piątek, 29 maja 2015

Rozdział 25

"Niezwykła propozycja "
#Hana
Leżałam na kanapie, mając głowę na kolanach Nialla. Chłopak masował ją co sprawiało mi przyjemność. Robił to tak delikatnie, czułam na sobie ciepło jego dłoni. Oglądaliśmy film. Wieczór zapowiadał się bardzo miło, w mieszkaniu byliśmy tylko my. Louis'a nie było w domu. Gdy film się skończył, podniosłam się do pozycji siedzącej.

-Nie wstawaj-powiedział Niall
-Muszę, inaczej zasnę. Dziękuję za masaż skarbie. Pocałowałam chłopaka w policzek.
-Zrobię kolacje, jest już późno. Pewnie jesteś głodna.-rzekł Niall wstając z kanapy, podążając w kierunku kuchni.
-Tylko troszkę. Sprawiasz, że przy tobie nie czuję głodu. Jak ty to robisz?-odpowiedziałam nieco głośniej, żeby mnie usłyszał.
-Mam magiczne moce-mówiąc to zaczął się śmiać swoim głosem, w którym bałam zakochana do szaleństwa.
-Pomogę Ci- oznajmiłam będą w kuchni, operacjąc się o lodówkę.
-Pozwól, że przygotuje wszystko sam. Zajmij się czymś.-po chwili dodał-Wiem, usiądź tutaj,wskazał na krzesło.
Y
Odsunęłam mebel i zajęłam miejsce przy stole. Przyglądałam się ruchom niebieskookiego. Po kwadranse wszystko było gotowe, stół odpowiednio nakryty, kolacja przygotowana. W całym domu unosił się zapach naleśników.

-Smacznego Niall-powiedziałam, gdy usiadł do stołu naprzeciwko mnie.
-Wzajemnie skarbie. Z czym chcesz naleśnika? Masz do wyboru dżem truskawkowy lub wiśniowy, bitą śmietanę oraz cukier.
-Tego zjem z bitą śmietaną-oznajmiłam nakładając sobie placek na talerz.

Niall natomiast zdecydował się na dżem truskawkowy.Przygotował naleśnika i podał mi kawałek, który nabity był na widelcu. Skosztowałam i zrobiłam to samo ze swoim. Jedliśmy kolacje karmiąc się wzajemnie. Jedzenie mi bardzo smakowało.

-Pamiętasz naszą rozmowę kiedy zrobiłeś na śniadanie jajecznice. Wróciłam wtedy ze szpitala. -powiedziałam gdy wzięłam łyk soku.
-Tak, pamiętam. Poprosiłaś mnie żebym został na noc.
-Wtedy przy śniadaniu powiedziałam, że mógłbyś wystartować w programie kulinarnym. Teraz jest mnóstwo programów o takiej tematyce.
-Ja do telewizji? Nie mam talentu, to zwykłe potrawy. Każdy człowiek potrafi je zrobić.
-Tak. Uważam, że się nadajesz. Co ci szkodzi spróbować?
-Spróbować zawsze mogę,ale tam przychodzą ludzie co mają z tym styczność na co dzień.
-I nie tylko. Wiesz ile jest takich osób jak ty, które mają ukryte talenty. Proszę chociaż spróbuj.
-Dobrze, ale robię to tylko dla ciebie.
-Wierzę w twoje możliwości. Teraz trzeba tylko sprawdzić w internecie kiedy są kastingi. Musisz zastanowić się do jakiego programu chcesz iść.
-Mam nadzieję, że wiesz o tym,że jakbym się dostał to musiałbym wyjechać na kilka miesięcy.
-Wiem. Gdy przejdziesz eliminacje to będę się martwić. Kocham Cię
-Ja ciebie też. Pocałował mnie w usta.
-Cieszę się, że mam takiego chłopaka jak ty.
-Jesteś wyjątkowa. Co ja bez ciebie zrobię będąc w tym programie. Okalecze sobie palce, bo będę myślał o tobie.

Naszą rozmowę przerwało pukanie do drzwi. Niall poszedł otworzyć. W kuchni pojawił się Louis razem z Harrym.

