"Przeprowadzka do Manchesteru "
#Niall
Nadeszła sobota, dzień przeprowadzki mojej księżniczki. Byliśmy umówieni z Louisem o 10:30 pod "starym" domem Hany. Chłopak nie nocował dzisiaj w naszym mieszkaniu co mnie trochę zdziwiło, bo jeszcze wczoraj twierdził, że nie ma żadnych planów. Niestety znany z rozrywkowego życia Tomlinson wyruszył na polowanie za swoją drogą połówką. Wysłałem mu smsa żeby przypomnieć mu o przeprowadzce, nie odpisał. Trudno, więcej piwa dla mnie i Harry'ego.
Żeby nie marnować czasu poszedłem do łazienki wykonać wszystkie poranne czynności, po czym ubrałem się w spodnie i kolorowy t-shirt. Po śniadaniu pojechałem prosto do mojej dziewczyny. W drodze próbowałem dzwonić do Louisa ale nie obierał. Jak tak dalej pójdzie to będziemy musieli radzić sobie ze Styles'em sami.
Pod domem Hany stał już dostawczy samochód, co znaczyło, że Harry już się zjawił.
-Dzień dobry, jest tu kto? -zapytałem wchodząc do domu
-Cześć kochanie, dobrze że jesteś -powiedziała dziewczyna biegnąc po schodach w dół.
-Gotowa na rozpoczęcie nowego etapu w swoim życiu? -powiedziałem po tym jak Han przytulia się do mnie i dała mi całusa
-Tak, nadal nie mogę w to uwierzyć. Wiesz dobrze mi się tutaj mieszkało, ale tam w Manchesterze będzie mi jeszcze lepiej.
-Będziesz bliżej mnie słońce -powiedziałem
-I z tego się najbardziej cieszę, więcej czasu spędzimy razem - pocałowała mnie. Objąłem ją jedną ręką w tali a drugą wplotłem w jej włosy. Całowaliśmy się dopóki nie przerwał nam Harry pojawiając się
nie wiadomo skąd.
-Słodko razem wyglądacie, ale może wystarczy już tych czułości.
-Okey. To co zabieramy się do roboty? Może wezmę te kartony z salonu na początek - powiedziałem
-Właściwie gdzie jest Tommo?-zapytał Harry
-Nie wiem, próbowałem się dzwonić ale nie odbiera. Musiał zabalować z jakąś panną - powiedziałem biorąc pierwszy karton, Brooks posłała mi zabójcze spojrzenie -Ciężkie trochę nie powiem
-Może wam w czymś pomogę? -zapytała Han -Mogę nosić z kimś na współę.
-Damy sobie radę kotku, lepiej sprawdź dokładnie czy wszystko zabrałam - powiedziałem
-Potem nie będzie odwrotu - dodał Hazza
#Hana
Poszłam na górę żeby zajrzeć do wszystkich pokoi czy aby na pewno o czymś nie zapomniałam. Po raz ostani weszłam do mojego pokoju, usiadłam na łóżku i zaczęłam sobie przypominać te chwile gdy pierwszy raz zajrzałam do tego pomieszczenia. Miałam wtedy ledwo 19 lat, wyprowadziłam się od rodziców i przeniosłam do Liverpool'u na studia. W tym domu spędziłam cudowne chwile, większość z książkami w ręku. Były też momenty imprez, wiele ludzi i alkoholu przebiło się w mieszkaniu Pierwszy raz zamieszkałam z Jennifer, było nam razem całkiem dobrze, wspólna nauka do egzaminów. Trzymamy się razem od liceum. Nasza przyjaźń miewała też gorsze chwile, ale dawałyśmy sobie radę, kompromis. Tak rozmyślałam nad tym co przeżyłam i wiem jedno. Teraz będzie już tylko lepiej. Wstałam z łóżka i zeszłam do chłopaków na dół. W salonie była Dorothy
-Hej!
