"Dzień dziecka"
+18
#Louis
Dzisiaj kolejny raz mam spotkać się z anonimem. Ma do mnie ważną sprawę. Nie chce iść na to spotkanie, tylko co jeśli chce powiedzieć mi, że znudziła mu się ta cała zabawa. Bo ile można bawić się w detektywa. Sam źle się z tym czuje, działam przeciwko dziewczynie mojego najlepszego kumpla. Najprościej było by pójść na policje i o wszystkim powiedzieć Niallowi, ale nie mogę tego zrobić. Póki nie dzieje się nic złego będę chronił Horana. O Hanę też dbam, ale mam już dosyć żyć pod czyjeś dyktando. Mam zamiar dowiedzieć się na tym spotkaniu kim jest ten anonim. Musze być jednak bardzo ostrożny, bo kto wie kim on tak naprawdę jest. Przecież groził mi śmiecią, musi być z jakiejś mafii albo gangu.
O umówionej godzinie zjawiłem się we wskazanym przez anonima miejscu. Prawdopodobnie było to miejsce, w którym już rzekomo się spotkaliśmy. Nie pamiętam tego gdzie ostanio się z nim widziałem, niewiele pamiątam z tamtej nocy. Wszystko przez alkohol. Gdy byłem już w umówionym punkcie postać już tam była, razem z napakowanymi ludźmi. Tymi samymi co poprzednio, tak przynajmniej myślałem.
-Zjawiłeś się. Cieszę się, z twojego posłuszeństwa.
-Nie miałem innego wyjścia. Powiesz mi w końcu czego chcesz? Ile jeszcze mam ci donosić?
-Już niebawem wszystko się skończy tylko musisz mi w tym pomóc. Ale najpierw powiedz czy nikt cię nie śledził.
-Nie
-Powiedziałeś komuś o naszym spotkaniu?
-Nie. Możesz przestać zadawać te durne pytania? -warknąłem -Groziłeś mi więc siedzę cicho. Boje się. Nie wiem kim jesteś, co zamierzasz. Rozumiesz... to jest jakiś koszmar.
-Zgadzam się to jest koszmar i tak ma pozostać. Należy jej się za to wszystko.
-Nie uważasz, że lepiej załatwić to twarzą w twarz? Po co mnie w to angażujesz? Rujnujesz mnie. Przez ciebie nie mogę spokojnie spać. Musze kłamać przyjacielowi prosto w oczy. Nie mam na to sił. Długo tak nie pociągnę. Niall prędzej czy późnej wszystkiego się domyśli.
-Twoja w tym głowa, żeby do samego końca nie miał o niczym zielonego pojęcia. Jeśli zacznie węszyć zrobię mu krzywdę.
-Nie zrobisz tego!-krzyknąłem i już miałem walnąć w twarz zamaskowaną postać ale ci dwaj mnie zatrzymali. Byłem teraz w ich rękach.
-Jeszcze raz tak zrobisz a będzie po tobie.
Poczułem przy mojej głowie broń.
-Zaczekaj. Jeśli to zrobisz będziemy musieli zacząć wszystko od początku. -powiedział jeden
-Masz rację. Musimy szybko doprowadzić sprawę do końca.
-Próbował mnie pobić. Ma mu to pójść na sucho?
-Proszę, chłopak jest wystarczająco przestraszony. Na pewno tego więcej nie zrobi. Nie zrobisz tego prawda?-zwrócił się do mnie.
-Przepraszam, nie chciałem. Poniosły mnie emocje.
-Wybaczam Ci ostani raz. Za drugim razem nie daruje.
-Przepraszam i dziękuję.
-Przejdźmy do sedna sprawy. Tym razem musisz wykonać zadanie. Jeśli zrobisz wszystko dokładnie tak jak ci powiem to twój niepokój się skończy.
-Co mam zrobić?
-Wystarczy, że dopilnujesz, aby Hana usiadła za kierownicą swojego auta. O resztę się nie martw. Zajmę się wszystkim.
-Co chcesz zrobić?-powiedziałem drżącym głosem
-Nic. Samo się zrobi. Nikt się nie domyśli, że ktoś mieszał w tym palce. Ty niczego nie powiesz inaczej podzielisz jej los.
-Chcesz ją zabić?!
-Wypadek to codzienność,często się zdarza. Niestety w tym przypadku ze skutkiem śmiertelnym.
