sobota, 16 maja 2015

Rozdział 23

"Chwile z najbliższymi "
#Niall
Następnego dnia obudziłem się obok mojej ukochanej. Nie spała. Na powitanie pocałowałem ją w usta.

-Mogę tak budzić się codziennie obok ciebie? -zapytała
-Gdy tylko będę mógł spędzić z tobą noc to jasne, że tak. Kocham Cię -powiedziałem
-Ja ciebie też. A może przeniesiesz kilka najpotrzebniejszych rzeczy do mnie?
-Czyżbyś proponowała mi wspólne mieszkanie?-zapytałem.
W głębi duszy od jakiegoś czasu myślałem o tym, żeby zamieszać razem z Haną. Bardzo ją kocham i chciałabym każdą chwilę spędzać z nią. Dobrze jest nam razem, tworzymy idealny związek.
-Można tak powiedzieć. To pewnego rodzaju próba. Z czasem kto wie może zamieszkasz ze mną na stałe.
-A co na to twój tata? Chyba nie będzie zadowolony z tego, że będę z tobą mieszkał. Dopiero co się wprowadziłaś, a chłopak już się przypałętał.
-To moje życie i mam prawo decydować o sobie sama. Nic mu do tego. Co go to interesuje? Mogę mieszkać z kim chce. Jemu nic do tego.
-Powiedziałaś mu o nas?-zapytałem
-Nie.

Chciałem coś powiedzieć, ale Han wbiła swoje wargi w moje. Po minucie, a może dwóch oboje wstaliśmy . Dzieczyna poszła do łazienki wykonać wszystkie poranne czynności a ja w tym czasie ubrałem się. Założyłem tą samą koszule co wczoraj i czarne spodnie. Po tym jak się ubrałem zapukałem do drzwi od łazienki. Hana pozwoliła mi wejść. Robiła sobie makijaż.

-Nie potrzebujesz tych malowideł.
-Niall.. Hana szturchnęła mnie łokciem.
-To bolało -powiedziałem ze śmiechem.
-Miało boleć.
-Dla mnie jesteś piękna bez makijażu. Cała jesteś piękna, znam cię na wylot. Wiem o tobie wszystko.
-Kochanie chcesz to możemy to powtórzyć.
-Teraz?
-Nie, wieczorem. Dzisiaj jestem umówiona z Jai'em i Isabel. Dołączysz do nas?
-Jasne jak tylko skończę dyżur. Chętnie spotkam się z takim bratem. Ostanim razem gdy przyjechał nie udało nam się spytać. Tym razem musi się udać.
-Jai przyjeżdża na miesiąc, spotkacie się nie raz - powiedziała.

Po wspólnie przygotowanym i zjedzonym śniadaniu pożegnałem się z Haną i pojechałem do domu po czyste ciuchy. Będąc w domu napotkałem na Louisa, który właśnie przyszedł do kuchni żeby zrobić sobie śniadanie.

-Zjesz ze mną bo nie wiem z ilu jajek zrobić jajecznicę?
-Nie,dziękuję. Już jadłem.
-Byłeś znów u Han?
-Tak.
-Stary kiedy będziemy mogli spędzić razem wieczór na oglądaniu wspólnego meczu? Cały czas nie ma cię w domu. Musze sobie z twoją dziewczyną poważnie pogadać. Zabrała mi najlepszego kupla.
-Tak to już jest gdy jest się w związku. Gdy się kogoś kocha to chce się z nim spędzać każdą wolną chwilę.
-To nieźle się wkopałeś. Niall może obejrzysz ze mną zbliżający się mecz?
-Okey. Na komodzie położyłem pocztę do ciebie. Teraz musze już iść na dyżur bo się spóźnie. Obiecuje, że się zjawie. Możesz na mnie liczyć.

Chwyciłem torbę z kilkoma rzeczami, które spakowałem, żeby zamieszać z Haną. Pojechałem do szpitala na dyżur. Miałem dobry humor i zapał do pracy. Chciałbym dostać jakiś ciekawy przypadek.

#Louis
Gdy Niall wyszedł zjadłem samotnie śniadanie. Później chwyciłem laptopa i rozsiadając się w salonie na kanapie zacząłem przeglądać różne strony. Tak spędziłem kilka godzin. Przypomniałem sobie o listach do mnie k które Horan zostawił na szafce. Poszedłem na przedpokój i sięgnąłem po zostawione wiadomości. Przewracając kolejne koperty, natrafiłem na jedną dziwnie zaadresowaną wiadomość. Na niej napisane było tylko moje imię. Zacząłem czytać wiadomość.

"Nie waż się nikomu mówić o naszym ostanim spotkaniu. Nie wszyscy muszą od razu wszystko wiedzieć, zaoszczędz im tego. Ja tylko ostrzegam. Nic nie kombinuj I rób co mówię. Tylko postępując według moich rozkazów zachowasz życie " 

Co to ma być? Kim jest ten ktoś i czego on ode mnie chce? Nie chce pomagać temu nieznanemu komuś, Han i Niall to moi przyjaciele. Nie wiem o co chodzi i kim jest ta tajemnicza osoba, ale mnie to przeraża. Jeśli nie zgodzę się pomóc, zginę. Mam same źle myśli. Boje się. Nie wiem co robić.

#Hana
Posprzątałam w mieszkaniu, mój brat miał zaraz przyjść. Znów się zobaczymy. Mimo, że od moich urodzin minęło niewiele czasu to bardzo się stęskniłam za Jai'em,jego dziewczyną i synem . Dobrze, że zostaje w Manchesterze na dłużej, będziemy mogli spędzić wiele czasu razem. Wszystko było by dobrze gdyby rodzice też przyjechali. Mama bardzo za mną tęskni tak samo jak ja za nią, ale z ojcem jeszcze się nie pogodziłam i on nie chce jej pozwolić przyjechać do mnie. Mam się usamodzielnić. Boli mnie to.
Pragnę porozmawiać z mamą w cztery oczy. Rozmowy przez telefon czy internet to nie to samo. Potrzebuje czasem wypłakać się w jej bluzkę, poczuć jej dotyk, ciepło. Niall mi to wynagradza, dlatego jakoś się trzymam. On jest taki kochany, czuły, delikatny.
Godzinę później Jai z Isabel i Nick'iem byli w moim mieszaniu. Mogliśmy sobie na spokojnie porozmawiać, bo Dorothy poszła do koleżanki.

-Napijecie się czegoś? -zapytałam
-Poproszę herbatę. Jeśli masz cytrynę to możesz mi z nią zrobić napój. A ty Jai, czego się napijesz?-powiedziała Isabel.
-Najlepiej czegoś zimnego, bo stasznie gorąco na dworzu, upał.

Przygotowałam napoje i podałam je razem z ciasteczkami, które kupiła Dorti.

-Hana gdzie jest Niall? Myślałem, że się w końcu spotkamy i pogadamy sobie o przeszłości.
-Niall ma dyżur, będzie wieczorem, powiedział, że się zerwie. On również czeka na wasze spotkanie.
-To jest niesamowite w waszej historii. Najpierw Jai przyjaźnił się z Niallem, niczym prawdziwi przyjaciele a teraz ty jesteś jego dziewczyną. Takie love story.
-Muszę dzielić się siostrą z kuplem. Już nie jesteś moją jedyną. Oddałem cię w dobre ręce, ale uważaj na niego, bo z Horana to niezłe ziółko - powiedział Jai
-Co masz na myśli?
-Och Niall to taki kobieciarz, zmieniał dziewczyny jak rękawiczki, każda na jedną noc. Nie wiem jak jest teraz bo to było kilka lat temu.
-No właśnie Jai dawno temu, nie ma co rozpamiętywać tego co było. Niall był wtedy jeszcze taki młody.-powiedziała Isabel
-Mam ci  przypomieć twoje historie. Z tobą rodzice też nie mieli łatwo. -powiedziałam
-Okey, nie było tematu. Mogłabyś kiedyś porozmawiać z nim o przeszłości. Ciekawi mnie czy powiedziałby prawdę.
-Niall nie kłamie. Znam go lepiej od ciebie.-powiedziałam
-Czujesz, że to ten jedyny? Chcesz z nim być na zawsze?
-Jai na to przyjdzie jeszcze czas, dobrze jest jak jest. Kochamy się i wspieramy, to jest najważniejsze. A co z wami? Kiedy ślub? -zapytałam
-Właśnie dlatego tutaj przyjechaliśmy. Chcielibyśmy się pobrać w najbliższym czasie. Wpadliśmy na pomysł żeby połączyć chrzciny z ceremonią.
-Zaskoczyliście mnie troszkę nie powiem. Byłam zdania, że pobierzecie się w późniejszym czasie. Jedno mnie zastanawia czemu przyjechaliście załatwiać sprawy. Ślubu nie będzie w Irlandii?
-Wszystko odbędzie się w Mullingar. Tylko Jai się uparł,że tutaj kupimy suknie ślubną i garnitur oraz obrączki. Pomożesz mi w wyborze sukni? -zapytała moja przyszła bratowa.
-Oczywiście, że ci pomogę, musisz wyglądać pięknie w takim dniu, to będzie wasza uroczystość.
-Mamy do ciebie jeszcze jedną prośbę, pytanie.-oznajmił Jai
-Pytaj śmiało.
-Chcielibyśmy prosić Cię na matkę chrzestną Nick'a. Co ty na to?
-Zgadzam się, będzie mi miło. Nick będzie moim pierwszym chrześniakiem.-powiedziałam z uśmiechem
-Nie mam wątpliwości,że będziesz idealną matką dla niego i będziesz naszym wsparciem. Masz wielkie serce, pełne miłości -powiedziała Isabel.

Do Jaia zaczął dzwonić telefon, odebrał i poszedł do pokoju Dorti porozmawiać. Wrócił 5 minut później. Był w dobrym humorze.

-Kochanie właśnie dzwonił mój kolega i powiedział, że jego kumpel może nam sprzedać obrączki z rabatem, bo jego ojciec ma zakład jubilerski.
-To świetnie. Parę zaoszczędzonych pieniędzy się przyda, wydamy je na coś innego. -powiedziała dziewczyna.
- Tylko jest mały problem. Kolega prosił, żeby przyjechać do niego jeszcze dzisiaj.
-A co z małym? Zbliża się pora snu i karmienia.
-Han się nim zajmie.
-Jai... Może na dziś juz wystarczy. Hana ma pewnie inne plany na popołudnie.
-Spokojnie. Dziś mam wolne i z przyjemnością zaopiekuje się waszym synem. Możecie iść i załatwiać swoje sprawy. Nie martwcie się niczym. Damy sobie radę.

Isabel powiedziała o której mały ma drzemki. Pokazała co mam mu dać zjeść. Jai przyniòsł z samochodu wózek, ponieważ była piękna pogoda i postanowiłam, że pójdę z Nick'iem później na spacer.
Po wyjściu zakochanych gołąbków zrobiłam małemu kaszkę o smaku bananowym i nakarmiłam go. Następnie przebrałam Nicka, włożyłam go do wózka. Spakowałam do torby najpotrzebniejsze rzeczy takie jak: pieluszke, picie i koc. Poszłam przejść się do parku, ponieważ pogoda na spacer była wspaniała. W czasie drogi mały zasnął. Szłam ulicami miasta. Stęskniłam się za chłopakiem, cały dzień bez Nialla to dzień stracony. Wieczorem obiecałam, że mu to wynagrodzę i spędzimy razem wieczór i noc. Poczułam wibracje. Wyjęłam telefon z kieszeni i przeczytałam wiadomość.

Isabel : Wszystko w porządku? Radzisz sobie? Niedługo wracamy.

Ja: Tak, masz grzecznego synka. Jesteśmy w drodze do parku. Nick słodko śpi. Nie musicie się spieszyć. Odpocznijcie sobie.

Isabel :Jesteś taka kochana. Do zobaczenia niebawem w domu :)

W parku spędziłam godzinę, siedziałam na ławce i opalałam się. Zrobiło się późno, i było coraz chłodniej, wróciłam do domu. W mieszkaniu była już Dorothy.

-Hej! Byłaś na spacerze?
-Tak. Jestem dziś nianią. Jak minął ci dzień?
-Cały czas szukam pracy, myślę,że niebawem coś znajdę. Ale póki co będę ci pomagać w domowych obowiązkach m mogę Cię z nich wyręczyć nawet. Masz dużo zajęć .Niebawem masz pierwszą sprawę, wypocznij przed nią. -powiedziała przyjaciółka
-Niedługo przyjdzie mój brat z dziewczyną i Niall. Zjesz z nami kolacje?
-Nie będę wam przeszkadzać. Na pewno będziecie chcieli sobie porozmawiać między sobą. Dziękuję za propozycjem ale innym razem okey?
-Dobrze.
-Cześć -powiedział Niall, który właśnie wszedł do domu.

Podeszłam do chłopaka trzymając na rękach Nicka. Pocałowałam Horana na przywitanie.

-Tęskniłam za tobą -powiedziałam
-Też tęskniłem. Chyba się nie nudziłaś? Był już Jai?
-Tak, ale poszedł razem z Isabel oglądać ślubne obrączki. Chcą się pobrać już niebawem. Pomogę też wybrać suknie.
-Szykuje się impreza -powiedział
-Podwójna! Chrzciny też będą, zostałam poproszona na matkę chrzestną. Zgodziłam się
-Bardzo dobrze, nadajesz się. A na ślub to z partnerem zaprosili?
-O liście gościgości nie rozmawialiśmy, ale to jasne, że idziesz ze mną.
-Kocham cię -powiedział
-Ja ciebie też.

Pół godziny później w domu zjawili się brat z dziewczyną. Byli w wyśmienitych nastrojach. Wywniskowałam,że wybrali już jakiś wzór, nie myliłam się. Obrączki były śliczne. Mój brat nie mogł trafić lepiej. Isabel to wspaniała dziewczyna, bardzo ją lubię. Rozmawialiśmy jeszcze jakiś czas. Jai i jego rodzinka niebawem poszli do hotelu, dochodziła 22:00. Niall umówił się z Jai'em na jutro, żeby zagrać w kręgle. Przyznam ,że nigdy nie grałam,ale Niall obiecał, że mnie nauczy.
***
W południe następnego dnia poszłam do łazienki przebrać się w wygodniejsze ciuchy. Postanowiłam ubrać się na sportowo, żeby było mi wygodnie rzucać piłką. Pierwszy raz zagram w kręgle. Kiedyś to tylko przyglądałam się innym jak grają a teraz sama chce spróbować swoich sił. Mam nadzieje, że szybko się nauczę. Niall pojechał do siebie przebrać się w coś wygodnego.
Założyłam czarną bluzkę na ramiączka z białym napisem NIKE,do tego legginsy w niebieski wzór z dodatkiem żółtego koloru. Na górę założyłam sportowy płaszcz z kapturem kapturem, a ,że świeciło słońce to przywiązałam go sobie wkoło bioder.