-Widzę, że doskonale
chłopcy sobie radzą. Kupiłam piwo, na wypadek gdyby zabrakło. Po takim treningu będą wykończeni-zaśmiała się
-Dużo jeszcze kartonów zostało? Przydam się jeszcze? -usłyszałam głos Louisa
-Nareszcie jesteś Lou. Niall dzwonił do ciebie. -powiedziałam
-Wiem, nie mogłem odebrać. Byłem zajęty, przepraszam.
-Spoko, nic się nie stało, naprawdę -powiedziałam.
Louis wziął kolejny karton i dołączył do pozostałych, którzy byli na dworzu i pakowali pudła do auta.
-Z Louisa to fajny chłopak . Ma dziewczynę? -zapytała Dorti gdy byłyśmy same
-Nie, chyba nie. Podoba ci Tomlionson?
-Nie, tak tylko pytam. Z ciekawości, bo wiesz taki przystojny i zabawny chłopak na ogół ma mnóstwo dziewczyn, które się koło niego kręcą. -powiedziała
-Zawsze mogę zagadać do Nialla, możemy was zeswatać na przykład.
-Hana nie. Nie szukam nikogo, dobrze mi tak jak jest, samej. Jedyne czego mi brakuje to mieszkania.
-Zamieszkaj ze mną -powiedziałam -Dom jest duży, będzie mi raźniej.
-Nie wiem co mam powiedzieć. Nie chcę się pakować między was.
-Z Niallem nie mieszkamy razem i w najwyższym czasie się na to nie zanosi. Zamieszkaj ze mną, będzie nam razem naprawdę fajnie
-Hana nie wiem co powiedzieć. Ratujesz mi życie! -Dorti skoczyła na mnie i mocno ścisnęła.
Godzinę później wszystko było już spakowane. Przyjechali właściciele mieszkania, oddałam im klucze i pożegnałam z nimi. Całą pączką pojechałyśmy do Manchesteru, oglądać mój nowy dom, a przede wszystkim pomóc w rozpakowaniu.Zaparkowaliśmy samochody (mój i od przeprowadzki ) pod blokiem, który stanowiły 3 klatki. Było to stosunkowo nowe osiedle. Wokoło było jeszcze kilka takich samych bloków. Moje mieszkanie mieściło się na parterze,z czego się cieszyłam bo było dwupoziomowe. Dorothy, Niall, Harry i Louis mieli miny nie do opisania.
-Nasza księżniczka zamieszka w pałacu. Masz kochanych rodziców, dbają o ciebie -powiedział Harry
-Nie zapędzaj się, Hana jest tylko moja -powiedział Niall, obejmując mnie i całując w czoło.
-Niall masz szczęście, że jesteś moim przyjacielem bo gdybyś nim nie był to bym cie pobił, żeby mieć Han dla siebie.-powiedział Louis
-Coś ty powiedział? Han jest tylko moja .
-Żartowałem przecież, sprawdzałem twoją reakcję, bo wiesz nigdy nie wiadomo czy komuś nie podoba się Hana.
-Jeśli ktoś taki się pojawi to będzie miał ze mną do czynienia -powiedział mój chłopak.
Przysłuchując się rozmowie Louisa i Nialla byłam lekko zdziwiona a jednocześnie szczęśliwa. Horan udowodnił mi swoim zachowaniem, że naprawdę mu na mnie zależy. Chłopak mówił to całkowicie poważnie, gdyby ktoś by się we mnie zakochał to Niall pobił by go z zazdrości. Mogłam czuć się przy nim bezpiecznie, nie tylko dlatego że by mnie bronił ale też dlatego, że on mnie kocha i nie pozwoli zrobić mi krzywdy.
-Dobra chłopaki i dziewczyny będziemy tak stać czy pójdziemy oglądać mieszkanie? -powiedziała Dori
-Idziemy. Hana prowadź -powiedział Harry.