-Nie możesz tego zrobić! Nie pomogę ci! Nie ma takiej opcji!
Postać wyjęła nóż, podłożyła mi pod gardło.
-Dalej chcesz zrezygnować? Wystarczy jeden ruch.
-N.. nie-wydusiłem to z siebie.
-Pamiętaj ja ciebie również obserwuje. Patrz. Anonim rzucił mi zdjęcia, zrobine z ukrycia.
-To chora gra. O co ci chodzi?
-Może i chora ale właściwa. Za błędy się płaci. Uważam że możesz już iść. Wiesz już wszystko.
-Nie do końca. Nadal nie wiem kim jesteś.
-Dowiesz się jutro, gdy będzie już po wszystkim. Miłej nocy. Wyśpij się. Szykuje się długi dzień.
Anonim wraz z dwoma typkami odszedł i zostawił mnie. Cholernie się bałem. Mam przyczynić się do śmieci Hany.
***
#Niall
Dziś dzień dziecka. Razem z Haną idziemy na obiad razem z Jai'em i Isabel. Rodzice mojej dzieczyny mają być. Mam tremę, bo pierwszy raz idę na taki rodzinny obiad. Han o niczym nie wie. To taka niespodzianka, bo gdyby się dowiedziała mogła by odmówić gdyż z ojcem nie układa jej się najlepiej.
-Dziś nie będzie nas w domu. Zostawiam Ci wolną chatę -powiedziałem do Louisa
-Idziecie do wesołego miasteczka?
-Niewykluczone. Najpierw idziemy na obiad z rodzicami Hany.
-Uuu rodzinna atmosfera. Uważaj, bo w takim tempie szybko staniesz się jej częścią.
-Nie mam nic przeciwko. Kocham Hanę i chce być z nią na zawsze. Ostanio zrobiłeś się jakiś dziwny wiesz? Zjedz snickress'a-zacząłem się śmiać.
-Wydaje ci się. Dobija mnie ta samotność, zazdroszczę Ci.
-To sobie kogoś znajdź.
-Ciekawe gdzie, w klubie same dziwki. Chcę zakochać się tak jak ty. Wariować na jej widok. Już najwyższy czas związać się z kimś na dłużej.
-O cholercia.
-Co?
-Dzisiaj mija pół roku odkąd z Haną jesteśmy razem. Jak to szybko zleciało.
-Planujesz niespodziankę?
-Muszę coś wymyślić. I to szybko.
-Masz mało czasu, bardzo mało.
-Już wiem! Daj mi chwilę. Zajmij się Haną, tylko się nie wygadaj. Wrócę dosłownie za kwadrans. Mówiąc te słowa chwyciłem portfel leżący na szafce i wybiegłem z domu.
#Louis
Co robić? Niall niebawem przyjdzie i pojedzie z Haną na obiad. Jeśli zrobię to co mi kazał anonim stracę nie tylko dobrą koleżanke jak i najlepszego przyjaciela. Horan mi tego nie wybaczy. Jestem pod ścianą. Nie mogę przyczynić się do śmierci Han, nie zniszczę ich miłości, bo nie potrafię. Do końca życia będąc za kartkami będę widział ich szczęśliwych i zakochanych. Musi być jakieś wyjście. Nie mogę dopuścić, żeby Han wsiadła za kierownicę auta. Nikt z nas nie może tam wsiąść. Poczułem wibracje, która oznaczała nową wiadomość.
Niall : Niespodziankę dla Han zostawiam w garażu. Po naszym wyjściu pojedziesz do jej mieszkania I zostawisz wszystko Dorothy. Ona zrobi z tym co trzeba.
Po czym wszedł do domu.
-Dziękuję-powiedział
-Nie ma za co-uśmiechnęłem się mimo, że czułem strach przed tym co zaraz się wydarzy.
-Kochanie długo jeszcze? -krzyknął Niall. Hana pojawiła się natychmiast. Miała na sobie przecierane krótkie, jeans'owe spodenki. Do tego białą luźną koszulkę z motywem sowy.
-Pięknie wyglądasz-powiedział Niall.
-Możemy już jechać-wyznała. Na twarzy miała ten piękny uśmiech. Oboje byli szczęśliwi. Coś we mnie pękło.