 Umówieni byliśmy pod hotelem w którym mieszkał brat. Spotkaliśmy się przed wejściem. Niall jak zwykle wyglądał bardzo seksownie.

Wszyscy byliśmy ubrani na sportowo .

-Pięknie tutaj jest - powiedziałam wchodząc do hotelu.

Wszystko było w odcieniach niebieskiego.  Po lewej stronie znajdowała się recepcja, a po prawej restauracja dla gości hotelowych. Przywitaliśmy się z recepcjonistką i poszliśmy w kierunku drzwi gdzie mieściła się strefa Bowling'u.

Zeszliśmy na dół po schodach i korytarzem doszliśmy do celu. Czekała tam już na nas pani, która ustawiła naszą grę. Graliśmy w kolejności:Jai, Isabel, Hana i Niall.
Tor był zarezerwowany dla nas na godzinę, ale zawsze mogliśmy przedłużyć grę. Zaczęliśmy grać. Każdy rzucał po dwa razy. Jai już za pierwszym razem przewrócił wszystkie kręgle i zyskał dodatkowy rzut, który pozwolił mu zdobyć nowe punkty . Isabel też dobrze poszło. Przyszła kolej na mnie. Wzięłam do ręki kule, była trochę ciężka, Niall poinstruował mnie jak mam wykonać zamach. Niestety kula w połowie drogi skręciła i wjechała do rynny. Za drugim razem to samo . Niall zrobił się smutny a zarazem zdziwiony bo jemu szło całkiem nieźle.

Mój kochany sportowiec. Graliśmy i byliśmy w świetnych humorach. Dobrze się bawiliśmy. W połowie gry załapałam ten dryg i zabijałam raz więcej, raz mniej kuli. Oddniosłam sukces.

-Coraz lepiej ci idzie -powiedziała Isabel gdy przysiadłam się na chwilę żeby napić się drinka.
-Dziękuję, traktuje to jako zabawę a punkty nie mają znaczenia. Za to Jai'owi dobrze wychodzi. Mistrz kręgli- powiedziałam
-Isabel twoja kolej! Choć szybko!-zawołał Jai- Hanuś szykuj się zaraz twój ruch!
 Isabel rzuciła i przyszedł czas na mój rzut. Dopingowali mnie. Chwyciłam 5 kilogramową kule i rzuciłam.Ku mojemu zdziwieniu udało mi się zbić wszystkie kręgle za jednym zamachem.

-Hana! Garatuluję! Moja zdolna siostra! Jak tak dalej pójdzie to będziesz lepsza ode mnie -powiedział Jai
-Wow! Piąteczka! -powiedziała Isabel.
-Jesteś cudowna skarbie!-rzekł Niall podnosząc mnie nad podłogę. Gdy mnie postawił na ziemię pocałował mnie i przytulił.
-Romeo dwaj twoja kolej! Chyba,że mam rzucić za ciebie, a wiesz, że zrobię tak, że kula wleci do rynny. -powiedział brat.
-Już idę.

Niall zwalil 7 kul. Nasze spotkanie przeistoczyło się w pojedynek o pierwsze miejsce. Tak nam się spodobało,że przedłużyliśmy grę o godzinę. Zabawa skończyła się wygraną Jai'a co było do przewidzenia, bo od początku miał szczęście. Skończył z wynikiem 320 gdzie inni mieli po 170-190. Później poszliśmy jeszcze na drinka , żeby odpocząć. Opiekunka, która przez ten czas zajmowała się dzieckiem przyniosła Nicka.

-Za kilka lat spotkamy się na rodzinnym meczu. Jeden tor wynajmiemy dla naszych dzieci a drugi dla nas. Taki pojedynek dzieci kontra dorośli. Co wy na to?-powiedział mój brat
-Zgoda, umowa stoi -powiedział Niall
-Ale to za parę ładnych długich lat -powiedziała Isabel.
-Isabel ma rację. Nie chce dzieci. Nie teraz za kilka lat, teraz poświęcam się pracy, a poza tym nie wiem co będzie za dwa lata. Może z Niallem nie będziemy parą, bo znajdziemy sobie innych partnerów.
-Ejj. Chcę być z tobą do końca życia. Jesteś tą jedyną -powiedział Niall- Kocham cię. Po krótkim czasie dodał
-Ma ktoś z was gitarę? -zwrócił się do ludzi
-Niall przestań to jest hotel, poza tym jesteś trochę pijany.-powiedziałam
-Ale ja chcę zagrać!
-Zagrasz w domu, dla mnie
- A co z Jai'em i Isabel?
-Spotkamy się to zagrasz również dla nas. Pięknie grasz, masz talent. -oznajmiła Isabel
-Zrobimy sobie konkurs piosenki? Niall będzie nam grał a my będziemy śpiewać. -powiedział Jai
-Tak tak! !- powiedział Niall.

Chwilę później zamówiliśmy taksówkę i żegnając się z bratem, dziewczyną i Nickem pojechałam najpierw pod dom chłopaka. Uznałam, że będzie lepiej jeśli Louis się nim zajmie i doprowadzi go do porządku przed jutrzejszym dyżurem. Niall nie był aż tak pijany jak ja kiedyś, ale miał już w bani. Zaprowadziłam Nialla do domu. Louis obiecał, że się nim zajmie. Horan nie był zadowolony, że idę do siebie, chciał abym została z nim. Musiałam go zawieść, niestety.
Zostawiłam chłopaka z Lou i wróciłam do siebie. Byłam zmęczona, tyle wrażeń jak na jeden dzień wystarczy. Ręce mnie trochę bolały od tych kul. Nie miałam sił porozmawiać z Dorti. Wzięłam szybki prysznic i położyłam się spać.
~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za błędy. Rozdział nie do końca wyszedł tak jak chciałam. Z jednej strony jestem zadowolona a z drugiej nie. Opinie zostawiam wam :)
Mam tylko jego pytanie : Będziecie chcieli drugą część? Ta powoli dobiega końca
Komentujcie :)
 Buziaki @angelharry99

sobota, 9 maja 2015

Rozdział 22

"Przeprowadzka do Manchesteru "
#Niall
Nadeszła sobota, dzień przeprowadzki mojej księżniczki. Byliśmy umówieni z Louisem o 10:30 pod "starym" domem Hany. Chłopak nie nocował dzisiaj w naszym mieszkaniu co mnie trochę zdziwiło, bo jeszcze wczoraj twierdził, że nie ma żadnych planów. Niestety znany z rozrywkowego życia Tomlinson wyruszył na polowanie za swoją drogą połówką. Wysłałem mu smsa żeby przypomnieć mu o przeprowadzce, nie odpisał. Trudno, więcej piwa dla mnie i Harry'ego.
Żeby nie marnować czasu poszedłem do łazienki wykonać wszystkie poranne czynności, po czym ubrałem się w spodnie i kolorowy t-shirt. Po śniadaniu pojechałem prosto do mojej dziewczyny. W drodze próbowałem dzwonić do Louisa ale nie obierał. Jak tak dalej pójdzie to będziemy musieli radzić sobie ze Styles'em sami.
Pod domem Hany stał już dostawczy samochód, co znaczyło, że Harry już się zjawił.

-Dzień dobry, jest tu kto? -zapytałem wchodząc do domu
-Cześć kochanie, dobrze że jesteś -powiedziała dziewczyna biegnąc po schodach w dół.
-Gotowa na rozpoczęcie nowego etapu w swoim życiu? -powiedziałem po tym jak Han przytulia się do mnie i dała mi całusa
-Tak, nadal nie mogę w to uwierzyć. Wiesz dobrze mi się tutaj mieszkało, ale tam w Manchesterze będzie mi jeszcze lepiej.
-Będziesz bliżej mnie słońce -powiedziałem
-I z tego się najbardziej cieszę, więcej czasu spędzimy razem - pocałowała mnie. Objąłem ją jedną ręką w tali a drugą wplotłem w jej włosy. Całowaliśmy się dopóki nie przerwał nam Harry pojawiając się
nie wiadomo skąd.

-Słodko razem wyglądacie, ale może wystarczy już tych czułości.
-Okey. To co zabieramy się do roboty? Może wezmę te kartony z salonu na początek - powiedziałem
-Właściwie gdzie jest Tommo?-zapytał Harry
-Nie wiem, próbowałem się dzwonić ale nie odbiera. Musiał zabalować z jakąś panną - powiedziałem biorąc pierwszy karton, Brooks posłała mi zabójcze spojrzenie -Ciężkie trochę nie powiem
-Może wam w czymś pomogę? -zapytała Han -Mogę nosić z kimś na współę.
-Damy sobie radę kotku, lepiej sprawdź dokładnie czy wszystko zabrałam - powiedziałem
-Potem nie będzie odwrotu - dodał Hazza

#Hana
Poszłam na górę żeby zajrzeć do wszystkich pokoi czy aby na pewno o czymś nie zapomniałam. Po raz ostani weszłam do mojego pokoju, usiadłam na łóżku i zaczęłam sobie przypominać te chwile gdy pierwszy raz zajrzałam do tego pomieszczenia. Miałam wtedy ledwo 19 lat, wyprowadziłam się od rodziców i przeniosłam do Liverpool'u na studia. W tym domu spędziłam cudowne chwile, większość z książkami w ręku. Były też momenty imprez, wiele ludzi i alkoholu przebiło się w mieszkaniu Pierwszy raz zamieszkałam z Jennifer, było nam razem całkiem dobrze, wspólna nauka do egzaminów. Trzymamy się razem od liceum. Nasza przyjaźń miewała też gorsze chwile, ale dawałyśmy sobie radę, kompromis. Tak rozmyślałam nad tym co przeżyłam i wiem jedno. Teraz będzie już tylko lepiej. Wstałam z łóżka i zeszłam do chłopaków na dół. W salonie była Dorothy

-Hej!
-Widzę, że doskonale
chłopcy sobie radzą. Kupiłam piwo, na wypadek gdyby zabrakło. Po takim treningu będą wykończeni-zaśmiała się
-Dużo jeszcze kartonów zostało? Przydam się jeszcze? -usłyszałam głos Louisa
-Nareszcie jesteś Lou. Niall dzwonił do ciebie. -powiedziałam
-Wiem, nie mogłem odebrać. Byłem zajęty, przepraszam.
-Spoko, nic się nie stało, naprawdę -powiedziałam.

Louis wziął kolejny karton i dołączył do pozostałych, którzy byli na dworzu i pakowali pudła do auta.

-Z Louisa to fajny chłopak . Ma dziewczynę? -zapytała Dorti gdy byłyśmy same
-Nie, chyba nie. Podoba ci Tomlionson?
-Nie, tak tylko pytam. Z ciekawości, bo wiesz taki przystojny i zabawny chłopak na ogół ma mnóstwo dziewczyn, które się koło niego kręcą. -powiedziała
-Zawsze mogę zagadać do Nialla, możemy was zeswatać na przykład.
-Hana nie. Nie szukam nikogo, dobrze mi tak jak jest, samej. Jedyne czego mi brakuje to mieszkania.
-Zamieszkaj ze mną -powiedziałam -Dom jest duży, będzie mi raźniej.
-Nie wiem co mam powiedzieć. Nie chcę się pakować między was.
-Z Niallem nie mieszkamy razem i w najwyższym czasie się na to nie zanosi. Zamieszkaj ze mną, będzie nam razem naprawdę fajnie
-Hana nie wiem co powiedzieć. Ratujesz mi życie! -Dorti skoczyła na mnie i mocno ścisnęła.

Godzinę później wszystko było już spakowane. Przyjechali właściciele mieszkania, oddałam im klucze i pożegnałam z nimi. Całą pączką pojechałyśmy do Manchesteru, oglądać mój nowy dom, a przede wszystkim pomóc w rozpakowaniu.Zaparkowaliśmy samochody (mój i od przeprowadzki ) pod blokiem, który stanowiły 3 klatki. Było to stosunkowo nowe osiedle. Wokoło było jeszcze kilka takich samych bloków. Moje mieszkanie mieściło się na parterze,z czego się cieszyłam bo było dwupoziomowe. Dorothy, Niall, Harry i Louis mieli miny nie do opisania.

-Nasza księżniczka zamieszka w pałacu. Masz kochanych rodziców, dbają o ciebie -powiedział Harry
-Nie zapędzaj się, Hana jest tylko moja -powiedział Niall, obejmując mnie i całując w czoło.
-Niall masz szczęście, że jesteś moim przyjacielem bo gdybyś nim nie był to bym cie pobił, żeby mieć Han dla siebie.-powiedział Louis
-Coś ty powiedział? Han jest tylko moja .
-Żartowałem przecież, sprawdzałem twoją reakcję, bo wiesz nigdy nie wiadomo czy komuś nie podoba się Hana.
-Jeśli ktoś taki się pojawi to będzie miał ze mną do czynienia -powiedział mój chłopak.

Przysłuchując się rozmowie Louisa i Nialla byłam lekko zdziwiona a jednocześnie szczęśliwa. Horan udowodnił mi swoim zachowaniem, że naprawdę mu na mnie zależy. Chłopak mówił to całkowicie poważnie, gdyby ktoś by się we mnie zakochał to Niall pobił by go z zazdrości. Mogłam czuć się przy nim bezpiecznie, nie tylko dlatego że by mnie bronił ale też dlatego, że on mnie kocha i nie pozwoli zrobić mi krzywdy.

-Dobra chłopaki i dziewczyny będziemy tak stać czy pójdziemy oglądać mieszkanie? -powiedziała Dori
-Idziemy. Hana prowadź -powiedział Harry.

Otworzyłam kodem drzwi, potem weszliśmy po schodach
na klatkę schodową. Drzwi mojego mieszkania były pierwsze, mieszkałam na parterze. Sięgnęłam po klucze z torebki i wsadziłam w zamek. Przekręciłam klucz i weszliśmy do środka.

-Zapraszam -powiedziałam
-Wow! Cudnie tutaj- powiedział Harry
-Prawdziwe królestwo. -dodała Dorothy
-No tak więc oto moje cztery kąty -powiedziałam.
-Twoi rodzice są genialni, pięknie tu, dużo przestrzeni.
-Jest taras! Zrobimy grilla? -zapytał szczęśliwy Harry
-Jasne, że tak -powiedziałam. Możemy nawet dziś jak przyniesiecie kartony z auta.
-Okey, my zajmiemy się bagażem a wy prowiantem.

Chłopaki idziemy, będzie gilowanko-Zawołał Styles , który wybiegł już na klatkę . Niall z Lou poszli za nim.

