"Rozprawić się z przeszłością"
#ANOMIM
Udało się schwytać Hanę. Stasznie się z tego cieszę, a najlepsze jest to,że Horan szybko się nie domyśli. Dziewczyna leży nieprzytomna na tylnym siedzeniu. Umieszcze ją w mojej kryjówce. Będzie spała do rana, bo dość mocno oberwała. Na wszelki wypadek wstrzyknę jej coś na sen. Spoglądam na nią. Widok niesamowity. Bezbronna i poobijana Hana to coś niepowtarzalnego. Długo trzeba było czekać na tą chwilę,ale warto było. Teraz można się z nią rozprawić raz na zawsze. Moja zemsta jest bardzo długa. Za chwilę będziemy na miejscu ,w którym nikt nas nie znajdzie. Nialla mam z głowy na co najmniej 12 godzin. Chcę, żeby zabawa się rozkręciła. Nudzi mnie to, że ona śpi, ale lepsze jest to, gdy śpi, bo mogłaby się bronić i krzyczeć a tak nie może mi nic zrobić. Mamy do omówienia wiele kwestii. To będzie najdłuższa i najboleśniejsza śmierć. Ona na taką właśnie zasługuje. Atrakcje, które zostały specjalnie na tą okazję przygotowane są idealne. W końcu Hana poczuje się dokładnie tak samo jak ja.
#Niall
Przyszły wyniki badań Brooks. Wyszedłem na korytarz, aby zawołać ją do gabinetu,żebyśmy mogli spokojnie je przeanalizować i pobyć ze sobą. W holu nikogo nie było, żadnych nowych pacjentów, krzesła były puste. Poszedłem zapytać pielęgniarkę, która siedziała w recepcji.
-Widziałaś szczupłą blondynkę, nieco niższą ode mnie? Szukam jej.
-Tak, ale to było jakiś czas temu Niall. Może poszła do bufetu coś zjeść.
-Okey, jakby coś to wracam za 10 minut , muszę jąznaleźć.
-To ktoś ważny dla ciebie?zapytała -Często widzę was razem.
-Hana to moja dziewczyna .
-Pasujecie do siebie -oznajmiła.
Poszedłem w kierunku bufetu, być może Hana kolejny raz rozmawia z kobietą, która sprzedaje jedzenie. Niestety nie zastałem jej tam. Starsza pani powiedziała mi ,że być może jest w toalecie.
Udałem się więc do damskiego wc. Tam również jej nie było. Przejrzałem wszystkie kabiny, ale nikogo nie zastałem. W łazience było zwyczajnie pusto.
-Nie pomylił pan doktorze Horan ubikacji.? To damska rzekła jedna kobiet, która weszła do pomieszczenia.
-Nie po prostu szukam kogoś. Już sobie idę. A może pani widziała taką szczupłą blondynkę w rozpuszczonych włosach, niebieskim płaszczyku i białej apaszce?
-Niestety nie, przykro mi.
-No nic. Dziękuję
Gdzie ty jesteś? Być może w natłoku ludzi się minęliśmy i Hana czeka na mnie pod gabinetem. Wróciłem do mojego pomieszczenia,ale tam jej nie było. Wszedłem do środka gabinetu. Chwyciłem telefon z biurka w celu skontaktowania się z ukochaną. Ikona w komórce wskazywała na jedną nową, nie przeczytaną wiadomość. Odblokowałem urządzenie. Nie odczytany sms, który dostałem należał do Hany. Szybko przeczytałem wiadomość.
Hana: Niall, przepraszam Cię, musiałam iść. Dorothy ma problem, muszę ją wesprzeć i pocieszyć. Lepiej będzie, jeśli dzisiaj nie będziesz nocował w moim mieszkaniu. Proszę zrozum mnie. Przepraszam, bo byliśmy umówieni. Odezwę się jutro.
Uspokoiłem się, kiedy przeczytałem sms'a. Kochana musi wesprzeć przyjaciółkę. Rozumiem ją. Dorti ją wspierała, gdy tego potrzebowała u teraz ona będzie ją pocieszać. Mogłem w spokoju dokończyć ostatnie godziny dyżuru.
