czwartek, 26 marca 2015

Rozdział 16

 "Zagłuszony spokój "
#Hana
Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Miałam do domu wrócić helikopterem? Staliśmy na pasach startowych, aby wejść na pokład wystarczyło kilka kroków. Byłam bardzo szczęśliwa, nigdy nie miałam okazji lecieć helikopterem. Zastanawiałam się tylko czy to na pewno dobry pomysł, jakby nie patrzeć to też lot, który mi zagrażał.
 Niall zaskoczył mnie dość mocno od pozytywnej strony. Codziennie dowiadywałam się o nim coraz to nowych rzeczy. Przy nim nie mogłam być pewna co za chwilę zrobi, był taki nieprzewidywalny i szalony. Taki romantyk.

-Hana podoba ci się niespodzianka-usłyszałam głos blondyna, który wyrwał mnie z swoich myśli .
-Bardzo. Zaskoczyłeś mnie. Tylko czy to jest bezpieczne?-powiedziałam patrząc mu prosto w oczy. Były spokojne i piękne.
-Tak, będziesz pod najlepszą i fachową opieką. Wewnątrz jest odpowiedni sprzęt i mam nadzieję, że nie będzie potrzebny. Będę przy tobie cały czas, nie masz się czym martwić. Jednak chodźmy, pora ruszać w drogę.

Złapałam dłoń Nialla, aby dodać siebie odwagi i uwierzyć w jego zapewnienia. Gdy weszłam na pokład, usiadłam w fotelu, nie chciałam leżeć. Nie byłam obłożenie chora. Horan w tym czasie wyjął ze swojej torby swój biały, szpitalny ubiór. Na szyję założył czerwony stetoskop. Było mu w tym przebraniu bardzo ładnie.

-Jak się czujesz? -spytał z troską, gdy już lecieliśmy.
-Wspaniałe, nie mogę uwierzyć że to się dzieje naprawdę. Tu i teraz. Dziękuję ci za wszystko. Gdyby nie ty siedziałam teraz w domu, albo ponownie kłóciła się z ojcem.
-Kochanie nie zaręczaj się teraz tym. Pomyśl o czymś innym, bardziej przyjemniejszym. Twój tata nie zasługuje na to żebyś o nim tyle rozmyślała. Nie powinienem tak o nim mówić, ale dla mnie jest totalnym dupkiem. Zero zrozumienia. Wiadomo, że nie zrobiłaś tego celowo.
-Do niego nic nie dociera. Bardzo się zmienił odkąd się wyprowadziłam. Dawniej dużo czasu spędzaliśmy razem, chodziliśmy na sacery, do kina... Byłam jego oczkiem w głowie a teraz..tylko interesy mu w głowie. -westchnęłam
-Jestem pewien, że zanim urodzisz dziecko wszystko się ułoży i wasze relacje będą wyglądały tak jak dawniej. Przechodzi kryzys, najpraw twój brat zostanie ojcem, a tuż po nim ty matką. Nie może się z tym pogodzić, że wiem czasie zostanie podwójnym dziadkiem. -uśmiechnął się, wypowiadając ostanie zdanie.
-Może i masz rację, dam mu czas. Skoro już jesteśmy w tym temacie to chciałbym znać płeć. Czas już powoli kupić wyprawkę.
-Da się załatwić, jak wylądujemy to pójdziemy na ogólne badania i zrobi się USG. -powiedział
-Mówiłam już jak bardzo cię kocham?-podejdź tu do mnie wyszeptałm.Chłopak podszedł i przykucnął obok mnie
-Jestem szczęśliwa,że cię mam - położyłam rękę na jego policzku - kocham cię.