-Wybierz sobie pokój -powiedziałam do Dorothy
-Jest mi to obojętne, mogę zamieszkać na górze albo na dole. Nie robi mi to różnicy. Naprawdę dziękuję ci, że zgodziłaś się abym z tobą zamieszkała. Nie musiałaś.
-Jesteś moją przyjaciółką.
-A co z Jennifer?
-Jenny musiała wyjechać do rodziców na jakiś tydzień, mama jej zachorowała. Nie mówiłam jej gdzie się przeprowadzam. Ma teraz na głowie inne rzeczy.
-Rozumiem.
-Piękny salon i kuchnia. Cały dom jest ślicznie urządzony.
-Nowe budownictwo, Jai powiedział, że jakieś małżeństwo z dzieckiem tutaj mieszkało ale ze względu na nową pracę musieli sprzedać dom.
-Masz fajnego brata, zazdroszczę Ci go. Oni są z Isabel małżeństwem?
-Są zaręczeni jak narazie. Mieli się pobrać jeszcze przed urodzeniem Nick'a ale ze względu, że ja poroniłam
to przełożyli uroczystość. Myślę, że pobiorą się niebawem. Chociaż nie widzę Jai'ego w roli męża.
-Co? Dlaczego? Jest dobrym ojcem, radzi sobie więc mężem też będzie. Ślub niczego nie zmieni.
-Czasem wydaje mi się, że to ja jestem tą starszą, bo on zachowuje się jak dziecko. Nie cały czas, ale zdarzają mu się takie wybryki.

Przenoszenie rzeczy i częściowe ich rozpakowanie zajęło nam resztę dnia. Wieczorem tak jak obiecałam zrobiliśmy symbolicznego grilla. Moi przyjaciele zostali u mnie na noc, ponieważ wypili po kilka piw. Weekend minął bardzo szybko, zdążyłam już rozpakować wszystkie rzeczy i poukładać w szafie i na półkach.
***
Kilka dni później
Dostałam od mecenasa pierwszą sprawę. Zajmowałam się rozwodem. Mój klient chciał aby winę za rozpad małżeństwa obwinić jego żonę gdyż miała romans w trakcie trwania tego związku. Oprócz tego mężczyzna chce zmusić kobietę do badań DNA ponieważ twierdzi, że dziecko, którego ona się spodziewa, nie jest jego a on nie zamierza płacić alimentów na nie swoje dziecko, które ma się urodzić.
Jego żona nie chce się zgodzić na rozwód z jej winy, gdyż uważa, że on też święty nie jest. Na siłę razem ze swoim adwokatem szuka dowodów, których nie ma. Niebawem pierwsza rozprawa. Będę bronić mojego klienta. Stresuje się bardzo, ale mecenas Owen wie mnie wierzy i wie, że sobie poradzę. Postaram się, żeby racja była po naszej stronie chociaż tak jest w 98%, ale muszę do tego przekonać sąd i prokuratora, a wiem, że przeciwna strona zrobi wszystko, żeby to zmienić.
Po pracy umówiłam się z Niallem na randkę. Przez tą sprawę zaniedbałam chłopaka, ponieważ do późna siedziałam w kancelarii nad dokumentami .Pojechałam po niego do szpitala, kończył dyżur dziś wcześniej. Zaparkowałam moje auto na parkingu i poszłam do szpitala. W recepcji spytałam czy Niall skończył już dyżur. Pielęgniarka powiedziała, że za pół godziny powinien skończyć, ponieważ asystuje przy operacji, która się przedłużyła. Aby czas szybciej minął poszłam do bufetu , tam poczekam na blondyna o niebieskich oczach. Idąc korytarzem spotkałam panią doktor, ginekolog.

-Dzień dobry.-przywitałam się
-Dzień dobry,miło panią widzieć. Wybiera się pani do mnie? -powiedziała
-Nie, na szczęście dzisiaj nie jestem pacjentem.
-Rozumiem.
-Dobrze było panią spotkać - powiedziałam i poszłam dalej.

Zamówiłam sobie deser lodowy i usiadłam do stolika. Jedząc lody, poczułam wibracje w moim telefonie. Wyjęłam telefon i przeczytałam wiadomość.

JAI:Hej! Co u ciebie? Jak się mieszka w Manchesterze? Tęsknię za tobą bardzoo :)

JA :Czekam na randkę z chłopakiem :) Też tęsknię. Mam dużo pracy, niebawem moja pierwsza rozprawa w sądzie.

JAI:Dasz radę, wygrasz to. Przecież jesteś najlepsza na tym świecie. Wszyscy trzymamy za ciebie kciuki a najbardziej to Nick. Niebawem się zobaczymy, przyjeżdżamy za kilka dni. Mam już bilety lotnicze. :)

JA: Naprawdę? Nie mogę się doczekać. Kocham Cię ♥Na długo przyjedziesz?

JAI: Na miesiąc! Amoże dłużej. Zobaczymy. Trzymaj się udanej randki :) Pozdrów Nialla.

#Niall
Skończyłem operacje trochę później. Szybko przebrałem się w normalne ciuchy, byłem już spóźniony na randkę z moim słońcem. Idąc korytarzem zobaczyłem, że Hana siedzi w bufecie.

-Przepraszam m zabieg mi się przedłużył. -powiedziałem
-Nic się nie stało, pielęgniarka mi wszystko przekazała.

Pocałowałem Hanę usta, potem w czoło.

Będąc już przed szpitalem poprosiłem ukochaną, żebym to ja usiadł za kierownicą.

-Zabiorę cię w pewne miejsce. Spodoba ci się. -powiedziałem
-Jestem ciekawa co tym razem wymyśliłeś -powiedziała, łapiąc mnie za rękę, ścisnąłem jej delikatną dłoń.
 Droga zajęła nam pół godziny. Zabrałem ukochaną na plażę, uwielbiam spędzać czas wpatrując się w morze. Słońce świeciło, było ciepło, lato coraz bliżej. Spacerując po piasku w pewnym momencie chciałem Han na ręce i biegłem w stronę wody.

-Niall co ty robisz? Wariat!
-Może i jestem wariatem ale wiedz, że on cię kocha najmocniej na świecie.
-Kocham cię -powiedziała
-Ja kocham cie tak mocno może, że cały świat się o tym dowie.
Spojrzałem na ludzi znajdujących się na plaży i wydusiłem to z siebie.

-Ludzie! Kocham Hanę całym sercem!-zacząłem krzyczeć

Hana pocałowała mnie.
Spędziliśmy na plaży kilka godzin. Wieczorem wróciliśmy do jej mieszkania. Pogadaliśmy chwilę z Doris i poszliśmy do sypialni.

#ANOMIM
Jestem człowiekiem bardzo cierpliwym. Potrafię znieść naprawdę dużo ale to co czyni Brooks to przechodzi wszelkie granice. Twoja dobra passa się skończy. Poczujesz dokładnie to samo co ja czuję. Skończy się uśmiech. Będziesz cierpieć tak jak ja. Postać długo myślała ile jeszcze czekać, ale już nie daje sobie rady. Zaczyna realizować swój plan, który jest dopracowany bardzo skrycie...

~~~~~~~~~
Kolejny rozdział napisany :) Przepraszam za błędy. Chciałabym podziękować Werce za wsparcie i pomysł na randkę.
Nowa postać... Jak myślicie do czego jest zdolna? Co chce zrobić? Odpowiedź na te i inne pytania będą się pojawiały, ale spokojnie, to dopiero początek.
Dziękuję za komentarze. Postanowiłam wrzucić tą historię na Wattpada żeby zdobyć nowych czytelników. Narazie są początkowe rozdziały ale wszystko się wynormuje niebawem :)
Komentujcie :)
Buziaki @angelharry99

poniedziałek, 4 maja 2015

Rozdział 21

"Ostatnie pożegnanie "
#Hana

Następnego dnia obudziły mnie promienie letniego słońca, które wpadały do pokoju przez niezasłonięte okno. Przekręciłam się na bok, w stronę Nialla. Przytuliłam się do jego ciepłego ciała. Nie chcąc go budzić, wstałam ostrożnie z łóżka. Założyłam luźną koszulkę i krótkie spodenki. Otworzyłam po cichu drzwi,wychodząc z pokoju odwróciłam głowę aby sprawdzić czy mój chłopak śpi. Zeszłam po schodach na dół. Po wczorajszym, urodzinowym wystroju nie było już żadnego śladu. Wszędzie było pełno pustych, alkoholowych butelek . Na podłodze leżały resztki poprzebijanych balonów i okruszki po chipsach i innych przekąskach. Serpentyny, które wczoraj tworzyły dekorację, rozrzucone były po całym mieszkaniu. Mój dom w żadnym stopniu nie przypomniał tego,w którym mieszkałam. Wyglądało to jak dwa różne domy. Tamten czysty i piękny a ten? On przypomniał chlew. Do cholery! Byli tu sami dorośli a bałagan był tak wielki jakby to było przyjęcie dla kilkuletniego dziecka. Mijając salon, zauważyłam śpiącego na kanapie Lou. Wolałam go nie dotykać, napił się o wiele za dużo niż powinien. Zostawiłam go w spokoju. Podeszłam do okna by je otworzyć, aby przewietrzyć pomieszczenie cchociaż uchylone były drzwi od balkonu. Potem wyszłam do ogrodu. Na szczęście bałagan nie był tak duży jak w domu. Moją uwagę przykuł widok śpiącego Harry'ego na chamaku. Powdychałam trochę świeżego powietrza i wróciłam do domu. W kuchni była już Dorti.

-Hej-przywitałam przyjaciółke
-Hej. Masz coś na ból głowy?-powiedziała
-W szafce powinno coś się znaleźć,poszukam.
-Dawno się tak dobrze nie bawiłam na urodzinach.
-Proszę-podałam Dorothy tabletke razem z wodą do popicia.
-Dzięki. Szkoda, że wczoraj tak szybko się ulotniłaś. Wszyscy cię szukali. Była naprawdę fajna zabawa.
-Byłam z Niallem.-powiedziałam.
-Okey, rozumiem. Już o nic nie pytam-powiedziała z uśmiechem na ustach.
-To co zabieramy się za śniadanie?
-Jasne, pomogę ci.

Z Dorti przygotowałyśmy tosty. Gdy kanapki były gotowe poszłam na górę obudzić Nialla a Patterson zajęła się Lou i Harry'm.Horan zdążył się już obudzić.

-Dzień dobry-powiedziałam siadając na brzegu łóżka, obok chłopaka
-Witaj słońce. Jak się spało?-zapytał
-Wspaniałe, obok ciebie mogę budzić się codziennie-powiedziałam

Zbliżyłam swoje usta do Nialla, pocałowaliśmy się. Horan włożył ręke pod moją koszulkę.

-Kochanie nie teraz. Śniadanie czeka na dole. -powiedziałam.
-Śniadanie nie zając, nie ucieknie.
-Dorothy z Harry'm i Louisem na nas czekają. Choć bo tosty będą zimne.

Niall wstał, dałam mu na przebranie koszulkę Jai'a. Brat dał mi kilka na przechowanie. Zawsze,gdy było mi smutno mogłam się do nich przytulić i wyobrazić sobie,że jedyny brat jest obok mnie. Oboje zeszliśmy na dół. Wspólnie ze wszystkimi zjedliśmy posiłek.

-No to powiedz teraz jakie prezenty dostałaś-powiedział Harry.
-Nie jestem dzieckiem, żeby chwalić się prezentami.
-Najlepszy prezent to Han dostała od Nialla-powiedziała Dorothy
-Ta piosenka to było naprawdę coś
wyjątkowego. Stary udało ci się. Podbiłeś wczorajszym występem serca wszystkich pań a o dziewczynie, która siedzi obok nie wspomnę. -powiedział Tomlinson.
-Właściwe to mogę wam się pochwalić jednym prezentem. -powiedziałam
-Mów!-powiedział podekscytowany Harry
-Styles spokój się. To nie nie twoje urodziny wczoraj były. Zachowujesz się gorzej niż baba podczas potopu- skomentował Lou po czym wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Gdy opanowaliśmy śmiech powiedziałam
-Przeprowadzam się do Manchesteru, mam tam teraz swoje własne cztery kąty.
-Żartujesz sobie? -powiedziała Dorothy
-Nie. Mam własne mieszkanie.-powiedziałam
-Ale jazda. Melanże co weekend-odrzekł zadowolony Harry.
-Będzie parapetówka?-zapytał Niall, który do tej pory siedział cicho
-Nie zastanawiałam się nad tym. Jedyne o czym myślę to żeby jak najprędzej się przeprzenieść. Mogę liczyć na waszą pomoc?
-Jasne, że ci pomożemy. Będziesz mieć najlepszą firme od przeprowadzek w mieście-powiedziała Dorti.
-To kiedy zaczynamy? -zapytał Harry
- Myślę, że w sobote. Do tego czasu zdążę wszystko załatwić i spakować się.
-Okey. Ale postawiasz jakieś piwo co nie? -zapytał Louis
-Tak

Zebraliśmy się za sprzątanie domu. Zajęło to nam prawie całą niedzielę, bo wygłupialiśmy się przy tym prawie non stop.

***

W środę zdecydowałam się powiedzieć, o nowym adresie mecenasowi Owen'owi. Niby to nie jest związane z pracą ale wolałabym aby o tym wiedział. Przy okazji poprosiłam go o wolny weekend. Obiecałam, że odrobie wszystkie godziny w następnym tygodniu. Po południu odbyło się zebranie. Mecenas miał dla nas coś ważnego do powiedzenia. Wszyscy zebraliśmy się w sali konferencyjnej.

-Witam wszystkich na pierwszym zebrabraniu wszystkich "pierwszaków". Pracujemy razem od 8 miesięcy i muszę wam powiedzieć, że jestem z was naprawdę zadowolony. Swoje zadania wykonujecie na bardzo wysokim poziomie. Jesteście tak ambitnymi ludźmi z którymi dawno nie miałem do czynienia. Odkąd nasza kancelaria zaczęła oferować współpracę wam początkującym prawnikom to jesteście tak naprawdę pierwszym ,silnym zespołem dlatego skrócę wam staż na tym wypełnianiu akt. Rzucam was na głęboką wodę.  Od przyszłego tygodnia każdy z tu obecnych dostanie jakąś sprawę. Co prawda nie będzie to coś poważnego, ale będziecie wszystko robić sami. Ja mogę tylko doradzić.
-W końcu się doczekałam. Nie można było zdecydować się na to szybciej.-powiedziała moja przyjaciółka
-Jennifer, wytrzymaj do końca tego tygodnia. Zobaczysz, że to wszystko nie jest takie proste jak ci sie wydaje.-powiedział Mark Owen
-Mecenas ma rację-szepnęłam do koleżanki
-Nie rozmawiać mi tam. Mam jeszcze jedno ważne ogłoszenie
-Przepraszamy- powiedziałam
-Nasza kancelaria dostała staż dla jednego z was do Los Angeles na pół roku. Muszę kogoś z was tam wysłać. Mam z tym problem, bo potrzebuje wszystkich was.
-Ja pojadę- powiedział Zayn
-Jesteś tego pewien? Możesz się jeszcze zastanowić.
-Nie. Pojadę. Tutaj i tak nic mnie nie trzyma a nowe doświadczenie mi się przyda.
-Dam ci czas do poniedziałku, żebys w domu na spokojnie to sobie przemyślał.

Po skończonej pracy wychodząc z pokoju socjalnego wpadłam na Zayn'a.

-Dobrze, że cię widzę. Możemy pogadać? -zapytałam.
-Tak, tylko nie wiem czy jest o czym -powiedział
-Zayn, to co było minęło, zapomnij o tym. Jesteś moim byłym, ale również przyjacielem.
-Dlatego będzie lepiej jeśli to właśnie ja pojadę na ten staż.
-Zjedźmy coś, przy okazji porozmawiamy sobie tak jak dawniej, jak przyjaciele -uśmiechnęłam się do niego, po chwili on zrobił to samo.

Kupiliśmy na mieście po kababie, usiedliśmy przy stoliku. Wieczór był bardzo przyjemny, ciepłe powietrze sprawiło, że dużo ludzi kręciło się po ulicach. Powoli zaczynał się sezon turystów.

-Na pewno chcesz tam jechać? -zapytałam
-Tak, mówiłem już, że nic mnie tu nie trzyma.
-Jestem ja, ze mną zawsze możesz porozmawiać. Coś cię gryzie, powiedz mi spróbuje ci pomóc.
-Nic się nie dzieje.
-Jesteś dziwny od jakiegoś czasu, uciekasz przede mną, błądzisz gdzieś myślami...
-Hana skończ wreszcie tą zabawę w psychologa! -Zayn krzyknął -Wszystko jest okey.
-Przepraszam -powiedziałam
-To ja przepraszam, mam dziś gorszy dzień po prostu jestem zmęczony. Marzę o tym żeby położyć się do łóżka.
-Mogłeś powiedzieć, umówilibyśmy się innym razem.
-Naprawdę chciałem się z tobą zobaczyć, nadal jesteś dla mnie ważna.
-Zayn to już przeszłość, mam już innego.
-Dlatego najlepiej będzie jak wyjdę na te pół roku, zapomnę o tobie i o tym wszystkim.
-Życzę ci jak najlepiej, chciałbym żebyś była szczęśliwa z Niallem. Pasujecie do siebie. Pójdę już późno się zrobiło.
-Masz rację, późno już. Gdy będziesz w LA zadzwoń kiedyś dobrze?
-Zadzwonię. Ty uważaj na siebie proszę cię - Zayn pocałował mnie w czoło, po czym poszedł w stronę auta i odjechał.

To było nasze pożegnanie, było mi smutno z tego powodu choć już nie byliśmy razem. Każdy poszedł w swoją stronę. Ja miłość swą znalazłam i cieszę się, bo chcę zostać z Niallem na zawsze, a Zayn rozwinie swoją karierę. Może z czasem zakocha się tak samo jak ja w Horanie, chcę żeby w końcu przestał się o wszystko obwiniać. Może właśnie tak było nam pisane, gdzieś daleko czeka na Zayna inna lepsza dziewczyna, która pokocha go od razu, a nie na siłę, tak jak ja zrobiłam. Wiem, że to było głupie, ale nie chciałam go zranić, ale i tak uraziłam go jeszcze bardziej, bo on mnie nadal kocha a ja mam innego.
***
Pod swoim domem spotkałam siedzącą na schodach Dorti.
-Nareszcie jesteś, czekam tutaj od godziny. Dzwonię a ty co wyprawiasz? -uśmiechnęła się Patterson
-Naprawdę? Faktycznie miałam 3 nieodebrane połączenia od przyjaciółki. -Chodź
-Wiem, że dopiero środek tygodnia, ale pomyślałam iż pomogę ci z pakowaniem. Zaczniemy na przykład od jakiś drobiazgów hmm?-zaproponowała blondynka
-Dorti , przepraszam Cię, nie mam ochoty na pakowanie, może jutro? Dziś to chciałabym się zrelaksować, chyba mam nawet butelkę wina. Napijesz się?
-Z chęcią. Jutro mogę przyjść ici pomóc.

Usiadłyśmy na kanapie w salonie z lampkami wina, obejrzałyśmy film. Ja nie mogłam się skupić na fabule, myślałam o Zayn'ie.

-Hana, hej. Wszystko ok?-zapytała Dorothy
-Tak, przepraszam, zamyśliłam się.
-O czym tak myślisz? Może mogę ci jakoś pomóc?
-O moim byłym - westchnęłam
-Czyżby czar miłości wrócił?
-Nie, ale on wyjeżdża na staż do LA
-To chyba dobrze.
-Niby tak, ale on nie przestał mnie kochać. Mieliśmy mieć dziecko...
-Dziecko? Opowiesz mi o waszej miłości ?

Powiedziałam o wszystkim Dorti. O tym jak poznałam Zayn'a, jak z początku go nie kochałam, jak poznałam Nialla, potem jak już się w nim zakochałam ale nie tak jak w Horanie, a na końcu o dziecku. Poryczałam się na koniec, bo wspomnienia wróciły. Dorothy nie kazała mi kończyć ale sama chciałam. Przytuliła mnie mocno.

