co zrobić ,zostać z nią czy wrócić do domu. Zadzwoniłam do Hazzy.
-Cześć. Przepraszam,że dzwonie o tej porze - powiedziałam
-Wiesz która jest godzina? Mów co się dzieje -mówił zaspanym głosem Styles
-Hana się upiła, jest ledwo przytomna. Przyjdziesz i zostaniesz z nią do rana? Ja muszę jechać do siebie się przebrać i przygotować się do pracy.
-Co zrobiła? Miałaś się nią zająć! Mieliśmy pomóc Niallowi a ty co wyprawiasz?
-Sprzątałam jej dom, przypominał...och to straszne
-Zróbmy tak. Zostaw ją samą, będzie spała do rana, nic sobie nie zrobi i przynieś mi klucz do mieszkania. Odwiedzę ją rano. A i nie mów o tym Horanowi, żeby się nie martwił.
-Kurde mam 5 nieodebranych połączeń od Nialla. Uważam, że powinien wiedzieć w końcu to jego dziewczyna.-powiedziałam zdenerwowana
-Nie martw go niepotrzebnie. Ma jutro dyżur, musi być wypoczęty, a znając go będzie chciał przyjechać.
-Zapewne już się matwi skoro nie odbieram.
-To wymyśl coś, jesteś w końcu babą.
Rozłączyłam się. Naszykowałam Hanie wodę i wiadro gdyby chciała wymiotować. Pogasiłam światła i poszłam do Hazzy
***
#Harry
Mijały dni. Wspólnie z Jennifer pomagaliśmy Niallowi zajmować się Haną. Dziewczyna nadal nie dbała o siebie, zachowywała się tak jak wcześniej, piła albo imprezowała, zupełnie jej nie poznawałem. Co ta ciąża z nią zrobiła. Niall próbował namówić ją na wizytę u psychologa, ale nie chciała. Ja, Jennifer i Horan byliśmy w tym zgodni ,że taka wizyta u specjalisty może tylko pomóc.
Któregoś dnia po południu gdy sprzątałem w holu kancelarii, zobaczyłem Hanę. Była ładnie ubrana, umalowana i włosy miała rozpuszczone. Wróciła dawna Han, cieszyłem się.
-Hej! Co ty tu robisz? -zapytałem przytulając koleżankę, nie była nawet pijana
-Przyszłam porozmawiać z Mark'iem. Jest u siebie?
-Jest a co?-wolałem zapytać bo po niej ostanio wszystkiego można było się spodziewać
-Chcę wrócić do pracy, nie potrzebuje zwolnienia. Chcę do ludzi, wrócić do normalności
Gdy to usłyszałem zamórowało mnie. Han poszła do gabinetu
#Hana
-Dzień dobry -powiedziałam wchodząc do gabinetu
-Dzień dobry. Kogo moje oczy widzą, pani Brooks wróciła.-powiedział mecenas
-Mogę wrócić do pracy? Wiem, że mam zwolnienie ale ja już nie mogę wytrzymać w czterech ścianach.
-Skoro czujesz się na siłach to
tak. Porzebujemy dodatkowych rąk do pracy. Od kiedy chcesz zacząć?
-Choćby od jutra -powiedziałam
-W porządku. Do zobaczenia jutro.
-Dziękuję, do widzenia -powiedziałam wychodząc
-Wracam do pracy! -powiedziałam radośnie do Harry'ego.
-To super! Jestem z ciebie dumny -powiedział - Hana ja wiem,że ty nie chcesz o tym słyszeć, ale pójdź do psychologa, tylko na jedną wizytę, ale idź.
-Harry, wiesz, że nie chce tam iść.
-Proszę, bardzo cie proszę.
-No dobrze. Zgadzam się pójdę tam dla świętego spokoju ale tylko raz. -powiedziałam
~~~~~~~~~~~~~~~
Kolejny rozdział za mną. Cieszą mnie wasze opinie i komentarze. Serdecznie dziękuję Wam za ogromne wsparcie które mi dajecie. Cześć z Was już wie, ale powiem teraz wszystkim. Mamy kwiecień, a ja w tym roku pisze testy gimnazjalnem które już niedługo, a zaraz potem wyjeżdżam dlatego musicie uzbroić się w cierpliwość. Obiecuje, że po majówkce przygotowałam dla Was niespodziankę. Przepraszam za błędy, ale rozdział powstał, w większości gdy byłam w gościach. Chciałam dodać rozdział dziś specjalnie dla moich kochanych czytelników.
Komentujcie, gdyż mam wtedy ogromną motywację
Buziaki :) Do następnego @angelharry99
piątek, 3 kwietnia 2015
Rozdział 17
"Nie ma już nic pomiędzy "
#Niall
Czas na dyżurze strasznie się przedłużał. Mimo nawału pacjentów, którzy przybywali na izbę przyjęć, myślałem o Hanie. Po pracy miałem zamiar zrobić jej niespodziankę i odwiedzić ją w domu. Tak bardzo chciałem móc urwać się z dyżuru, ale byłem sam na izbie. Wszyscy moi koledzy stali przy stole operacyjnym. Po wejściu kolejnego pacjenta poprosiłem go o wyrozumiałość gdyż musze wykonać ważny telefon. Zadzwoniłem do ukochanej. Włączała się poczta, zaniepokoiłem się. W jej stanie różnie mogło być, wszystko mogło się stać. Ponowiłem próbę połączenia, odebrała.