***
Po skończonej pracy pojechałem do dawnego mieszkania, po drodze wstąpiłem do osiedlowego sklepu,aby kupić piwo i coś do picia.
-Siemka-przywitałem się z Lou
-Cześć, co ty tu robisz? Nie powinieneś być teraz z Haną?
-Powinienem, ale Dorothy ma jakiś problem i Han prosiła, żebym dzisiaj nie przychodził. Babskie sprawy, nie lubię się w nie mieszać. Korzystając z tego, że mam wolny wieczór pomyślałem sobie, że moglibyśmy spędzić go razem. Kupiłem procenty.
-Jasne, będzie tak jak za dawnych czasów.
Usiedliśmy na kanapie w salonie i oglądaliśmy mecz w ręku trzymając puszke piwa. Wieczór minął nam bardzo szybko.
***
Następnego dnia wstałem i poszedłem do kuchni zrobić sobie śniadanie. Wstawiłem wodę na herbatę i udałem się do pokoju Louisa z pytaniem czy zje śniadanie i pojedzie ze mną później do dziewczyn. Przyjaciel zerwał się z łóżka, spodobała mu się moja propozycja. Chyba coś czuje do Dorothy. Przygotowałem posiłek, który wspólnie zjedliśmy. Następnie poszedłem do łazienki wziąć szybki prysznic. Po kąpieli ubrałem się w czarne spodnie i czarny t-shirt, z białym nadrukiem. Kiedy Tomlinson był gotowy, razem pojechaliśmy do mieszkania Hany. Gdy byliśmy na osiedlu gdzie mieszka moja dziewczyna, zaparkowałem auto i weszliśmydo odpowiedniej klatki schodowej. Zapukałem do drzwi. Otworzyła nam Dorothy.
-Cześć. Przyszliśmy sprawdzić co u was - rzekłem
-Jak to u nas? -zapytała zdziwionym głosem blondynka
-To Hany nie ma? -powiedziałem wchodząc do domu
-Nie, powiedziała, że nocuje u ciebie.
-Nie było jej u mnie! Powiedziała, że idzie do ciebie, bo musi cię wesprzeć i lepiej będzie jeśli przenocuje u Louisa.-powiedziałem.
Zmatwiłem się, to wszystko było dziwne. Czyżby Hana okłamała nie tylko mnie jak również swoją najlepszą przyjaciółkę? Brooks nigdy się tak nie zachowywała. Zaniepokoiło mnie jej nagłe zniknięcie. Zaczęłem zastanawiać się gdzie spędziła dzisiejszą noc, skoro nie było jej ze mną ani z Patterson.
-Zadzwońmy do niej. Dowiemy się gdzie jest. To jest najprostsze rozwiązanie. -oznajmił Louis
-A co jeśli znów się upiła? Pamiętacie co się z nią działo, gdy poroniła. Wy wiecie najlepiej. Mnie wtedy z wami nie było, nie należałam do waszej paczki ale dobrze pamiętam tamten wieczór z klubu. Może znów tam jest? -powiedziała Dorothy
-Zadzwonię do niej - powiedziałem
Wyjąłem telefon z kieszeni i wybrałem numer Hany, po czym ustawiłem tryb głośno mówiący, abyśmy wszyscy mogli ją usłyszeć. Mijał sygnał za sygnałem, aż włączyła się poczta. Nagrałem się na nią. Zadzwoniłem ponownie. Tym razem od razu włączyła się sekretarka.
#Hana
Obudziłam się w jakimś obcym miejscu. Rozglądałam się po pomieszczeniu, w którym się znajdowałam. Z pewnością nie była to moja
sypialnia. Leżałam na jakimś materacu. Wokoło było pusto. Pomieszczenie było duże i zaniedbane. Wygląd budynku przypominał opustoszałą fabrykę, po której został tylko budynek. Próbowałam przypomieć sobie wczorajszy wieczór, żeby ustalić jak się tutaj znalazłam. Utrudniał mi to ból brzucha. Podniosłam się z materaca. Zaczęłam przeszukiwać swoje kieszenie od spodni, w celu wyjęcia telefonu. Niestety nie miałam go przy sobie, jak i torebki, w której miałam swoje dokumenty oraz kluczyki od auta. Postanowiłam poszukać wyjścia. W pewnym momencie usłyszałam echo czyjegoś głosu.