-Co wy tutaj robicie? -zapytał lekko wkurzony Niall
-Przyszliśmy świętować wygraną.-rzekł Lou-Myśleliście,że uda wam się to przed nami ukryć. Nie ma mowy!
-Harry! -powiedziałam na równi z Niallem.
-No co? W kancelarii o niczym innym dziś nie mówili. Wszyscy o tym wiedzą.
-Gratuluję jeszcze raz.-rzekł Louis
-Zakochańce jedzą naleśniki. W taki dzień powinno się pić a nie o suchym pysku siedzieć.
-Jutro jest normalny dzień pracy.
-Owen zrozumie. Wyluzuj. Dziś jest twój dzień. Wykorzystaj to-oznajmił Styles.
-Harry ma rację. Więcej taka okazja się nie powtórzy. Pierwszą sprawę masz za sobą. -powiedział Niall
-Nie za często te imprezy?
-Wczoraj to żadna impreza. Dziś zaszalejmy!-oburzył się Tomlinson
-Chodźmy na miasto co wy na to?-rzucił propozycje Harry
-Idziemy! -dzwonie po taksówkę-powiedział Louis

Nie tryskałam entuzjazmem na informacje, że idziemy do klubu się zabawić. Byłam trochę zmęczona, tyle się dziś wydarzyło, ale chłopakom trudno odmówić a zwłaszcza Harry'emu. Z drugiej strony co mi szkodzi się zabawić. Odrobina przyjemności mi się przyda, zwłaszcza po ostatnich wydarzeniach.
Kwadrans później byliśmy pod klubem, tym samym, w którym się upiłam i poznałam Dorothy.

 Nie obyło się bez sprzeczki Harry'ego z ochroniarzem, który poprosił go jako jedynego o pokazanie dowodu. Styles kłócił się z nim o to, że czerpia się ludzi pełnoletnich zamiast zwrócić uwagę na małolatów. Chyba loczki mojego kolegi dodają mu element dziecka.
W klubie było mnóstwo ludzi. Mój strójnie był odpowiedni do klimatu panującego w środku, ponieważ ubrana byłam tak samo jak na rozprawie, gdyż prosto z sądu pojechałam do Nialla. Louis zamówił dla nas przy barze po drinku a ja z Horanem i Stylesem rozglądałam się za wolnym stolikiem. Gdy znaleźliśmy stolik usiedliśmy przy nim. Niedługo później pojawił się Tomlinson z napojami.

-Przepraszam, że trochę to trwało,ale kolejki były. Za barem stoi dwóch baranów.
-My dopiero znaleźliśmy stolik-powiedziałam
-Co mówisz? -krzyknął Lou
-Spoko-rzekłam głośniej

Piliśmy drink za drinkiem. Mieliśmy już trochę w czubie,ale dobrze się bawiliśmy, bo ruszyliśmy na parkiet i śpiewaliśmy piosenki, które puszczał DJ. Szkoda,że nie było konkursu karaoke, bo wtedy moglibyśmy wystartować i nagroda byłaby nasza, gdyż bylibyśmy chyba najgłośniej śpiewającą grupą.
Po kilkuminutowym tańcu wróciłam do stolika przy którym siedział Louis popijając piwo.

-Dobrze się bawisz-rzekł
-Tak. Potrzebowałam odrobinę szaleństwa. Dzięki.
-Drobiazg. Całkiem fajny klub.-zauważył Lou
-Jeden z najlepszych w mieście. Trochę dużo ludzi. Gdy ostatnio tu byłam ludzi było mniej.
-Teraz zaczyna się sezon. Będzie więcej turystów. Wszyscy przyjeżdżają na wakacje do Anglii jakby innego miejsca na świecie nie było.
-Przyciąga ich Londyn. To główna atrakcja, poza tym wiele osób pracuje tutaj a rodzina mieszka gdzieś indziej. Spójrz na mnie.
-No właśnie. Dlaczego wyjechałaś? Masz starszego brata, który ułożył sobie życie w Mullingar.
-Uznajmy to jako szanse, którą dostałam od losu. Możemy zmienić temat?
-Okey. Zatańczysz ze mną?
-Dobra. Chodźmy na parkiet. Wzięłam dużego łyka kkolorowego napoju po czym złapałam Lou za rękę i poprowadziłam w stronę innych tańczących par.