Po wielogodzinnym locie wylądowaliśmy przed szpitalem Copernicous, w którym pracuje Niall, miałam okazję być już tutaj tego pechowego dnia upadłam. To dziwne uczucie, bo będąc tu ostanim razem tak naprawdę zaczęliśmy się poznawać bliżej a teraz jesteśmy parą. Poszliśmy korytarzem do pokoju lekarskiego. W środku czekała na nas ta sama pani doktor, która zajmowała się mną ostanim razem. Była to sympatyczna osoba po 30estce. Miała kruczo-czarne włosy, które spięte były w luźny kucyk.
Lekarka wykonała mi badanie, Niall był przy mnie, chociaż nie musiał, gdyż to nie było jego dziecko. Pani doktor uznała, że to Niall jest ojcem, ja nie zaprotestowałam. Opowiadała nam wszystko, powiedziała, że mogę już odczuwać pierwsze ruchy dziecka. Wzruszyłam się, że może to się stać tak szybko. Serduszko biło bardzo mocno. Byłam zachwycona tym dźwiękiem.

-Chcą państwo poznać płeć? -zapytała nas lekarka
Niall spojrzał się na mnie, decyzję musiałam podjąć ja.
-Tak -powiedziałam.
-Gratuluję, będziecie mieć śliczną, silną córeczkę.
Uśmiechnęłam się na te słowa. Marzyłam o księżniczce. Będę mogła ją stroić w różne ubranka. W sklepa jest teraz pełno ładnych ciuszków. W sumie było mi to obojętne, chłopczyk, też mógłby być. Przydałby mi się facet w moim domu. Musze się cieszyć z tego co tu i teraz. Za kilka lat może to właśnie z Niallem będę mieć...syna. Czyłam,że Horan to ten jedyny. Chciałabym związać się z nim na zawsze. Wziąść ślub, mieć gromadke dzieci.
Potem porozmawiałam z lekarką o incydencie, który miał miejsce w Irlandii. Powiedziała, że nie mam się czym martwić, wszystko jest w porządku. Mogę korzystać z życia, ale z umiarem.

#Niall
Dziwnie się czułem w tej sytuacji. Moja ukochana urodzi córkę jakiemuś padalcowi, którego nigdy nie ma w pobliżu gdy jest porzebny. Gdzie on się podziewał, gdy Hana potrzebowała pomocy? Pewnie szlajał się po knajpach i zaliczał panienki. Kiedyś byłem do niego podobny, robiłem to samo... Zajmę się Haną i zrobię wszystko, żeby nie czuła się zaniedbywana przez Malika. Najlepiej to niech zniknie z jej życia. Nie chce go tutaj. Jak ma mieć dziecko gdzieś to niech zapadnie się pod ziemię.
Po skończonej wizycie, pojechaliśmy moim samochodem, który stał przed szpitalem do domu Han. W drodze rozmawialiśmy.

-Dużo wrażeń jak na dzisiejszy dzień nie sądzisz?-zapytałem
-O tak. Nowy Rok, podróż helikopterem, wizyta u lekarza. Jestem zmęczona, najchętniej położyłabym się do swojego łóżka i zasnęła.-odrzekła dziewczyna.
-Zayn kontaktuje się z tobą? -zapytałem. To było coś w rodzaju śledztwa
- Ostatnio mało rozmowiamy. Dlaczego pytasz?
-Tak po prostu. Nigdy nie widziałem go z tobą, ciągle jesteś sama. Może twój ojciec miał rację, mówiąc że kopnie cię w tyłek?
-Nie, Zayn taki nie jest. Dba o mnie. Możemy już skończyć rozmowę na jego temat? Jestem zmęczona. -Zaraz będziemy na miejscu. Postanowiłem przyspieszyć tempo jazdy. Gdy tylko zapaliło się zielone światło ruszyłem z piskiem opon. Nasze położenie zmieniało się bardzo szybko.