-Z tąd nie ma wyjścia Brooks. Możesz trafić jedynie do baram piekła.
Odwróciłam się i ujrzałam zamaskowaną postać, która do mnie przemawia. Ubrana była cała na czarno, na twarzy miała maskę, która skutecznie zakrywa twarz postaci. Głosu nie potrafię rozpoznać.
-Kim jesteś? -zapytałam
-Znasz mnie bardzo dobrze. Pewnie zadajesz sobie pytanie jak tu trafiłaś. Otóż w bardzo prosty sposób, wystarczyło jedno uderzenie żebyś straciła przytomność. Teraz jesteś moja.
-Przestań się ukrywać i pokaż swoją twarz, bo inaczej nie będę z tobą rozmawiać. Gdzie są moje rzeczy do jasnej cholery? ! Nie masz prawa mnie tu przetrzymywać.
Podeszłam do postaci,chcąc poznać jej twarz. Nie udało mi się, gdyż jakiś napakowany koleś mnie przytrzymał.
-Puszczaj mnie bydlaku! Nie pozwoliłam ci żebyś mnie dotykał! Jesteś obleśny!-zaczęłam się szarpać i krzyczeć, ale nic to nie dało.
Moje próby wyrwania sięz rąk nieznajomego mężczyzny skończyły się dla mnie bardzo źle. Zostałam posadzona do krzesła i przywiązana do niego. Przy tym dostałam kilka uderzeń na tak zwanego liścia. Byłam cała obolała, z moich oczu leciały łzy.
-Nie będziesz się już nigdy więcej sprzeciwiać rozumiesz? ! Inaczej znacznie szybciej trafisz na tamten świat, a mamy jeszcze sporo do wyjaśnienia.
-Dlaczego mi to robisz? Kimkolwiek jesteś nie uda ci się to. Prędzej czy później ktoś zorientuje się, że zniknęłam- mówiłam cichym głosem.
-Mylisz się! Wszystko jest tak zorganizowane, że twoi pożal się Boże przyjaciele nie znajdą ciebie tak prędko. Chcesz wiedzieć z kim masz do czynienia? Proszę bardzo! Postać zdjęła swoją maskę. Ku mojemu zdziwieniu osobą, która stała nade mną była...Hill. Nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Zamknęłam oczy i otworzyłam je ponownie, ale widok się nie zmienił.
-Co zdziwiona jesteś? Nie spodziewałaś się tego, prawda? No widzisz. Życie potrafi zaskoczyć.
-Jennifer co ja ci zrobiłam? Czymś cię uraziłam? Nie mogłyśmy się spotkać i na spokojnie sobie wszystko wyjaśnić?
-Hana to jest zemsta, nie rozumiesz. Nie powinnaś żyć już dawno!
-Co ty mówisz jaka zemsta? Za co?
-Zabrałaś mi wszystko! Zniszczyłaś mnie dobrze się przy tym bawiąc. Teraz za wszystko zapłacisz!
-O co ci chodzi?
-O Zayn'a. Ja go kochałam, a ty mi go zabrałaś. Zrobiłaś to specjalnie, przecież go nie kochałaś bo wolałaś Nialla, ale nie. Chciałaś zrobić mi na złość.
-Nie powiedziałaś mi tego. Zayn mnie kochał, więc próbowałam się w nim zakochać. Jak wiesz z marnym skutkiem. Nie układało nam się. Ciąża jest tego najlepszym przykładem. Nie da się zbudować związku na siłę.-rzekłam
-I ty to mówisz? Sama się do niego pchałaś a teraz za to zapłacisz. -oznajmiła
-Jaką cenę?-zapytałam
-Nie powiem ci,ale będziesz czuć się tak samo jak ja. A teraz przemyśl sobie swoje zachowanie.-mówiąc to dziewczyna oddaliła się.