-Witaj skarbie, dlaczego nie odbierasz? -zapytałem
Zamiast odpowiedzi słyszałem dziwne odgłosy i krzyki. Bardzo się wystraszyłem gdyż po wsłuchaniu się w dźwięki dotarło do mnie, że to krzyki Hany.
Próbowałam nawiązać z nią kontakt, ale się nie udało. Widocznie dziewczyna przez przypadek odebrała i nie była tego świadoma. Bałem się o nią i o jej dziecko. Jak zwykle Zayn ma ją w dopie. Jestem pewny, że nawet nic nie wie. Po zastanowieniu postanowiłem zadzwonić do Harry'ego. Hana wspominała,że mieszka niedaleko i tylko on mógł sprawdzić co się u niej dzieje.
-Harry, to ja Niall, pamiętasz mnie? Dostarczam do kancelarii jedzenie. -odezwałem się gdy usłyszałem głos Styles'a
-Tak, pamiętam Cię-odchrząknął
-Jesteś w domu? -pytałem zdenerwowany
-Tak, stało się coś? Masz dziwny głos
-Biegnij do Hany, proszę. Coś się u niej dzieje, nie odbiera telefonu a jestem w szpitalu i się martwię.
-Okey, już lecę.-Zadzwoń do mnie koniecznie jak już u niej będziesz!
-Oczywiście, zajmę się nią. Będziemy w kontakcie.
Bardzo się boję o Hanę, cały czas zastanawiam się co się wydarzyło. Miałem ochotę uciec ze szpitala i natychmiast pojechać do niej, ale nie było osoby która mogłaby mnie zastąpić. Musiałem wrócić do obowiązków, choć ciężko było mi się skupić. Cały czas sprawdzałem wyświetlacz czy przypadkiem nie dzwonił Harry.
#Harry
Po telefonie Nialla ubrałem się szybko i pobiegłem do Hany najszybciej jak potrafię. Mieszkała kilka ulic ode mnie. Po 10 minutach znalazłem się przed jej domem. Furtka była zamknięta. Jedynym wyjściem, który przyszedł mi do głowy - przeskoczyć przez bramę. Takie rzeczy robiłem nie raz w dzieciństwie, więc nie stanowiło dla mnie to żadnego problemu. Będąc już na podwórku poszedłem do drzwi. Pociągnąłem klamkę, drzwi były otwarte.
Szafa znajdująca się na korytarzu, była otwarta. Domyśliłem się, że dziewczyna zabrała się za porządki, bo jak ona już coś postanowi to pójdzie po trupach a do celu. Poszedłem w głąb domu, wszędzie walały się środki czyszczące. W kuchni przy lodówce stał worek ze śmieciami. Na wyspie stał płyn do mycia szyb, chusteczki do wytarcia kurzu...
Nagle usłyszałam głośny krzyk. Pobiegłem w stronę dobiegającego dźwięku. Hana leżała na schodach, wyglądała okropnie. Ręce, miała we krwi.
-Harry...
-Ciii. Nic nie mów. Wszystko będzie dobrze. Dzwonię po pogotowie. Jestem z tobą. Wytrzymaj jeszcze trochę.
Zadzwoniłem po pogotowie. Mieli przyjechać za kilka minut. Potem poszedłem do łazienki, po mydło i wodę, chciałem, żeby Hana trochę lepiej wyglądała. Dałem słowo Horanowi to się nią zajmę. Umyłem Hanie dłonie. Widziałem jak cierpi i się boi. Tak bardzo chciałbym, żeby ten ból, który jej towarzyszył, przeszedł na mnie. Brooks jest wspaniałą dziewczyną, nie rozumiem dlaczego właśnie ją spotykają takie rzeczy. Czym ona sobie na to zasłużyła?
Pogotowie przyjechało i zabrali ją do szpitala. Zadzwoniłem po taksówkę i pojechałem za karetką.
#Niall
Harry zadzwonił i powiedział, że wiozą Hanę do mnie, do szpitala. Ucieszyłem się z tej wiadomości, mogę być teraz z nią, być przy niej gdy mnie porzebuje. Zawiadomiłem lekarza, że przywiozą dziewczynę w takim stanie. Fachowa opieka medyczna to podstawa, zwłaszcza jeśli chodzi o bliską osobę. Czekałem na zewnątrz szpitala na karetkę.
Gdy karetka zatrzymała się przed wejściem do budynku, pobiegłem od razu pod drzwi. Zobaczyłem ją, była w fatalnym stanie.
-Kochanie nie bój się, wszystko będzie dobrze - powiedziałem do mojej księżniczki, łapiąc ją za rękę. Z moich oczu poleciały łzy, otarłem je, żeby ich nie widziała.
-Niall, dlaczego? -wyszeptała Han. Dostała leki przeciw bólowe, więc mogła trochę odetchnąć.
-Wszystko będzie dobrze, wyjdziesz z tego. Jestem tutaj z tobą, nie zostawię Cię.
-Dziewczyna 21 lat, 17 tydzień ciąży, ciąża zagrożona od początku, silne bóle w podbrzuszu, krwiła - powiedział lekarz z pogotowia.