~~~~~~~~
Witajcie kochani. Przepraszam, że musieliście tyle czekać na nowy rozdział, ale wena mnie totalnie opuściła. W między czasie wyjechałam na majówkę, myślałam że zmiana klimatu mnie olśni, ale tyle się tam działo, że nie miałam czasu pisać. Przepraszam za błędy. Postaram się dodać nowy rozdział w piątek albo w weekend.
Rozdział jest kiepski, wiem to ,ale dla was musiałam to zrobić.
 Jeszcze raz przepraszam @angelharry99

sobota, 25 kwietnia 2015

Rozdział 20

"Urodzinowa niespodzianka "
+18
3 MIESIĄCE PÓŹNIEJ

#Niall
Zbliżają się urodziny mojej księżniczki. Z pomocą Harry'ego, Jennifer i Dorothy postanowiłem zrobić dla niej przyjęcie urodzinowe. Wszystko dokładnie zaplanowałem. Jennifer była odpowiedzialna za gości, w końcu to ona najdłużej znała Hanę. Ja natomiast razem ze Styles'em mieliśmy zająć się dekoracjami i jedzeniem.
***
#Jennifer
Wszystko układało się po naszej myśli. Od samego rana nasza paczka przygotowywała przyjęcie. Mieliśmy naprawdę dużo pracy, a trzeba było tak wszystko zorganizować żeby Han nie wróciła do domu przed czasem. Na szczęście przedpołudnie spędza u psychologa.

-Chłopaki poradzicie sobie beze mnie? Jadę po Han i zabieram ją w jedno miejsce.
-Damy sobie radę, zaraz Dorti wróci z prowiantem i pomoże nam w dekoracjach. Jedź już i nie rób kichy bo z niespodzianki będą nici gdy Brooks wróci.-powiedział Harry
-Wystarczy jak powiesimy balony w salonie i ogrodzie? -zapytał Niall
-Oj chłopcy... Mamy ich mnóstwo wieszajcie gdzie chcecie -powiedziałam wychodząc .

Pojechałam prosto do klinki, gdzie była Han. W między czasie wykonałam telefon, aby upewnić się czy wszystko gotowe zgodnie z planem. Miałam kilka obaw, zawsze coś mogłoby się zepsuć. Taka niespodzianka nie może się zmarnować, to będzie impreza z pompą.

-Hej - przywitałam zaskoczoną przyjaciółkę.
-Cześć. Byłyśmy umówione? Znów o czymś zapomniałam?
-Nie byłyśmy umówione, ale masz dziś urodziny i zabieram cię w jedno miejsce.
-Kolejna niespodzianka?
-Jedna z pierwszych dzisiejszego dnia, będzie ich naprawdę dużo -powiedziałam.

Pojechałam z przyjaciółką do mojego domu. W czasie drogi próbowała wyciągnąć ode mnie więcej informacji, oczywiście milczałam jak grób . Niespodzianki pozostają niespodziankami. Na miejscu kazałam przyjaciółce przebrać się w strój, który był odpowiedni na urodziny.

-Naprawdę musze się w to przebrać? -zapytała
-Tak
-Ubrania, które mam nie sobie nie są złe. Dobrze się w nich czuje.
-Nie marudz już tylko zmykaj do łazienki. Masz urodziny i musisz wyglądać pięknie, w końcu będziesz gwiazdą wieczoru.

Hana poszła do łazienki się przebrać. Spojrzałam na zegarek, mamy coraz mniej czasu. Napisałam sms'a do Nialla.
-"Wszystko idzie zgodnie z planem. Szykujemy się. Han jest trochę niezadowolona, że nie wie o co chodzi. "

#Hana

Założyłam sukienkę, którą dała mi Jennifer. Byłam zaskoczona pomysłem moich przyjaciół. Byli naprawdę niesamowici, po nich wszystkiego można się spodziewać. Po piętnastu minutach wyszłam gotowa z łazienki. Jennifer zrobiła mi jeszcze makijaż i ułożyła włosy. Pojechałyśmy za miasto, zaczęłam się trochę bać, ich niespodzianka była dość nietypowa. Przyjaciółka nie chciała mi nic powiedzieć. Wiozła mnie gdzieś, cholera wie gdzie. Nagle zatrzymaliśmy się na stacji paliw, wysiadłam i podażyłam za koleżanką w stronę czarnego bmw, przy masce stał jakiś facet. Przez słońce nie mogłam spostrzec jego sylwetki, nie miałam okularów przeciwsłonecznych. Zrobiło mi sięnaprawdę gorąco w środku. Powietrze było gorące, idealna pogoda jak na maj. Będąc już przy samochodzie w chłopaku rozpoznałam mojego brata.

-Jai!! Zaczęłam krzyczeć z radości, przy okazji mocno ściskając brata, prawie go dusząc.
-Cieszę cię ze cie widzę kochana siostro. Pozwól, że ja zabiorę cię w dalszą drogę.
-Jennifer i Jai mówicie o co chodzi?! Ja z wami nie wytrzymam -powiedziałam
-Spokojnie, pojedziesz ze mną w jedno miejsce, muszę ci coś pokazać i pod wieczór wrócimy -powiedział Jai.
-Miłej podróży, widzimy się za kilka godzin w domu Han -powiedziała Jennifer.

Pożegnaliśmy się z Jenny i udałyśmy się w drogę. Odetchęłam z ulgą, miałam przy sobie ukochanego brata, z nim czuje się bezpieczna. Podobnie jak z Niallem.

-Powiesz mi dokąd jedziemy? -zapytałam po jakimś czasie.
-Do Manchesteru, to pomysł rodziców.
-Co tym razem wymślili? To sprawka ojca?
-To ich wspólna decyzja, prezent urodzinowy. Na tą chwilę tylko tyle mogę powiedzieć. Nie złość się, uśmiechnij się -powiedział
-Powoli mam dość tych niespodzianek. Dla was to śmieszne, ale ja denerwuje się bo nie wiem czego mogę się spodziewać. Cieszę się, że przyjechałeś na moje urodziny. A co z Isabel i Nick'em?
-Przyjechali razem ze mną, są teraz w hotelu. Ślicznie wyglądasz w tej sukience siostro, gdybym nie był twoim bratem to..
-Jai nie wygłupiaj się, masz dzieczyne i syna. Zaczęłam się śmiać.

Po godzine Jai zaparkował samochód przed nowo wybudowanym osiedlem znajdującym się w spokojniej
dzielnicy. Do centrum nie było daleko, zaledwie kwadrans samochodem.

-Podoba ci się? -zapytał
-Jasne, że tak -powiedziałam
-To dobrze bo od dzisiaj będziesz tutaj mieszkać. Rodzice kupili ci tutaj mieszkanie.
-Że co?! Co powiedziałeś? Możesz powtórzyć?
-Rodzice kupili ci mieszkanie i od dzisiaj mieszkasz w Manchesterze. Oboje uznali,że już czas żebyś miała swoje cztery kąty. Poza tym będziesz mieć o wiele bliżej do pracy. Proszę to są klucze.
-Dziękuję, nie wiem co powiedzieć. Brak mi słów. Mogę obejrzeć mieszkanie?
-No pewnie chodź, jest przecież twoje. Ty tu rządzisz.

 Brat pokazał mi klatkę. Mieszkanie mieściło się na parterze. Było dwupoziomowe. Ucieszyłam się z tego bardzo, bo zawsze marzyłam o dwupokojowym mieszkaniu. Dom zawierał aż 5 sypialni. Rozejrzałam się po mieszkaniu. Zaczęłam wszystko planować, co gdzie i jak. Z tyłu domu był niewielki ogròd.

Po pewnym czasie udałyśmy się do mojego "starego domu "
***
#Niall
Dochodziła już 19:00. Mojej ukochanej jeszcze nie było. Byłem nią spokojny, bo przebywała z bratem, z którym jest bardzo związana. Dzisiaj mam okazję wreszcie go poznać. Przybyli już pierwsi.
Byli obecni znajomi Han, których nie znałem. Oprócz tego Jennifer, Harry, Dorti , Louis no i ja. Rodzine reprezentować będą Jai z Isabel i dzieckiem. Wszyscy czekaliśmy na jubilatke, niektórzy wypatrywali ją z okna, ogrodu. Zaczęły się już pierwsze toasty. W pewnej chwili rozległ się dzwonek.

-Już są, Harry zawołaj wszystkich! -rozkazałem. Gdy wszyscy się zgromadzili otworzyłem drzwi.
-Witaj kochanie na własnej imprezie -powiedziałem
-Trzy...dwa...jeden -odliczał Harry
- Sto lat , sto lat niech żyje żyje nam .! Sto lat , sto lat niech żyje żyje nam a kto Hana!!!-wszyscy zaczęli śpiewać

#Hana
-Kochani dziękuję, jesteście wspaniali. To najpiękniejsza niespodzianka jaką mogłam sobie wymarzyć.-powiedziałam
Potem dostałam mnóstwo prezentów. Zabawa zaczęła się rozkręcać na dobre. To będzie niezapomniana impreza. Mój dotychczasowy dom wypełniony był mnóstwem balonów i serpentynami. W ogrodzie wisiał duży transarent "Happy Birthday Hana". Wszyscy bawili się w ogrodzie a cześć osob tańczyła na parkiecie w salonie. Było mnóstwo alkoholu, ja postanowiłam z nim nie przesadzać. Dostałam drinka od blondyna.

-Jestem Louis, Niall mnie zaprosił -powiedział podając mi napój.
-Miło cię poznać.
-Wszystkiego najlepszego, niech spełnią się twoje marzenia -powiedział
-Dzięki
-Jak Niall cię wyrwał? Takie bòstwo z ciebie. Jest zakochany po uszy. Zawròciłaś mu w głowie wiesz?
-Nie wiem gdzie on cię pozbał ale jesteś śmieszny


Wyszłam do ogrodu, w domu panował zaduch. Słońce zaczęło powoli zachodzić, powietrze było rześkie. Podeszłam do Isabel, która zajmowała się dzieckiem.