-Zamówie wam taksówkę. Dzień dziecka, więc świętujcie.
-Lou ma rację weźmy taksówkę. Będziemy mogli się wszyscy napić a tak to ktoś musi nie pić. -oznajmił Niall
Zamówiłem im taksówkę. Ulżyło mi,że udało mi sie zapobiec tragedii. Nie liczą się dla mnie konsekwencje. Anonim zrobi ze mną co będzie chciał.
#Hana
Dojechaliśmy pod umówioną restauracje. Niall zatrzymał mnie przed wejściem.
-Mam nadzieję,że nie będziesz mi miała tego za źle co zobaczysz w środku.
-Na ciebie nie potrafię się gniewać Niall.
-Kocham Cię-powiedział po czym pocałował mnie w usta a ja splotłam nasze dłonie.
Trzymając się za rękę weszliśmy do środka. Przy jednym ze stolików zobaczyłam mojego brata z narzeczoną i synem oraz...naszych rodziców. Ścisnęłam mocniej dłoń Nialla. Cieszyłam się na ich widok, bo ostatnio widzieliśmy się w sylwestra.
Przytuliłam się z mamą. Dobrze było poczuć jej matczyne dłonie na moich plecach.
-Cześć Hanuś-powiedział mój ojciec.-Wybacz,że dopiero teraz ci to mówię. Przepraszam cię za wszystko. Za naszą wymianę zdań podczas świąt. Zachowałem się okropnie, nie jak na ojca przystało. Kocham cię
-Tato wybaczam ci. Rozumiem twoją złość. Miałeś do tego prawo.
Po raz pierwszy od paru miesięcy mogłam spojrzeć w oczy mojego taty,z którym miałam dobry kontakt, nawet lepszy od Jai'a. Byłam oczkiem w głowie Toby'iego. Zjedliśmy wspólnie posiłek, popiliśmy białym winem. Rozmawialiśmy długo, Niall przypadł moim rodzicom do gustu a zwłaszcza ojcu co mnie cieszyło. Mimo, że mama z tatą poznali Horana w sylwestra to tak naprawdę dziś mieli okazję poznać się bliżej.
-Z okazji dzisiejszego święta mamy z matką dla was prezenty-powiedział tata
-Nie jesteśmy już dziećmi. Jesteśmy dorośli-powiedział Jai
-Dla rodzica dziecko zawsze dzieckiem pozostanie-rzekła mama po czym wręczyła nam po kwadratowym pudełku.
Otworzyłam zawartość. W środku znajdował się niebieski zegarek.
-Jest przepiękny-oznajmiłam
-Marzyłem o takim zegarku. Dziękuję -powiedział Jai.
-Cieszymy się, że prezenty wam się podobają.-powiedział tata
-Kochani na nas już pora. Musimy iść. Za dwie godziny mamy powrotny samolot. -oznajmiła mama
-Wracacie już? Zostańcie chociaż na noc.-powiedziałam
-Chcielibyśmy zostać ale ktoś biznesu pilnować musi.
-Szkoda-rzekł Jai.
-Miło było poznać państwa ponownie -rzekł Niall
-Mnie również. Opiekuj się moją córką. Powierzam ci ją w opiekę.
-Tato -spojrzałam na ojca dziwnym wzrokiem
-Może pan być o nią spokojny. Jestem cały czas przy niej
-Dużo zrobiłeś dla Hany. Jak my ci się tobie odwdzięczymy?
-Nie porzebuje niczego. Wystarczy mi miłość Hany.
Pożegnaliśmy sie z rodzicami. Gdy odjechali taksówką poszliśmy do wesołego miasteczka. Spędziliśmy w nim kilka godzin. Bawiliśmy się wspaniale. Jeździliśmy samochodami, kręciliśmy się na karuzeli. W tle leciały dziecięce piosenki. Czuliśmy się jak małe dzieci, które pierwszy raz znajdują się w wesołym miasteczku. Mały Nick też dobrze się bawił choć żeby skorzystać z atrakcji musi trochę podrosnąć. Później Niall wziął udział w loterii. Wygrał misia, którego postanowił ofiarować mi. Doceniłam gest ukochanego, miś był bardzo słodki, ale oddałam go bratankowi. Jemu przyda się bardziej niż mnie. Gdy zrobiło się późno każdy z naszej paczki poszedł w swoją stronę. Jai i jego rodzinka poszli do hotelu,a ja z Niallem udałam się do mojego mieszkania.