Otworzyłam kodem drzwi, potem weszliśmy po schodach
na klatkę schodową. Drzwi mojego mieszkania były pierwsze, mieszkałam na parterze. Sięgnęłam po klucze z torebki i wsadziłam w zamek. Przekręciłam klucz i weszliśmy do środka.
-Zapraszam -powiedziałam
-Wow! Cudnie tutaj- powiedział Harry
-Prawdziwe królestwo. -dodała Dorothy
-No tak więc oto moje cztery kąty -powiedziałam.
-Twoi rodzice są genialni, pięknie tu, dużo przestrzeni.
-Jest taras! Zrobimy grilla? -zapytał szczęśliwy Harry
-Jasne, że tak -powiedziałam. Możemy nawet dziś jak przyniesiecie kartony z auta.
-Okey, my zajmiemy się bagażem a wy prowiantem.
Chłopaki idziemy, będzie gilowanko-Zawołał Styles , który wybiegł już na klatkę . Niall z Lou poszli za nim.
-Wybierz sobie pokój -powiedziałam do Dorothy
-Jest mi to obojętne, mogę zamieszkać na górze albo na dole. Nie robi mi to różnicy. Naprawdę dziękuję ci, że zgodziłaś się abym z tobą zamieszkała. Nie musiałaś.
-Jesteś moją przyjaciółką.
-A co z Jennifer?
-Jenny musiała wyjechać do rodziców na jakiś tydzień, mama jej zachorowała. Nie mówiłam jej gdzie się przeprowadzam. Ma teraz na głowie inne rzeczy.
-Rozumiem.
-Piękny salon i kuchnia. Cały dom jest ślicznie urządzony.
-Nowe budownictwo, Jai powiedział, że jakieś małżeństwo z dzieckiem tutaj mieszkało ale ze względu na nową pracę musieli sprzedać dom.
-Masz fajnego brata, zazdroszczę Ci go. Oni są z Isabel małżeństwem?
-Są zaręczeni jak narazie. Mieli się pobrać jeszcze przed urodzeniem Nick'a ale ze względu, że ja poroniłam
to przełożyli uroczystość. Myślę, że pobiorą się niebawem. Chociaż nie widzę Jai'ego w roli męża.
-Co? Dlaczego? Jest dobrym ojcem, radzi sobie więc mężem też będzie. Ślub niczego nie zmieni.
-Czasem wydaje mi się, że to ja jestem tą starszą, bo on zachowuje się jak dziecko. Nie cały czas, ale zdarzają mu się takie wybryki.
Przenoszenie rzeczy i częściowe ich rozpakowanie zajęło nam resztę dnia. Wieczorem tak jak obiecałam zrobiliśmy symbolicznego grilla. Moi przyjaciele zostali u mnie na noc, ponieważ wypili po kilka piw. Weekend minął bardzo szybko, zdążyłam już rozpakować wszystkie rzeczy i poukładać w szafie i na półkach.
***
Kilka dni później
Dostałam od mecenasa pierwszą sprawę. Zajmowałam się rozwodem. Mój klient chciał aby winę za rozpad małżeństwa obwinić jego żonę gdyż miała romans w trakcie trwania tego związku. Oprócz tego mężczyzna chce zmusić kobietę do badań DNA ponieważ twierdzi, że dziecko, którego ona się spodziewa, nie jest jego a on nie zamierza płacić alimentów na nie swoje dziecko, które ma się urodzić.
Jego żona nie chce się zgodzić na rozwód z jej winy, gdyż uważa, że on też święty nie jest. Na siłę razem ze swoim adwokatem szuka dowodów, których nie ma. Niebawem pierwsza rozprawa. Będę bronić mojego klienta. Stresuje się bardzo, ale mecenas Owen wie mnie wierzy i wie, że sobie poradzę. Postaram się, żeby racja była po naszej stronie chociaż tak jest w 98%, ale muszę do tego przekonać sąd i prokuratora, a wiem, że przeciwna strona zrobi wszystko, żeby to zmienić.