-Tak się cieszę, że przyjechaliście.-powiedziałam
-Była okazja żeby się spotkać, Jai nie mogł odmówić. Odliczał dni do przyjazdu. -powiedziała
-Mogę wziąść go na ręce?
-Pewnie. Zajmiesz się nim przez chwilę? Poszłabym po coś do picia
-Zostanę z nim

Isabel poszła do domu a ja zostałam z Nick'iem. Uśmiechał się i machał rączkami. Był taki malutki i słodki. Po chwili zaczął płakać. Wzięłam go na ręce, bo bujanie w wózku nie dało rezultatu. Tuliłam go do siebie.

-Do twarzy ci z nim. -powiedział Niall.
-Świetnie to wszystko zorganizowałeś. Dziękuję.

Dołączył do nas mój brat. Przejął małego.

-Nie miałam okazji przedstawić ci mojego brata. To jest Jai.
-Jai to ty? Pamiętasz mnie? -powiedział Niall
-Niall Horan, buntownik. Witaj nie przepuszczałemm że spotkamy się w takich okolicznościach!- powiedział Jai
-Stary 100 lat cię nie widziałem! Nigdy nie sądziłem, że Hana to twoja siostra!
-Bo nigdy jej nie widziałem. Teraz jest moja.
-Zaraz to wy się znacie? -przerwałam
-Tak kolegowaliśmy się, graliśmy kiedyś w jednej drużynie. A potem Niall wyjechał.
-Musimy się kiedyś spotkać. -powiedział
-Okey, zostaje tu na kilka dni.
 ***
#Niall
Przyjęcie urodzinowe trwało, każdy doskonale się bawił. O 20:00 przyszedł czas na tort. Ponownie zabrzmiało słynne "Sto lat". Hana zdmuchnęła wszystkie świeczki za jednym zamachem. Wybuchły też petardy. Humor ukochanej był nie do opisania, jeszcze nigdy nie była tak szczęśliwa. Uśmiech nie schodził z jej twarzy nawet na chwilę. Po tym jak każdy zjadł po kawałku tortu i trochę się zabawił nadeszła pora na moją niespodziankę dla Han. Miałem tremę, Harry i Louis wierzyli we mnie. To będzie moje pierwsze wystąpienie tego typu.

-Moi drodzy proszę o chwilę uwagi, a zwłaszcza naszą solenizantkę. Ten uroczy blondyn ma niezwykły prezent dla Hany. Chłopak bardzo się stresuje, dodajmy mu odwagi oklaskami! -powiedział Harry

Hana pojawiła się przede mną, uśmiechała się. Ja usiadłem naprzeciw niej. Powiewał wiatr, byliśmy wszyscy w ogrodzie.

-To dla ciebie skarbie, moja własna kompozycja. Kocham Cię.
Zacząłem grać pierwsze dźwięki


-Gdy widzę Cię, każdego dnia
To serce moje całe drga
I wtedy wiem, napewno, że
Hana, ja kocham tylko Cię

I uwierz mi, że nikt nie rozdzieli nas
Będziemy razem i nic nie zrobi czas.

Ref:Kocham Cię aż tak
Że cały inny świat
Nie liczy się
Ja mam Ciebie, Ty masz mnie
O tak, podaj mi swą dłoń
I już nie bój się
Ja jestem przy Tobie

Księżniczko ma, dziś jest Twój dzień
I nikt go nie zepsuje nie
Gdy patrzę w piękne oczy Twe
To powiem już, Hana kocham Cię
Gdy patrzę w piękne oczy Twe
To powiem już, Hana kocham Cię

Ref:Kocham Cię aż tak
Że cały inny świat
Nie liczy się
Ja mam Ciebie, Ty masz mnie
O tak, podaj mi swą dłoń
I już nie bój się
Ja jestem przy Tobie
I uwierz mi, że nikt nie rozdzieli nas

#Hana
Słuchając piosenki napisanej specjalnie dla mnie, z moich oczu leciały łzy wzruszenia. To było takie piękne, każdy dźwięk. Gdy Niall skończył grać zaczęły się krzyki, pogwizdania, jednak po chwili wszystko ucichło, każdy czekał tylko na to co powiem. Dobrze ze obok stała Dorothy, dodała mi odwagi.

-Niall...to było...to najwspanialszy prezent jaki mogłam sobie wymarzyć -wydusiłam to z siebie a następnie rzuciłam się na chłopaka i dałam mu namiętnego całusa w usta. Tak staliśmy przez jakiś czas, całując się. W tle tylko słuchać było oklaski.

Zabawa trwała w najlepsze. Brat z "rodziną" już poszli i paru innych znajomych. Była już 22:24. Tańczyłam właśnie z Niallem w ogrodzie. Gdy piosenka dobiegła końca zdecydowałam się na pewien krok.

-Niall zrobisz coś dla mnie?-powiedziałam
-Dla ciebie zrobię wszystko skarbie, skocze nawet w ogień.
-Tylko mnie kochaj - wyszeptałam kochanemu do ucha,składając pocałunek.

Chwyciłam chłopaka i prowadziłam w kierunku salonu, potem schodów,aż wylądowaliśmy w mojej sypialni, zamknąłam drzwi naklucz żeby nikt nam nie przeszkadzał.
Chwyciłam chłopaka za koszulę, całując go namiętnie w usta, odwzajemnił mój pocałunek pozwalając mi wsunąć język bardziej. Po chwili blondyn wyrwał się, odsuwając się.

-Naprawdę tego chcesz? Jesteś na to gotowa ?
-Tak, jestem o tym przekonana, chcę tego, bo cię kocham, ufam ci i jestem przy tobie bezpieczna. Ochotę mam na psotę więc...

Nie zdążyłam dokończyć, bo Niall zaczął mnie całować. Poczułam, że robi mi się gorąco, motyle w brzuchu wariowały, jego zapach mnie podniecał. Dotarliśmy do łóżka. Chłopak odchylił rękawek mojej sukienki, delikatnie masował moje gołe ramię, czułam, że odpływam. Było mi tak przyjemnie. Przyszedł czas na mój krok, zdjęłam z chłopaka koszule odrzucając ją. Przejechałam dłonią po jego klatce, całując go jednoczenie w szyję. Sprawiało mu to przyjemność, więc zaczęłam drapać go paznokciami z odrobinę większą siłą. Chłopak nie pozostał mi dłużny i po chwili rozpiął zamek mojej sukienki, wydostałam się z niej bardzo szybko. Poczułam chłód na moim ciele, zostałam w samej bieliźnie, Niall zauważył moje drgawki i objął mnie mocniej, masując mi plecy, odchyliłam szyję do tyłu, pozwalając mu na zrobienie mi malinki. Jeszcze nigdy nie czułam się tak bardzo szczęśliwa, objęcia mojego chłopaka były tak delikatne a zarazem tak czułe, że nie mogłam się opanować rozkoszy. Opanowałam się i rozpięłam rozporek jego spodni, został w samych bokserkach razem ze swoim "kolegą ". Opadliśmy na łóżko. Niall krążył palcami wokół moich piersi. Następnie przesunął palcem w stronę dołu, zaczął bawić się moją kokardką od majtek. Zrobiłam kwaśną minę, zauważył to.

-Nie bój się niczego, będę delikatny -powiedział swoim seksownym głosem na którego dźwięk odbierało mi wszystkie zmysły.
-Kocham cię -powiedziałam

Niall wrócił do moich piersi, które były jeszcze schowane w moim biustonoszu. Rozpiął mi stanik i wyrzucił go gdzieś daleko za łóżko. Czerwieniłam się, bo nie dość, że byłam w tej gorszej pozycji to na dodatek zostałam już praktycznie bez niczego. Nie miało to dla mnie większego znaczenia, bo wiedziałam,że Horan nie zrobi mi krzywdy i mogę pozwolić sobie przy nim na wszystko. Nie mam przed nim tajemnic. Chłopak mnie pięścił, byłam w niebie, wydawałam z siebie pojękiwania, które były silniejsze gdy robił to ostrzej. Przez chwilę przeszła mi myśl, że ktoś może nas usłyszeć, ale nie ważne. Mam przy sobie ukochanego i dobrze mi z tym. W końcu pozbył się moich majtek. Teraz to już całkiem należę do niego, w końcu jestem jego i może robić ze mną to co chce. Równie szybko pozbył się swoich bokserek. Sięgnął po zabezpieczanie.

-Nikt nie był ciebie tak blisko jak ja -wyszeptał

Dość! Teraz ja pokaże na co mnie stać, przewróciłam chłopaka. Jak szaleć to szaleć. Teraz to ja byłam na górze. Usiadłam na niego okrakiem dotykając jego krocza, Niall drgnął. Moja pozycja nie trwała długo, bo zaraz on był nade mną.

-Mogę? -zapytał

Kiwnęłam tylko głową. Chłopak włożył we mnie dwa palce. Pisnęłam.To było...przyjemne. Wszystko co robił dawało mi szczęście.  Wybuchła między nami prawdziwa namiętność, daliśmy ponieść sie chwili,Po jakimś czasie skończyliśmy swoje igraszki.   Horan przykrył nas kołdrą .

-Byłaś naprawdę dzielna, dziękuję -powiedział
-A ty taki delikatny -odrzekłam.
-Kocham cię -Niall pocałował mnie w czoło.