Bujaliśmy się w rytm muzyki. Ktoś kto przeglądał nam sie z boku mógł pomyśleć,że nas coś łączy, bo nasze ruchy były bardzo śmiałe. Nic dziwnego, w końcu oboje byliśmy pijani. Po kwadransie naszych wspólnych wygłupòw dołączyli do nas Niall i Harry. Chłopak był o mnie trochę zazdrosny,ponieważ objął mnie w pasie i pocałował w czoło chcąc dać do zrozumienia innym,że jestem jego dziewczyną. Zatańczyliśmy we czwórkę jeszcze jedną piosenkę, po czym wróciliśmy do stolika odpocząć i napić się kolejnej dawki alkoholu, gdyż taniec pozbawił nas energii. Chłopaki pili piwo na przemian z wódka. Ja natomiast ograniczyłam się do niezbyt mocnych drinków, ponieważ jutro musiałam niestety iść do pracy. O dniu wolnym mogłam sobie tylko pomarzyć, gdyż był środek tygodnia. Osobą, która piła najwięcej był Louis. Mieszał i zamawiał różne napoje. Po wypiciu ostatniego kieliszka zamówionej wódki chłopak oznajmił,że idzie na dwór się przewietrzyć i zapalić przy okazji.

#Louis
Zostawiłem mnich przyjaciół i mijając bawiących się ludzi wyszedłem na zewnątrz zapalić. Słońce już zaszło,ale na dworzu było bardzo przyjemnie, powiewał chłodny wiatr. Stałem oparty o mur, paliłem podobnie jak pozostałe osoby. Nie wiem dlaczego, ale czułem się jakoś dziwnie.Miałem wrażenie, że ktoś mnie obserwuje.

-Człowieku, ogarnij się.- mówiłem sobie w myślach.

To wszystko, cały strach, niewiadoma panika była dla mnie szokiem. Wypiłem za dużo alkoholu i teraz mam halucynacje. Postanowiłem,że na dziś wystarczy kolorowych napoi. Jest już późno, więc niebawem wszyscy pójdziemy do domu. Gdy skończyłem palić,a niedopałek rozdeptałem nogą o chodnik. Chciałem wrócić do klubu. Niestety zatrzymali mnie dwaj kolesie niewiele starsi ode mnie. Mówili,że komuś bardzo zależy na spotkaniu ze mną. Nie chciałem z nimi iść. Wziąłem to za żart, ponieważ mogli być pijani tak jak ja. Myliłem się. Mimo, iż stawiałem opory przed spotkaniem oni odstawili mnie na miejsce,w którym rzekomo czeka na mnie ktoś ważny. Byłem mocno pijany dlatego udało im sie mnie pokonać. Kwadrans później byłem w parku, tak przynajmniej myślałem.

-Witaj Tomlinson. Długo karzesz na siebie czekać. Stanowczo za długo. Jesteś nieposłuszny.
-Czego ode mnie chcesz? Odwal sie i daj mi święty spokój! -krzyknąłem.
-Ciii,jeszcze nas ktoś usłyszy, a uwierz mi nie chcę zrobić ci krzywdy. Widzę, że muszę przypomnieć ci moje żądania,bo po naszym ostatnim spotkaniu zdarzyłeś chyba zapomnieć. Chcę, abyś mówił mi co robi i gdzie jest Hana Brooks,a gdyby zostało powierzone ci zadanie masz je wykonać. To jest jasne?
-Nie będę na nikogo donosił a zwłaszcza na nią! Kim ty jesteś? Ujawnij się a nie ukrywasz się pod maską i dziwnym przebraniem!
-Na wszystko przyjdzie czas. Narazie jest na to
za wcześnie. To jak będziesz mi posłuszny? W przeciwnym razie nie tylko jej trzeba będzie się pozbyć.
-Dlaczego akurat Hana? Co ona takiego zrobiła? Wystarczająco się nacierpiała w ostatnim czasie.
-Mam swoje powody. Powiedz w końcu czy sie zgadzasz. Konsekwencje są wielkie. Chcesz mieć na sumieniu swoich przyjaciół?
-Nie. Jak się zgodzę dasz mi spokój? -zapytałem,z przerażeniem w głosie. Chodziło o moich znajomych.
-Tak.
-Zgadzam się.
-Rozsądny z ciebie gość. Nie pożałujesz swojej decyzji. Możesz już iść, ale pamiętaj nikomu ani słowa o naszym spotkaniu,bo gorzko tego pożałujesz. Radzę przypomnij sobie treść listu.

