piątek, 3 kwietnia 2015

Rozdział 17

"Nie ma już nic pomiędzy "
#Niall
Czas na dyżurze strasznie się przedłużał. Mimo nawału pacjentów, którzy przybywali na izbę przyjęć, myślałem o Hanie. Po pracy miałem zamiar zrobić jej niespodziankę i odwiedzić ją w domu. Tak bardzo chciałem móc urwać się z dyżuru, ale byłem sam na izbie. Wszyscy moi koledzy stali przy stole operacyjnym. Po wejściu kolejnego pacjenta poprosiłem go o wyrozumiałość gdyż musze wykonać ważny telefon. Zadzwoniłem do ukochanej. Włączała się poczta, zaniepokoiłem się. W jej stanie różnie mogło być, wszystko mogło się stać. Ponowiłem próbę połączenia, odebrała.

-Witaj skarbie, dlaczego nie odbierasz? -zapytałem

Zamiast odpowiedzi słyszałem dziwne odgłosy i krzyki. Bardzo się wystraszyłem gdyż po wsłuchaniu się w dźwięki dotarło do mnie, że to krzyki Hany.
Próbowałam nawiązać z nią kontakt, ale się nie udało. Widocznie dziewczyna przez przypadek odebrała i nie była tego świadoma. Bałem się o nią i o jej dziecko. Jak zwykle Zayn ma ją w dopie. Jestem pewny, że nawet nic nie wie. Po zastanowieniu postanowiłem zadzwonić do Harry'ego. Hana wspominała,że mieszka niedaleko i tylko on mógł sprawdzić co się u niej dzieje.

-Harry, to ja Niall, pamiętasz mnie? Dostarczam do kancelarii jedzenie. -odezwałem się gdy usłyszałem głos Styles'a
-Tak, pamiętam Cię-odchrząknął
-Jesteś w domu? -pytałem zdenerwowany
-Tak, stało się coś? Masz dziwny głos
-Biegnij do Hany, proszę. Coś się u niej dzieje, nie odbiera telefonu a jestem w szpitalu i się martwię.
-Okey, już lecę.-Zadzwoń do mnie koniecznie jak już u niej będziesz!
-Oczywiście, zajmę się nią. Będziemy w kontakcie.

Bardzo się boję o Hanę, cały czas zastanawiam się co się wydarzyło. Miałem ochotę uciec ze szpitala i natychmiast pojechać do niej, ale nie było osoby która mogłaby mnie zastąpić. Musiałem wrócić do obowiązków, choć ciężko było mi się skupić. Cały czas sprawdzałem wyświetlacz czy przypadkiem nie dzwonił Harry.

#Harry

Po telefonie Nialla ubrałem się szybko i pobiegłem do Hany najszybciej jak potrafię. Mieszkała kilka ulic ode mnie. Po 10 minutach znalazłem się przed jej domem. Furtka była zamknięta. Jedynym wyjściem, który przyszedł mi do głowy - przeskoczyć przez bramę. Takie rzeczy robiłem nie raz w dzieciństwie, więc nie stanowiło dla mnie to żadnego problemu. Będąc już na podwórku poszedłem do drzwi. Pociągnąłem klamkę, drzwi były otwarte.
Szafa znajdująca się na korytarzu, była otwarta. Domyśliłem się, że dziewczyna zabrała się za porządki, bo jak ona już coś postanowi to pójdzie po trupach a do celu. Poszedłem w głąb domu, wszędzie walały się środki czyszczące. W kuchni przy lodówce stał worek ze śmieciami. Na wyspie stał płyn do mycia szyb, chusteczki do wytarcia kurzu...
 Nagle usłyszałam głośny krzyk. Pobiegłem w stronę dobiegającego dźwięku. Hana leżała na schodach, wyglądała okropnie. Ręce, miała we krwi.

-Harry...
-Ciii. Nic nie mów. Wszystko będzie dobrze. Dzwonię po pogotowie. Jestem z tobą. Wytrzymaj jeszcze trochę.

Zadzwoniłem po pogotowie. Mieli przyjechać za kilka minut. Potem poszedłem do łazienki, po mydło i wodę, chciałem, żeby Hana trochę lepiej wyglądała. Dałem słowo Horanowi to się nią zajmę. Umyłem Hanie dłonie. Widziałem jak cierpi i się boi. Tak bardzo chciałbym, żeby ten ból, który jej towarzyszył, przeszedł na mnie. Brooks jest wspaniałą dziewczyną, nie rozumiem dlaczego właśnie ją spotykają takie rzeczy. Czym ona sobie na to zasłużyła?
Pogotowie przyjechało i zabrali ją do szpitala. Zadzwoniłem po taksówkę i pojechałem za karetką.