Kiedy weszliśmy do domu moim oczom ukazał się duży bukiet czerwonych róż stojący na kuchennej wyspie. Uroku dodały palące się świece, które rozstawione były począwszy od przedpokoju po kuchnię kończąc na salonie.
-Niall to wszystko dla mnie?
-Tak, ten bukiet jest dla ciebie. -wręczył mi go - Dziś mija pół roku odkąd jesteś moją dziewczyną.
-Pamiętałeś. Też mam coś dla ciebie. Bilety na mecz piłki nożnej
-Dziękuję, moja ulubiona drużyna. Wiesz, że cię kocham?
-Wiem, powtarzasz mi to na każdym kroku.-wyszeptałam
-Korzystając z tego, że Dorothy nie ma i prędko nie wróci może...
-Na noc na pewno nie wróci, więc mieszanie mamy dla siebie.
-Myślisz o tym co ja?-zapytał Niall z uśmiechem
-No raczej. Trzeba jakoś uczcić naszą rocznicę, chyba, że nie chcesz.
-Słońce spójrz tylko kwiaty, świece, truskawki, szampan. Nic tak nie buduje takiego nastroju. Poza tym obiecałem twojemu ojcu,że się tobą zaopiekuje.
-Mój tata mówiąc te słowa nie miał chyba tego na myśli - uśmiechnęłam się gdyż lubię się z nim droczyć.
-Przestań tyle gadać. Pragnę Cię, porządam.
Niall gwałtownie złączył nasze usta. Ręce oparł na moich policzkach. Całowaliśmy się tak namiętnie i szybko. Iskra naszej miłości rozpaliła się dość szybko. Brakowało mi tchu. Niall tak szybko mnie całował. Nie mogłam wydostać się z jego ust, potrzebowałam powierza. Mimo tego czułam się szczęśliwa. Chłopak zaczął całować moją szyję. Wydawałam z siebie dźwięki podniecenia. Uwielbiam jak robi mi malinkę.
-Idziemy do sypialni czy może wolisz na stole?
-Wybieram sypialnie, to bezpieczniejsze miejsce. Zawsze ktoś może wrócić i nas nakryć a tam będziemy mogli się schować.
Niall wziął mnie na ręce i zaniósł do pokoju,na górę. Drzwi otworzyłam nogą. Zanim wylądowałam bezpiecznie na łóżku Niall obkręcił nas kilka razy,że poczułam wiatr we włosach. Leżałam na łóżku, Horan był nade mną. Patrzałam prosto w jego błękitne jak ocean oczy. Chłopak włożył rękę pod moją bluzkę. Poczułam przypływ gorąca, który ogarniał moje ciało. Dotyk ukochanego był taki delikatny. Niedługo później pozbył się mojego topu, zostałam w samym staniku. Zrobiłam to samo z jego koszulką. Ukazał mi się jego piękny tors. Jeździłam po nim rękoma, od czasu do czasu składając pocałunki, które zostawiały ślady moich ust, gdyż miałam je pomalowane czerwoną szminką.
-Ślicznie wyglądasz z tymi czerwonymi plamami
-Twoje znaki są piękne, mogę cały tak wyglądać. To co gotowa to rozpoczęcia akcji?
-Oczywiście
Niall rozpiął mi spodnie, podniosłam pupę aby pomóc mu je ze mnie zdjąć. Rzucił je gdzieś daleko. Następnie złożył mi pocałunki na brzuchu, dochodząc do moich piersi. Jego celem było pozbycie się mojego stanika. Zrobił to szybko, rozpiął go i zrobił dokładnie to samo co ze spodniami. Masował je. Nagle chwycił w usta mój prawy sutek i zaczął go ssać. Sprawiało mi to wielką przyjemność. Wydawałam z siebie dźwięki podniecenia. Dyszałam.
-W porządku?
-Tak
-Masz niemiarowy oddech i szybkie tętno.
-To nic kocham cie
-Jak chcesz
-W razie czego zrobisz mi usta usta.