Krzyczałam, żeby wróciła i nie zostawiała mnie samej. Bałam się tego co wydarzy się później. Nie wiedziałam czego mogę się po niej teraz spodziewać. Porwała mnie, więc teraz może zrobić wszystko. Nie poznaje jej. Znamy się bardzo długo, jest moją przyjaciółką. Nie mam siły. Bolą mnie nadgarstki, czuje, że krew mi nie dopływa, zasypiam.
#Louis
Gdy Niall dzwonił do Hany i ona nie odbierała od razu przyszła mi do głowy jedna myśl :anonim . Wystraszyłem się,ale nie mogłem się przyznać, że być może wiem co się dzieje z Haną. Co miałbym powiedzieć Horanowi? Słuchaj od jakiegoś czasu zamaskowana osoba mi grozi i chciała, żebym zabił Brooks. Przecież on weźmie mnie za wariata, wyśmieje mnie. Umówiliśmy się, że zaczniemy szukać Han po pracy, bo być może dziewczyna jest w kancelarii. Ja w tym czasie miałem zamiar pójść w miejsce ,w którym spotykałem się z tą tajemniczą osobą.
***
Spotkaliśmy się z Niallem, Dorothy i Harrym w mieszkaniu Hany. Styles, kiedy dowiedział się o zniknięciu Brooks od razu chciał włączyć się w poszukiwania.
-Żadnych śladów po Hanie. -powiedziała Dorothy
-Nikt jej nie widział, jakby zapadła się pod ziemię -rzekł Harry.
-Niall nie martw się, twoja księżniczka się znajdzie -powiedziałem, choć wiedziałem jak to głupio brzmi. Przecież jeśli moje podejrzenia są prawdziwe to nie mam całkowitej pewności czy Hana jeszcze żyje, bo anonimowi zależy na jej śmierci.
-Louis co ty kurwa mówisz? ! Hana zaginęła nie ma z nią kontaktu! Nie wiem co się z nią dzieje! Musze zgłosić jej zaginięcie na policje.
-Nie możesz tego zrobić!-krzyknąłem powstrzymując przyjaciela przed pójściem na komisariat.
-Już dawno powinienem to zrobić! Policja musi zacząć jej szukać - Niall był załamany
-Niall z tego co wszyscy dobrze wiemy to policja zaczyna poszukiwania dopiero po 48 godzinach. To jest strasznie głupie, ale takie są procedury. Powiedzą ci to samo co ja ci - rzekł Hazza
-To co mamy sobie tutaj tak siedzieć i czekać aż te 48 godzin minie? Może trzeba zawiadomić jej rodziców,albo chociaż Jai'a - powiedziała zdenerwowana a jednocześnie przerażona Dorti
-Nikomu o niczym nie powiemy, nie możemy - powiedziałem wzdychając
-Louis co ty pieprzysz? Nie poznaje cię! Do ciebie to nie dociera? HANA ZAGINĘŁA!-Niall się wściekł
-Wiesz gdzie jest Hana? -Dorothy spojrzała na mnie błagającym wzrokiem.
-Mam pewne przepuszczenia do tego co się dzieje z naszą koleżanką. To długa historia. -spuściłem wzrok.
Widziałem,że wszyscy patrzą teraz na mnie. Oczekują ode mnie jakichkolwiek informacji,boje sięże przyjaciele będą mieli do mnie żal o to,iż nie powiedziałem od razu co się dzieje. Nie dochodziło do mnie to co chcę teraz zrobić. Wiem tylko jedno, to ja mogę ocalić Hanę, przecież miałem do czynienia z anonimem i jego ludźmi.
-Louis mów! Jeśli wiesz coś powiedz mi -wydusił z siebie Niall
-Dobrze, ale musicie mi coś obiecać. Nikt z was nie może zawiadomić policji, mamy do czynienia z mafią,a jeśli oni się dowiedzą, że nasłaliśmy na nich gliny to zginiemy. Sam o mały włos nie straciłem życia.
W oczach wszystkich pojawiły się łzy. Niall, który dotychczas stał przy kuchennej wyspie, usiadł na krzesło.
-To...straszne. -powiedziała Dorothy ,która wstała i objęła mnie,żeby było mi raźniej. Bałem się jak cholera.