#Niall
Harry zadzwonił i powiedział, że wiozą Hanę do mnie, do szpitala. Ucieszyłem się z tej wiadomości, mogę być teraz z nią, być przy niej gdy mnie porzebuje. Zawiadomiłem lekarza, że przywiozą dziewczynę w takim stanie. Fachowa opieka medyczna to podstawa, zwłaszcza jeśli chodzi o bliską osobę. Czekałem na zewnątrz szpitala na karetkę.

Gdy karetka zatrzymała się przed wejściem do budynku, pobiegłem od razu pod drzwi. Zobaczyłem ją, była w fatalnym stanie.

-Kochanie nie bój się, wszystko będzie dobrze - powiedziałem do mojej księżniczki, łapiąc ją za rękę. Z moich oczu poleciały łzy, otarłem je, żeby ich nie widziała.
-Niall, dlaczego? -wyszeptała Han. Dostała leki przeciw bólowe, więc mogła trochę odetchnąć.
-Wszystko będzie dobrze, wyjdziesz z tego. Jestem tutaj z tobą, nie zostawię Cię.

-Dziewczyna 21 lat, 17 tydzień ciąży, ciąża zagrożona od początku, silne bóle w podbrzuszu, krwiła - powiedział lekarz z pogotowia.
-Dziękujemy, przejmujemy pacjentkę. -powiedziała ginekolog. Podajemy leki na podtrzymanie ciąży, oznaczyć grupę krwii, gdyż może się przydać. Wykonamy USG i sprawdzimy akcjęserca. Przyjmujemy Cię na oddział, gdyż to nie są żarty. Niall mogę cię prosić na chwilę?
-Tak -powiedziałem. Han zaraz wrócęm będę przy tobie -zarobiłem się do dziewczyny.

Wyszliśmy z lekarką na korytarz.

-Niall, to nie wygląda dobrze. Niewiele możemy zrobić. Zobaczymy jakie będą wyniki. Przygotuj ją na najgorsze.-powiedziała
-Jak to?! Co ty tu robisz! Nie stój tak tylko rób coś! Ona nie może stacić tego dziecka! -wkurzyłem się
-Sam dobrze wiesz, jesteś lekarzem.
-Wiem to, ale to nie może się jej przydarzyć.-powiedziałem i zostawiłem lekarkę na korytarzu, gdyż nie mogłem tego słuchać. Wróciłem do Hany.

***
Hana leżała na sali, podpięta do urządzeń monotorujących funkcje życiowe dziecka. Tętno cały czas się wahało. Czułem, że już nic nie da się zrobić, leki nic nie dają.

-Niall to moja wina. Wzięłam się za sprzątanie i przeceniłam swoje możliwości. -powiedziała
-To nie twoja wina. To mogło zdarzyć się wszędzie i w każdej chwili, nocy podczas snu.
-Tak stasznie się bałam, próbowałam dzwonić...
-Nie kończ. Domyśliłem się wszystkiego. Od razu zadzwoniłem po Harry'ego.
-Dziękuję, gdyby nie ty nie wiem jakby to się skończyło . Harry to moja deska ratunku. Dzięki niemu żyje.
-Harry cały czas czeka na zewnątrz, wszyscy się o ciebie martwią.
-A Zayn jest? -zapytała
-Nie widziałem go, ale Styles obiecał się tym zająć. Sprawdzę, czy Malik już dotarł.

Wstałem z krzesła i powędrowałem w kierunku drzwi. Zobaczyłem lokatego i Malika. Gdy mnie zobaczyli obaj wstali. Zaczął mulat.

-Co z Haną? -zapytał Zayn
-Z Haną lepiej, jest wykończona po tym co przeszła. Z dzieckiem gorzej, ale staramy się wszystko opanować.
-Mogę się z nią zobaczyć? Proszę
-Możesz, ale na krótko, ona musi odpocząć.
-Dziękuję, nie będę jej długo męczył

Zayn udał się w stone sali gdzie była Han. Ja zacząłem rozmowę z Harrym.