Przytuliłam się niego, wreszcie czułam się naprawdę bezpiecznie. Moje serce nadal waliło jak oszalałe. Uświadomiłam sobie jedno. Kocham Nialla tak mocno,że chciałabym być z nim na zawsze. Nic nas nie może rozdzielić. Zasnęłam w jego objęciach. Zabawa na dole jeszcze trwała.

~~~~~~~~~~
Witajcie po tej krótkiej przerwie, stęskniłam się za Wami :) Przepraszam za błędy.
No i stało się :) Spodziewaliście się tego? Nie ma żadnej rewelacji, ale jak na pierwszy raz może być. W życiu Han i Nialla szykują się duże zmiany. Mam nadzieję, że was nie zawiodłam i będziecie zadowolone. Powoli zbliżamy się do końca tej części.
Komentujcie tu albo na tt :) To niesamowicie motywuje
Buziaki :)@angelharry99
#PrzyjaźńorMiłośćNiallff

wtorek, 14 kwietnia 2015

Rozdział 19

"Wyjście do klubu "
MIESIĄC PÓŹNIEJ
#Jennifer 
Czekam na Hanę, która jest u psychologa. Chodzi na spotkania dwa razy w tygodniu. Podobają jej się te wizyty, ponieważ powoli dochodzi do siebie po ostanich wydarzeniach. Częściej się uśmiecha co mnie bardzo cieszy. Razem z Harrym jesteśmy przy niej na zmianę tak jak się umówiliśmy. Niall jest wspaniałym chłopakiem, chciałabym kiedyś trafić na takiego jak ona. Trochę jej go zazdroszczę. Jest taki opiekuńczy, uroczy.

-I jak było na wizycie? -zapytałam przyjaciółkę, gdy wyszła z gabinetu
-W porządku. Na prawdę chodzenie na te spotkania to dobry pomysł.
-W końcu to Harry cię na nie namówił.
-Nie udawaj proszę. Wiem, że też miałaś w tym swój udział za co ci dziękuję. .-powiedziała
-Nie ma za co. Czego się nie robi dla siostry -zachichotałam lekko.
-Masz ochotę na kawę?
-Z przyjemnością.

#Hana
Wyszłyśmy z budynku, udałyśmy się w stronę Starbucks'a, kupiłyśmy po kawie. Wypiłyśmy ją siedząc przy stoliku, rozmawiając o głupotach. Później udałyśmy się na krótki spacer. Idąc ulicami Liverpool'u zatrzymałam się przy jednym ze sklepów. Moją uwagę przykuła znajdująca się na wystawie kremowa sukienka z rękawkiem.

-Śliczna sukienka, pewnie trochę kosztuje -powiedziała przyjaciółka.
- Jennifer muszę ją przymierzyć, cena nie gra roli. Chodź, wchodzimy .
-Nie wydaje mi się czy to dobry pomysł, to sklep dla dla milionerów. Nie stać cię żeby ją kupić.
-Ostanio ojciec przelał mi na konto pewną kwotę pieniędzy, nie wydałam ją na dziecko to teraz mogę kupić sukienkę
-No dobrze, skoro tak uważasz.

Weszłyśmy do sklepu, przymierzam sukienkę. Idealnie pasowała, jakby szyta specjalnie dla mnie. Postanowiłam ją kupić. Potem pojechałam autem do sklepu po buty. Tym razem sama, gdyż przyjaciółka miała inne plany. W galerii spędziłam 2 godziny, gdyż nie łatwo było znaleźć obuwie, które spodobałoby mi się. Lubie wybrzydzać, jeśli chodzi o dodatki. W końcu znalazłam idealne czarne szpilki i czarną kopertówkę.
Wróciłam do domu padnięta, zakupy mnie osłabiły, bo przez ostani czas praktycznie nie ruszałam się z mieszkania, cały dzień spędziłam w łóżku, albo przed telewizorem, od czasu do czasu pijąc wino albo piwo. Teraz leżałam na kanapie w salonie i myślałam. Właściwie to nie wiem o czym. Po prostu leżałam. Zaczęłam analizować dzisiejszy dzień. Był dobry, spotkanie z psychologiem było udane, zapominam o tym co było, chociaż wiem, że nigdy nie uda mi się wyrzucić z pamięci tak do końca to czego doświadczyłam. Zawsze będę o tym pamiętać, bo o tym nie da się tak po prostu zapomnieć. Chciałabym cofnąć czas, zacząć wszystko od początku, wrócić do dnia kiedy pierwszy raz zobaczyłam Nialla, wtedy pewnie nie związałabym się z Zayn'em nie doszło by do tej sytuacji.
No właśnie Niall. Niby jesteśmy parą, ale jakaś to mi na związek nie wygląda. On troszczył się o mnie bo byłam w ciąży. Ten związek opiera się tylko na opiece i współczuciu. Nie ma uczucia, łączy nas tylko wzajemne zaufanie. Gdzie jest miłość? Mam motyle w brzuchu jak go widzę, uwielbiam jego dotyk, który jest tak idealny. Każde chwile spędzone z nim są wyjątkowe, przy nim czuje się szczęśliwa. Chcę być tylko z nim, ale nie potrafię się mu oddać. Nie powiedział mi, że tego chce, kiedyś prawie to zrobiliśmy. Musze się z nim rozstać. Boże Hana zdecyduj się czego chcesz. Kochasz go a nie chcesz z nim być?
Z moich myśli wyrwało mnie pukanie do drzwi. Jak zwykle, gdy myślę o czymś to jak nie telefon mi przerwie to jakiś gość, który mnie odwiedza. Może to dobrze bo to o czym teraz myślę jest po prostu głupie. Jak mogę nie chcieć być w związku z Niallem Horan'em skoro na jego widok wariuje, serce bije mocniej???
Wstałam i poszłam otworzyć drzwi. W drzwiach stał on.

-Hej -przywitał mnie uśmiechem, na którego widok cała promieniałam.
-Dobrze cię widzieć, wejdź -zaprosiłam chłopaka do środka.
-Przyszedłem tylko na moment, za niedługo musze jechać do firmy kateringowej . Stęskniłem się za tobą. Niall mnie objął. Poczułam jego oddech na swoim ciele.
-Co robiłaś dzisiaj?-zapytał
-To co zwykle robie w sobotę. Byłam u psychologa. Podobają mi się te spotkania, chyba wychodzę na prostą. Dziękuję, że mnie do tego namówiłeś.
-To Harry cię przekonał, nie ja.
-Wiem, że to ty wpadłeś na ten pomysł, pierwszy mnie na nie namawiłeś, a gdy cię nie posłuchałam to poprosiłeś o pomoc moich przyjaciół
-Musiałem coś zrobić, ale cieszę się że tam chodzisz. Co powiesz na wspólny wieczór, obejrzymy jakiś dobry film, co ty na to?
-Okey, zgoda. Wybiorę jakiś film jeśli pozwolisz.
-Dobrze kochanie, byle by nie coś nudnego, lubię akcje. Będę prosto po pracy. -powiedział Niall
-Będę czekać na ciebie z niecierpliwością.
***
Siedziałam sama przy lampce wina. Wypiłam już trochę. Postanowiłam,że skoro mam tak siedzieć bezczynnie i marnować sobotni wieczór wybiorę się do klubu na imprezę. Poszłam do swojego pokoju na górze. Podeszłam do szafy i zaczęłam przeglądać rzeczy które wisiały na wieszakach. Nie mogłam zdecydować się na żadną kreacje. Przypomniałam sobie o mojej sukience, którą kupiłam dziś razem z Jennifer. Poszłam na dół. Wzięłam do ręki karton w którym była zapakowana nowa kreacja, otworzyłam wieko i wyjęłam ją. Obejrzałam sukienkę na wszystkie strony, była idealna na zabawę. Podeszłam do lustra znajdującego się na przedpokoju i przyłożyłam sukienkę, żeby sprawdzić jak będę wyglądać. Wróciłam z powrotem na górę, skierowałam się prosto do łazienki. Zrobiłam makijaż, włosy lekko podlokowałam, bo moje naturalne loki były kiepskie. Ubrałam sukienkę, następnie czarne dodatki, byłam gotowa na imprezę w klubie.

Napisałam jeszcze sms'a do Nialla
-"Idę do klubu, tam zaczniemy naszą randkę. Adres ci wyślę "
Zamówiłam taksówkę, która przyjechała po kwadransie, pojechałam do centrum. Taksówkarz zatrzymał się pod jedną z najlepszych dyskotek w mieście "Viva Fun". Zapłaciłam i podziękowałam . Bez problemu dostałam się do środka. Ochroniarz od razu mnie wypuścił, nie musiałam stać w kolejce ani okazywać dowodu czy jestem pełnoletnia.
Zeszłam schodami na dół. W środku był staszny tłum i hałas. Wszędzie pełno ludzi. DJ puszczał głośną muzykę. Wcale mi to nie przeszkadzało. Na parkiecie ludzie szaleli. Wokoło kolorowe świetłka. Czułam się jak nastolatka, która pierwszy raz znajdowała się w takim miejscu choć w takich klubach bywałam nie raz. Przeciskając się przez tłum bawiących się ludzi, doszłam do baru. Barman postawił mi pierwszego, gratisowego drinka. Siedziałam przy barze popijając kolorowe coraz to różniejsze trunki. Tak minęła mi godzina.

-Zatańczysz mała?-zapytał jakiś chłopak

Bez zastanawiania kiwnęłam głową i wstałam z krzesła, prowadząc chłopaka w stronę parkietu. Tańczyłam z nieznajomym, powalając sobie na coraz to śmielsze wygibasy. Wreszcie czułam, że żyje. Świetnie się bawiłam. Chłopak co jakiś czas wracał do baru po nowe drinki. Nawet nie zauważyłam jak przestałam kontrolować to co robię. Bawiłam się w najlepsze, pobobała mi się zmiana towarzystwa.Zapomniałam o wszystkim, również o tym, że umówiłam się z chłopakiem.
***
#Niall
Po przeczytaniu widomości od Han bardzo się zdziwiłem. Nie znałem jej od tej "rozrywkowej "strony. Czekałem ns sms gdzie się bawi, żeby do niej dołączyć, ale nie dostałem wiadomości. Pojechałem do domu ukochanej z myślą, że wróciła do domu i dlatego nie napisała.
Będąc już pod jej mieszkaniem zacząłem dobijać się do drzwi. Auto stało przed garażem więc musiała być środku budynku. Nie odpowiadała. Zacząłem dzwonić. Nie odbierała. Zacząłem się trochę niepokoić. Byliśmy umówieni a po niej ślad zaginął. Gdzie jesteś słońce? -powtarzałem sobie w myślach. Po nieudanych próbach skontaktowania się z Haną usiadłem zrezygnowany na jednym ze schodów przed drzwiami. Cały czas próbowałem się do niej dodzwonić.
***
W tym samym czasie
#Hana
Zabawa w klubie trwała w najlepsze. Cały czas bawiłam się z jakimiś przypadkowo poznanymi chłopakami, od czasu do czasu pijąc drinki, które mi stawiali albo sama je sobie kupiłam. Byłam już trochę mocno wstawiona gdy DJ ogłosił konkurs karaoke. Stwierdziłam,że wezmę w tym udział. Trochę pofałszować można, w końcu to klub i nikt na błędy uwagi nie zwraca. Zresztą kto tu przyszedł by mnie poprawiać?Gdy osoba przede mną skoczyła swoje popisy przyszła kolej na mnie. DJ wylosował mi piosenkę, gdyż sama nie potrafiłam się zdecydować co bym chciała zaśpiewać. Padło na utwór "I Really Like You" Carly Rae Jepsen. W połowie piosenki dołączyła do mnie jakaś blondynka.
Miała długie blond włosy. Była niewiele wyższa ode mnie. Uśmiech jej z twarzy nie schodził. Po zaśpiewaniu piosenki, chciałam poznać bliżej moją przeciwniczkę.

-Jak ci na imię? -zapytałam
- Dorothy Patterson, ale znajomi mówią na mnie Dorti. A ty?
-Hana Brooks. Napijesz się ze mną po jeszcze jednym drinku?
-Spoko. Musze ci przyznać,że nieźle wymiatasz na parkiecie. Obserwowałam cię przez chwile.
-Nie ma o czym mówić, to zwykłe wygłupy.
-E tam. Przyjaciele muszą się z tobą dobrze bawić, latasz po scenie. -zachichotała blondynka

#Dorothy
Zapoznałam się z Haną bliżej, wymieniłyśmy się numerami i bawiłyśmy się wspólnie jakiś dłuższy czas. Dziewczyna wypiła tyle różnych napojów alkoholowych, że ledwo mogła ustać na nogach. Postanowiłam zabrać ją z klubu, było już po drugiej w nocy. Nie za bardzo mogłam się z nią dogadać, a musiałam ją gdzieś ulokować w bezpieczne miejsce. Nie mogłam zostawić jej na ulicy w takim stanie. Poszperałam jej w torebce, znalazłam dowód z którego przeczytałam adres. Zamówiłam taksówkę i pojechałyśmy we wskazane miejsce. Po drodze udało mi się wyciągnąć od niej, że to jest jej dom. Mówiła też coś o jakimś chłopaku z którym się umówiła ,ale nic nie zrozumiałam, sama byłam nieco podpita,ale nie aż tak jak ona.
Gdy dojechałyśmy pod dom zapłaciłam taksówkarzowi i wyjęłam z torebki Han klucze po czym weszłyśmy do domu. Położyłam ją w pokoju na dole gdyż nie wiedziałam gdzie ma własny pokój. Sama położyłam się spać na kanapie w salonie.
#Niall
Następnego dnia wczesnym rankiem znów pojechałem do domu Hany sprawdzić czy już wróciła. Zdziwiłem się, drzwi od domu były otwarte. Wszedłem do mieszania, zdjąłem kurtkę, a następnie udałem się w głąb domu. Hanę zastałem przy wyspie kuchennej. Postanowiłem ją zaskoczyć od tyłu. Złapałem ją jedną ręką za pośladek a druga przytuliłem do siebie dając całusa w szyję.

-Cholera puść mnie zboczeńcu !-powiedziała jakaś dziewczyna obracając się twarzą do mnie
-Przepraszam , nie chciałem ci nic zrobić. Kim ty jesteś i co robisz w tym domu? -zapytałem
-Jestem Dori -uśmiechnęła się. -A ty to kto?
-Jestem chłopakiem dzieczyny która tu mieszka, ma na imię Hana.
-Hana śpi, zabalowałyśmy trochę.
-Czyli była z tobą cały czas?
-W klubie była ze mną a co robiła wcześniej to nie wiem.

W kuchni pojawiła się Brooks.

-Cześć Wam. Macie jakąś wodę czy coś? Strasznie mnie suszy i głowa boli .
-Proszę skarbie podałem dziewczynie szklankę z wodą. Martwiłem się o ciebie, dzwoniłem kilkanaście razy.
-Przepraszam całkiem zapomniałam, że miałam ci napisać sms.
-Pójdę się ogarnąć a wy sobie podajcie. Łazienka u góry tak? -powiedziała Dori.
-Tak
#Hana
Gdy Dorothy zniknęła na górze zaczęłam rozmowę z Niallem.
-Niall naprawdę cię przepraszam, to przez alkohol.Zabawiłam się trochę. To ostani raz.
-Martwiłem się słońce. Co to za dzieczyna?
-Poznałam ją w klubie, jest bardzo sympatyczna. Właściwie to ona mnie do domu przeprowadziła .
-Masz szczęście ze na nią trafiłaś.
-Niall sory, że zmieniam temat, ale muszę ci coś powiedzieć. Nie jest to dla mnie łatwe.
-Co?-zapytał irlandczyk?
-Chyba powinniśmy się rozstać - powiedziałam opuszczając głowę na dół, z oczu popłynęły mi łzy.
-Jak to rozstać? Zrobiłem ci coś, popatrz na mnie. Niall wziął mnie za brodę i podniósł moją głowę żebym spojrzała mu w oczy.
-Ja nie jestem jeszcze na to gotowa, a wiem że ty prędzej czy później będziesz mnie chciał.
-Skarbie nie płeć głupstw. Skąd ci to przyszło do głowy? Wiem przez co przeszłaś, cierpliwie poczekam, a poza tym nie jestem taki. No może kiedyś byłem. .. Kocham Cię
Słysząc ostanie słowa "Kocham Cię "bardzo mocno przytuliłam się do chłopaka
-Przepraszam-wyszeptałam
~~~~~
Przepraszam za błędy. Ten rozdział napisałam ze specjalną dedykowacją dla mojej bff @Mrs_Hazza94 . Podoba wam się nowa postać Dorothy Patterson? Powiem, że zostanie z nami na bardzo długo :)
Następnego rozdziału oczekujecie po testach ok 24.04. Dokładnej daty nie znam, teraz poświęcam się nauce. Jak juz wcześniej wspomniałam będzie niespodzianka
Do następnego @angelharry99

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Rozdział 18

"Czy czas wyleczy głęboką ranę ?"
10 DNI PÓŹNIEJ

#Niall
Hana spędziła na oddziale ginekologicznym 4 dni. Jej stan psychiczny pogarszał się z dnia na dzień. Codziennie byłem przy niej, nawet gdy miałem wolne. Nie chciałem, żeby była sama. Dziewczyna ciągle płakała dlatego miała podpuchnięte oczy, nie chciała nic jeść. Kiedy przychodziłem do niej z wizytą siedziała na łóżku z podkulonymi nogami i bez celu spoglądała w okno. Po policzkach spływały łzy, włosy miała w nieładzie, lekko spięte w kucyk. Często musiałem mówić do niej kilka razy żeby zauważyła moją obecność. Bolało mnie to, nie potrafiłem jej pomóc. Jedyne co mogłem zrobić to wezwać na konsultacje psychiatre. Hana za nic nie chciała o tym słyszeć, twierdziła, że wyolbrzymiam wszystko. Próbowała mi wmówić, iż dobrze się czuje i jest zamyślona dlatego, że nie może już wytrzymać w szpitalu.
Brooks ma wspaniałych przyjaciół wokół siebie. Harry i Jennifer odwiedzali ją codziennie, poprawiając jej humor. Przy nich naprawdę się zmieniła, pojawił się uśmiech na jej twarzy. Cieszyłem się z tego powodu, uwielbiam ten widok jak uśmiecha się tak słodko.
Pewnego dnia umówiłem się z przyjaciółmi Hany w kawiarni na mieście. Harry się spóźniał, ale napisał smsa, że jest w drodze. Razem z Jennifer zajęliśmy miejsce przy czteroosobowym stoliku. Usiedliśmy naprzeciw siebie, zamówiliśmy po kawie latte. Gdy otrzymaliśmy zamówienie zaczęliśmy rozmawiać.