Postanowiłam pozbyć się spodni chłopaka. Rozpięłam rozporek a chłopak szybko je zdjął i pozostał w samych bokserkach. Jego kolejnym celem było pozbycie się moich majtek. Gdy się ich pozbył usiadł na mnie okrakiem. Poruszał biodrami raz szybciej, raz wolnej. Podałam Horanowi zabezpieczenie z szafki obok łóżka. Chłopak energiczne rozprawił się z prezentem. Pozbył się bokserek i zaczął ponownie kołysać biodrami. Dostał się do mojego wnętrza po czym wyszedł. Powtórzył czynność kilka razy. Byłam podniecona, wydawałam z siebie piski. Jakiś czas późnej oboje leżeliśmy w łóżku, przykryci kołdrą. Głowę miałam na torsie chłopaka.
-Byłaś dzielna. Spisałaś się.
-Ty też. Kocham Cię - powiedziałam całując dłoń Nialla
-Dobrze się czujesz? Martwi mnie twój płytki oddech.
-Jestem troszkę zmęczona. Tyle się dziś działo
-W końcu dzień dziecka
-Chodźmy spać
-Dobranoc kochanie -wyszeptał mi do ucha mój księże z bajki.
~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejka :) Przepraszam za błędy. Rozdział dla was wszystkich,ale ze specjalną dedykacją dla Weroniczki. ♡
Podobał wam się rozdział? Co sądzicie o anonimie? Czy zabije Louis'a?
Matwi mnie malejąca liczba komentarzy i wyświetleń. :(
Nie wiem co sądzą pozostałe osoby, bo rozdział komentują te same osoby .
FANFICTION ZOSTAŁO NOMINOWANE DO #TOP_WIOSNA_FF, z czego się bardzo cieszę :)
@angelharry99
OMG. Mam nadzieję, że anonim nie zrobi nic Louisowi
OdpowiedzUsuńNaprawdę współczuję Tomlinsonowi
Dzieci poszły do wesołego miasteczka no ;)
Chata wolna będzie bal haha spoko scenka
Do następnego @Mrs_Hazza94
błagam.. hahah Louis-nie no dobra to nie śmieszne, ale te jego rozważania.. och ty jak mogłaś!! w końcu się pogodzili!! jeej! czy PSYCHOPATIC miał na rękach rękawiczki, bo w sumie Loouuuis mógł poznać płeć tego czegoś.. ich rozmowa jak z horroru! rozdziaaaał przeee świetny!!!! weeeeeeeny! +na 90% nie zabije Louisa... chociaż.. całkiem niezły pomysł! TO FF JEST MEGA!
OdpowiedzUsuń@katimilion
Nominowany! Założył! Myślę, że trochę z tą "Słodkościa" przesada.... Np. "Byłaś dzielna. Spisalas się. Ty też, kocham cię" ja zamiast "kocham cię" dodała "Ty też, kochanie" te KOCHAM CIĘ, troszeczkę nudzi... Ale był świetny!! Nie może nikogo zabić, ale taka akcja może być.. Np. Lou może na wszelki wypadek napisać list, że ich chronił i przez to go,nie ma. Musi być jakaś akcja, dramat.. Takie moje zdanie :)) @AngieArion
OdpowiedzUsuńciekawy rozdział... ta historia z anonimem jest mega ciekawa, ale smuci mnie fakt, że chcesz uśmiercić han... no cóż...
OdpowiedzUsuńco do han i niall'a... świetna z nich para
pozdrawiam i życzę weny x @luvmyzayne
powodzenia w #TOP_WIOSNA_FF
uhuhuhu
OdpowiedzUsuńKocham kocham kocham
OdpowiedzUsuńJa chce Niall'a dla siebie! Plisss daj mi go!
A Lou...oby nic durnego nie zrobił. To trudne, ale on musi wybrac. Albo przyjaciele, albo...
Czekam w ekscytacji na next! Weny słonko.
Dziękuję bardzo za dedykację kochana <3
Wercia pokazala mi Twoje ff i....uwielbiam je! Jesteś genialna, wprost G E N I A L N A
OdpowiedzUsuńNiall jest perfekcyjnym boyfriend'em. A Louis...dwulicowy. Ech, nie lubie takich.
Weny kochana!
~Aśka
Boski blog, rozdział i ten cudowny szablon!!
OdpowiedzUsuńOd ramu mi się spodobał!!!!!
Więc, to jest plus, bo jestem bardzo wybredna x
arianatorka
zapraszam do mnie http://neveragaindemi.blogspot.com/