-Oni są groźni , śledzą nas a w szczególności mnie, Nialla i Hanę. Ale powiem od czego się zaczęło.
***
Opowieść zajęła mi godzinę, wszystko przez strach i brak możliwości dobrania odpowiednich słów. Przyjaciele byli przerażeni, z trudem przyswajali moje słowa. Nie dziwię im się, bo to co nas spotkało nie jest zwykłym wydarzeniem, które zdarza się każdemu. Patterson chciała iść na policje, ale Harry ją powstrzymał. Doszliśmy do wniosku,że zawiadomimy gliny, gdy znajdziemy Hanę. Mam pewien pomysł jak dowiedzieć się gdzie jest Brooks. Harry będzie śledził jednego z ludzi anonima, którego widziałem w czasie drogi do mieszkania Han. On nas do niej zaprowadzi. Kwadrans późnej kiedy mieliśmy wszystko ustalone postanowiliśmy wrócić z Niallem do domu,żeby nie wzbudzać podejrzeń,że coś kombinujemy. Przed kamienicą czekał na nas jeden z ludzi,z którym miałem przyjemność się widzieć. Dałem znak Niall'owi, że to on. Facet nas zaczepił.
-Witaj Tomlinson. Miło cię widzieć po dość długim czasie. Tęskniliśmy za tobą. Swoją drogą nieładnie uciekać -wielkolud posłał nam swój nic nie warty uśmiech.
-Czego ode mnie chcesz? -zapytałem wrogo
-Tym razem chcę gadać z twoim kumplem. Zdaje się jesteś Niall - wskazał palcem na mego przyjaciela.
-Tak - powiedział Horan
-Jedziesz ze mną. Zaje się, że mam twoją zgubę, której tak nieudolnie szukasz.
-Skurwysynie gdzie jest Hana?! Jeśli jej coś zrobiłeś bądź ją tknąłeś nie żyjesz?!- Niall był gotów rzucić się na niego z pięściami, ale go powstrzymałem.
-Niall, uspokój się! Wszystko będzie dobrze, nie martw się. Jedź, z Haną na pewno wszystko w porządku -powiedziałem tak, aby koleś od anonima się niczego nie domyślił, a tak naprawdę to zaczynamy nasze przedstawienie.
#Hana
-No wstawaj, budź się! Koniec spania!-słyszałam krzyki Jennifer, które mnie obudziły.
Zaczęłam się szarpać,aby usiąść wygodniej. Nadgarstki mnie bolały, wszystkie mięśnie były obolałe od zbyt mocnego przywiązania mnie do krzesła. Marzyłam o tym aby wszystko się już skoczyło. Byłam zmęczona i wykończona. Od tego siedzenia od kilku godzin bez ruchu zrobiło mi się zimno. Miejsce w którym byłam przetrzymywana było ziemne i ochydne , chociaż był czerwiec.
-Masz napij się, bo jeszcze umrzesz z pragnienia - powiedziała Jennifer, która trzymała plastikowy kubek przy moich ustach.
-Przecież tego właśnie chcesz Jenny. Nie męcz mnie tylko to zrób -krzyknęłam
-Nie kłóć się tylko pij!-odezwała się Hill
-Niczego od ciebie nie chcę - oznajmiłam
-Nie chcesz pić to nie, nie będę cię zmuszać na siłę, ale jeszcze z tobą nie skończyłam. Ja tak łatwo nie odpuszczam. Jeszcze długa droga przed tobą -mówiąc to wylała mi zawartość kubka prosto na twarz.
To co zrobiła Jennifer było ciosem w samo serce. W duszy błagałam o śmierć. Nie chciałam tak dłużej.
-Niebawem będziesz miała gości. Zagrasz w sztuce to wtedy z tobą skończę. Będę się dobrze bawić pociągając za spust. Chcesz zobaczyć jaki to przyjemny odgłos? Patrz!
Jennifer wyjęła broń. Krążyła razem z nią wokół mnie, ciągle powtarzając jaka to jestem zła i co jej zrobiłam. W pewnym momencie stanęła obok mnie wyciągnęła dłoń przed siebie i wycelowała... w szybę. Wzdygnęłam.
