poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Rozdział 18

"Czy czas wyleczy głęboką ranę ?"
10 DNI PÓŹNIEJ

#Niall
Hana spędziła na oddziale ginekologicznym 4 dni. Jej stan psychiczny pogarszał się z dnia na dzień. Codziennie byłem przy niej, nawet gdy miałem wolne. Nie chciałem, żeby była sama. Dziewczyna ciągle płakała dlatego miała podpuchnięte oczy, nie chciała nic jeść. Kiedy przychodziłem do niej z wizytą siedziała na łóżku z podkulonymi nogami i bez celu spoglądała w okno. Po policzkach spływały łzy, włosy miała w nieładzie, lekko spięte w kucyk. Często musiałem mówić do niej kilka razy żeby zauważyła moją obecność. Bolało mnie to, nie potrafiłem jej pomóc. Jedyne co mogłem zrobić to wezwać na konsultacje psychiatre. Hana za nic nie chciała o tym słyszeć, twierdziła, że wyolbrzymiam wszystko. Próbowała mi wmówić, iż dobrze się czuje i jest zamyślona dlatego, że nie może już wytrzymać w szpitalu.
Brooks ma wspaniałych przyjaciół wokół siebie. Harry i Jennifer odwiedzali ją codziennie, poprawiając jej humor. Przy nich naprawdę się zmieniła, pojawił się uśmiech na jej twarzy. Cieszyłem się z tego powodu, uwielbiam ten widok jak uśmiecha się tak słodko.
Pewnego dnia umówiłem się z przyjaciółmi Hany w kawiarni na mieście. Harry się spóźniał, ale napisał smsa, że jest w drodze. Razem z Jennifer zajęliśmy miejsce przy czteroosobowym stoliku. Usiedliśmy naprzeciw siebie, zamówiliśmy po kawie latte. Gdy otrzymaliśmy zamówienie zaczęliśmy rozmawiać.

-Domyślam się, że chcesz porozmawiać o Hanie.-powiedziała dziewczyna
-Musimy jej pomóc, ma tutaj tylko nas.
-Niall muszę Cię o coś spytać, przepraszam ale czy ty i Han...jesteście parą? Widziałam z jaką troską i zaangażowaniem się nią opiekujesz a Harry powiedział mi jeszcze, że pobiłeś Zayna. -powiedziała
-Tak, jesteśmy parą, ale nie wiem czy coś z tego będzie. Han jest teraz w takim stanie, że o tym na pewno nie myśli. Nie zamierzam jej zostawić, rozumiem wszystko, wiem jak reagują kobiety, które staciły ciążę.
-Cieszę się, że trafiła na ciebie. Kibicuje wam od początku. Już po pierwszym spotkaniu z tobą, przyjaciółka mówiła, że jej się podobasz. Tylko proszę cię o jedno. Nie skrzywdź jej bo jeśli się dowiem,że przez ciebie płacze to pierwsza wydrapie ci te niebieskie oczy.
-Możesz być spokojna, nie skrzywdze jej, nie jestem takim człowiekiem jak Malik -powiedziałem
-Cześć, przepraszam za spóźnienie, autobus mi uciekł -przywitał się spóźnimy Hazza. Zajął miejsce obok Jennifer. Dużo mnie ominęło?
-Hej -przywitaliśmy Styles'a. Nie, rozmawiamy tak sobie o niczym -dodała Jenny
-To ja tu przez pół miasta jadę żeby pogadać o niczym? Super -loczek zaczął się śmiać
-Musimy ustalić co zrobić żeby Han wróciła do formy. Teraz jest załamana, chociaż nie pokazuje nam tego. Zresztą sami wiecie doskonale po jej zachowaniu w szpitalu.
-Ona nigdy nie była zbyt wylewna, raczej dusi wszystko w sobie - powiedziała Jennifer
-Macie jakiś konkretny pomysł? -zapytał Harry
-Myślałem o tym wczoraj i doszedłem do wniosku,że moglibyśmy pełnić dyżury. Pracujemy w różnych godzinach więc jakoś może nam się to udać.
-Możemy spróbować-powiedział Harry-Ja mogę rano, przed pracą, mieszkam obok to wiecie żaden problem.
-A ja mogę po pracy. Pogadam z mecenasem, może pozwoli mi wcześniej wychodzić.
-Czyli mamy wszystko ustalone. Harry bierze ranki, Jenny popołudnia a ja wieczory. Musimy być ostrożni, żeby Han nie dowiedziała się co zaplanowaliśmy, bo jak się wkurzy to nie będziemy mogli jej pomóc. -powiedziałem
-Długo to potrwa? -zapytał Harry
-Tego nie wiem, ale przez jakiś czas to nie wiem. Nie potrafię określić. Próbowałem namówić Han na rozmowę z psychologiem,ale ona nie chce. Może wam się uda.
-Będziemy próbować -powiedziała dziewczyna
-Dziękuję. Jesteście wspaniałymi przyjaciółmi - powiedziałem
-Od tego ma się przyjaciół, nie zostawimy jej ani ciebie w potrzebie. -powiedział Harry