Po pracy umówiłam się z Niallem na randkę. Przez tą sprawę zaniedbałam chłopaka, ponieważ do późna siedziałam w kancelarii nad dokumentami .Pojechałam po niego do szpitala, kończył dyżur dziś wcześniej. Zaparkowałam moje auto na parkingu i poszłam do szpitala. W recepcji spytałam czy Niall skończył już dyżur. Pielęgniarka powiedziała, że za pół godziny powinien skończyć, ponieważ asystuje przy operacji, która się przedłużyła. Aby czas szybciej minął poszłam do bufetu , tam poczekam na blondyna o niebieskich oczach. Idąc korytarzem spotkałam panią doktor, ginekolog.
-Dzień dobry.-przywitałam się
-Dzień dobry,miło panią widzieć. Wybiera się pani do mnie? -powiedziała
-Nie, na szczęście dzisiaj nie jestem pacjentem.
-Rozumiem.
-Dobrze było panią spotkać - powiedziałam i poszłam dalej.
Zamówiłam sobie deser lodowy i usiadłam do stolika. Jedząc lody, poczułam wibracje w moim telefonie. Wyjęłam telefon i przeczytałam wiadomość.
JAI:Hej! Co u ciebie? Jak się mieszka w Manchesterze? Tęsknię za tobą bardzoo :)
JA :Czekam na randkę z chłopakiem :) Też tęsknię. Mam dużo pracy, niebawem moja pierwsza rozprawa w sądzie.
JAI:Dasz radę, wygrasz to. Przecież jesteś najlepsza na tym świecie. Wszyscy trzymamy za ciebie kciuki a najbardziej to Nick. Niebawem się zobaczymy, przyjeżdżamy za kilka dni. Mam już bilety lotnicze. :)
JA: Naprawdę? Nie mogę się doczekać. Kocham Cię ♥Na długo przyjedziesz?
JAI: Na miesiąc! Amoże dłużej. Zobaczymy. Trzymaj się udanej randki :) Pozdrów Nialla.
#Niall
Skończyłem operacje trochę później. Szybko przebrałem się w normalne ciuchy, byłem już spóźniony na randkę z moim słońcem. Idąc korytarzem zobaczyłem, że Hana siedzi w bufecie.
-Przepraszam m zabieg mi się przedłużył. -powiedziałem
-Nic się nie stało, pielęgniarka mi wszystko przekazała.
Pocałowałem Hanę usta, potem w czoło.
Będąc już przed szpitalem poprosiłem ukochaną, żebym to ja usiadł za kierownicą.
-Zabiorę cię w pewne miejsce. Spodoba ci się. -powiedziałem
-Jestem ciekawa co tym razem wymyśliłeś -powiedziała, łapiąc mnie za rękę, ścisnąłem jej delikatną dłoń.
Droga zajęła nam pół godziny. Zabrałem ukochaną na plażę, uwielbiam spędzać czas wpatrując się w morze. Słońce świeciło, było ciepło, lato coraz bliżej. Spacerując po piasku w pewnym momencie chciałem Han na ręce i biegłem w stronę wody.
-Niall co ty robisz? Wariat!
-Może i jestem wariatem ale wiedz, że on cię kocha najmocniej na świecie.
-Kocham cię -powiedziała
-Ja kocham cie tak mocno może, że cały świat się o tym dowie.
Spojrzałem na ludzi znajdujących się na plaży i wydusiłem to z siebie.
-Ludzie! Kocham Hanę całym sercem!-zacząłem krzyczeć
Hana pocałowała mnie.
Spędziliśmy na plaży kilka godzin. Wieczorem wróciliśmy do jej mieszkania. Pogadaliśmy chwilę z Doris i poszliśmy do sypialni.