-Niall co ty wyprawiasz ?!-Hana zaczęła krzyczeć -Zwolnij -No co? Chciałaś być domu jak najprędzej.
-Tak, ale nie spodziewałam się, że weźmiesz to na poważnie. To taka przenośnia.
-Nigdy nie byłem dobry z polaka.
-Swoim zachowaniem udowadniasz mi coraz bardziej jaki jesteś nieprzewidywalny.-powiedziała -Za to właśnie cię kocham.

Dojechaliśmy do domu po 5 minutach szalonej jazdy. Na szczęście nie złapała nas policja. Pomogłem Hanie z walizką. Posiedziałem u mniej chwilę, na noc pojechałem do swojego mieszkania. Chciałem u niej zostać, ale musiałem przebrać się w czyste ciuchy. Gdybym wcześniej pomyślał to zajechalibyśmy do mnie po rzeczy i mógłbym teraz zostać z ukochaną. Następnym razem, będę bardziej przewidywalny. Nie chciałem się z nią rozstawać.
W domu zastałem śpiącego Louis'a w swoim pokoju. Musiał dzisiejszej nocy nieźle zabalować skoro śpi, mimo, że jest już po 20:00. Wziąłem z lodówki zimne piwo, odczułem potrzebę by się napić. Zasiadłem na kanapie przed telewizorem z piwem w dłoni. Gdy po kilku piwach poczułem, że odlatuję poszedłem do własnego pokoju spać
***
Obudził mnie Lou. Czego on chce o tej porze? Przecież jest wcześnie.
-Nie masz nic lepszego do roboty, jest świt.
-Jaki świt, stary, 11 dochodzi -odrzekł Louis
-Żartujesz sobie,zerwałem sie z łóżka.

W pośpiechu zacząłem się ubierać. Tomlionson stał w drzwiach i się na mnie gapił. Po krótkiej chwili zaczął coś do mnie mówić. Ja nie skoncentrowałem się na jego słowach, spieszyło mi się na dyżur.

-Przepuścisz mnie, chciałbym skorzystać z łazienki zanim wyjdę do pracy. Muszę wyglądać jak człowiek i lekarz a nie jak jakiś burak -rzuciłem trochę zdenerwowany do Lou, gdyż nie chciałem spóźnić się na pierwszy dyżur w nowym roku. Miałem bardzo mało czasu.
-Okey, tylko pod jednym warunkiem. Powiesz mi jak było w Irlandii. Jesteś moim dobrym kuplem, chciałbym wiedzieć czy poderwałeś Hanę. Ciągle do ciebie dzwoni a ty szalejesz i robisz wszystko o co cie poprosi.
-Od kiedy interesujesz się moim życiem uczuciowym? Nie masz swoich problemów?-powiedziałem bardziej zdenerwowanym głosem
-Ni nie zrozum mnie źle.Ta dziewczyna jest zajęta. Przestań za nią chodzić, dobrze ci radzę. -wymamrotał Louis
-Otrzeźwiej trochę i ogarnij się. Masz mega kaca. Pogadamy jak wrócę wieczorem.-powiedziałem do kolegi.
Tomlinson bez słowa odpowiedzi przepuścił mnie i skierował się do swojego pokoju. Ja natomiast poszedłem do łazienki zrobić poranną toaletę. Po 5 minutach byłem gotowy do wyjścia. Wziąłem z wieszaka znajdującego się w korytarzu kurtkę i wyszedłem z domu. Wsiadłem do samochodu i pojechałem do szpitala.

#Hana
Przed południem wybrałam się na małe zakupy do pobliskiego sklepu. Kupiłam najpotrzebniejsze artykuły takie jak mleko, chleb masło, ser. Na mojej liście nie zabrakło również owoców i ulubionego pomarańczowego soku. Udając się do kasy trafiłam na dział z przetworami domowej roboty. Skusiłam się na kiszone ogórki
-Ach te moje ciążowe zachcianki -powiedziałam sama do siebie.
Wzięłam aż dwa słoiki ogórków , aby starczyło mi na trochę, choć wiedziałam, iż prędko je spożyje. Gdy zapłaciłam za zakupy wzięłam siatki i poszłam do domu.