-Co on tu robi? -zapytałem
-Jest ojcem, powinien wiedzieć co się dzieje z jego dzieckiem. Zayn bardzo się boi i boli go to, że nie odebrał tego telefonu.
-Go nigdy nie ma gdy jest porzebny. Zawsze przyjdzie jak wszystko jest opanowane. Jego nic nie interesuje, Han wiele razy prosiła go o pomoc a miał ją gdzieś.
-Zrozum go. A ty właściwie to skąd wiedziałeś, że coś z Han nie tak?
-Ja i Hana jesteśmy parą. To ja przywiozłem ją wczoraj do Anglii, nie mogła wrócić więc po nią pojechałem.
-Ale dlaczego? Nic nie wiem.
-To długa historia, kiedyś Han na pewno ci opowie. Chcesz kawy? Ja muszę się napić
-Jasne.
-To ja idę, zaraz wracam.

#Hana
W drzwiach stanął Zayn, podszedł do mnie i wziął za rękę.

-Bardzo cię przepraszam, nie mogłem odebrać. Znowu dałem ciała.
-Zayn byłeś jedyną moją nadzieją, liczyłam na ciebie, ale jak zwykle się zawiodłam. Kolejny raz.
-Przepraszam
-Zayn ja sobie nie wyobrażam tego co będzie potem. Mogę potrzebować twojej pomocy a ty jak zawsze mnie zawiedziesz.
-Obiecuje, że od tej pory zawsze będę odbierał, o każdej porze dnia i nocy. To było ostani raz.
-Trzymam cię za słowo -lekkosię uśmiechnęłam.
-Co z dzieckiem ?
-Z nią. Zayn to dziewczynka. Na szafce leży zdjęcie z USG, zobacz.
-Dziewczynka -Malik wziął USG i zaczął przyglądać się zdjęciu. Widziałam na jego twarzy uśmiech. -Będzie podobna do ciebie.
-Zayn, tego nie da się zobaczyć na zdjęciu. Dziękuję, że ze mną tutaj jesteś. Potrzebuje ciebie tu teraz, obie potrzebujemy.
-Właśnie, potrzebujesz czegoś? Masz na coś ochotę?
-Zjadłabym coś słodkiego.-powiedziałam
-Pójdę do bufetu i coś ci przyniosę.

Zayn wstał z krzesła, pocałował mnie w czoło i wyszedł z sali. Zaskoczyła mnie przemiana Zayna. Chyba dostało do niego, że wkrótce będzie miał rodzinę. Stał się opiekuńczy i dojrzały. Jestem pewna, że będzie doskonałym ojcem. W pewnym momencie, powróciły skurcze, maszyna zaczęła wydawać jakieś dziwne dźwięki. Wciągnęłam dzwonek.

#Niall
Wracając z Harrym , który popijał kawę, przechodziliśmy obok pokoju lekarskiego, słuchać było odgłos dzwonka, któryś z pacjentów wzywał pomocy. Spojrzałem na wyświetlacz, żeby sprawdzić do której sali mam się udać. Z przerażeniem odkryłem ,że numer który się pokazał to sala mojej ukochanej. Pociągnąłem Harry'ego za ramię na znak, że ma biec za mną. Będąc pod salą Hany powiedziałem do niego

-Ty tu zostajesz i czekasz.

Wbiegłem do sali. Hana otoczona była już przez lekarzy i panią ginekolog, która mówiła.

-Jedziemy na salę operacyjną, zawiadomić anestezjologa, natychmiast. Nie możemy czekać.
-Przepraszam -przepychałem się przez lekarzy-

Han, jestem z tobą cały czas nie zostawię Cię, wziąłem ją za rękę. Będę na ciebie czekał, jak się obudzisz będę obok.

Towarzyszyłem Hanie do końca. Brooks była przerażona, cały czas płakała.

-Niall kocham Cię -wyszeptała na pożegnanie

Patrzałem cały czas w ślad, w którym zniknęła, drzwi się zamknęły, na których było napisane "BLOK OPERACYJNY" Poczułem się dotknięty, podłamałem się chociaż to nie było moje dziecko tylko tego mulata. Oparłem się o ścianę. Zobaczyłem Harry'ego i Zayna. Stali niedaleko, patrzyli się na mnie, oczekiwali ode mnie jakich kolwiek informacji, ale ja nie byłem w stanie nic powiedzieć. Udałem, że ich nie widzę. Harry nie dał za wygraną i podszedł do mnie.

-Co się stało? Uratują ją prawda?! -powiedział Harry

Nie odpowiedziałem, tylko poszedłem w stronę Malika, byłem na niego wściekły. Wszystko przez niego. Nie mogłem się powstrzymać, muszę mu wszystko wygarnąć.