-Domyślam się, że chcesz porozmawiać o Hanie.-powiedziała dziewczyna
-Musimy jej pomóc, ma tutaj tylko nas.
-Niall muszę Cię o coś spytać, przepraszam ale czy ty i Han...jesteście parą? Widziałam z jaką troską i zaangażowaniem się nią opiekujesz a Harry powiedział mi jeszcze, że pobiłeś Zayna. -powiedziała
-Tak, jesteśmy parą, ale nie wiem czy coś z tego będzie. Han jest teraz w takim stanie, że o tym na pewno nie myśli. Nie zamierzam jej zostawić, rozumiem wszystko, wiem jak reagują kobiety, które staciły ciążę.
-Cieszę się, że trafiła na ciebie. Kibicuje wam od początku. Już po pierwszym spotkaniu z tobą, przyjaciółka mówiła, że jej się podobasz. Tylko proszę cię o jedno. Nie skrzywdź jej bo jeśli się dowiem,że przez ciebie płacze to pierwsza wydrapie ci te niebieskie oczy.
-Możesz być spokojna, nie skrzywdze jej, nie jestem takim człowiekiem jak Malik -powiedziałem
-Cześć, przepraszam za spóźnienie, autobus mi uciekł -przywitał się spóźnimy Hazza. Zajął miejsce obok Jennifer. Dużo mnie ominęło?
-Hej -przywitaliśmy Styles'a. Nie, rozmawiamy tak sobie o niczym -dodała Jenny
-To ja tu przez pół miasta jadę żeby pogadać o niczym? Super -loczek zaczął się śmiać
-Musimy ustalić co zrobić żeby Han wróciła do formy. Teraz jest załamana, chociaż nie pokazuje nam tego. Zresztą sami wiecie doskonale po jej zachowaniu w szpitalu.
-Ona nigdy nie była zbyt wylewna, raczej dusi wszystko w sobie - powiedziała Jennifer
-Macie jakiś konkretny pomysł? -zapytał Harry
-Myślałem o tym wczoraj i doszedłem do wniosku,że moglibyśmy pełnić dyżury. Pracujemy w różnych godzinach więc jakoś może nam się to udać.
-Możemy spróbować-powiedział Harry-Ja mogę rano, przed pracą, mieszkam obok to wiecie żaden problem.
-A ja mogę po pracy. Pogadam z mecenasem, może pozwoli mi wcześniej wychodzić.
-Czyli mamy wszystko ustalone. Harry bierze ranki, Jenny popołudnia a ja wieczory. Musimy być ostrożni, żeby Han nie dowiedziała się co zaplanowaliśmy, bo jak się wkurzy to nie będziemy mogli jej pomóc. -powiedziałem
-Długo to potrwa? -zapytał Harry
-Tego nie wiem, ale przez jakiś czas to nie wiem. Nie potrafię określić. Próbowałem namówić Han na rozmowę z psychologiem,ale ona nie chce. Może wam się uda.
-Będziemy próbować -powiedziała dziewczyna
-Dziękuję. Jesteście wspaniałymi przyjaciółmi - powiedziałem
-Od tego ma się przyjaciół, nie zostawimy jej ani ciebie w potrzebie. -powiedział Harry

#Jennifer
Po spotkaniu z Niallem i Styles'em pojechałam do domu Hany. Po drodze wstąpiłam do supermarketu zrobić jakieś drobne zakupy, czułam, że koleżanka ma pustą lodówkę. Po kupieniu najpotrzebniejszych artykułów spożywczych poszłam do przyjaciółki. Po 20 minutach spaceru znalazłam się pod bramą jej domu. Samochód Han stał przed garażem, to znak, że jest w domu. Otworzyłam furtkę, znalazłam się na podwórku, skierowałam się do drzwi. Zadzwoniłam dzwonkiem kilka razy. Otworzyła mi. Była ubrana w dres, włosy w totalnym nieładzie, bez makijażu, kompletny wrak człowieka.
-Co ty tu robisz? -zapytała-Przyszłam cię odwiedzić, stęskniłam się za tobą. Myślałam, że masz ochotę pobyć ze mną. Zrobimy sobie babski wieczór.
-Jak już przyszłaś to zostań -powiedziała cichym głosem.
-Hej spójrz na mnie. Nie przyszłam tu po to, aby robić ci wykład. Chcę z tobą pobyć jak przyjaciółka z przyjaciółką. Przytuliłam ją . Trwaliśmy w uścisku dłuższą chwilę. Gdy Han odsunęła się ode mnie powiedziała.
-Nie mam cię czym poczęstować. W lodówce mam tylko mleko i lody. Czekaj mam jeszcze herbatę.
-Spokojnie. Pomyślałam o wszystkim i zrobiłam po drodze drobne zakupy.
-Co ja bym bez ciebie zarobiła. Jesteś kochana.
-Masz idź rozpakuj to co kupiłam a ja się rozpłaszczę.

Dziewczyna zniknęła z korytarza. Ja zdjęłam swoją kurtkę, szalik i czapkę oraz buty. Następnie poszłam do Han. W mieszaniu panował bałagan, widać, że wcale nie sprząta. Jakie to dobrze, że umówiłam się wspólnie z chłopakami, aby jej sekretnie pomóc. Postanowiłam, że posprzątam jej w domu, nawet gdy będzie wyrażać sprzeciw. Dziewczyna zrobiła nam herbatę, którą wypiłyśmy rozmawiając o głupotach, które wcale ją nie bawiły. Próbowała się uśmiechnąć, ale nie wychodziło jej to.
Później tak jak zaplanowałam wzięłam się za porządki. Hana stwierdziła, że mam przestać się wygłupiać, bo nie przyszłam do niej aby posprzątać. Wytłumaczyłam jej wszystko i poszłam na górę sprzątać a koleżankę zostawiłam na dole. Nim się obejrzałam zrobiło się późno. Spojrzałam na zegarek, była 22:26. Pospiesznie zeszłam na dół. Zajęłam
się sprzątaniem i całkowicie zapomniałam o właściciele domu. Ku mojemu zaskoczeniu nie było jej w domu! Od razu skierowałam się na przedpokój sprawdzić, czy są jej rzeczy. Na szczęście jej kurtka i wszystkie inne akcesoria były na miejscu. To w takim razie gdzie ona jest? Zaczęłam się bać. Na dworzu było ciemno i zimno. W dodatku padał śnieg. Jeśli wyszła z domu ubrana w taki sam sposób gdy z nią byłam to mogła się przeziębić. Jaka ja byłam głupia zostawiłam ją samą na 3 godziny mimo, że byłam na górze. Co teraz powie Niall? Dałam słowo Horanowi! Musze ją znaleźć jak najszybciej. Nagle moją uwagę przykuł stojący w kuchni stół. Znajdowały się na nim 2 puste butelki po winie i 4 puszki po piwie. Cholera jasna! Upiła się i wyszła z domu! Jak mogłam na to pozwolić i jej nie przypilnować. Hana uśpiła moją czujność uśmiechając się a gdy poszłam sprzątać wykorzystała okazję i sięgnęła po alkohol znikając z domu. Poczułam dziwny chłód w salonie. Obróciłam się i zobaczyłam, że balkonowe drzwi są otwarte. Od razu wyszłam do ogrodu, rozglądając się za Haną. Znalazłam ją siedzącą na bujawce. W ręku miała puszke piwa.

-Hana! Co ty robisz?! Idziemy do domu !-krzyknęłam jednocześnie z radości i przerażenia łapiąc ją, pomagając jej wstać
-Ej..puść m..mnie -wymamrotała Hana
-Przeziębisz się. Jest zima, nie widzisz śnieg pada. -wzięłam jej rękę za moją szyję i zaczęłam prowadzić do domu. Ledwo trzymała się na nogach
-Nic mi... n..nie będzie -mówiła, ledwo co ją rozumiałam.
Nie prowadziłam jej na górę w takim stanie, położyłam ją na kanapie w salonie. Od razu zasnęła. Poszłam do jej sypialni po kołdrę, ponieważ była zmiana i zmarznięta. Przykryłam ją kołdrą i kocem. Pod głowę położyłam jej poduszkę. Nie wiedziałam ile czasu spędziła w takim stanie na mrozie. Teraz tylko patrzeć jak się rozchoruje na zapalenie płuc albo coś gorszego.

-Będziesz miała jutro wielkiego kaca -powiedziałam do śpiącej przyjaciółki

Zrobiło mi się jej szkoda. Biedna straciła dziecko a teraz zaczyna topić smutki w w alkoholu. Jeszcze dojdzie do tego,że zostanie alkoholiczą. Posprzątałam butelki ze stołu, zmyłam naczynia. Nie wiedziałam co zrobić ,zostać z nią czy wrócić do domu. Zadzwoniłam do Hazzy.

-Cześć. Przepraszam,że dzwonie o tej porze - powiedziałam
-Wiesz która jest godzina? Mów co się dzieje -mówił zaspanym głosem Styles
-Hana się upiła, jest ledwo przytomna. Przyjdziesz i zostaniesz z nią do rana? Ja muszę jechać do siebie się przebrać i przygotować się do pracy.
-Co zrobiła? Miałaś się nią zająć! Mieliśmy pomóc Niallowi a ty co wyprawiasz?
-Sprzątałam jej dom, przypominał...och to straszne
-Zróbmy tak. Zostaw ją samą, będzie spała do rana, nic sobie nie zrobi i przynieś mi klucz do mieszkania. Odwiedzę ją rano. A i nie mów o tym Horanowi, żeby się nie martwił.
-Kurde mam 5 nieodebranych połączeń od Nialla. Uważam, że powinien wiedzieć w końcu to jego dziewczyna.-powiedziałam zdenerwowana
-Nie martw go niepotrzebnie. Ma jutro dyżur, musi być wypoczęty, a znając go będzie chciał przyjechać.
-Zapewne już się matwi skoro nie odbieram.
-To wymyśl coś, jesteś w końcu babą.

Rozłączyłam się. Naszykowałam Hanie wodę i wiadro gdyby chciała wymiotować. Pogasiłam światła i poszłam do Hazzy
***
#Harry
Mijały dni. Wspólnie z Jennifer pomagaliśmy Niallowi zajmować się Haną. Dziewczyna nadal nie dbała o siebie, zachowywała się tak jak wcześniej, piła albo imprezowała, zupełnie jej nie poznawałem. Co ta ciąża z nią zrobiła. Niall próbował namówić ją na wizytę u psychologa, ale nie chciała. Ja, Jennifer i Horan byliśmy w tym zgodni ,że taka wizyta u specjalisty może tylko pomóc.
Któregoś dnia po południu gdy sprzątałem w holu kancelarii, zobaczyłem Hanę. Była ładnie ubrana, umalowana i włosy miała rozpuszczone. Wróciła dawna Han, cieszyłem się.

-Hej! Co ty tu robisz? -zapytałem przytulając koleżankę, nie była nawet pijana
-Przyszłam porozmawiać z Mark'iem. Jest u siebie?
-Jest a co?-wolałem zapytać bo po niej ostanio wszystkiego można było się spodziewać
-Chcę wrócić do pracy, nie potrzebuje zwolnienia. Chcę do ludzi, wrócić do normalności

Gdy to usłyszałem zamórowało mnie. Han poszła do gabinetu

#Hana

-Dzień dobry -powiedziałam wchodząc do gabinetu
-Dzień dobry. Kogo moje oczy widzą, pani Brooks wróciła.-powiedział mecenas
-Mogę wrócić do pracy? Wiem, że mam zwolnienie ale ja już nie mogę wytrzymać w czterech ścianach.
-Skoro czujesz się na siłach to
tak. Porzebujemy dodatkowych rąk do pracy. Od kiedy chcesz zacząć?
-Choćby od jutra -powiedziałam
-W porządku. Do zobaczenia jutro.
-Dziękuję, do widzenia -powiedziałam wychodząc