-Dziękujemy, przejmujemy pacjentkę. -powiedziała ginekolog. Podajemy leki na podtrzymanie ciąży, oznaczyć grupę krwii, gdyż może się przydać. Wykonamy USG i sprawdzimy akcjęserca. Przyjmujemy Cię na oddział, gdyż to nie są żarty. Niall mogę cię prosić na chwilę?
-Tak -powiedziałem. Han zaraz wrócęm będę przy tobie -zarobiłem się do dziewczyny.
Wyszliśmy z lekarką na korytarz.
-Niall, to nie wygląda dobrze. Niewiele możemy zrobić. Zobaczymy jakie będą wyniki. Przygotuj ją na najgorsze.-powiedziała
-Jak to?! Co ty tu robisz! Nie stój tak tylko rób coś! Ona nie może stacić tego dziecka! -wkurzyłem się
-Sam dobrze wiesz, jesteś lekarzem.
-Wiem to, ale to nie może się jej przydarzyć.-powiedziałem i zostawiłem lekarkę na korytarzu, gdyż nie mogłem tego słuchać. Wróciłem do Hany.
***
Hana leżała na sali, podpięta do urządzeń monotorujących funkcje życiowe dziecka. Tętno cały czas się wahało. Czułem, że już nic nie da się zrobić, leki nic nie dają.
-Niall to moja wina. Wzięłam się za sprzątanie i przeceniłam swoje możliwości. -powiedziała
-To nie twoja wina. To mogło zdarzyć się wszędzie i w każdej chwili, nocy podczas snu.
-Tak stasznie się bałam, próbowałam dzwonić...
-Nie kończ. Domyśliłem się wszystkiego. Od razu zadzwoniłem po Harry'ego.
-Dziękuję, gdyby nie ty nie wiem jakby to się skończyło . Harry to moja deska ratunku. Dzięki niemu żyje.
-Harry cały czas czeka na zewnątrz, wszyscy się o ciebie martwią.
-A Zayn jest? -zapytała
-Nie widziałem go, ale Styles obiecał się tym zająć. Sprawdzę, czy Malik już dotarł.
Wstałem z krzesła i powędrowałem w kierunku drzwi. Zobaczyłem lokatego i Malika. Gdy mnie zobaczyli obaj wstali. Zaczął mulat.
-Co z Haną? -zapytał Zayn
-Z Haną lepiej, jest wykończona po tym co przeszła. Z dzieckiem gorzej, ale staramy się wszystko opanować.
-Mogę się z nią zobaczyć? Proszę
-Możesz, ale na krótko, ona musi odpocząć.
-Dziękuję, nie będę jej długo męczył
Zayn udał się w stone sali gdzie była Han. Ja zacząłem rozmowę z Harrym.
-Co on tu robi? -zapytałem
-Jest ojcem, powinien wiedzieć co się dzieje z jego dzieckiem. Zayn bardzo się boi i boli go to, że nie odebrał tego telefonu.
-Go nigdy nie ma gdy jest porzebny. Zawsze przyjdzie jak wszystko jest opanowane. Jego nic nie interesuje, Han wiele razy prosiła go o pomoc a miał ją gdzieś.
-Zrozum go. A ty właściwie to skąd wiedziałeś, że coś z Han nie tak?
-Ja i Hana jesteśmy parą. To ja przywiozłem ją wczoraj do Anglii, nie mogła wrócić więc po nią pojechałem.
-Ale dlaczego? Nic nie wiem.
-To długa historia, kiedyś Han na pewno ci opowie. Chcesz kawy? Ja muszę się napić
-Jasne.
-To ja idę, zaraz wracam.
#Hana
W drzwiach stanął Zayn, podszedł do mnie i wziął za rękę.
-Bardzo cię przepraszam, nie mogłem odebrać. Znowu dałem ciała.
-Zayn byłeś jedyną moją nadzieją, liczyłam na ciebie, ale jak zwykle się zawiodłam. Kolejny raz.
-Przepraszam
-Zayn ja sobie nie wyobrażam tego co będzie potem. Mogę potrzebować twojej pomocy a ty jak zawsze mnie zawiedziesz.
-Obiecuje, że od tej pory zawsze będę odbierał, o każdej porze dnia i nocy. To było ostani raz.
-Trzymam cię za słowo -lekkosię uśmiechnęłam.
-Co z dzieckiem ?
-Z nią. Zayn to dziewczynka. Na szafce leży zdjęcie z USG, zobacz.
-Dziewczynka -Malik wziął USG i zaczął przyglądać się zdjęciu. Widziałam na jego twarzy uśmiech. -Będzie podobna do ciebie.
-Zayn, tego nie da się zobaczyć na zdjęciu. Dziękuję, że ze mną tutaj jesteś. Potrzebuje ciebie tu teraz, obie potrzebujemy.
-Właśnie, potrzebujesz czegoś? Masz na coś ochotę?
-Zjadłabym coś słodkiego.-powiedziałam
-Pójdę do bufetu i coś ci przyniosę.