#Jennifer
Po spotkaniu z Niallem i Styles'em pojechałam do domu Hany. Po drodze wstąpiłam do supermarketu zrobić jakieś drobne zakupy, czułam, że koleżanka ma pustą lodówkę. Po kupieniu najpotrzebniejszych artykułów spożywczych poszłam do przyjaciółki. Po 20 minutach spaceru znalazłam się pod bramą jej domu. Samochód Han stał przed garażem, to znak, że jest w domu. Otworzyłam furtkę, znalazłam się na podwórku, skierowałam się do drzwi. Zadzwoniłam dzwonkiem kilka razy. Otworzyła mi. Była ubrana w dres, włosy w totalnym nieładzie, bez makijażu, kompletny wrak człowieka.
-Co ty tu robisz? -zapytała-Przyszłam cię odwiedzić, stęskniłam się za tobą. Myślałam, że masz ochotę pobyć ze mną. Zrobimy sobie babski wieczór.
-Jak już przyszłaś to zostań -powiedziała cichym głosem.
-Hej spójrz na mnie. Nie przyszłam tu po to, aby robić ci wykład. Chcę z tobą pobyć jak przyjaciółka z przyjaciółką. Przytuliłam ją . Trwaliśmy w uścisku dłuższą chwilę. Gdy Han odsunęła się ode mnie powiedziała.
-Nie mam cię czym poczęstować. W lodówce mam tylko mleko i lody. Czekaj mam jeszcze herbatę.
-Spokojnie. Pomyślałam o wszystkim i zrobiłam po drodze drobne zakupy.
-Co ja bym bez ciebie zarobiła. Jesteś kochana.
-Masz idź rozpakuj to co kupiłam a ja się rozpłaszczę.

Dziewczyna zniknęła z korytarza. Ja zdjęłam swoją kurtkę, szalik i czapkę oraz buty. Następnie poszłam do Han. W mieszaniu panował bałagan, widać, że wcale nie sprząta. Jakie to dobrze, że umówiłam się wspólnie z chłopakami, aby jej sekretnie pomóc. Postanowiłam, że posprzątam jej w domu, nawet gdy będzie wyrażać sprzeciw. Dziewczyna zrobiła nam herbatę, którą wypiłyśmy rozmawiając o głupotach, które wcale ją nie bawiły. Próbowała się uśmiechnąć, ale nie wychodziło jej to.
Później tak jak zaplanowałam wzięłam się za porządki. Hana stwierdziła, że mam przestać się wygłupiać, bo nie przyszłam do niej aby posprzątać. Wytłumaczyłam jej wszystko i poszłam na górę sprzątać a koleżankę zostawiłam na dole. Nim się obejrzałam zrobiło się późno. Spojrzałam na zegarek, była 22:26. Pospiesznie zeszłam na dół. Zajęłam
się sprzątaniem i całkowicie zapomniałam o właściciele domu. Ku mojemu zaskoczeniu nie było jej w domu! Od razu skierowałam się na przedpokój sprawdzić, czy są jej rzeczy. Na szczęście jej kurtka i wszystkie inne akcesoria były na miejscu. To w takim razie gdzie ona jest? Zaczęłam się bać. Na dworzu było ciemno i zimno. W dodatku padał śnieg. Jeśli wyszła z domu ubrana w taki sam sposób gdy z nią byłam to mogła się przeziębić. Jaka ja byłam głupia zostawiłam ją samą na 3 godziny mimo, że byłam na górze. Co teraz powie Niall? Dałam słowo Horanowi! Musze ją znaleźć jak najszybciej. Nagle moją uwagę przykuł stojący w kuchni stół. Znajdowały się na nim 2 puste butelki po winie i 4 puszki po piwie. Cholera jasna! Upiła się i wyszła z domu! Jak mogłam na to pozwolić i jej nie przypilnować. Hana uśpiła moją czujność uśmiechając się a gdy poszłam sprzątać wykorzystała okazję i sięgnęła po alkohol znikając z domu. Poczułam dziwny chłód w salonie. Obróciłam się i zobaczyłam, że balkonowe drzwi są otwarte. Od razu wyszłam do ogrodu, rozglądając się za Haną. Znalazłam ją siedzącą na bujawce. W ręku miała puszke piwa.