Po tych słowach tajemnicza osoba się oddaliła a dwaj kolesie, odprowadzili mnie pod klub. W drodze cały czas mówili o konsekwencjach. O tym,że mogę tego pożałować i lepiej żebym nic nie kombinował a jeśli doniose o wszystkim policji lub komuś powiem będzie ze mną źle. Gdy już byliśmy pod klubem,zostawili mnie pod nim. Nie mogłem uwierzyć w to co zrobiłem. Zgodziłem się pomagać niewiadomo komu, mam donosić na własnych przyjaciół. Nie miałem innego wyjścia. Mam ochotę komuś przywalić,wyżyć się. Przecież nie musiałem się zgodzić, z każdej sytuacji jest wyjście to z tej również jest. Może nawet nie jedno, a kilka. Stałem przed klubem jeszcze jakiś czas. Potem wróciłem do Hany, Harry'ego i Niall'a.

-Louis tu jesteś! Szukaliśmy cię. Gdzie byłeś? -zawołał Harry ,gdy ledwo zdążyłem usiąść przy stoliku.
-Zapalić-westchnąłem
-Minęło 30 minut. Chyba wypaliłeś całą paczkę.
-Musiałem się przewietrzyć. Pozatym zagadałem się z ochroniarzem-skłamałem
-Gadałeś z tym kolesiem co nie chciał mnie tutaj wpuścić? Po co? On jest głupi.
-Rozmawiałem z nim o pracy. Pomyślałem,że mogę spróbować takiego zajęcia. Lekka praca, stoisz i pilnujesz porządku. Wszystkiego trzeba próbować co nie?-ponownie skłamałem.-Gdzie Han i Niall?
-Tańczą tym. -powiedział wskazując palcem.

***
#Niall
Następnego dnia razem z Haną poszliśmy do pracy na godzinę jedenastą. Miałem takie szczęście, że mój dyżur zaczynał się po południu,więc nie musiałem niczego załatwiać tak jak to zrobiła moja dziewczyna. Mecenas nie zrobił z tego żadnego problemu, rozumiał, że świętowała zwycięstwo. Ani mnie ani Hanie nie chciało się wstać a tym bardziej iść do pracy. Pocieszał nas fakt ,że jutro piątek a co za tym idzie, weekend. Planowaliśmy odpocząć tylko we dwoje. Zjedliśmy wspólnie śniadanie, zostawiając przy okazji kilka kanapek dla Louisa. Zawiozłem ukochaną pod samą kancelarię, a następnie pojechałem do szpitala. Po pracy umówiliśmy się na wspólne gotowanie.

#Hana
W związku z tym, że Niall weźmie udział w nowej edycji programu Master Chef pomyślałam, iż nakręcę filmik z udziałem Horana, w którym będzie gotował. Chłopak nie jest świadomy mojego planu, ponieważ wiem, że gdybym mu o tym powiedziała to by się nie zgodził. Zresztą do udziału w programie trochę go zmusiłam. Po skończonej na dziś pracy w kancelarii poszłam do supermarketu kupić kilka produktów
potrzebnych do realizacji niespodzianki. Później pojechałam do swojego mieszkania wziąść kąpiel i przebrać się w czyste ciuchy. Godzinę później byłam już w domu Nialla, zastałam Louisa.