Zayn wstał z krzesła, pocałował mnie w czoło i wyszedł z sali. Zaskoczyła mnie przemiana Zayna. Chyba dostało do niego, że wkrótce będzie miał rodzinę. Stał się opiekuńczy i dojrzały. Jestem pewna, że będzie doskonałym ojcem. W pewnym momencie, powróciły skurcze, maszyna zaczęła wydawać jakieś dziwne dźwięki. Wciągnęłam dzwonek.
#Niall
Wracając z Harrym , który popijał kawę, przechodziliśmy obok pokoju lekarskiego, słuchać było odgłos dzwonka, któryś z pacjentów wzywał pomocy. Spojrzałem na wyświetlacz, żeby sprawdzić do której sali mam się udać. Z przerażeniem odkryłem ,że numer który się pokazał to sala mojej ukochanej. Pociągnąłem Harry'ego za ramię na znak, że ma biec za mną. Będąc pod salą Hany powiedziałem do niego
-Ty tu zostajesz i czekasz.
Wbiegłem do sali. Hana otoczona była już przez lekarzy i panią ginekolog, która mówiła.
-Jedziemy na salę operacyjną, zawiadomić anestezjologa, natychmiast. Nie możemy czekać.
-Przepraszam -przepychałem się przez lekarzy-
Han, jestem z tobą cały czas nie zostawię Cię, wziąłem ją za rękę. Będę na ciebie czekał, jak się obudzisz będę obok.
Towarzyszyłem Hanie do końca. Brooks była przerażona, cały czas płakała.
-Niall kocham Cię -wyszeptała na pożegnanie
Patrzałem cały czas w ślad, w którym zniknęła, drzwi się zamknęły, na których było napisane "BLOK OPERACYJNY" Poczułem się dotknięty, podłamałem się chociaż to nie było moje dziecko tylko tego mulata. Oparłem się o ścianę. Zobaczyłem Harry'ego i Zayna. Stali niedaleko, patrzyli się na mnie, oczekiwali ode mnie jakich kolwiek informacji, ale ja nie byłem w stanie nic powiedzieć. Udałem, że ich nie widzę. Harry nie dał za wygraną i podszedł do mnie.
-Co się stało? Uratują ją prawda?! -powiedział Harry
Nie odpowiedziałem, tylko poszedłem w stronę Malika, byłem na niego wściekły. Wszystko przez niego. Nie mogłem się powstrzymać, muszę mu wszystko wygarnąć.
-Wszystko przez ciebie, to twoja wina! -wściekłem się i przywaliłem mu prosto w twarz z taką siłą, że prawie Zayn się przewrócił.
-A to za co? Człowieku nie wiem o czym ty mówisz! Ogarnij się do cholery!
-Nie wiesz to ja Ci kurwa powiem! -chwyciłem dwoma rękami za koszule mulata - Gdzie ty byłeś gdy Hana Cię porzebowała?
Gdyby nie ja to byłaby dalej w Irlandii. Ty miałeś ją w dopie, wolałeś się zabawiać w sylwestrowy wieczór niż jej pomóc!
-Ja nie miałem o niczym pojęcia.-powiedział Zayn
-A wiesz dlaczego? Bo na ciebie nie mogła liczyć, zawsze jesteś niedostępny albo nie odbierasz. To ja jestem przy niej zamiast ciebie. Byłem z nią na USG gdy poznała płeć i udawałem ojca, rozumiesz?
-Jeśli udawałeś ojca to może sam chcesz nim być! Zazdrościsz mi że to nie twoje dziecko, tak? -wykrzyczał
-Może i nie jestem biologicznym ojcem, ale byłbym 100 razy lepszy od ciebie! Tacy ludzie jak ty nie powinni istnieć. Dziecko to umiałeś zrobić, chociaż może to nie jest twoje dziecko, skoro nie umiesz się zaopiekować ciężarną to i dziecka nie potrafisz zrobić!
-Sugerujesz coś? Uważasz, że Han jest dziwką?!
-Co ty powiedziałeś? Nie waż się tak mówić o mojej dziewczynie! Wypluj te słowa!
-Chcesz powiedzieć, że już ją przeleciałeś?? Wystarczy, że zniknę na chwilę a ty już pchasz swój rozporek.
Nie zamierzałem kontynuować tej rozmowy. Do niego nic nie docierało. Postanowiłem użyć siły. Przyciągnąłem go do ściany i dałem mu kilka porządnych ciosów w twarz. Nie zamierzałem przestać ale Harry mnie odciągnął.
-Zostaw, jeszcze nie skończyłem! -warknąłem
-Zobacz jak on wygląda. Ledwo się trzyma na nogach. Daj mu już spokój. Idź się przebrać, masz brudy fartuch. Chcesz żeby Hana widziała cię w takim stanie? -powiedział Harry
-On sobie na to zasłużył, palant jeden. -wycedziłem przez zęby. -Harry, odsuń się -powiedział Malik do Stylesa.Widocznie nabrał sił
-Przestańcie się bić. Wasze zachowanie jest nie na miejscu. Ogarnijcie się. Hana jest tam, walczy o życie, proszę, zróbcie to dla niej.
-Tobie też się coś ode mnie należy -powiedział Zayn i walnął mnie w nos z siłą równie mocno jak ja jego.
Zakręciło mi się w głowie. Chwyciłem się za nos, krew mi leciała.