Będąc w mieszkaniu rozpakowałam w kuchni zrobione zakupy . Następnie wzięłam się za porządki w domu. Nie było mnie jakiś czas i musiałam ogarnąć swoje cztery kąty. W czasie sprzątania kurzu w salonie zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu pojawiła się informacja, że osobą, która dzwoni jest Jennifer.

-Cześć kochana.- odezwała się Hill- Długo się nie odzywałaś.
-Wiem, przepraszam. Dużo się u mnie działo. Nie miałam czasu zadzwonić. Wynagrodze ci to. Może spotkamy się dzisiaj po południu? -zaproponowałam
-Z chęcią się z tobą zobaczę. Powiedz mi co się stało, umieram z niepokoju.
-Miałam trochę problemów z tatą, prawie wylądowałam w szpitalu...
-Jak to wszpitalu? ! Co się stało? Dlaczego do mnie nie zadzwoniłaś?
-Dostałam silnych skórczy. Myślałam przez moment, że to koniec...-zamilkłam, nie potrafiłam z siebie wydusić więcej słów.
-Hana, przykro mi, że tak się stało. Nie steresuj się, wszystko będzie w porządku, urodzisz ślicznego bobaska. Właściwie to chyba już można poznać płeć, co nie?-zapytała Jenny.
-Tak, już wiem. Wczoraj byłam u lekarza. -powiedziałam
-I co?
 -Dziewczynka
-Jejku to wspaniale. Zayn pewnie szaleje ze szczęścia. Zresztą ty też, czuje to w twoim głosie.
-Zayn nic nie wie, nie rozmawiałam z nim jeszcze. Ogarnę mój bałagan i spotkam się z nim, albo zadzwonię.
-Robisz porządki, może przyjadę i ci pomogę? -zapytała
-Nie ma takiej porzeby. Dam sobie radę.
-To co przyjdę do ciebie powiedzmy za 4 godziny, pasuje?
-Ok, zdążę się wyrobić.