-Wszystko przez ciebie, to twoja wina! -wściekłem się i przywaliłem mu prosto w twarz z taką siłą, że prawie Zayn się przewrócił.
-A to za co? Człowieku nie wiem o czym ty mówisz! Ogarnij się do cholery!
-Nie wiesz to ja Ci kurwa powiem! -chwyciłem dwoma rękami za koszule mulata - Gdzie ty byłeś gdy Hana Cię porzebowała?


Gdyby nie ja to byłaby dalej w Irlandii. Ty miałeś ją w dopie, wolałeś się zabawiać w sylwestrowy wieczór niż jej pomóc!
-Ja nie miałem o niczym pojęcia.-powiedział Zayn
-A wiesz dlaczego? Bo na ciebie nie mogła liczyć, zawsze jesteś niedostępny albo nie odbierasz. To ja jestem przy niej zamiast ciebie. Byłem z nią na USG gdy poznała płeć i udawałem ojca, rozumiesz?
-Jeśli udawałeś ojca to może sam chcesz nim być! Zazdrościsz mi że to nie twoje dziecko, tak? -wykrzyczał
-Może i nie jestem biologicznym ojcem, ale byłbym 100 razy lepszy od ciebie! Tacy ludzie jak ty nie powinni istnieć. Dziecko to umiałeś zrobić, chociaż może to nie jest twoje dziecko, skoro nie umiesz się zaopiekować ciężarną to i dziecka nie potrafisz zrobić!
-Sugerujesz coś? Uważasz, że Han jest dziwką?!
-Co ty powiedziałeś? Nie waż się tak mówić o mojej dziewczynie! Wypluj te słowa!
-Chcesz powiedzieć, że już ją przeleciałeś?? Wystarczy, że zniknę na chwilę a ty już pchasz swój rozporek.

Nie zamierzałem kontynuować tej rozmowy. Do niego nic nie docierało. Postanowiłem użyć siły. Przyciągnąłem go do ściany i dałem mu kilka porządnych ciosów w twarz. Nie zamierzałem przestać ale Harry mnie odciągnął.

-Zostaw, jeszcze nie skończyłem! -warknąłem
-Zobacz jak on wygląda. Ledwo się trzyma na nogach. Daj mu już spokój. Idź się przebrać, masz brudy fartuch. Chcesz żeby Hana widziała cię w takim stanie? -powiedział Harry
-On sobie na to zasłużył, palant jeden. -wycedziłem przez zęby. -Harry, odsuń się -powiedział Malik do Stylesa.Widocznie nabrał sił
-Przestańcie się bić. Wasze zachowanie jest nie na miejscu. Ogarnijcie się. Hana jest tam, walczy o życie, proszę, zróbcie to dla niej.
-Tobie też się coś ode mnie należy -powiedział Zayn i walnął mnie w nos z siłą równie mocno jak ja jego.

Zakręciło mi się w głowie. Chwyciłem się za nos, krew mi leciała.
***
We trójkę czekaliśmy na zakończenie operacji Hany. W tym czasie mój dyżur dobiegł końca. Było już dość późno, noc. W końcu wyszła do nas lekarka. Razem z Zayn'em wstaliśmy.

-Co z nią i dzieckiem? -zapytałem znajomej ginekolog.
-Niestety, nie udało nam się przywrócić akcji serca dziecka. Robiliśmy wszystko co w naszej mocy, walczyliśmy do końca.
-Gdzie jest Hana,mogę się z nią zobaczyć? -zapytał Zayn.
-Pacjentka jest na OIOM'ie. Już się wybudziła z narkozy, ale jest bardzo słaba, krwawienie było bardzo mocne, staciła wiele krwii. Z pacjentką może widzieć się tylko rodzina, Niall chodź ze mną.

Pielęgniarka zaprowadziła mnie do Hany (nadal myślała, że ja byłem ojcem )

-Bardzo mi przykro, chcesz jakąś tabletkę na uspokojenie?
-Nie nie ma takiej potrzeby. Chcę być tylko z Haną