***
We trójkę czekaliśmy na zakończenie operacji Hany. W tym czasie mój dyżur dobiegł końca. Było już dość późno, noc. W końcu wyszła do nas lekarka. Razem z Zayn'em wstaliśmy.
-Co z nią i dzieckiem? -zapytałem znajomej ginekolog.
-Niestety, nie udało nam się przywrócić akcji serca dziecka. Robiliśmy wszystko co w naszej mocy, walczyliśmy do końca.
-Gdzie jest Hana,mogę się z nią zobaczyć? -zapytał Zayn.
-Pacjentka jest na OIOM'ie. Już się wybudziła z narkozy, ale jest bardzo słaba, krwawienie było bardzo mocne, staciła wiele krwii. Z pacjentką może widzieć się tylko rodzina, Niall chodź ze mną.
Pielęgniarka zaprowadziła mnie do Hany (nadal myślała, że ja byłem ojcem )
-Bardzo mi przykro, chcesz jakąś tabletkę na uspokojenie?
-Nie nie ma takiej potrzeby. Chcę być tylko z Haną
Wszedłem na salę i usiadłem na krzesło obok ukochanej. Chwyciłem jej dłoń i pocałowałam ją. Zastanawiałem się jak jej to powiedzieć. Całkiem się załamie jak się dowie. Ona kochała to dziecko.
***
Witajcie!
Kolejny rozdział za mną. Sytuacja była dramatyczna, płakałam jak to pisałam. Z użyłam dużo chusteczek. Jestem przygotowana na wszystko, możecie mnie teraz z nienawidzić. Pewnie teraz w głowie wielu z was pojawia się w głowie pytanie "DLACZEGO? " Przepraszam, ale nie wiedziałam jak z tego wybrnąć, musiałam coś zrobić żeby Han i Niall się zbliżyli. Wiele z was uważało, że Niall będzie dobrym ojcem, ale ja nie wyobrażałam sobie tego, bo wiem ze Zayn by ciągle przeszkadzał. Liczę na Wasze szczerze i wielozadaniowe opinie. (jestem przygotowana na hejty )
Jak myślicie co będzie z Haną? Poradzi sobie ze stratą?
PS:w nowym rozdziale pojawi się nowa kobieca postać. Kim będzie?
Hasztag do ff: # PrzyjaźńorMiłośćNiallff
Przepraszam za błędy. Do następnego @angelharry99
#Niall
Czas na dyżurze strasznie się przedłużał. Mimo nawału pacjentów, którzy przybywali na izbę przyjęć, myślałem o Hanie. Po pracy miałem zamiar zrobić jej niespodziankę i odwiedzić ją w domu. Tak bardzo chciałem móc urwać się z dyżuru, ale byłem sam na izbie. Wszyscy moi koledzy stali przy stole operacyjnym. Po wejściu kolejnego pacjenta poprosiłem go o wyrozumiałość gdyż musze wykonać ważny telefon. Zadzwoniłem do ukochanej. Włączała się poczta, zaniepokoiłem się. W jej stanie różnie mogło być, wszystko mogło się stać. Ponowiłem próbę połączenia, odebrała.
-Witaj skarbie, dlaczego nie odbierasz? -zapytałem
Zamiast odpowiedzi słyszałem dziwne odgłosy i krzyki. Bardzo się wystraszyłem gdyż po wsłuchaniu się w dźwięki dotarło do mnie, że to krzyki Hany.
Próbowałam nawiązać z nią kontakt, ale się nie udało. Widocznie dziewczyna przez przypadek odebrała i nie była tego świadoma. Bałem się o nią i o jej dziecko. Jak zwykle Zayn ma ją w dopie. Jestem pewny, że nawet nic nie wie. Po zastanowieniu postanowiłem zadzwonić do Harry'ego. Hana wspominała,że mieszka niedaleko i tylko on mógł sprawdzić co się u niej dzieje.
-Harry, to ja Niall, pamiętasz mnie? Dostarczam do kancelarii jedzenie. -odezwałem się gdy usłyszałem głos Styles'a
-Tak, pamiętam Cię-odchrząknął
-Jesteś w domu? -pytałem zdenerwowany
-Tak, stało się coś? Masz dziwny głos
-Biegnij do Hany, proszę. Coś się u niej dzieje, nie odbiera telefonu a jestem w szpitalu i się martwię.
-Okey, już lecę.-Zadzwoń do mnie koniecznie jak już u niej będziesz!
-Oczywiście, zajmę się nią. Będziemy w kontakcie.
Bardzo się boję o Hanę, cały czas zastanawiam się co się wydarzyło. Miałem ochotę uciec ze szpitala i natychmiast pojechać do niej, ale nie było osoby która mogłaby mnie zastąpić. Musiałem wrócić do obowiązków, choć ciężko było mi się skupić. Cały czas sprawdzałem wyświetlacz czy przypadkiem nie dzwonił Harry.
#Harry
Po telefonie Nialla ubrałem się szybko i pobiegłem do Hany najszybciej jak potrafię. Mieszkała kilka ulic ode mnie. Po 10 minutach znalazłem się przed jej domem. Furtka była zamknięta. Jedynym wyjściem, który przyszedł mi do głowy - przeskoczyć przez bramę. Takie rzeczy robiłem nie raz w dzieciństwie, więc nie stanowiło dla mnie to żadnego problemu. Będąc już na podwórku poszedłem do drzwi. Pociągnąłem klamkę, drzwi były otwarte.