-Cześć. Wejdź. Szykuje się nowa impreza?
-Cześć. Nie. Domówek narazie dość było w ostatnim czasie. -uśmiechnęłam się
-W takim razie co? Urodziny , rocznica? Znów o czymś zapomniałem
-Nic z tych rzeczy. Będziemy kręcić film. Możesz nam pomóc jak chcesz.
-Jeśli tylko masz taką ochotę to jasne, nagrywanie filmów to coś na czym akurat się trochę znam. A co konkretnie chcesz nagrać?
-Nie co tylko kogo-poprawiłam Lou
-No więc kogo?
-Nialla gotującego jakąś potrawę na przykład ciasto.
-Co się tu dzieje? Dobrze usłyszałem,że chcecie mnie nagrać-powiedział wchodzący do mieszkania Niall
-Tak-powiedziałam
-Ja się nie zgadzam. Nie będę robił z siebie głupka.
-Kochanie to tylko zabawa. Jak wyjedziesz to będę oglądać ten filmik z tęsknoty za tobą.
-Wybierzesz się gdzieś? -zapał zaskoczony sytuacją Lou
-Wyobraź sobie,że Hana wpadła na pomysł żebym poszedł do Master Chefa.
-To super! Będziesz mógł zaprezentować światu swój talent.
-Nie jestem do końca przekonany. Nie mam się czym chwalić.
-Masz, masz -powiedziałam razem z Louisem.

Pół godziny później Niall stał przy garach. Miałam ubaw z chłopaków. Zachowywali się jak dzieci. Ciągle się wygłupiali i śmiali. Wkrótce na zmianę z Tomlinsonem pomagaliśmy Horanowi w gotowaniu, ponieważ jedno z nas nagrywało to wszystko. Efekt potrawy, którą przygotował Niall był doskonały. Nie miałam żadnej wątpliwości,że ukochany musi zgłosić się do programu. Chłopak nabrał tej pewności sobie wystąpienia w programie dlatego po zjedzeniu poszukaliśmy zgłoszenia do Master Chef'a i wypełniliśmy go. Pozostało nam czekać na informacje o kastingu.
~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za błędy. Co sądzicie o rozdziale? Liczę na wasze szczere opinie obojętnie gdzie. Możecie pisać nawet na tt:) Zależy mi na tym gdyż coraz bliżej końca.
Macie jakieś podejrzenia co do Anononima? Wkrótce poznacie jego tożsamość:)
Pod ostatnim rozdziałem było mało komentarzy:(
 Komentujcie:)
Do następnego @angelharry99

5 komentarzy:

  1. Jak słodko *_* Najel do master chefa! Kwadrans później byliśmy pod klubem, tym samym, w którym się upiłam i POZNAŁAM DOROTHY! Nie, ja wcale nic nie sugeruje... Wiem, że to się trochę nie zgadza z fabułą, ale plis! kiedy oni się zaręczą?! Ja chcę już małego Horanka!! Nie kumam, czemu Lou nie mógł jej zerwać tej maski.. Rozdział wyśmienity!! Wenyyyy, nie mg się doczekać neeeext, OH Loui Loui jak mogłeś zgodzić się na coś takiego? Gdy Niall się dowie hihihii
    @katimilion

    Ps... Doroothy...dziwne, że jej z nimi nie było.. ciekawe

    OdpowiedzUsuń
  2. Swietny!! Nie sadzilam ze Niall sie na to zgodzi. Jak go nie bedzie to Han sie cos stanie. Na 100% Ten aninom to... Chyba ta baba, tak jak pisalam. Ta od poprzedniego rozdzialu zona tego tam :D Hdjisjshsjsjjsksksjj czekam na next. Weny :))))))) Milego pisania, zeby bylo duzo motywacji ;))) @AngieArion lovvvvvvvvvv Aninom. Hmm ciekawaaaa jestem bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  3. osobiście uważam, że dorothy może mieć coś wspólnego z anonimem... od początku jej nie ufam...
    hmm a niall w master chefie? podejrzewam, że chcesz się go pozbyć, żeby anonim zrobił coś han...
    czekam na następny, życzę weny i zapraszam do siebie x @luvmyzayne

    OdpowiedzUsuń
  4. Niall pewnie wygra Master Chefa :) Swoją drogą mógłby mi coś upichcić :)
    Biedny Lou :( Musi donosić na Hane, by ratować przyjaciół
    Ciekawość mnie zżera kto jest tym anonimem. Podejrzewałam Dorothy, ale ona mieszka z Han,wiec wie co robi Brooks
    Życzę weny :) @Mrs_Hazza94

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę że anonimem może być Zayn...Tak się ciesze że Niall idzie do Master Chefa! :*

    OdpowiedzUsuń