Wszedłem na salę i usiadłem na krzesło obok ukochanej. Chwyciłem jej dłoń i pocałowałam ją. Zastanawiałem się jak jej to powiedzieć. Całkiem się załamie jak się dowie. Ona kochała to dziecko.
***
Witajcie!
Kolejny rozdział za mną. Sytuacja była dramatyczna, płakałam jak to pisałam. Z użyłam dużo chusteczek. Jestem przygotowana na wszystko, możecie mnie teraz z nienawidzić. Pewnie teraz w głowie wielu z was pojawia się w głowie pytanie "DLACZEGO? " Przepraszam, ale nie wiedziałam jak z tego wybrnąć, musiałam coś zrobić żeby Han i Niall się zbliżyli. Wiele z was uważało, że Niall będzie dobrym ojcem, ale ja nie wyobrażałam sobie tego, bo wiem ze Zayn by ciągle przeszkadzał. Liczę na Wasze szczerze i wielozadaniowe opinie. (jestem przygotowana na hejty )
Jak myślicie co będzie z Haną? Poradzi sobie ze stratą?
PS:w nowym rozdziale pojawi się nowa kobieca postać. Kim będzie?
Hasztag do ff: # PrzyjaźńorMiłośćNiallff
Przepraszam za błędy. Do następnego @angelharry99

8 komentarzy:

  1. SZOK SZOK SZOK
    Nie wiem co mam powiedzieć
    Jak mogłaś zabić niewinne dziecko? To straszne, zatkało mnie
    Hana się pewnie teraz załamie i myślę, że nawet Niall nie będzie w stanie jej pomóc :(
    Przed nimi ciężkie miesiące. Ciekawe czy ich związek to przetrwa
    Co do bójki to myślę, że i Niall i Zayn mieli swoje rację
    Jeśli chodzi o medyczną część to było to trochę chaotyczne. Hanna powinna od razu trafić na sale operacyjną, bo łożysko mogło się odklejać i dlatego krwawiła. Przepraszam, ale oglądam tyle seriali medycznych, że zwracam uwagę na takie rzeczy.
    Do następnego @Mrs_Hazza94

    OdpowiedzUsuń
  2. W sumie, racja. Nie wyobrażam sobie ich jako rodzice, Zayn ciągle by przeszkadzał. Teraz to będzie się działo. Jakie hejty?? Ja uważam to za stosowne, musiała stracić to dziecko, jak to by się ciągnęło... Super rozdział, i weny do kolejnego :) @Aniolek_Saszana

    OdpowiedzUsuń
  3. OMG poryczałam się. Po prostu zaczęłam płakać na klawiaturę laptopa. Kłótnia Zayna i Nialla >>>
    Tak się bałam o Hanę, myślałam, że ona umrze. Ciekawe co teraz stanie się z Malikiem. Załamka?
    Serce biło mi bardzo szybko. Emocjonujący rozdział.
    Pozdrawiam
    @zakochana_love

    OdpowiedzUsuń
  4. omg wiedziałam, że zabijesz to dziecko, ale… jejku, to smutne…
    ale jak już kiedyś wspominałam - nie płaczę na ff
    no dobrze, że tak się stało, bo niall i hana będą mieli dla siebie więcej czasu i wogóle
    czekam na następny rozdział, pozdrawiam @luvmyzayne

    p.s. spodziewaj się niedługo rozdziału u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niall pokazuje za każdym razem, że dorósł do roli rodzica. Martwi się o ukochaną ponad wszystko. Jego przeczucie było idealne. Przecież gdyby nie zadzwonił do Harry'ego to z Haną mogłoby być gorzej. Ona dzięki niemu żyje.
    Szkoda, że straciła dziecko. Tak jakoś smutno się zrobiło.
    Natomiast jeśli chodzi o Malika to należało mu się. Przynajmniej dostał za swoje olewanie Hany.
    Bardzo jestem ciekawa, jak to wszystko dalej się potoczy.
    Życzę weny i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. jejku co...
    nie...
    to się nie stało...
    nie wierzę że to maleństwo nie żyje...
    jejku, biedna Hana :(
    nie znoszę Zayna... gdyby wtedy odebrał...
    oby ta nowa laska nie namieszała bo ją wytargam za włosy...
    @pepcia_

    OdpowiedzUsuń
  7. jak mogłaś?
    płaczę..
    jak miała zagrożoną ciążę to nie powinna się wgl z domu ruszać, a co dopiero sprzątać..
    moim zdaniem powinna wtedy od razu dzwonić do nialla, chociaż i tak to by pewnie nic nie zmieniło, mogli zostać już w tej Irlandii...
    @katimilion

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak w 16 rozdziale przeczytałam że zaczęła krwawić to prawie zawału dostałam,a jak przeczytałam że straciła dziecko...to zawału dostałam i to na prawdę :( @maja-liz

    OdpowiedzUsuń