Szafa znajdująca się na korytarzu, była otwarta. Domyśliłem się, że dziewczyna zabrała się za porządki, bo jak ona już coś postanowi to pójdzie po trupach a do celu. Poszedłem w głąb domu, wszędzie walały się środki czyszczące. W kuchni przy lodówce stał worek ze śmieciami. Na wyspie stał płyn do mycia szyb, chusteczki do wytarcia kurzu...
Nagle usłyszałam głośny krzyk. Pobiegłem w stronę dobiegającego dźwięku. Hana leżała na schodach, wyglądała okropnie. Ręce, miała we krwi.
-Harry...
-Ciii. Nic nie mów. Wszystko będzie dobrze. Dzwonię po pogotowie. Jestem z tobą. Wytrzymaj jeszcze trochę.
Zadzwoniłem po pogotowie. Mieli przyjechać za kilka minut. Potem poszedłem do łazienki, po mydło i wodę, chciałem, żeby Hana trochę lepiej wyglądała. Dałem słowo Horanowi to się nią zajmę. Umyłem Hanie dłonie. Widziałem jak cierpi i się boi. Tak bardzo chciałbym, żeby ten ból, który jej towarzyszył, przeszedł na mnie. Brooks jest wspaniałą dziewczyną, nie rozumiem dlaczego właśnie ją spotykają takie rzeczy. Czym ona sobie na to zasłużyła?
Pogotowie przyjechało i zabrali ją do szpitala. Zadzwoniłem po taksówkę i pojechałem za karetką.
#Niall
Harry zadzwonił i powiedział, że wiozą Hanę do mnie, do szpitala. Ucieszyłem się z tej wiadomości, mogę być teraz z nią, być przy niej gdy mnie porzebuje. Zawiadomiłem lekarza, że przywiozą dziewczynę w takim stanie. Fachowa opieka medyczna to podstawa, zwłaszcza jeśli chodzi o bliską osobę. Czekałem na zewnątrz szpitala na karetkę.
Gdy karetka zatrzymała się przed wejściem do budynku, pobiegłem od razu pod drzwi. Zobaczyłem ją, była w fatalnym stanie.
-Kochanie nie bój się, wszystko będzie dobrze - powiedziałem do mojej księżniczki, łapiąc ją za rękę. Z moich oczu poleciały łzy, otarłem je, żeby ich nie widziała.
-Niall, dlaczego? -wyszeptała Han. Dostała leki przeciw bólowe, więc mogła trochę odetchnąć.
-Wszystko będzie dobrze, wyjdziesz z tego. Jestem tutaj z tobą, nie zostawię Cię.
-Dziewczyna 21 lat, 17 tydzień ciąży, ciąża zagrożona od początku, silne bóle w podbrzuszu, krwiła - powiedział lekarz z pogotowia.
-Dziękujemy, przejmujemy pacjentkę. -powiedziała ginekolog. Podajemy leki na podtrzymanie ciąży, oznaczyć grupę krwii, gdyż może się przydać. Wykonamy USG i sprawdzimy akcjęserca. Przyjmujemy Cię na oddział, gdyż to nie są żarty. Niall mogę cię prosić na chwilę?
-Tak -powiedziałem. Han zaraz wrócęm będę przy tobie -zarobiłem się do dziewczyny.
Wyszliśmy z lekarką na korytarz.
-Niall, to nie wygląda dobrze. Niewiele możemy zrobić. Zobaczymy jakie będą wyniki. Przygotuj ją na najgorsze.-powiedziała
-Jak to?! Co ty tu robisz! Nie stój tak tylko rób coś! Ona nie może stacić tego dziecka! -wkurzyłem się
-Sam dobrze wiesz, jesteś lekarzem.
-Wiem to, ale to nie może się jej przydarzyć.-powiedziałem i zostawiłem lekarkę na korytarzu, gdyż nie mogłem tego słuchać. Wróciłem do Hany.
***
Hana leżała na sali, podpięta do urządzeń monotorujących funkcje życiowe dziecka. Tętno cały czas się wahało. Czułem, że już nic nie da się zrobić, leki nic nie dają.
-Niall to moja wina. Wzięłam się za sprzątanie i przeceniłam swoje możliwości. -powiedziała
-To nie twoja wina. To mogło zdarzyć się wszędzie i w każdej chwili, nocy podczas snu.
-Tak stasznie się bałam, próbowałam dzwonić...
-Nie kończ. Domyśliłem się wszystkiego. Od razu zadzwoniłem po Harry'ego.
-Dziękuję, gdyby nie ty nie wiem jakby to się skończyło . Harry to moja deska ratunku. Dzięki niemu żyje.
-Harry cały czas czeka na zewnątrz, wszyscy się o ciebie martwią.
-A Zayn jest? -zapytała
-Nie widziałem go, ale Styles obiecał się tym zająć. Sprawdzę, czy Malik już dotarł.
Wstałem z krzesła i powędrowałem w kierunku drzwi. Zobaczyłem lokatego i Malika. Gdy mnie zobaczyli obaj wstali. Zaczął mulat.