-Hana! Co ty robisz?! Idziemy do domu !-krzyknęłam jednocześnie z radości i przerażenia łapiąc ją, pomagając jej wstać
-Ej..puść m..mnie -wymamrotała Hana
-Przeziębisz się. Jest zima, nie widzisz śnieg pada. -wzięłam jej rękę za moją szyję i zaczęłam prowadzić do domu. Ledwo trzymała się na nogach
-Nic mi... n..nie będzie -mówiła, ledwo co ją rozumiałam.
Nie prowadziłam jej na górę w takim stanie, położyłam ją na kanapie w salonie. Od razu zasnęła. Poszłam do jej sypialni po kołdrę, ponieważ była zmiana i zmarznięta. Przykryłam ją kołdrą i kocem. Pod głowę położyłam jej poduszkę. Nie wiedziałam ile czasu spędziła w takim stanie na mrozie. Teraz tylko patrzeć jak się rozchoruje na zapalenie płuc albo coś gorszego.

-Będziesz miała jutro wielkiego kaca -powiedziałam do śpiącej przyjaciółki

Zrobiło mi się jej szkoda. Biedna straciła dziecko a teraz zaczyna topić smutki w w alkoholu. Jeszcze dojdzie do tego,że zostanie alkoholiczą. Posprzątałam butelki ze stołu, zmyłam naczynia. Nie wiedziałam co zrobić ,zostać z nią czy wrócić do domu. Zadzwoniłam do Hazzy.

-Cześć. Przepraszam,że dzwonie o tej porze - powiedziałam
-Wiesz która jest godzina? Mów co się dzieje -mówił zaspanym głosem Styles
-Hana się upiła, jest ledwo przytomna. Przyjdziesz i zostaniesz z nią do rana? Ja muszę jechać do siebie się przebrać i przygotować się do pracy.
-Co zrobiła? Miałaś się nią zająć! Mieliśmy pomóc Niallowi a ty co wyprawiasz?
-Sprzątałam jej dom, przypominał...och to straszne
-Zróbmy tak. Zostaw ją samą, będzie spała do rana, nic sobie nie zrobi i przynieś mi klucz do mieszkania. Odwiedzę ją rano. A i nie mów o tym Horanowi, żeby się nie martwił.
-Kurde mam 5 nieodebranych połączeń od Nialla. Uważam, że powinien wiedzieć w końcu to jego dziewczyna.-powiedziałam zdenerwowana
-Nie martw go niepotrzebnie. Ma jutro dyżur, musi być wypoczęty, a znając go będzie chciał przyjechać.
-Zapewne już się matwi skoro nie odbieram.
-To wymyśl coś, jesteś w końcu babą.

Rozłączyłam się. Naszykowałam Hanie wodę i wiadro gdyby chciała wymiotować. Pogasiłam światła i poszłam do Hazzy
***
#Harry
Mijały dni. Wspólnie z Jennifer pomagaliśmy Niallowi zajmować się Haną. Dziewczyna nadal nie dbała o siebie, zachowywała się tak jak wcześniej, piła albo imprezowała, zupełnie jej nie poznawałem. Co ta ciąża z nią zrobiła. Niall próbował namówić ją na wizytę u psychologa, ale nie chciała. Ja, Jennifer i Horan byliśmy w tym zgodni ,że taka wizyta u specjalisty może tylko pomóc.
Któregoś dnia po południu gdy sprzątałem w holu kancelarii, zobaczyłem Hanę. Była ładnie ubrana, umalowana i włosy miała rozpuszczone. Wróciła dawna Han, cieszyłem się.

-Hej! Co ty tu robisz? -zapytałem przytulając koleżankę, nie była nawet pijana
-Przyszłam porozmawiać z Mark'iem. Jest u siebie?
-Jest a co?-wolałem zapytać bo po niej ostanio wszystkiego można było się spodziewać
-Chcę wrócić do pracy, nie potrzebuje zwolnienia. Chcę do ludzi, wrócić do normalności

Gdy to usłyszałem zamórowało mnie. Han poszła do gabinetu

#Hana

-Dzień dobry -powiedziałam wchodząc do gabinetu
-Dzień dobry. Kogo moje oczy widzą, pani Brooks wróciła.-powiedział mecenas
-Mogę wrócić do pracy? Wiem, że mam zwolnienie ale ja już nie mogę wytrzymać w czterech ścianach.
-Skoro czujesz się na siłach to
tak. Porzebujemy dodatkowych rąk do pracy. Od kiedy chcesz zacząć?
-Choćby od jutra -powiedziałam
-W porządku. Do zobaczenia jutro.
-Dziękuję, do widzenia -powiedziałam wychodząc