-Wracam do pracy! -powiedziałam radośnie do Harry'ego.
-To super! Jestem z ciebie dumny -powiedział - Hana ja wiem,że ty nie chcesz o tym słyszeć, ale pójdź do psychologa, tylko na jedną wizytę, ale idź.
-Harry, wiesz, że nie chce tam iść.
-Proszę, bardzo cie proszę.
-No dobrze. Zgadzam się pójdę tam dla świętego spokoju ale tylko raz. -powiedziałam
~~~~~~~~~~~~~~~
Kolejny rozdział za mną. Cieszą mnie wasze opinie i komentarze. Serdecznie dziękuję Wam za ogromne wsparcie które mi dajecie. Cześć z Was już wie, ale powiem teraz wszystkim. Mamy kwiecień, a ja w tym roku pisze testy gimnazjalnem które już niedługo, a zaraz potem wyjeżdżam dlatego musicie uzbroić się w cierpliwość. Obiecuje, że po majówkce przygotowałam dla Was niespodziankę. Przepraszam za błędy,  ale rozdział powstał, w większości gdy byłam w gościach. Chciałam dodać rozdział dziś specjalnie dla moich kochanych czytelników.
Komentujcie, gdyż mam wtedy ogromną motywację
Buziaki :) Do następnego @angelharry99

piątek, 3 kwietnia 2015

Rozdział 17

"Nie ma już nic pomiędzy "
#Niall
Czas na dyżurze strasznie się przedłużał. Mimo nawału pacjentów, którzy przybywali na izbę przyjęć, myślałem o Hanie. Po pracy miałem zamiar zrobić jej niespodziankę i odwiedzić ją w domu. Tak bardzo chciałem móc urwać się z dyżuru, ale byłem sam na izbie. Wszyscy moi koledzy stali przy stole operacyjnym. Po wejściu kolejnego pacjenta poprosiłem go o wyrozumiałość gdyż musze wykonać ważny telefon. Zadzwoniłem do ukochanej. Włączała się poczta, zaniepokoiłem się. W jej stanie różnie mogło być, wszystko mogło się stać. Ponowiłem próbę połączenia, odebrała.

-Witaj skarbie, dlaczego nie odbierasz? -zapytałem

Zamiast odpowiedzi słyszałem dziwne odgłosy i krzyki. Bardzo się wystraszyłem gdyż po wsłuchaniu się w dźwięki dotarło do mnie, że to krzyki Hany.
Próbowałam nawiązać z nią kontakt, ale się nie udało. Widocznie dziewczyna przez przypadek odebrała i nie była tego świadoma. Bałem się o nią i o jej dziecko. Jak zwykle Zayn ma ją w dopie. Jestem pewny, że nawet nic nie wie. Po zastanowieniu postanowiłem zadzwonić do Harry'ego. Hana wspominała,że mieszka niedaleko i tylko on mógł sprawdzić co się u niej dzieje.

-Harry, to ja Niall, pamiętasz mnie? Dostarczam do kancelarii jedzenie. -odezwałem się gdy usłyszałem głos Styles'a
-Tak, pamiętam Cię-odchrząknął
-Jesteś w domu? -pytałem zdenerwowany
-Tak, stało się coś? Masz dziwny głos
-Biegnij do Hany, proszę. Coś się u niej dzieje, nie odbiera telefonu a jestem w szpitalu i się martwię.
-Okey, już lecę.-Zadzwoń do mnie koniecznie jak już u niej będziesz!
-Oczywiście, zajmę się nią. Będziemy w kontakcie.

Bardzo się boję o Hanę, cały czas zastanawiam się co się wydarzyło. Miałem ochotę uciec ze szpitala i natychmiast pojechać do niej, ale nie było osoby która mogłaby mnie zastąpić. Musiałem wrócić do obowiązków, choć ciężko było mi się skupić. Cały czas sprawdzałem wyświetlacz czy przypadkiem nie dzwonił Harry.

#Harry

Po telefonie Nialla ubrałem się szybko i pobiegłem do Hany najszybciej jak potrafię. Mieszkała kilka ulic ode mnie. Po 10 minutach znalazłem się przed jej domem. Furtka była zamknięta. Jedynym wyjściem, który przyszedł mi do głowy - przeskoczyć przez bramę. Takie rzeczy robiłem nie raz w dzieciństwie, więc nie stanowiło dla mnie to żadnego problemu. Będąc już na podwórku poszedłem do drzwi. Pociągnąłem klamkę, drzwi były otwarte.
Szafa znajdująca się na korytarzu, była otwarta. Domyśliłem się, że dziewczyna zabrała się za porządki, bo jak ona już coś postanowi to pójdzie po trupach a do celu. Poszedłem w głąb domu, wszędzie walały się środki czyszczące. W kuchni przy lodówce stał worek ze śmieciami. Na wyspie stał płyn do mycia szyb, chusteczki do wytarcia kurzu...
 Nagle usłyszałam głośny krzyk. Pobiegłem w stronę dobiegającego dźwięku. Hana leżała na schodach, wyglądała okropnie. Ręce, miała we krwi.

-Harry...
-Ciii. Nic nie mów. Wszystko będzie dobrze. Dzwonię po pogotowie. Jestem z tobą. Wytrzymaj jeszcze trochę.

Zadzwoniłem po pogotowie. Mieli przyjechać za kilka minut. Potem poszedłem do łazienki, po mydło i wodę, chciałem, żeby Hana trochę lepiej wyglądała. Dałem słowo Horanowi to się nią zajmę. Umyłem Hanie dłonie. Widziałem jak cierpi i się boi. Tak bardzo chciałbym, żeby ten ból, który jej towarzyszył, przeszedł na mnie. Brooks jest wspaniałą dziewczyną, nie rozumiem dlaczego właśnie ją spotykają takie rzeczy. Czym ona sobie na to zasłużyła?
Pogotowie przyjechało i zabrali ją do szpitala. Zadzwoniłem po taksówkę i pojechałem za karetką.

#Niall
Harry zadzwonił i powiedział, że wiozą Hanę do mnie, do szpitala. Ucieszyłem się z tej wiadomości, mogę być teraz z nią, być przy niej gdy mnie porzebuje. Zawiadomiłem lekarza, że przywiozą dziewczynę w takim stanie. Fachowa opieka medyczna to podstawa, zwłaszcza jeśli chodzi o bliską osobę. Czekałem na zewnątrz szpitala na karetkę.

Gdy karetka zatrzymała się przed wejściem do budynku, pobiegłem od razu pod drzwi. Zobaczyłem ją, była w fatalnym stanie.

-Kochanie nie bój się, wszystko będzie dobrze - powiedziałem do mojej księżniczki, łapiąc ją za rękę. Z moich oczu poleciały łzy, otarłem je, żeby ich nie widziała.
-Niall, dlaczego? -wyszeptała Han. Dostała leki przeciw bólowe, więc mogła trochę odetchnąć.
-Wszystko będzie dobrze, wyjdziesz z tego. Jestem tutaj z tobą, nie zostawię Cię.

-Dziewczyna 21 lat, 17 tydzień ciąży, ciąża zagrożona od początku, silne bóle w podbrzuszu, krwiła - powiedział lekarz z pogotowia.
-Dziękujemy, przejmujemy pacjentkę. -powiedziała ginekolog. Podajemy leki na podtrzymanie ciąży, oznaczyć grupę krwii, gdyż może się przydać. Wykonamy USG i sprawdzimy akcjęserca. Przyjmujemy Cię na oddział, gdyż to nie są żarty. Niall mogę cię prosić na chwilę?
-Tak -powiedziałem. Han zaraz wrócęm będę przy tobie -zarobiłem się do dziewczyny.

Wyszliśmy z lekarką na korytarz.

-Niall, to nie wygląda dobrze. Niewiele możemy zrobić. Zobaczymy jakie będą wyniki. Przygotuj ją na najgorsze.-powiedziała
-Jak to?! Co ty tu robisz! Nie stój tak tylko rób coś! Ona nie może stacić tego dziecka! -wkurzyłem się
-Sam dobrze wiesz, jesteś lekarzem.
-Wiem to, ale to nie może się jej przydarzyć.-powiedziałem i zostawiłem lekarkę na korytarzu, gdyż nie mogłem tego słuchać. Wróciłem do Hany.

***
Hana leżała na sali, podpięta do urządzeń monotorujących funkcje życiowe dziecka. Tętno cały czas się wahało. Czułem, że już nic nie da się zrobić, leki nic nie dają.

-Niall to moja wina. Wzięłam się za sprzątanie i przeceniłam swoje możliwości. -powiedziała
-To nie twoja wina. To mogło zdarzyć się wszędzie i w każdej chwili, nocy podczas snu.
-Tak stasznie się bałam, próbowałam dzwonić...
-Nie kończ. Domyśliłem się wszystkiego. Od razu zadzwoniłem po Harry'ego.
-Dziękuję, gdyby nie ty nie wiem jakby to się skończyło . Harry to moja deska ratunku. Dzięki niemu żyje.
-Harry cały czas czeka na zewnątrz, wszyscy się o ciebie martwią.
-A Zayn jest? -zapytała
-Nie widziałem go, ale Styles obiecał się tym zająć. Sprawdzę, czy Malik już dotarł.

Wstałem z krzesła i powędrowałem w kierunku drzwi. Zobaczyłem lokatego i Malika. Gdy mnie zobaczyli obaj wstali. Zaczął mulat.

-Co z Haną? -zapytał Zayn
-Z Haną lepiej, jest wykończona po tym co przeszła. Z dzieckiem gorzej, ale staramy się wszystko opanować.
-Mogę się z nią zobaczyć? Proszę
-Możesz, ale na krótko, ona musi odpocząć.
-Dziękuję, nie będę jej długo męczył

Zayn udał się w stone sali gdzie była Han. Ja zacząłem rozmowę z Harrym.

-Co on tu robi? -zapytałem
-Jest ojcem, powinien wiedzieć co się dzieje z jego dzieckiem. Zayn bardzo się boi i boli go to, że nie odebrał tego telefonu.
-Go nigdy nie ma gdy jest porzebny. Zawsze przyjdzie jak wszystko jest opanowane. Jego nic nie interesuje, Han wiele razy prosiła go o pomoc a miał ją gdzieś.
-Zrozum go. A ty właściwie to skąd wiedziałeś, że coś z Han nie tak?
-Ja i Hana jesteśmy parą. To ja przywiozłem ją wczoraj do Anglii, nie mogła wrócić więc po nią pojechałem.
-Ale dlaczego? Nic nie wiem.
-To długa historia, kiedyś Han na pewno ci opowie. Chcesz kawy? Ja muszę się napić
-Jasne.
-To ja idę, zaraz wracam.

#Hana
W drzwiach stanął Zayn, podszedł do mnie i wziął za rękę.

-Bardzo cię przepraszam, nie mogłem odebrać. Znowu dałem ciała.
-Zayn byłeś jedyną moją nadzieją, liczyłam na ciebie, ale jak zwykle się zawiodłam. Kolejny raz.
-Przepraszam
-Zayn ja sobie nie wyobrażam tego co będzie potem. Mogę potrzebować twojej pomocy a ty jak zawsze mnie zawiedziesz.
-Obiecuje, że od tej pory zawsze będę odbierał, o każdej porze dnia i nocy. To było ostani raz.
-Trzymam cię za słowo -lekkosię uśmiechnęłam.
-Co z dzieckiem ?
-Z nią. Zayn to dziewczynka. Na szafce leży zdjęcie z USG, zobacz.
-Dziewczynka -Malik wziął USG i zaczął przyglądać się zdjęciu. Widziałam na jego twarzy uśmiech. -Będzie podobna do ciebie.
-Zayn, tego nie da się zobaczyć na zdjęciu. Dziękuję, że ze mną tutaj jesteś. Potrzebuje ciebie tu teraz, obie potrzebujemy.
-Właśnie, potrzebujesz czegoś? Masz na coś ochotę?
-Zjadłabym coś słodkiego.-powiedziałam
-Pójdę do bufetu i coś ci przyniosę.

Zayn wstał z krzesła, pocałował mnie w czoło i wyszedł z sali. Zaskoczyła mnie przemiana Zayna. Chyba dostało do niego, że wkrótce będzie miał rodzinę. Stał się opiekuńczy i dojrzały. Jestem pewna, że będzie doskonałym ojcem. W pewnym momencie, powróciły skurcze, maszyna zaczęła wydawać jakieś dziwne dźwięki. Wciągnęłam dzwonek.

#Niall
Wracając z Harrym , który popijał kawę, przechodziliśmy obok pokoju lekarskiego, słuchać było odgłos dzwonka, któryś z pacjentów wzywał pomocy. Spojrzałem na wyświetlacz, żeby sprawdzić do której sali mam się udać. Z przerażeniem odkryłem ,że numer który się pokazał to sala mojej ukochanej. Pociągnąłem Harry'ego za ramię na znak, że ma biec za mną. Będąc pod salą Hany powiedziałem do niego

-Ty tu zostajesz i czekasz.

Wbiegłem do sali. Hana otoczona była już przez lekarzy i panią ginekolog, która mówiła.

-Jedziemy na salę operacyjną, zawiadomić anestezjologa, natychmiast. Nie możemy czekać.
-Przepraszam -przepychałem się przez lekarzy-

Han, jestem z tobą cały czas nie zostawię Cię, wziąłem ją za rękę. Będę na ciebie czekał, jak się obudzisz będę obok.

Towarzyszyłem Hanie do końca. Brooks była przerażona, cały czas płakała.

-Niall kocham Cię -wyszeptała na pożegnanie

Patrzałem cały czas w ślad, w którym zniknęła, drzwi się zamknęły, na których było napisane "BLOK OPERACYJNY" Poczułem się dotknięty, podłamałem się chociaż to nie było moje dziecko tylko tego mulata. Oparłem się o ścianę. Zobaczyłem Harry'ego i Zayna. Stali niedaleko, patrzyli się na mnie, oczekiwali ode mnie jakich kolwiek informacji, ale ja nie byłem w stanie nic powiedzieć. Udałem, że ich nie widzę. Harry nie dał za wygraną i podszedł do mnie.

-Co się stało? Uratują ją prawda?! -powiedział Harry

Nie odpowiedziałem, tylko poszedłem w stronę Malika, byłem na niego wściekły. Wszystko przez niego. Nie mogłem się powstrzymać, muszę mu wszystko wygarnąć.

-Wszystko przez ciebie, to twoja wina! -wściekłem się i przywaliłem mu prosto w twarz z taką siłą, że prawie Zayn się przewrócił.
-A to za co? Człowieku nie wiem o czym ty mówisz! Ogarnij się do cholery!
-Nie wiesz to ja Ci kurwa powiem! -chwyciłem dwoma rękami za koszule mulata - Gdzie ty byłeś gdy Hana Cię porzebowała?


Gdyby nie ja to byłaby dalej w Irlandii. Ty miałeś ją w dopie, wolałeś się zabawiać w sylwestrowy wieczór niż jej pomóc!
-Ja nie miałem o niczym pojęcia.-powiedział Zayn
-A wiesz dlaczego? Bo na ciebie nie mogła liczyć, zawsze jesteś niedostępny albo nie odbierasz. To ja jestem przy niej zamiast ciebie. Byłem z nią na USG gdy poznała płeć i udawałem ojca, rozumiesz?
-Jeśli udawałeś ojca to może sam chcesz nim być! Zazdrościsz mi że to nie twoje dziecko, tak? -wykrzyczał
-Może i nie jestem biologicznym ojcem, ale byłbym 100 razy lepszy od ciebie! Tacy ludzie jak ty nie powinni istnieć. Dziecko to umiałeś zrobić, chociaż może to nie jest twoje dziecko, skoro nie umiesz się zaopiekować ciężarną to i dziecka nie potrafisz zrobić!
-Sugerujesz coś? Uważasz, że Han jest dziwką?!
-Co ty powiedziałeś? Nie waż się tak mówić o mojej dziewczynie! Wypluj te słowa!
-Chcesz powiedzieć, że już ją przeleciałeś?? Wystarczy, że zniknę na chwilę a ty już pchasz swój rozporek.

Nie zamierzałem kontynuować tej rozmowy. Do niego nic nie docierało. Postanowiłem użyć siły. Przyciągnąłem go do ściany i dałem mu kilka porządnych ciosów w twarz. Nie zamierzałem przestać ale Harry mnie odciągnął.

-Zostaw, jeszcze nie skończyłem! -warknąłem
-Zobacz jak on wygląda. Ledwo się trzyma na nogach. Daj mu już spokój. Idź się przebrać, masz brudy fartuch. Chcesz żeby Hana widziała cię w takim stanie? -powiedział Harry
-On sobie na to zasłużył, palant jeden. -wycedziłem przez zęby. -Harry, odsuń się -powiedział Malik do Stylesa.Widocznie nabrał sił
-Przestańcie się bić. Wasze zachowanie jest nie na miejscu. Ogarnijcie się. Hana jest tam, walczy o życie, proszę, zróbcie to dla niej.
-Tobie też się coś ode mnie należy -powiedział Zayn i walnął mnie w nos z siłą równie mocno jak ja jego.

Zakręciło mi się w głowie. Chwyciłem się za nos, krew mi leciała.
***
We trójkę czekaliśmy na zakończenie operacji Hany. W tym czasie mój dyżur dobiegł końca. Było już dość późno, noc. W końcu wyszła do nas lekarka. Razem z Zayn'em wstaliśmy.

-Co z nią i dzieckiem? -zapytałem znajomej ginekolog.
-Niestety, nie udało nam się przywrócić akcji serca dziecka. Robiliśmy wszystko co w naszej mocy, walczyliśmy do końca.
-Gdzie jest Hana,mogę się z nią zobaczyć? -zapytał Zayn.
-Pacjentka jest na OIOM'ie. Już się wybudziła z narkozy, ale jest bardzo słaba, krwawienie było bardzo mocne, staciła wiele krwii. Z pacjentką może widzieć się tylko rodzina, Niall chodź ze mną.

Pielęgniarka zaprowadziła mnie do Hany (nadal myślała, że ja byłem ojcem )

-Bardzo mi przykro, chcesz jakąś tabletkę na uspokojenie?
-Nie nie ma takiej potrzeby. Chcę być tylko z Haną

Wszedłem na salę i usiadłem na krzesło obok ukochanej. Chwyciłem jej dłoń i pocałowałam ją. Zastanawiałem się jak jej to powiedzieć. Całkiem się załamie jak się dowie. Ona kochała to dziecko.
***
Witajcie!
Kolejny rozdział za mną. Sytuacja była dramatyczna, płakałam jak to pisałam. Z użyłam dużo chusteczek. Jestem przygotowana na wszystko, możecie mnie teraz z nienawidzić. Pewnie teraz w głowie wielu z was pojawia się w głowie pytanie "DLACZEGO? " Przepraszam, ale nie wiedziałam jak z tego wybrnąć, musiałam coś zrobić żeby Han i Niall się zbliżyli. Wiele z was uważało, że Niall będzie dobrym ojcem, ale ja nie wyobrażałam sobie tego, bo wiem ze Zayn by ciągle przeszkadzał. Liczę na Wasze szczerze i wielozadaniowe opinie. (jestem przygotowana na hejty )
Jak myślicie co będzie z Haną? Poradzi sobie ze stratą?
PS:w nowym rozdziale pojawi się nowa kobieca postać. Kim będzie?
Hasztag do ff: # PrzyjaźńorMiłośćNiallff
Przepraszam za błędy. Do następnego @angelharry99