-Co z Haną? -zapytał Zayn
-Z Haną lepiej, jest wykończona po tym co przeszła. Z dzieckiem gorzej, ale staramy się wszystko opanować.
-Mogę się z nią zobaczyć? Proszę
-Możesz, ale na krótko, ona musi odpocząć.
-Dziękuję, nie będę jej długo męczył
Zayn udał się w stone sali gdzie była Han. Ja zacząłem rozmowę z Harrym.
-Co on tu robi? -zapytałem
-Jest ojcem, powinien wiedzieć co się dzieje z jego dzieckiem. Zayn bardzo się boi i boli go to, że nie odebrał tego telefonu.
-Go nigdy nie ma gdy jest porzebny. Zawsze przyjdzie jak wszystko jest opanowane. Jego nic nie interesuje, Han wiele razy prosiła go o pomoc a miał ją gdzieś.
-Zrozum go. A ty właściwie to skąd wiedziałeś, że coś z Han nie tak?
-Ja i Hana jesteśmy parą. To ja przywiozłem ją wczoraj do Anglii, nie mogła wrócić więc po nią pojechałem.
-Ale dlaczego? Nic nie wiem.
-To długa historia, kiedyś Han na pewno ci opowie. Chcesz kawy? Ja muszę się napić
-Jasne.
-To ja idę, zaraz wracam.
#Hana
W drzwiach stanął Zayn, podszedł do mnie i wziął za rękę.
-Bardzo cię przepraszam, nie mogłem odebrać. Znowu dałem ciała.
-Zayn byłeś jedyną moją nadzieją, liczyłam na ciebie, ale jak zwykle się zawiodłam. Kolejny raz.
-Przepraszam
-Zayn ja sobie nie wyobrażam tego co będzie potem. Mogę potrzebować twojej pomocy a ty jak zawsze mnie zawiedziesz.
-Obiecuje, że od tej pory zawsze będę odbierał, o każdej porze dnia i nocy. To było ostani raz.
-Trzymam cię za słowo -lekkosię uśmiechnęłam.
-Co z dzieckiem ?
-Z nią. Zayn to dziewczynka. Na szafce leży zdjęcie z USG, zobacz.
-Dziewczynka -Malik wziął USG i zaczął przyglądać się zdjęciu. Widziałam na jego twarzy uśmiech. -Będzie podobna do ciebie.
-Zayn, tego nie da się zobaczyć na zdjęciu. Dziękuję, że ze mną tutaj jesteś. Potrzebuje ciebie tu teraz, obie potrzebujemy.
-Właśnie, potrzebujesz czegoś? Masz na coś ochotę?
-Zjadłabym coś słodkiego.-powiedziałam
-Pójdę do bufetu i coś ci przyniosę.
Zayn wstał z krzesła, pocałował mnie w czoło i wyszedł z sali. Zaskoczyła mnie przemiana Zayna. Chyba dostało do niego, że wkrótce będzie miał rodzinę. Stał się opiekuńczy i dojrzały. Jestem pewna, że będzie doskonałym ojcem. W pewnym momencie, powróciły skurcze, maszyna zaczęła wydawać jakieś dziwne dźwięki. Wciągnęłam dzwonek.
#Niall
Wracając z Harrym , który popijał kawę, przechodziliśmy obok pokoju lekarskiego, słuchać było odgłos dzwonka, któryś z pacjentów wzywał pomocy. Spojrzałem na wyświetlacz, żeby sprawdzić do której sali mam się udać. Z przerażeniem odkryłem ,że numer który się pokazał to sala mojej ukochanej. Pociągnąłem Harry'ego za ramię na znak, że ma biec za mną. Będąc pod salą Hany powiedziałem do niego
-Ty tu zostajesz i czekasz.
Wbiegłem do sali. Hana otoczona była już przez lekarzy i panią ginekolog, która mówiła.
-Jedziemy na salę operacyjną, zawiadomić anestezjologa, natychmiast. Nie możemy czekać.
-Przepraszam -przepychałem się przez lekarzy-
Han, jestem z tobą cały czas nie zostawię Cię, wziąłem ją za rękę. Będę na ciebie czekał, jak się obudzisz będę obok.
Towarzyszyłem Hanie do końca. Brooks była przerażona, cały czas płakała.
-Niall kocham Cię -wyszeptała na pożegnanie
Patrzałem cały czas w ślad, w którym zniknęła, drzwi się zamknęły, na których było napisane "BLOK OPERACYJNY" Poczułem się dotknięty, podłamałem się chociaż to nie było moje dziecko tylko tego mulata. Oparłem się o ścianę. Zobaczyłem Harry'ego i Zayna. Stali niedaleko, patrzyli się na mnie, oczekiwali ode mnie jakich kolwiek informacji, ale ja nie byłem w stanie nic powiedzieć. Udałem, że ich nie widzę. Harry nie dał za wygraną i podszedł do mnie.
-Co się stało? Uratują ją prawda?! -powiedział Harry
Nie odpowiedziałem, tylko poszedłem w stronę Malika, byłem na niego wściekły. Wszystko przez niego. Nie mogłem się powstrzymać, muszę mu wszystko wygarnąć.
-Wszystko przez ciebie, to twoja wina! -wściekłem się i przywaliłem mu prosto w twarz z taką siłą, że prawie Zayn się przewrócił.