-Wracam do pracy! -powiedziałam radośnie do Harry'ego.
-To super! Jestem z ciebie dumny -powiedział - Hana ja wiem,że ty nie chcesz o tym słyszeć, ale pójdź do psychologa, tylko na jedną wizytę, ale idź.
-Harry, wiesz, że nie chce tam iść.
-Proszę, bardzo cie proszę.
-No dobrze. Zgadzam się pójdę tam dla świętego spokoju ale tylko raz. -powiedziałam
~~~~~~~~~~~~~~~
Kolejny rozdział za mną. Cieszą mnie wasze opinie i komentarze. Serdecznie dziękuję Wam za ogromne wsparcie które mi dajecie. Cześć z Was już wie, ale powiem teraz wszystkim. Mamy kwiecień, a ja w tym roku pisze testy gimnazjalnem które już niedługo, a zaraz potem wyjeżdżam dlatego musicie uzbroić się w cierpliwość. Obiecuje, że po majówkce przygotowałam dla Was niespodziankę. Przepraszam za błędy,  ale rozdział powstał, w większości gdy byłam w gościach. Chciałam dodać rozdział dziś specjalnie dla moich kochanych czytelników.
Komentujcie, gdyż mam wtedy ogromną motywację
Buziaki :) Do następnego @angelharry99

10 komentarzy:

  1. Aż tak krótki nie był :) Hana to ma fajnych przyjaciół! I chłopaka :D Nigdy nie pomyślałbym żeby Hana się upila. To mnie zdziwiło, Niall się tak o nią troszczy, ugh też tak chce :)
    Jak już mówiłam, rozumiem. Nie chcemy abyś zawaliła to przez nas. :) Życzę abyś napisała najlepiej! :* @Aniolek_Saszana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopisałam.trochę i wszystko się wydłużyło. Dziękuję, że we mnie wierzysz .:)♥♥♥

      Usuń
  2. Cieszę się że Han się pozbierała :) Nie mogę się doczekać tej niespodzianki ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny rozdział
    han ma wspaniałych przyjaciół, tak bardzo troszczą się o nią
    szkoda, że poroniła, ale no cóż…
    czekam na następny xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Tacy przyjaciele to skarb. ��❤��
    Niespodziewałam się po Hanie pijaństwa. Wykreowałaś Nialla na ideał chłopaka. Brawo! Zaskoczyłaś mnie kolejny raz. :)
    Cudowny rozdział ❤
    Do następnego!
    @zakochana_love

    OdpowiedzUsuń
  5. Hana ma świetnych przyjaciół. Myślę, że bez nich, by się nie pozbierała.
    Niall jest ideałem. Dajcie mi takiego chłopaka ;)
    Myślę, że Hana upije nam się jeszcze nie raz i ktoś będzie ją holował do domu
    Uwielbiam postać Harry'ego :)
    Ogółem rozdział super
    Do następnego @Mrs_Hazza94 :*

    OdpowiedzUsuń
  6. spodobał mi się rozdział. to, co spotkało hane to niewyobrażalna tragedia, ale fajnie, że powoli pozbierała się, bo, no cóż, zdarzają się takie rzeczy i trudno. wsparcie rodziny i przyjaciół tutaj jest najważniejsze :> przyznam, że strasznie zainteresowałaś mnie tym jak piszesz, naprawdę mi się podoba i jak wyrobię się z nauką to z pewnością nadrobię poprzednie rozdziały c:

    OdpowiedzUsuń
  7. strasznie współczuję Hanie, nawet nie wyobrażam sobie co teraz przeżywa. mam nadzieję, że wszystko się ułoży. rozdział jak zwykle super, czekam na next :*
    @katimilion

    OdpowiedzUsuń
  8. Biedna ta Hana nasza :(
    ale dobrze, że ma takiego dobrego chłopaka i wspaniałych przyjaciół, którzy przy niej są :)
    @pepcia_

    OdpowiedzUsuń
  9. Jezu dziewczyno kocham to ff ❤ nie mam dużo czasu bo mam do nadrobienia 3 prace klasowe z historii a zamiast sie uczyć to czytam to cudo ��❤ jutro jiż wyjadę na prostą i będę miałam wszystkie dodane dotychczas rozdziały za sobą. Jest świetne ������ (@Jaimybro1)

    OdpowiedzUsuń