-Nie bój się tak bo na zawał padniesz! Mówiłam, że nie możesz umrzeć teraz. Ja o tym zdecyduje.
-Jennifer, proszę cię, porozmawiaj ze mną jak kiedyś. Przecież zawsze się dogadywałyśmy, jak mnie zabijesz pójdziesz siedzieć na kilka ładnych lat, zniszczysz sobie życie.
-Ty mi je odebrałaś rozumiesz? Pozbawiłaś mnie miłości! -Posłuchaj mnie proszę. Chcesz resztę swojego życia spędzić w więzieniu z jakimiś przestępcami? Naprawdę chcesz żeby tak wyglądała twoja przyszłość? Wszystko może się ułożyć. Chciałaś zostać prawniczką, miałaś podbijać świat...
-Zamknij się!
Mam dość ciebie i twojego głupiego gadania.
Hill wyjęła nóż i podeszła bliżej, pochyliła się nade mną. Zaczęła z lewej strony jeździć po mojej szyji. Momentalnie zrobiło mi się gorąco, czułam jak krew leci mi po szyji. Zrobiła tak jeszcze kilka razy z lewej i prawej strony. Brakowało mi sił, czułam,że koniec jest już bardzo blisko....
~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za błędy. Jak wrażenia? Zrobiło się naprawdę gorąco :) Anonimem okazała się Jennifer. Tak się cieszę,że ten moment nadszedł, bo nie mogłam już dłużej trzymać was w niepewności. To był przed ostatni rozdział, niestety.
Chciałabym aby pod tym wpisem było 10 komentarzy,lecz nie wiem czy dacie radę. Mam wrażenie,że wiele z Was dało sobie spokój z tą historią.
Do następnego @angelharry99
Haha wiedziałam!! I takie, kto to Hill? xD Ehhh Niall ją uratuje, musi! Jeszcze tylko 1 rozdział.. Whyyy? Jak oni wszyscy kochają tego Zayna.. Mogliby go ściągnąć by przemówił swojej wielbicielce do rozumu.. Rozdział djnajkfsdfn <3 WEEENY!!
OdpowiedzUsuń@katimilion
Omg wiedziałam! To tak Jeniffer! Jak ona mogła. Hana byla jej przyjaciółką! I do dla Zayna! Ooo już Niall się z nią policzy. Zapłaci za swoje grzechy. Jak zdołała omamić Lou? On jest taki ech. Rozdział FANTASTYCZNY! MÓWIŁAM JESTEŚ MISTRZYNIĄ!
OdpowiedzUsuń@horanekprincess
Awww
OdpowiedzUsuńTo jest GENIALNE
B O S K I E po prostu. Dziewczyno, wyślij to gdzieś, rozwijaj się!
Jenny zapłaci za to, co zrobila Hanie. Niall ją załatwi!
~Asia
Ommggg :)) Aninom to Jennifer?! Nie spodziewałam się, chociaż nic,nie było z nią w rozdziałach itp... wow ! Zajebistozaa Ja nigdy nie dam spokoju z tą historią!! Padło cię na mózg??! :))) Będę zawsze ! :))@LuvMyShashana Megaa Aww
OdpowiedzUsuńBumm i już wiadomo kto jest anonimem. Jeszcze tylko jeden rozdział, ale jak to???
OdpowiedzUsuńSuper rozdział. Będę zawsze z tobą.
F.M .
Przepraszam, że dopiero teraz czytam i komentuję
OdpowiedzUsuńAle z tej Jennifer suka. To nie wina Hany, że Zayn jej nie kochał. Laska ma nie po kolei w głowie. Klepki jej się poprzestawiały. Mam nadzieję, że za to zapłaci
Lou wreszcie opowiedział przyjaciołom o anonimie. Szkoda, że dopiero teraz, no ale lepiej późno niż wcale. w sumie sytuacja go do tego zmusiła
Czuję, że Niall wkroczy do pomieszczenia, w którym jest Hana i uratuje sytuacje
Ogólnie rozdział bardzo dobry :*
@Mrs_Hazza94