#ANOMIM
Jestem człowiekiem bardzo cierpliwym. Potrafię znieść naprawdę dużo ale to co czyni Brooks to przechodzi wszelkie granice. Twoja dobra passa się skończy. Poczujesz dokładnie to samo co ja czuję. Skończy się uśmiech. Będziesz cierpieć tak jak ja. Postać długo myślała ile jeszcze czekać, ale już nie daje sobie rady. Zaczyna realizować swój plan, który jest dopracowany bardzo skrycie...
~~~~~~~~~
Kolejny rozdział napisany :) Przepraszam za błędy. Chciałabym podziękować Werce za wsparcie i pomysł na randkę.
Nowa postać... Jak myślicie do czego jest zdolna? Co chce zrobić? Odpowiedź na te i inne pytania będą się pojawiały, ale spokojnie, to dopiero początek.
Dziękuję za komentarze. Postanowiłam wrzucić tą historię na Wattpada żeby zdobyć nowych czytelników. Narazie są początkowe rozdziały ale wszystko się wynormuje niebawem :)
Komentujcie :)
Buziaki @angelharry99


jnmg.. boję się.. ten anonim... coś mi sie wydaje, że Han za szybko zaufała tej Dorti, z Jen zna się od LICEUM?!, a to tamtej zaproponowała mieszkanie.. Świetny rozdział! Kocham tego bloga. Pierwsza sprawa Han *.*
OdpowiedzUsuń"-Wybierz sobie pokój -powiedziałam do Dorothy
-Jest mi to obojętne, mogę zamieszkać na górze albo na górze." haha rzeczywiście obojętnie xD
Nie mogę się doczekać Mnext, ! Byle w NAJBLIŻSZYM czasie nic nie stało się Han! Powinna uważać na Dorti!!!
@katimilion
Ej no, nie możesz nic zrobić Brooks!
OdpowiedzUsuńTo okropne ugh…
A co do Han i Niall'a… są słodcy razem aww
Czekam na następny rozdział, życzę weny i pozdrawiam
@luvmyzayne
Zapraszam do siebie!
Chyba wiem o co ci chodzi, nie martw się, zaraz usunę ten komentarz. Oficjalnie potwierdzam nie chodzę z Tobą do klasy ani nie mieszkam w tym samym mieście. Nie znam Cię w realu. Twoje imię poznałam poprzez przeczytanie Twojego Liebster Awards- 1 pytanie zadane od @Mr.Hazza.
OdpowiedzUsuńJeśli zabijesz Han to Cię znajde i będę torturowała tak długo, aż napiszesz nową wersje ff
OdpowiedzUsuńHan jest troszkę głupia, że tak szybko zaufała Dorothy i zaproponowała jej wprowadzenie się. Niby jest w porządku, ale kto wie?
Idk kto jest tym anonimem, ale się go boję.
@Mrs_Hazza94
ej nie rób nic Han :( , ale nie no Niall i Han są tacy słodcy >>>>>>>>>>>>>
OdpowiedzUsuńO jeju, ale to slodkie :) Wykrzyczal swiatu,co czuje do Han <3 Rozdzial jak zawsze byl, bedzie i jest niesamowity ! @AngieArion :) Aww czekam na next <3 Brooks takie fajne nazwisko Brooks... hahah dobra bo sie zakocham :D Ta postac nic nie moze zrobic! Nie zabije NIKOGO!
OdpowiedzUsuńSuper. Xx
OdpowiedzUsuńJa chcę takiego chłopaka 😭 Niall jest idealny! Kochany, pomocny, czuły. Mój mąż <3
OdpowiedzUsuńMieszkanie jest śliczne :)
Dorti jest super, ale jakoś jej nie ufam. A ten anonim...boje się. Groza, groza i jeszcze raz groza! Dreszczyk emocji zawsze jest dobry.
Życzę Ci weny kochana <3
@zakochana_love
huh coś czuje, że ta Dorti to anonim i uwiedzie Niall'a...
OdpowiedzUsuń@CienAshton
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuń