czwartek, 18 czerwca 2015

Rozdział 28

"Początek  zemsty "

#Hana
Ledwo zdążyłam wrócić z krótkich wakacji, a już rzuciłam się w wir pracy. Od rana do wieczora siedzę w kancelarii. Sekretarka jest na urlopie dlatego przejęłam również jej obowiązki. Nie mam czasu na spotkania z Niallem. Widujemy się w domu choć nie zawsze, bo czasami Horan nocuje w mieszkaniu, w którym mieszał razem z Louisem gdyż tak mu jest wygodniej. Ukochany musi godzić dwie prace na raz. Z jednej strony dyżury w szpitalu, a z drugiej firma kateringowa. Bywa, że widujemy się w kancelarii, gdy przynosi zestawy obiadowe dla pracowników. Staram się je odbierać tak często jak tylko mogę, by chociaż przez 5 minut pobyć z moim chłopakiem. Nie zawsze to wychodzi, bo jeżdżę między kancelarią, a sądem. Tak to już jest, gdy sezon urlopowy w pełni. Wystarczy, aby zabrakło jednej osoby, to jej obowiązki przechodzą na kogoś innego. Trzeba godzić wszystkie zadania.
 Nie miałam nawet czasu, aby pożegnać się z bratem i Isabel oraz Nick'iem . Jai wrócił już do Irlandii. Przygotowania do ślubu ruszyły. W październiku wesele i chrzciny. Nie mogę się już doczekać chociaż nie za bardzo mogę sobie wyobrazić Jai'ego w roli przykładnego męża. Do ojcostwa brata jakoś się przyzwyczaiłam, nawet dobrze sobie jak na 26latka z rozumem małego chłopca. Jai to taki duży chłopiec, potrzebujący rozrywkowego życia a nie życia w rutynie.
Podczas przerwy obiadowej pojechałam do Copernicous'a aby zjeść z Niallem posiłek w szpitalnym bufecie. Podróż do szpitala zajęła mi 40minut, ponieważ miasto po godzinie 12:00 jest dość zakorkowane. Dobrze, że szpital mieści się poza samym centrum. Dzisiaj cały dzień pada deszcz, jest szaro i ponuro na dworzu. Gdy byłam na miejscu, zaparkowałam auto i poszłam prosto do bufetu. Przy stoliku siedział Niall i jadł.

-Hej. Smacznego -powiedziałam witając się.
-Dziękuję.
-Zaraz dołączę do ciebie tylko sobie coś wezmę.

Podeszłam do baru. Po chwili zastanowienia złożyłam zamówienie u miłej starszej pani, która stała za ladą. Zdążyłyśmy się trochę lepiej poznać, gdyż wielokrotnie czekałam na Nialla w bufecie. Często rozmawiałyśmy, kobieta przypomina mi moją kochaną babcie, za którą bardzo tęsknię. Kiedy dostałam zamówienie zapłaciłam i zajęłam miejsce przy kwadratowym stoliku na przeciwko Nialla.

 -Smacznego -powiedział Horan
-Dziękuję.
-Stęskniłem się za tobą. Długo kazałaś na siebie czekać słonko -powiedział ściskając moją dłoń.
-Przepraszam, straszne korki. O tej porze trudno dostać się do Copernicous'a.
-Wiem, ale cieszę się, że jesteś. Każda sekunda spędzona z tobą jest dla mnie bardzo ważna.
-Niall...
-Jedz, mam jeszcze chwilę przerwy. Nigdzie nie odchodzę.-rzekł , po czym gestykulując zamówił sobie kawę na wynos.
-Spotkamy się jeszcze dzisiaj? -zapytałam jedząc
-Oczywiście, po dyżurze jadę prosto. Zrobię kolacje, może obejrzymy jakiś film a potem...
-Zobaczymy. Wiesz o tym, że Dorothy może być w domu? -Spędzimy z nią wieczór, nie przeszkadza mi jej towarzystwo. Lubię ją.
-Dużo masz pracy? -spytałam
-Jak to na izbie. Różne przypadki, jedne groźniejsze, drogie nieco mniej. Daje sobie radę, kolega jest ze mną. Pager Nialla zaczął dzwonić.
-Przepraszam, muszę wracać do pracy. Potrzebują mnie.
-Jasne, nie będę cię zatrzymywać, trzymaj się -powiedziałam
-Zobaczymy się za kilka godzin -Niall puścił mi oczko, uśmiechając się, po czym wyszedł z bufetu.

Dokończyłam posiłek. Następnie wyjęłam z torby laptopa i sprawdziłam swoją pocztę. Teraz tak wygląda moja praca, dostaje różne e - maile, na ktòre musze odpisać. W ciągu dnia dostaje je praktyczne co chwile.Pracuje prawie non stop. W kancelarii, w domu i nawet tutaj. Dobrze, że sekretarka niedługo wraca z urlopu. Odciąży mnie, wytrzymam jeszcze trochę. Jenny mi bardzo pomaga ogarnąć wszystko, bo sama nie dałabym sobie rady. Dzięki niej mogłam dziś wyrwać się na dłuższą przerwę, żeby zobaczyć się z Niallem. Przyjaciółka zastąpiła mnie na stanowisku sekretarki, za co jestem jej ogromnie wdzięczna.

-Och te młode pokolenie. Tylko kariera wam w głowie. Wszędzie te laptopy ze sobą zabieracie.-oznajmiła kobieta, która przyszła odebrać naczynia po obiedzie.
-Takie jest życie, gonimy za szczęściem. -odparłam
-Mogę zabrać talerz?
-Tak. Zaraz uciekam.
-Właśnie o tym mówię. Dziewczyno zwolnij tempo. Marnie wyglądasz.
-Jestem już po urlopie, teraz trzeba wziąść się w garść. Kliknąłem na ekran telefonu, aby sprawdzić godzinę.
-Muszę wracać do pracy. Dziękuję za jak zawsze pyszny obiad.
-Polecam się na przyszłość.

Kobieta odeszła. Ja wyłączyłam laptopa, spakowałam go do torby, po czym wstałam z krzesła, zasunęłam je i chwyciłam leżący na stoliku telefon. Skierowałam się do wyjścia z budynku szpitala.
Wróciłam do kancelarii. Zastałam w niej sprzątającego korytarz Harry'ego. Za biurkiem nikogo nie było.

-Gdzie jest Jennifer? -zapytałam, kładąc torbę z laptopem na biurku.
-Nie wiem, nie widziałem jej, a co?
-No właśnie nic, miała mnie zastąpić, gdy wychodziłam to jeszcze była.
-Może jest w socjalnym.
-Nie ma jej - westchnęłam -A chciałam z nią pogadać.
-Nie mam pojęcia, gdzie może być. Bym zapomniał, Owen prosił, żebyś do niego zajrzała, gdy wrócisz.
-Wiesz co mógłby chcieć?
-Wszystkich od rana do siebie woła, więc może szykuje się podwyżka - chłopak posłał mi ciepły uśmiech, odwzajemniłam go.
-Tobie się należy z pewnością. Tak ładnie i dokładnie sprzątasz.
-Właśnie mogłabyś?
-Mogłabym co?
-Wspomnieć mu o mnie. No wiesz, może o mnie zapomniał. Nie widuje go tak często jak ty i nie mam z nim takich dobrych relacji.
-Zobaczę co da się zrobić. Nie zapomnę o tobie --powiedziałam.
-Jesteś wyjątkowa -Harry mnie objął.
-No już,przestań. Pójdę do niego i dowiem się o co chodzi. Dopiluj tutaj wszystkiego. Dużo ludzi się tutaj kręci.
-Jasne. Nie zapomnij o podwyżce dla mnie. -powiedział Styles

Zostawiłam chłopaka i poszłam do gabinetu mecenasa. Zapukałam, po czym weszłam do środka.

-Dzień dobry -przywitałam się
-Witaj.
-Wzywał mnie pan więc jestem.
-Mów mi po imieniu. Tak będzie prościej, ułatwi to nam pracę. -rzekł
-Wzywałeś mnie -poprawiłam się. Coś się stało?
-Nie wszystko w porządku. Pracujesz już dla naszej kancelarii już prawie rok i w związku z tym musisz wykonać serię podstawowych badań. To nic poważnego rutynowe badania. Kazałem Jennifer jechać je zrobić .

Gdy to usłyszałam miałam ochotę parsknąć śmiechem, jak zwykle Harry coś pokręcił. Pomyślałam, że kiedyś go za to udusze.

 -Szkoda, że nie powiedziałeś mi o ich wcześniej. Wracam właśnie ze szpitala i mógłbyś mieć wyniki na biurku.
-Ktoś z bliskich leży w szpitalu? -Mark się zmartwił.
-Nie, byłam tylko na przerwie obiadowej. Musiałam kogoś odwiedzić.
-Okey, nie wnikam. Rozumiem, masz prywatne życie. Jeśli nie masz nic do roboty to możesz już wracać do domu. Nie mam nic przeciwko temu, żebyś siedziała tu bezczynnie.
-Dzięki. Wstąpie po drodze do szpitala i zrobię badania, żeby mieć je z głowy. Być może spotkam Jenny. Wiesz może , do którego szpitala się udała?
-Nie. Wzięła kartkę i uciekła. Ona ma jakieś problemy?
-Nie wiem, jak się czegoś dowiem to dam ci znać.
-Dobrze, to idź już, nie będę ci czasu zabierał.

Wyszłam z pomieszczenia i podeszłam do biurka, które czyścił Styles. Posłałam mu wrogie spojrzenie.

-Co ci powiedział? Wyglądasz jakby cię zwolnił.
-Jesteś głupi wiesz. Owen nie daje podwyżek przyjemniej narazie. Proszę oto powód jego wezwania Położyłam na blacie kartkę z listą badań. - Wkrótce tyje otrzymasz.
-To po taki świstek papieru cię poprosił? Dziwny koleś. Nie zrobię tych badań. Boje się pobierania krwii.
-Pójdę z tobą i potrzymam cię za rękę. To nie boli. Pobieranie krwi trwa dosłownie minute. -oznajmiłam
-Okey, dziękuję. Trzymam cię za słowo.
-To ja się już będę zbierać. Trzeba zrobić te badania.

Wzięłam torbę z laptopem oraz teczkę z dokumentami. Pożegnałam się z Harry'm. Pojechałam do domu przebrać się w wygodnejszą stylizacje. Założyłam czarne legginsy, białą tuniczkę i jasno niebieski, zwiewny płaszczyk. To tego dobrałam białą apaszke, która idealnie pasowała do moich trampek. Poprawiłam makijaż i rozczesałam włosy. Schowałam do torebki wszystkie niezbędne rzeczy , chwyciłam klucze od auta, wyszłam z domu i pojechałam po raz kolejny do Copernicous'a. Cieszyłam się z ponownego spotkania z Niallem.

#ANOMIM
Skoro akcja z wypadkiem nie wypaliła, przez tego gnojka Tomlinson'a czas się zemścić w całkiem inny sposób. Chciałem załatwić to w inny sposób, ale chłopak nie pozostawił mi wyboru. Najpierw skończę z Haną a potem zajmę się Louisem. Powinno to wszystko odbyć się w innej kolejności,ale nie chce, aby chłopak kolejny raz rozwalił mi mój plan. Na to nie mogę się zgodzić. Musze działać, bardzo szybko, zanim on coś nowego nie wymyśli, bo już raz zdążył uciec razem z nią i Niallem. Być może poszedł już na policje, w co wątpię po ostaniej ucieczce, chłopak za bardzo się mnie boi, lecz nie mam całkowitej pewności. Raz mnie wystawił. Tym razem to ja będę szybszy i zrobię z Haną porządek raz na zawsze. Dopnę swego. Nie ucieknie mi już nigdy. Napisany przeze mnie scenariusz jej życia zostanie zrealizowany w całości.

#Hana
Po 30 minutowej jedzie samochodem dotarłam na miejsce. Na dworzu nie było ciepło, niebo było zachmurzone, deszcz padał dość mocno. Wysiadłam z auta i udałam się w stronę wejścia. Udałem się do konsoli, przy której siedziała pielęgniarka.

-Dzień dobry. Gdzie mogę wykonać te badania? Podałam jej kartkę z listą badań.
-Pójdzie pani w lewo. Gabinet numer 4. Tam proszę czekać w kolejce.
-Dziękuję

Udałam się pod wskazane drzwi i czekałam na swoją kolej. Napisałam sms'a do Niall'a aby upewnić się czy chłopak jest w środku.

Ja:Gdzie jesteś? Może asystujesz przy operacji?

 Horan odpisał mi chwilę późnej.

Niall :Mam dyżur na izbie, kochanie przecież wiesz :)

Na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Z niecierpliwością czekałam na swoją kolej. Kiedy nadeszła moja pora weszłam do środka.

-Dzień dobry panie doktorze. -powiedziałam, gdyż Niall wypełniał dokumenty po poprzednim pacjencie
-Hana! Co ty tu robisz? Nie spodziewałem się ciebie tutaj.
-Owen mnie przysłał, chce wiedzieć czy jestem zdrowa.
-Z przyjemnością to sprawdzę, pokaż co tam masz.

Podałam Niallowi kartkę. Po analizie zleconych badań blondyn zabrał głos:

-Rutynowe badania. Nie masz się czego bać. Trzeba tylko pobrać ci kew, sprawdzić wzorok, zmierzyć ciśnienie. No i musisz nasiusiać do pojemniczka. Po czym się zaśmiał. Choć do mnie.
Usiadłam na kolanach Niall'a. On mnie objął i całował w szyję.

-Co jeśli nas ktoś nakryje? Poza tym jesteś w pracy.
-Tym się nie martw. Tęsknię za tobą i korzystam z każdej chwili gdy jesteś obok.
-Dlatego specjalnie tu przyjechałam. Mogłam wybrać inny szpital. Zróbmy już te badania. Na wyniki trzeba będzie i tak poczekać.
-Skoro nalegasz to siadaj na kozetke, sprawdzimy ci wzrok i zmierzamy ciśnienie.

Wykonałam polecenie Nialla. Bawiła mnie cała ta sytuacja. Rzadko kto ma taki zaszczyt, aby własny chłopak był jednocześnie twoim lekarzem. Na samym końcu Niall zawołał pielęgniarkę,żeby pobrała mi krew niezbędną do reszty badań. Po pobraniu krwi kobieta zaniosła próbkę do laboratorium. Musiałam czekać 90 minut na wyniki. Niestety Horan nie mogł być ze mną, miał swoje obowiązki i innych pacjentów. Żeby się nie nudzić poszłam do bufetu. Wdałam się w ponowną rozmowę z miłą starszą panią.

#ANOMIM
Jestem pod szpitalem, widzę zaparkowany samochód Hany. Czekam, aż wyjdzie. Nie mogę się doczekać, aż mój plan się powiedzie. Moi chłopcy poszli jej poszukać.

-Jest w bufecie. Rozmawia z jakąś panią. Co robimy? Atakujemy?
-Czekamy. Tutaj jest zbyt wiele ludzi, łatwo o przyłapanie. Musimy działać szybko, ale dyskretnie. Poczekajmy, aż się ściemni. Wtedy osiągniemy cel. Macie się spisać to jest jasne? Zero wpadek.
-Tak jest. Brooks zniknie i nikt się szybko nie zorientuje -powiedział jeden z moich kumpli.
-Co będzie później?
-Zobaczycie, wszystko w swoim czasie. Najpierw musi udać się nam akcja. Wszystko trzeba wykonać perfekcyjnie, a przede wszystkim zadbać o to, aby Horan się nie zorientował dość szybko.
-Nie ma szans. Jak nie jej koleżanka się domyśli to Tomlinson im wszystko wyspiewa.
-Dlatego po akcji jeden z was zacznie go śledzić. I w razie czego dołączy do Hany.

#Hana
Minęła godzina, za pół godziny powinny być wyniki moich badań. Chodziłam po szpitalnym korytarzu, dla zbicia czasu, który płynął bardzo wolno. Chciałbym czekać na wyniki razem z Niall'em, ale on ma dużo pracy. Cały czas przychodzą nowi pacjenci, którymi musi się zająć. Postanowiłam, że pójdę przed budynek szpitala i zaczerpnę odrobinę świeżego powietrza. Sprawdziłam godzinę w telefonie. Wyświetlacz wskazywał 16:36. Nie wierzyłam, byłam pewna,,że jest już znacznie później. Widok z okna nie był zadowalający. Na zewnątrz było stasznie ciemno, wszystko przez granatowe chmury, lał deszcz, mimo tego zdecydowałam się wyjść chociaż na chwilę. Stanęłam w przedsionku i patrzałam na krople deszczu, które płynęły po szybie.
Nagle poczułam jak ktoś zakrywa mi oczy, po czym uderza czymś w brzuch. Osòwam się na ziemię i widzę już tylko ciemność, nic nie czuję.
~~~~~~~~
Przepraszam za błędy. Co sądzicie o rozdziale? Co się stanie z Haną? W następnym odcinku dowiecie się, kim jest anonim! Czytajcie uważnie. Liczę na Wasze komentarze, które mnie bardzo motywują. Może już wiecie kto zaatakował?
Do następnego @angelharry99

6 komentarzy:

  1. Wow! Hana! Nie! Oni jej krzywdę zrobią, anonim to sadysta jakiś.
    Jennifer jakoś mnie niepokoi. Dziwna się zrobiła.
    Niall jest jeest osobistym lekarzem. Ooo i aww.
    Serce bije mi jak szalone! To jest boskie!
    Dałabym Harry'emu podwyżkę. Jest takim dobrym Kopciuszkiem. Zamiatać też trzeba umieć, no nie? ;)
    Czekam z niecierpliwoscią na następny rozdział. Obym zdążyła go przeczytać przed obozem. Po też moze być, ale bede kipieć ze zniecierpliwienia.
    Kocham Cię misiaku @horanekprincess

    OdpowiedzUsuń
  2. Nasi główni bohaterowie stanowią słodką parę :)
    Niall się zamęczy pracując w dwóch miejscach :( Biedny :(
    Mam nadzieję, że Hanie nic się nie stanie. Pewnie Bohaterski Niall Skywalker ją uratuję, ale mogę tylko snuć domysły do czasu, aż zaszczycisz nas nowym rozdziałem.
    Anonim jest popieprzony i gotowy zrobić wszystko, by zniszczyć Brooks.
    Do następnego @Mrs_Hazza94

    OdpowiedzUsuń
  3. boże żeby tylko Han nic strasznego się nie stało , na pewno Niall ją uratuje on jest taki opiekuńczy ndlnd , mam nadzieję że szybko się skapnie że jej nie ma i w porę zareaguje

    OdpowiedzUsuń
  4. Awww, Niall. Ratuj swoją Księżniczkę, no! Nie może się jej nic stać. Anonim <<< myślałam, że to Dorothy, ale teraz to Nie wiem.
    Czekam na nexta!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Omg! Nie mogę się doczekać tego aninoma! Chce szybko wiedzieć kim on jest, bo płeć jest podana �� Czekam na następny �� Rozdział hjofabmfsehnfj zajebistozaaa @LuvMyShashana nie mam pojęcia kim jest aninoma no kurdeee ��

    OdpowiedzUsuń
  6. Świeetny rodział, z każdym rozdziałem piszesz coraz lepiej :33 To straszne! Boję się o Han.. Niall ją uratuje! NA PEWNO! Pisz szybko necxt, weeny.
    @katimilion
    PS prooszee nie rób teegoo

    OdpowiedzUsuń