Po skończonej rozmowie wróciłam do obowiązków. W trakcie prac myślałam o Zayn'ie. Musze się z nim spotkać i porozmawiać z nim o wszystkim. Czas goni, a mamy do ustalenia wiele ważnych rzeczy między innymi podział opieki nad małą. Posprzątałam cały salon i kuchnię. Zmyłam podłogi i odkórzyłam dywan. Po wysprzątaniu dołu, stwierdziłam, że posprzątam też górę. Mam jeszcze sporo czasu, zanim przyjdzie Jennifer, więc zdążę ze wszystkim. Nie lubię sprzątać, ale skoro już jestem w transie to czemu nie. Nagle złapał mnie mocny skurcz. Jeknęłam z bólu jednocześnie próbowałam się uspokoić i wbić sobie do głowy, że to z przemęczenia. Gdy ból ustał na tyle, że mogłam iść, poszłam do kuchni po szklankę wody. Sięgnęłam z szafki kubek a następnie nalałam odpowiednią ilość wody, napiłam się po czym chwyciłam zestaw do sprzątania i poszłam schodami na górę. Gdy szłam po schodach ból powrócił. Był tak silny jak nigdy, upadłam na schodach. Wszystko co trzymałam w ręku upadło z hukiem na podłogę, ja złapałam się za brzuch. Wrzeszczałam z bulu, jednocześnie się bojąc.Z przerażeniem odkryłam, że krwawie... Byłam sama w domu. Potrzebowałam pomocy. Z trudem mogłam wyjąć telefon z kieszeni, łzy mi spływały po policzkach, ból nie ustępował. Gdy trzymałam telefon w ręku, dążącą dłonią wybrałam numer Zayn'a. Tylko on mógł mi pomóc. Sygnały mijały a on nie odbierał...ja zwijałam się z bulu, zalewając się krwią. Byłam bezradna. Nie miałam siły wykręcić ponownie numeru do kogokolwiek, gdyż skurcze były coraz silniejsze.

~~~~~~
Oto następny rozdział. Planowałam premierę jutro, ale serce dyktuje inaczej. Podobał wam się rozdział?
Nawiązując do wczorajszej informacji. Będzie brakować mi Zayna. Zespół bez niego nie będzie taki sam. Moim zdaniem reszta z ONE DIRECTION niedługo stwierdzi, że to nie ma sensu i wszystko się rozpadnie. Płacze do tej pory.
Buziaki @angelharry99 DIRECTIONERKI TRZYMAJ MY SIĘ RAZEM

6 komentarzy:

  1. fajny rozdział, tylko jest troszkę błędów… przepraszam, ale nie mogę się wypowiedzieć na temat twojego rozdziału, bo jestem mega załamana…
    pozdrawiam i życzę weny @luvmyzayne

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, że to będzie dziewczynka
    Hana miała się oszczędzać, a zrobiła sobie maraton sprzątania
    Oby nic nie stało się dziecku (chociaż wiem co zamierzasz)
    Han w takich sytuacjach dzwoni się na pogotowie, a nie do znajomych!!!!
    Ogarnij się dziewczyno
    Do następnego @Mrs_Hazza94

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziewczynka! Czekalam na to :) Mogla zadzwonic do Nialla, bo to lekarz i jej chlopak, od razu by do niej przyjechal, a wiadomka ze Zayn nie odebralby... Ciekawe co dalej :) Rozdzial byl super, dobrze ze dzis dodalas a nie jutro.

    Tez rozpaczam ze Zyna nie ma, w 1D. W wikipedii juz go nie ma... Directioners to przezywaja, moja siostra tak nie rozpacza jak na Directioner. Nie jestem directioner ale strasznie ich luubie. Tez rozpaczam, ale trzeba isc dalej :) TRZYMAM KCIUKI ZA DIRECTIONERS, Dadza rade.. :* @Aniolek_Saszana

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejciu! Dziewczynka ❤ słodko. Niall jaki bulwers na Zayna ;) super rozdział. Też bym chciała przelecieć się halikopterem. Do następnego!
    @zakochana_love

    OdpowiedzUsuń
  5. jejku co!
    nie nie nie nie nie!
    to się nie może tak skończyć, ona nie może stracić dzidziusia!
    dlaczego zadzwoniła do Zayna?! Od razu powinna dzwonić do Nialla.
    jejku :'(
    co do 1D... ONI SIĘ NIE ROZPADNĄ, KOCHAJĄ NAS, A MY KOCHAMY ICH ♥♥♥♥
    @pepcia_

    OdpowiedzUsuń
  6. Więc z obiektywnego punktu widzenia :D
    Wdarło się kilka błędów składniowych, ortograficzny, może przydało by się popracować też nad efektem wizualnym, czyli zrobić odstępy od pauz, itp. ale to jedyne do czego można się doczepić, więc teraz to co lepsze :D
    Bardzo zaciekawiła mnie fabuła, choć nie przepadam za książkami, filmami, itp gdzie występuje motyw dziecka, a to po prostu dlatego, że najbardziej boli mnie właśnie ból dzieci, nawet tych fikcyjnych - ale to dobrze! bo można się wczuć, pobudza emocje, działa na odruchy xD.
    Nie wiem jak reszta opowiadania ale ten rozdział jest na pewno bardzo oryginalny! Na prawdę wciąga i opowiada jakąś historię, nie oklepaną jak w większościach ff(przynajmniej tak mi się wydaje :D). Opisane bardzo realistycznie, oby tak dalej. Zakończenie trzymające w napięciu! :D
    Życzę więc duuużo weny i wieluuu rozdziałów ! :))
    Pozdrawiam ~ Marek Mostowiak :D

    OdpowiedzUsuń