-A to za co? Człowieku nie wiem o czym ty mówisz! Ogarnij się do cholery!
-Nie wiesz to ja Ci kurwa powiem! -chwyciłem dwoma rękami za koszule mulata - Gdzie ty byłeś gdy Hana Cię porzebowała?
Gdyby nie ja to byłaby dalej w Irlandii. Ty miałeś ją w dopie, wolałeś się zabawiać w sylwestrowy wieczór niż jej pomóc!
-Ja nie miałem o niczym pojęcia.-powiedział Zayn
-A wiesz dlaczego? Bo na ciebie nie mogła liczyć, zawsze jesteś niedostępny albo nie odbierasz. To ja jestem przy niej zamiast ciebie. Byłem z nią na USG gdy poznała płeć i udawałem ojca, rozumiesz?
-Jeśli udawałeś ojca to może sam chcesz nim być! Zazdrościsz mi że to nie twoje dziecko, tak? -wykrzyczał
-Może i nie jestem biologicznym ojcem, ale byłbym 100 razy lepszy od ciebie! Tacy ludzie jak ty nie powinni istnieć. Dziecko to umiałeś zrobić, chociaż może to nie jest twoje dziecko, skoro nie umiesz się zaopiekować ciężarną to i dziecka nie potrafisz zrobić!
-Sugerujesz coś? Uważasz, że Han jest dziwką?!
-Co ty powiedziałeś? Nie waż się tak mówić o mojej dziewczynie! Wypluj te słowa!
-Chcesz powiedzieć, że już ją przeleciałeś?? Wystarczy, że zniknę na chwilę a ty już pchasz swój rozporek.
Nie zamierzałem kontynuować tej rozmowy. Do niego nic nie docierało. Postanowiłem użyć siły. Przyciągnąłem go do ściany i dałem mu kilka porządnych ciosów w twarz. Nie zamierzałem przestać ale Harry mnie odciągnął.
-Zostaw, jeszcze nie skończyłem! -warknąłem
-Zobacz jak on wygląda. Ledwo się trzyma na nogach. Daj mu już spokój. Idź się przebrać, masz brudy fartuch. Chcesz żeby Hana widziała cię w takim stanie? -powiedział Harry
-On sobie na to zasłużył, palant jeden. -wycedziłem przez zęby. -Harry, odsuń się -powiedział Malik do Stylesa.Widocznie nabrał sił
-Przestańcie się bić. Wasze zachowanie jest nie na miejscu. Ogarnijcie się. Hana jest tam, walczy o życie, proszę, zróbcie to dla niej.
-Tobie też się coś ode mnie należy -powiedział Zayn i walnął mnie w nos z siłą równie mocno jak ja jego.
Zakręciło mi się w głowie. Chwyciłem się za nos, krew mi leciała.
***
We trójkę czekaliśmy na zakończenie operacji Hany. W tym czasie mój dyżur dobiegł końca. Było już dość późno, noc. W końcu wyszła do nas lekarka. Razem z Zayn'em wstaliśmy.
-Co z nią i dzieckiem? -zapytałem znajomej ginekolog.
-Niestety, nie udało nam się przywrócić akcji serca dziecka. Robiliśmy wszystko co w naszej mocy, walczyliśmy do końca.
-Gdzie jest Hana,mogę się z nią zobaczyć? -zapytał Zayn.
-Pacjentka jest na OIOM'ie. Już się wybudziła z narkozy, ale jest bardzo słaba, krwawienie było bardzo mocne, staciła wiele krwii. Z pacjentką może widzieć się tylko rodzina, Niall chodź ze mną.
Pielęgniarka zaprowadziła mnie do Hany (nadal myślała, że ja byłem ojcem )
-Bardzo mi przykro, chcesz jakąś tabletkę na uspokojenie?
-Nie nie ma takiej potrzeby. Chcę być tylko z Haną
Wszedłem na salę i usiadłem na krzesło obok ukochanej. Chwyciłem jej dłoń i pocałowałam ją. Zastanawiałem się jak jej to powiedzieć. Całkiem się załamie jak się dowie. Ona kochała to dziecko.
***
Witajcie!
Kolejny rozdział za mną. Sytuacja była dramatyczna, płakałam jak to pisałam. Z użyłam dużo chusteczek. Jestem przygotowana na wszystko, możecie mnie teraz z nienawidzić. Pewnie teraz w głowie wielu z was pojawia się w głowie pytanie "DLACZEGO? " Przepraszam, ale nie wiedziałam jak z tego wybrnąć, musiałam coś zrobić żeby Han i Niall się zbliżyli. Wiele z was uważało, że Niall będzie dobrym ojcem, ale ja nie wyobrażałam sobie tego, bo wiem ze Zayn by ciągle przeszkadzał. Liczę na Wasze szczerze i wielozadaniowe opinie. (jestem przygotowana na hejty )
Jak myślicie co będzie z Haną? Poradzi sobie ze stratą?
PS:w nowym rozdziale pojawi się nowa kobieca postać. Kim będzie?
Hasztag do ff: # PrzyjaźńorMiłośćNiallff
Przepraszam za błędy. Do następnego @angelharry99
Subskrybuj:
Posty (Atom)




